Znani fajczarze.

Jak na razie pierwsze forum wolnej wymiany myśli przy pykaniu fajki. Wszystko o wszystkim

Moderator: Moderatorzy

PawelF
Pykacz
Pykacz
Posty: 72
Rejestracja: 14 listopada 2010, 10:47 - ndz

Re: Znani fajczarze.

Post autor: PawelF »

Ciekawe ,poczytałem o najsłynniejszym amerykańskim fajczarzu kurydzianki:
Najsłynniejszym jednak Amerykaninem z kukurydzianką był gen. Douglas MacArthur. O nim i o jego fajkach powstało mnóstwo anegdot – między innymi ta, że przedłużał on żywotność swoich pupilek, wkładając na dno jednocentówkę. Tymczasem, jak opisują jego biografowie, wsadzał fajkę w zęby specjalnie do fotografii, a napalał się cygaretkami. Fajek miał ze 30, podobnie jak mundurów i był pozerem, jakich świat niewielu widział.
Ilu z tych sław robiło sobie z fajką tylko zdjęcia a ilu naprawde paliło w fajce?
Marta
Początkujący
Początkujący
Posty: 38
Rejestracja: 30 kwietnia 2011, 20:09 - sob
Lokalizacja: New York, Boston

Re: Znani fajczarze.

Post autor: Marta »

Oglądając ten wątek takie naszły mnie myśli dziwne, może nie na temat, ale zawsze można usunąć.
Tak á propos, to palenie tytoniu w sztuce to symbol zadumy, przemijania, ale również podniesienia piękna życia, przyjemności, smaku życia ponad doczesność, a konkretnie to ponad śmierć.

Lata temu przygotowywalam materiał o  otoczeniu w jakim żyli i pracowali twórcy Nowojorskiej Awangardy lat 50 i 60-ych, o wszystkich prozaicznych szczegółach, detalach, drobiazgach. Interesowały mnie również przyzwyczajenia, upodobania, nawyki, drobne rzeczy które zwykle umykaja uwadze biografii. Rownież nałogi. Od dostępu do największej na swiecie akademickiej biblioteki po kontakty z żyjącymi jeszcze twórcami lub tymi którzy byli blisko nich, lub tylko znali, po setki zdjęć od oficjalnych do prywatnych lub rodzinnych.
No wiec, praktycznie wszyscy palili, mało byli nalogowymi palaczami. Dla wiekszosci twórców trudno znaleść zdjęcie bez  papierosa lub fajki. Na zdjęciach stołów, podłóg, łóżek, sof, foteli, sztalug odnaleźć można paczki papierosów, fajki, popielniczki, zapalniczki itd.
Wróciłam kilka dni temu do notatek dotyczących konkretnie palenia czy to papierosów czy fajki. Praktycznie żadnych konkretów, żadnych szczegółów, żadnych opisów, nic konkretnego. Inne czasy, inne tempo życia, odmienne podejście do rzeczywistości, do siebie samych, palenie fajki zdawało by się - jako czynność podmiotowa. Częste określenie które padało w rozmowach to 'sublime' po polsku to prawdopodobnie - wysublimowany, w amerykańskim angielskim to tyle co wzniosły, uroczysty. Wiec nie tylko nikotyna, rownież sam akt palenia wskazują na to ilości zdjęć z fajką, takich właśnie podniosłych, pięknych i opierajacych się prawie o sacrum. 
W dużym stopniu rutuał, "z fajką się mniej mówi", wszystko jest wewnętrzne, kontroluje się ruchy rąk, głowy, całego ciała więc dla malarza część pracy. Charakterystyczne, że zdjęcia z papierosem były najczęściej w tłumie, w akcji w pewnym rozproszeniu, w które papieros wpisując sie łatwiej dawał jednocześnie namiastkę skupienia i koncentracji, czy podświadomego uchwycenia się czegokolwiek. Fotografie z fajką to zdecydowanie twórca na uboczu, oderwany od tła, nie mający kontaktu wzrokowego z fotografującym, zamknięty pomiędzy ustnikiem a wnętrzem siebie, nie obecny. Nie pisze tu o pozowamych portretach tylko o zdjęciach wykonanych najczęściej przez przyjaciół najczęściej amatorów, bez bezpośredniej ingerencji w otoczenie, pozę lub atmosferę.
Żadnych po za nielicznymi wyjątkami - zachowanych zbiorów fajek, przyborow, zapisków, informacji, notatek, rachunków, transakcji itd. Poza zachowanymi przez przyjaciół drobnymi przedmiotami cała fajkowa historia tych ludzi wydawała sie prawdopodobnie, tak trywialna, pospolita i nie warta zachowania, że praktycznie nie ma nic. Czasy, atmosfera, powojenne dehumanizacja ludzkiej egzystencji, poczucie kruchosci życia oraz ludzkiego ciała, życie chwilą, upadek norm, autorytetów - czyli wszystko to co było zaczynem Szkoły Nowojorskiej -  w jakis tragi-komiczny sposób dotknęło rownież drobne przedmioty takie jak np. fajki. Gigantyczność i dzieł i cen które były głównym obiektem walki po śmierci wielu twórców, specyfika Nowego Yorku, wszystko to usunęło w cień - osobowości, przyzwyczajenia, drobiazgi, pamiątki z których wszyscy bez wyjątku sie składamy. 
Marta.
Awatar użytkownika
draco59
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 609
Rejestracja: 26 stycznia 2010, 17:50 - wt
Lokalizacja: Poznań

Re: Znani fajczarze.

Post autor: draco59 »

Marta pisze: Żadnych po za nielicznymi wyjątkami - zachowanych zbiorów fajek, przyborow, zapisków, informacji, notatek, rachunków, transakcji itd. Poza zachowanymi przez przyjaciół drobnymi przedmiotami cała fajkowa historia tych ludzi wydawała sie prawdopodobnie, tak trywialna, pospolita i nie warta zachowania, że praktycznie nie ma nic. Czasy, atmosfera, powojenne dehumanizacja ludzkiej egzystencji, poczucie kruchosci życia oraz ludzkiego ciała, życie chwilą, upadek norm, autorytetów - czyli wszystko to co było zaczynem Szkoły Nowojorskiej -  w jakis tragi-komiczny sposób dotknęło rownież drobne przedmioty takie jak np. fajki. Gigantyczność i dzieł i cen które były głównym obiektem walki po śmierci wielu twórców, specyfika Nowego Yorku, wszystko to usunęło w cień - osobowości, przyzwyczajenia, drobiazgi, pamiątki z których wszyscy bez wyjątku sie składamy. 
Marta.
Nie tylko Nowy Jork tak ucierpiał...Vide - nasz ukochany Eurokołchoz...
Dobrze się Ciebie czyta - powtórzę już któryś raz... :D
Pozdrawiam
Krzysztof
KKF Poznań-----------------
Awatar użytkownika
Irek
Moderator
Moderator
Posty: 1468
Rejestracja: 24 lutego 2005, 20:03 - czw
Lokalizacja: Kraków

Re: Znani fajczarze.

Post autor: Irek »

Marta pisze:Żadnych po za nielicznymi wyjątkami - zachowanych zbiorów fajek, przyborow, zapisków, informacji, notatek, rachunków, transakcji itd. Poza zachowanymi przez przyjaciół drobnymi przedmiotami cała fajkowa historia tych ludzi wydawała sie prawdopodobnie, tak trywialna, pospolita i nie warta zachowania, że praktycznie nie ma nic. Czasy, atmosfera, powojenne dehumanizacja ludzkiej egzystencji, poczucie kruchosci życia oraz ludzkiego ciała, życie chwilą, upadek norm, autorytetów - czyli wszystko to co było zaczynem Szkoły Nowojorskiej -  w jakis tragi-komiczny sposób dotknęło rownież drobne przedmioty takie jak np. fajki. Gigantyczność i dzieł i cen które były głównym obiektem walki po śmierci wielu twórców, specyfika Nowego Yorku, wszystko to usunęło w cień - osobowości, przyzwyczajenia, drobiazgi, pamiątki z których wszyscy bez wyjątku sie składamy. 
Marta.
No tak. Ale z drugiej srtony czy są jakieś dowody na to, że w innych czasach było inaczej? Wydaje mi się, że jednak sporo z tego wizerunku fajczarskiego (i nie tylko), który próbujemy górnolotnie przedstawić jest jednak naszym wyobrażeniem, bądź przywłaszczeniem obrazu poszczególnych jednostek, czasami nawet opartym o pewne mity, bądź stereotypy. Nie uważam, broń Boże, żeby to było złe, ale z czystej ciekawości pytam. Często z racji zainteresowań przeglądam fotografie a i chęcią biografie czytam i po tym co widzę trudno odnieść wrażenie, że inne epoki różniły sie w tym względzie od przytoczonej przez Ciebie :)
TO JA!!! TEN IDIOTA Z POCIĄGU!!!
Marta
Początkujący
Początkujący
Posty: 38
Rejestracja: 30 kwietnia 2011, 20:09 - sob
Lokalizacja: New York, Boston

Re: Znani fajczarze.

Post autor: Marta »

Podoba mi się, to co piszesz Irku. Jasne, ze nie było inaczej, powiem trochę refleksyjnie, a może przewrotnie - oby nie zostały po nas tylko fajki. 
Paradoksalnie to miało tak być, nic nie było bardziej ważne niż zagruntowane płótno.
Osobowości Nowoyorskiej Awangardy to "syndrom Van Gogha", ze każdy by chciał mieć w domu Jego słoneczniki, ale broń Boże Jego samego.
To co napisałam w tym poście to tylko próba niesmiałej refleksji, ze fajka jako obiekt materialny może mieć krótsze życie niż historia z nią związana. Historia człowieka który ją używał, może trwać dłużej niż materjalność wrzośca. Banał, ale widać historii nie stać na wiele wiecej, bywa niestety wybiórcza, a może właśnie ta poza personalna właściwość historii jest niekiedy mądrzejsza od Nas, często nam na przekór.
Drogi Irku, z historii "około fajkowej" Twojego motta wiem o Tobie wiecej, niż ze zdjęcia fajki przy Twoim poście, chociaż wszystko się łączy ze sobą, uzupełnia i przeplata nierozłącznie.
Ja jestem z London Waterloo Station tak "około fajkowo"
Marta. :wink:

"około fajkowo" gdzieś to chyba widziałam, gdyż mam w swoim notesie. Sama nie wiem, czy tak można napisać, pewnie nie, co? No sama tego to bym nie wymyśliła...
Zresztą i tak tego nie wymówię.... :?
Awatar użytkownika
Irek
Moderator
Moderator
Posty: 1468
Rejestracja: 24 lutego 2005, 20:03 - czw
Lokalizacja: Kraków

Re: Znani fajczarze.

Post autor: Irek »

Marta pisze:Podoba mi się, to co piszesz Irku. Jasne, ze nie było inaczej, powiem trochę refleksyjnie, a może przewrotnie - oby nie zostały po nas tylko fajki.
Paradoksalnie to miało tak być, nic nie było bardziej ważne niż zagruntowane płótno.
Osobowości Nowoyorskiej Awangardy to "syndrom Van Gogha", ze każdy by chciał mieć w domu Jego słoneczniki, ale broń Boże Jego samego.
To co napisałam w tym poście to tylko próba niesmiałej refleksji, ze fajka jako obiekt materialny może mieć krótsze życie niż historia z nią związana. Historia człowieka który ją używał, może trwać dłużej niż materjalność wrzośca. Banał, ale widać historii nie stać na wiele wiecej, bywa niestety wybiórcza, a może właśnie ta poza personalna właściwość historii jest niekiedy mądrzejsza od Nas, często nam na przekór.
Drogi Irku, z historii "około fajkowej" Twojego motta wiem o Tobie wiecej, niż ze zdjęcia fajki przy Twoim poście, chociaż wszystko się łączy ze sobą, uzupełnia i przeplata nierozłącznie.
Ja jestem z London Waterloo Station tak "około fajkowo"
Marta. :wink:

"około fajkowo" gdzieś to chyba widziałam, gdyż mam w swoim notesie. Sama nie wiem, czy tak można napisać, pewnie nie, co? No sama tego to bym nie wymyśliła...
Zresztą i tak tego nie wymówię.... :?
Hmm :D Ja tam prosty człowiek jestem ale lata 50-70 zeszłego wieku też darzę wielkim sentymentem. Co do "syndromu Van Gogha" to przychodzi mi do głowy porównanie z Diane Arbus. Gdy była już sławna i ktoś poprosił ją o zrobienie zdjęć to zachowywała się jak despotka męcząc ofiarę tak, że następnej sesji zazwyczaj nie było.
Jeśli chodzi o sentyment do użytkowanych fajek, to trzeba pamiętać, że w wiekszości były to praktyczne, niczym się nie wyróżiające przedmioty codziennego użytku. Zabrzmi to brutalnie, ale czy ktoś kiedyś kolekcjonował np. krzesła, czy stoły które były własnością znanych postaci? Zdarzają się pojedycze przypadki, ale generalnie na tak banalne własności zazwyczaj nie zwraca się uwagi. Mamy też przykłady i u nas pewnej dewaluacji historii fajek. Wyprzedaż "kolekcji" Marka Perepeczki, czy aukcja fajki Lecha Wałęsy. Prawda niestety jest znacznie bardziej banalna niż byśmy chcieli, ale kultywowaniem historii jak najbardziej musimy się zajmować :D
TO JA!!! TEN IDIOTA Z POCIĄGU!!!
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Znani fajczarze.

Post autor: JSG »

Z drugiej strony, sporo z nas uzytkuje fajki nierzadko zdecydowanie starsze od nas samych, kupowane na anonimowych aukcjach czy pchlich targach od niezbyt zorientowanych sprzedawcow. Kim byli poprzedni wlasciciele? Jak traktowali fajke? Nie mamy pojecia. Akurat ja mam kilka fajek z lat 60/70 po pewnym polskim malarzu, do dzis zyjacym i pracujacym, ale nie bardzo widze sens zastanawiania sie nad jego do fajki podejsciem, mam wrazenoe ze jest podobne do mojego- fajka to narzedzie, jak mlotek, walek, czy aparat fotograficzny, nie jakis specjalny posrednik pomiedzy rzeczywistoscia a nierealnoscia...
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Znani fajczarze.

Post autor: JSG »


Obrazek

Jerzy Węsławski, skrzypek, koncertmistrz orkiestry Teatru Wielkiego w Warszawie. Fotografia portretowa z fajką.
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kulturalne przy fajce gadanie”