Książka dla fajczarzy:)_

Jak na razie pierwsze forum wolnej wymiany myśli przy pykaniu fajki. Wszystko o wszystkim

Moderator: Moderatorzy

Wolf
Początkujący
Początkujący
Posty: 16
Rejestracja: 16 grudnia 2005, 22:42 - pt
Lokalizacja: Lublin

Książka dla fajczarzy:)_

Post autor: Wolf » 18 grudnia 2005, 19:49 - ndz

Chyba zgodzicie sie ze mną, że najpiekniejsza chwilą dla wiekszości z nas jest wieczorne odpalenie fajeczki i otworzenie ulubionej ksiązki.
Do tego wieczornego rytuału każdy z nas używa innego tytułu:)
Moją ulubioną pozycją jest "Buszujący w zbożu", "przygody dobrego wojak Szwejka na frontach I wojny światowej" i oczywiście pozycjie Tolkiena:)

Tytoń do tych książek, musi być z charkterkiem:)Mi najlepiej pasuje latakia:)(tak jak i Ja :wink: )
Serdecznie Pozdrawiam Michał J:)
"Oaken woods as dark as night
Home of those of heathen pride
Grand me strengh oh Asynja
Be my guide oh Valfreya"
Awatar użytkownika
elvislike
Moderator
Moderator
Posty: 1931
Rejestracja: 23 grudnia 2004, 13:00 - czw
Lokalizacja: lublin

Post autor: elvislike » 18 grudnia 2005, 21:56 - ndz

dobrze ci jesli mozesz sobie wieczorem pozwolic na taki luksus... mnie niestety ani czas ani rodzina na to nie pozwala. nawet posluchac nic ostatnio sie nie udaje. dobrze, co w pracy przynajmniej mozna zakurzyc...
pozdrawiam:-)
we are not what we eat, we are what we don't shit... (hugh romney)
Jakub
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 571
Rejestracja: 28 sierpnia 2005, 22:45 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Jakub » 18 grudnia 2005, 22:15 - ndz

Wolf wymienił znakomite tytuły. "Buszującego" czytałem jeszcze w ogólniaku i marzyła mi się taka wyprawa jakiej podjął się Holden.
W Tolkienie zaczytywałem się od niepamiętnych czasów nie ograniczając się do Hobbita i Trylogii - znakomitą podstawą do poznania tych fantastycznych światów jest Silmarillion, ciekawe były również Niedokończone Opowieści.
Dzielny Wojak Szwejk? - klasyka :) - tym bardziej po lekturze podobali mi się CK Dezerterzy.
Mógłbym się długo rozpisywać, bowiem temat literatury wydaje mi się być tematem bez końca. Chcę jednak zwrócić uwagę na znakomitą, lekką powieść awanturniczą, w której przewija się wątek prawdziwej męskiej przyjaźni, bezkresne pustkowia, znakomity humor, no i ... kobieta ;) Otóż każdej zimy powracam do przygód Bellewa Zawieruchy autorstwa Jacka Londona i jak co roku bawię się przy tej książce tak znakomicie, jakbym czytał ją pierwszy raz. Polecam tę książkę z całego serca, każdy pokocha przygody Bellewa i jego wiernego kompana Krótkiego :)
dopeman
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 748
Rejestracja: 23 października 2005, 16:16 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: dopeman » 18 grudnia 2005, 22:20 - ndz

ehh no kiedy jak dojde do tego ze bede sie mogl skupic na czyms innym oprocz fajki, bo ona sama i niemalze "bezobslugowo" bedzie sie palic sucho i chlodno umilajac czytanie? 8)

narazie to niemozliwe za bardzo sie rozpraszam...

ale skoro juz tolkien, to moge polecic Ursule Le Guin i jej tetralogie o ziemiomorzu i czarnoksiezniku z archipelagu - bardzo fajna i dosc mocna odmiana od tolkienowskiego swiata.

z innej beczki i w ciemno polecam wszystkie Dana Browna (tego od kodu leonarda) - to jedne z niewielu ksiazek przy ktorych o 4 rano musialem powiedziec sobie "KONIEC!" i zmusic sie zeby zasnac ;) moj kolega np. czytal go przy tasmie w volkswagenie w przerwach (okolo minutowych) pomiedzy kolejnymi samochodami. wyjatkowo lekko sie czyta, latwy jezyk, szybka akcja, historia, fakty i nauka oraz fikcja wzajemnie sie przeplataja - doskonale lektury zeby sie zrelaksowac.

heh.. ledwo wyslalem posta a juz wrocilem bo nie moglem wybaczyc sobie ze zapomnialem o Sapkowskim i jego sadze o wiedzminie - trudno tak ocenic i porownac - ..ale nawet zaryzykowal bym stwierdzenie ze u mnie wyzej ceniona niz tolkienowska trylogia. No i czekam tez na kolejny tom po Nerrenturmie i Bozych Bojownikach ;)
ifryth
Pykacz
Pykacz
Posty: 90
Rejestracja: 16 października 2005, 09:06 - ndz
Lokalizacja: Kraków

Post autor: ifryth » 18 grudnia 2005, 22:52 - ndz

Mnie Dan Brown kojarzy się tylko i wyłącznie z tandetną ksiażka, która, jak hamburger, zasycić, a nic dobrego z jej lektury się nie wynosi. Moja prywatna opinia, naturalnie każdy ma swoje odczucia i nie ma nad czym się rozwodzić, bo to prywatne preferencje.
Ale warto jeszcze wspomnieć o "Mistrzu i Małgorzacie". Doskonała ksiązka, którą ja uważam za niezwykle lekko napisaną, a traktującą o sprawach i zagadnieniach bardzo ważnych. Wspaniała narracja Bułhakowa, jego bezpośrednie zwroty do czytelnika... Arcydzieło. Podobnie jak "Chłopi". Według mnie to dzieło niesamowite, ktore przeczytac raz to zbyt mało, bo powieść ma wiele wątków, wiele spostrzeżen. Aby określić jej charakter mówię o niej jako o panoramie życia, nie tylko tamtych czasów i tamtych ludzi, ale człowieka, jego duszy, więzów międzyludzkich, zachowań. W dodatku nie utrzymana w jednej konwencji, ale będąca zmienna, naprzemian śmieszną, naprzemian tragiczną, ale zawsze obiektywną.
figh fire with faja gg 8916687
Piorun
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 393
Rejestracja: 03 grudnia 2004, 18:43 - pt
Lokalizacja: Suwałki

Post autor: Piorun » 18 grudnia 2005, 23:48 - ndz

"Mistrz i Małgorzata"... Arcydzieło... Czytałem ją jak na razie 32 razy. To jedyna książka którą zdarzyło mi się czytać dwa razy pod rząd - skończyłem i od razu zacząłem od początku. W dodatku książka która miała największy wpływ na moje podejście do świata (bez niej na pewno nie był bym aż tak pokręconym gościem :D )

Co poza tym?
Na pewno Pratchet i jego Świat Dysku, zwichrowane zwierciadło naszego świata. Lubię książki z "drugim dnem", a u Pratcheta tych drugich den jest conajmniej kilka.

"Szwejk" i "Władca Pierścieni" - oczywiście. Tu nie będę się rozpisywać, zrobili to już inni a i sprawa dyskusji nie podlega.

Przypowieści i historie Zen. W najróżniejszych wydaniach. Do tego Tao Te Ching. Pięknie wpasowują się w moją filozofię życiową, dają dużo do myślenia i medytacji, i, muszę powiedzieć, wtrącają mnie w dobry nastrój (nastrój starego grubego kocura na piecu :D )
ifryth
Pykacz
Pykacz
Posty: 90
Rejestracja: 16 października 2005, 09:06 - ndz
Lokalizacja: Kraków

Post autor: ifryth » 19 grudnia 2005, 00:03 - pn

Hmmm, nastrój starego kocura na piecu... :D Lubie tak czasem poleniuchować, ale nie zawsze jest jak. Na szczescie fajka pozwala mi na takie chwile.
Wracając do książek. Z tych które pozostały w mej pamięci muszę wymienic "Obłęd" Krzysztonia, oczywiście całą Trylogię, "Konopielkę" i "Awans" Redlińskiego no i parę fajnych monografii historycznych o XVII wieku :lol: A najbliższa pozycja to"Meteorologia i klimatologia dla leśników" Tomanka :lol: :lol: :lol:
figh fire with faja gg 8916687
Radek
Pykacz
Pykacz
Posty: 95
Rejestracja: 11 listopada 2005, 23:13 - pt
Lokalizacja: Mysłowice
Kontakt:

Post autor: Radek » 19 grudnia 2005, 00:15 - pn

Hmm... dla mnie absolutnym mistrzostwem świata jest "Diuna" Franka Herberta (kolejne części też, ale nie AŻ TAK). Czytałem ją do tej pory ponad 20 razy.
Do tego -- Wiedźmin, trylogia Grzesiuka, "Ojciec Chrzestny" (Mario Puzo) i "Martin Eden" Jack'a London'a. Poleciłbym też "Rok 1984" (Orwell) i "Hymn" (Ayn Rand). "Siddhartha" (Herman Hesse), ... etc.
Sam nie wiem co jeszcze -- uwielbiam książki. Niestety -- wieczorna fajeczka w domu, to dla mnie luksus na razie niedostępny.

Ps. Jak mogłem zapomnieć o Szekspirze?! Ale tylko tragedie, do komedii nie mam przekonania, a dramaty historyczne mnie nieco nudzą ;-)
Awatar użytkownika
Łukasz Omasta
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 662
Rejestracja: 02 grudnia 2005, 20:45 - pt

Post autor: Łukasz Omasta » 19 grudnia 2005, 02:16 - pn

Oj Radku smucisz mnie. Sen Nocy Letniej. Poskromienie Złośnicy (choć nie politycznie poprawne). Zgadzam się, że wiele jest Szekspirowskich komedii niezbyt dobrych ale kilka jest cudownych. Do zestawu dodałbym jeszcze Kita Morlowa (Tragedia Doktora Fausta), Mistrza i Małgorzatę i Moskwę Pietuszki. No i jeśli jestem w nastroju to Babel a jeśli nie jestem to Łukianienko i Bułyczow. Jak widać albo angielicy albo rosjanie. Należę do tych ludzi, dla których literatury iberoamerykańskiej nie ma i nigdy nie było :D
Awatar użytkownika
cision
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 189
Rejestracja: 29 lipca 2005, 09:34 - pt
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: cision » 19 grudnia 2005, 08:03 - pn

Wiele zacnych tytułów tu się przewinęło, więc i ja dodam coś co na mnie odcisnęło swoje trwałe ślady, a będzie to Flet z mandragory - Łysiaka oraz Łuk triumfalny - Ramarque'a. Szczerze polecam jako wieczorne lektury do fajeczki.
Dziku

Post autor: Dziku » 19 grudnia 2005, 10:11 - pn

Niejedna książka Łysiaka pasuje do wieczornej fajeczki. Ja ostatnio po raz kolejny zaczytywałem się w takim mało popularnym zbiorku jego opowiadań pt "Łysiak - Fiction" Polecam - można czasem za grosze dostać na Allegro.

Co do innych wymienionych pozycji - rzecz gustu. Zgadzam się np z niektórymi opiniami Ifrytha:
ifryth pisze:Mnie Dan Brown kojarzy się tylko i wyłącznie z tandetną ksiażka, która, jak hamburger, zasycić, a nic dobrego z jej lektury się nie wynosi. Moja prywatna opinia, naturalnie każdy ma swoje odczucia i nie ma nad czym się rozwodzić, bo to prywatne preferencje.
Ale warto jeszcze wspomnieć o "Mistrzu i Małgorzacie". Doskonała ksiązka, którą ja uważam za niezwykle lekko napisaną, a traktującą o sprawach i zagadnieniach bardzo ważnych. (...)
Ale już np "Chłopów" - nie jestem w stanie raz drugi przeczytać.
Za to do "Trylogii" - wracam raz po raz...

Co do Szekspira - pyszna lektura na zimowe wieczory, tylko... trzeba mieć na nią czas. Ja ostatnio poluję na stare tłumaczenia Paszkowskiego. Jakoś zatęskniłem za jego nieco archaiczną stylistyką...
Radek
Pykacz
Pykacz
Posty: 95
Rejestracja: 11 listopada 2005, 23:13 - pt
Lokalizacja: Mysłowice
Kontakt:

Post autor: Radek » 19 grudnia 2005, 11:00 - pn

Jeśli chodzi o iberoamerykańską, to właściwie zgadzam się z Łukaszem. Np. takiego Marqueza szczerze nie znoszę. Ale lubię Jose Saramago (portugalczyk, noblista) i jego "Miasto Ślepców".
Ostatnio zaczytuję się w książkach popularnonaukowych, uzupełniam braki w wykształceniu. Polecam "Hiperprzestrzeń" Michio Kaku -- doskonałe streszczenie całej XXwiecznej fizyki, astrofizyki i kosmologii dla takich niedouków jak ja -- czyli bez żadnych wzorów i nudnych znaczków ;-)
dopeman
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 748
Rejestracja: 23 października 2005, 16:16 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: dopeman » 19 grudnia 2005, 14:48 - pn

ifryth pisze:Mnie Dan Brown kojarzy się tylko i wyłącznie z tandetną ksiażka, która, jak hamburger, zasycić, a nic dobrego z jej lektury się nie wynosi.
dla jasnosci spytam czy czytales? bo nagminnie zdarzaja sie takie opinie oparte jedynie na przeczytanych "opiniotworczych" recenzjach. pozatym stawianie browna obok mitrza i malgorzaty i chlopow :D to pomieszanie z poplataniem. literatura piekna to jedno a rozrywkowa to drugie - dwa inen swiaty. wolisz ta pierwsza to tez nie oceniaj rozrywkowej wg tych samych kryteriow. a porownanie do hamburgera... no coz moim zdaniem mocno przesadzone. nie spotkalem sie z kims kto tyle wiedzy, faktow i teorii historycznych, polaczyl z symbolika, legendami, oraz fikcja naukowo-polityczna tworzac kilka ksiazek ktore czyta sie w 2-3 wieczory. ale spotkalem natomiast multum ortodoksow - jesli mozna tak powiedziec - dla ktorych wszystko co popularne z gory jest zle-slabe-tandetne. tak nie jest napewno w tym przypadku i nie zaleznie z czym sie to komu kojarzy jest to solidna propozycja kryminalno-sensacyjno-rozrywkowa.

przypomnial mi sie tez Jakub Wędrowycz - ktorego warto poznac chocby ze wzgledu na sama jego postac ;)
Radek
Pykacz
Pykacz
Posty: 95
Rejestracja: 11 listopada 2005, 23:13 - pt
Lokalizacja: Mysłowice
Kontakt:

Post autor: Radek » 19 grudnia 2005, 15:00 - pn

Zmusiłem się do przeczytania "Kodu Leonarda da Vinci". I, sorry, ale faktów historycznych to tam nie ma prawie wcale. Czytało się to lekko i przyjemnie, ale koleś nie zadał sobie trudu sięgnięcia po podręcznik historii. Innymi słowy -- niezła forma, słaba treść. JAk najbardziej kojarzy mi się z hamburgerem, który też je się lekko i przyjemnie, a jaka treść, to już każdy wie...
Nie jestem uczulony na literaturę rozrywkową, podobnie jak nie jestem uczulony na hamburgery. Po prostu w niektórych barach smakują lepiej ;-)
dopeman
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 748
Rejestracja: 23 października 2005, 16:16 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: dopeman » 19 grudnia 2005, 16:01 - pn

Radek pisze:faktów historycznych to tam nie ma prawie wcale.
inne podreczniki historii w takim razie znamy. historia to nie matematyka. w skrocie - teorie i zrodla odrzucane przez jednych sa uznawane przez innych badaczy - i co? czy aby napewno jedni maja racje a inni sie myla? o historii rzymskokatolickiego wyznania, szczegolnie jej mniej oficjalnych aspektach - polecam sie doedukowac u Karlheinza Dreschner'a.
tak czy inaczej niech wam bedzie :D bo jaki cel tej dyskusji - moze byc i hamburger. fakty nie fakty - w zasadzie mogla by to byc i fantastyka - co za roznica? lepiej napisanych kryminalow-sensacji nie czytalem, a Deighton czy Follet nie potrafia pisac tak wciagajaco i zarazem latwo. No i wlasnie to klasyfikuje Browna u mnie wysoko, a nie ilosc faktow - co jest w wypadku Browna rzecza wyjatkowo dyskusyjna i juz na ten temat powstalo pare ksiazek - 3 widzialem napewno. Ja sie rozczytuje w takiej lekturze (choc hamburgerow nie jem) - dla tego ja polecam (a hamburgery odradzam) - widac nie jestem na tyle inteligenty zeby odpoczywac przy "chlopach" a do poduszki czytac "hiperprzestrzen", malo tego bardzo lubie z 3-latkiem obejrzec bajke i bawie sie przy niej rownie dobrze ;) wiecej juz lepiej nie bede nic polecal, bo chyba moje upodobania poprostu nie licuja z wizerunkiem fajczarza. dobrze ze nie wyjechalem tutaj z komiksami kapitana zbika albo kajko i kokoszem :D
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kulturalne przy fajce gadanie”