Subiektywne a obiektywne elementy skladające się na nasz odbiór danej fajki

Jak na razie pierwsze forum wolnej wymiany myśli przy pykaniu fajki. Wszystko o wszystkim

Moderator: Moderatorzy

Oli
Pykacz
Pykacz
Posty: 61
Rejestracja: 21 września 2007, 04:12 - pt
Lokalizacja: New York

Re: Subiektywne a obiektywne elementy skladające się na nasz odb

Post autor: Oli » 14 września 2008, 03:58 - ndz

W ostatnim swoim poscie wyjatkowo nawet jak dla mnie wyslowilem sie niezbyt precyzyjnie. Przepraszam.
W tym sieganiu szerzej czy poglebianiu swoich fajkowych zainteresowan czy tez horyzontow uzylem przykladu kołeczka jako metafory , jako parafrazy "widzenia dalej niz czubek naszego nosa".
Raczej wlasnie jako pewien odpoczynek od lekcji ubijania tak czy tak czy jeszcze inaczej tytoniu, sposobach czyszczenia fajki itd.
Jestem najdalej jak to tylko mozliwe od pouczania innych w jakikolwiek sposob jak maja postepowac z fajka. Mozliwe ze dlatego jest mi obce jakiekolwiek mniej lub bardziej wstydliwe ukrywanie swoich przyzwyczajen czy nawykow. Chetnie sie ucze a to by stalo na przeszkodzie zdobywania nowych umiejetnosci. Ale mysle ze rozumiem co chciales powiedziec.
Napisze dwa przyklady oba w sumie dosc w pewien sposob kuriozalne ale coz to tez czesc mojej rzeczywistosci.
Czasami wpadam do sklepiku z cygarami, fajkami i tytoniem jest deszcz ludzie wybiegaja z biur do Taxi, restauracyjek kazdy sie gdzies spieszy. Ja do sklepu, tradycyjnie zabieram tu swojego Falcona, trzech palaczy fajki, wiekszosc to palacze cygar senior/ executive directors pobliskich korporacji w chwilach wolnych rozmawiamy o fajkach o tym Forum o Sztuce i filozofii i wogole. Kilka narodowosci, rozne zawody, najlepsze uczelnie itd. czlowiek po lewej Dunhill po prawej cygaro za $400 wypalone podczas naszej rozmowy z okazji awansu. Atmosfera przyjacielska poraz setny pokazujemy swoje fajki, cygara, zapalniczki, zdjecia naszych dzieciakow, i rozmawiamy, tu nie ma miejsca na pouczanie, niesmialosc, wstyd czy przechwalanie sie. Cygaro za $200 cygaro za $400, Dunhill za $3000
mowie "goddamned czlowieku to kupa szmalu swiat zwarjowal" i wyjmuje takie za $20 i poraz tysieczny psioczymy na zakaz palenia, upadek jakosci fajek, trudnosci w datowaniu BBB "kradniemy" sobie parasolki przy wyjsciu, ktos mnie podrzuca taksowka i do nastepnego razu.
Czasem ktos nie przychodzi bo przeniesli biuro na drugie wybrzeze lub za ocean, zmarl na raka lub zostawila go zona, dla tego kazde spotkanie jest cenne i szkoda czasu na cokolwiek innego jak tylko bycie tej "godzinki" razem a biletem wstepu jest byc tylko soba i miec troche szersze horyzonty niz wynikalo by to ze stanu naszego konta, jakie kolwiek ono by nie bylo. Parafrazujac w paradoksalny sposob św.Augustyna mówiącego: „Nie wychodź na świat... We wnętrzu człowieka mieszka prawda” i zapalam fajkie pokoju ze swiatem. ;)
A drugi przyklad to, wychowywalem sie czesciowo we Fransji i tam mialem francuska nianie (babysitter)ktora palila fajkie. Jak moj tata byl w domu to siadali wtedy w kuchni razem i palili fajki i gadali razem wiem ze chyba dwa razy tata dal jej fajkie pod Choinkie na Gwiazdkie.
No i tyle. Pisze to jako taka impresje tego co widze. Edmund Husserl czy Solipsysm ?, nie wiem mysle ze i to jest chyba posumowanie tego postu ze gdy ( w duzym uproszczeniu) podwazy sie istnienie przedmiotow jako trwalego fenomenu posiadajacego wlasna nature czy esencje i nie popadnie sie w nihilism to przedmioty czy tak zwana rzeczywistosc wraca do nas z nowa trescia. Tyle ze nasze Ego ma mniej tego patosu.

Natomiast co do "fajki po Ojcu" to oczywiscie ze zwykla fajka nie zmieni sie w materjalny inny byt to oczywiste tylko tyle ze nasza percepcja poprzez pewna ze tak powiem indywiduacje (troche jak Jung -tez fajczarz) pozwoli nam ujrzec jesli tego chcemy paradoksalnie nie tyle nowa fajkie ale inne wczesniej nie dotkniete zwiazki np. z Ojcem lub moze cos w Nas samych.
A wtedy to fajka napewno bedzie lepiej smakowac ;)
Dzieki wielkie za Twoj post JSG i zapewniam Cie ze mozesz "czuc sie na silach"

Pozdrawiam Serdecznie.
Robert.
May your bowls always be full my friends. Luck to ya.
Pan Abażur
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 637
Rejestracja: 30 czerwca 2007, 00:28 - sob

Re: Subiektywne a obiektywne elementy skladające się na nasz odb

Post autor: Pan Abażur » 16 września 2008, 23:42 - wt

Wprawdzie się nie ujawniam, jednakowoż stale śledzę dysputę i rozkoszą poczytuję i oczekuję kontynuacji...

PZDR
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Subiektywne a obiektywne elementy skladające się na nasz odb

Post autor: JSG » 17 września 2008, 00:57 - śr

Trochę tylko w temacie i bez wyraźnego zarysowania treści tego co dziś miałem okazję... może za mocne słowo... przeżyć.

Po ciężkim dość dniu pracy, wróciwszy do domu sięgnąłem po czwartego z Charatanów-jednej z 13 fajek które niedawno trafiły w moje ręce.

Do tej pory paliłem już w trzech fajkach tej marki z tej "paczki" ale dopiero dziś zrozumiałem tak naprawdę o czym mowa w całym tym wątku.
Pokraczny nieco Charatan, kształt cutty choć nie do końca bo i bez dzióbka i z ustnikiem jak w Lovat, komin malutki, nabiłem VA... rozpaliłem i już wiedziałem... nie potrafię tego zwerbalizować, ale w żadnej innej palonej do tej pory fajce, a przecież miałem już wcześniej i Civic i Hardastel, Stanwelle, wszystkie fajki leciwe, nie smakował mi tak tytoń jak w tej... wszystko to co do tej pory uważałem za słuszną teorię- o tym że stara fajka, stara technologia, proces dojrzewania, odpowiednie przygotowanie materiału itp, ta fajka, w zasadzie bez nagaru, udowodniła mi że to wszystko jest prawda...
Jako że to tylko ulotne, nieopisane wrażenia, traktujcie tą wypowiedz jako przerywnik w dyskusji, jako anegdotkę jedynie na temat ale nie w temacie.
Miłej nocy... J.S.G.
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
Oli
Pykacz
Pykacz
Posty: 61
Rejestracja: 21 września 2007, 04:12 - pt
Lokalizacja: New York

Re: Subiektywne a obiektywne elementy skladające się na nasz odb

Post autor: Oli » 19 września 2008, 02:43 - pt

Jestem przekonany ze to co piszesz JSG to jest wlasnie jak najbardziej w temacie, a wlasciwie jest jego kwintesencja.
To pewna Filosofia Fajki, czasem trzeba dlugo szukac i na ebay ale i w sobie zeby trafic na wlasciwy trop. Czasem gdy pale taka uczciwie wykonana fajkie jak Ty piszesz to jakby zacieraja sie roznice pomiedzy podmiot/przedmiot (subject/object) .
Tak naprawde to nauczyl mnie calkiem swiadomie palic nieswiadomie, czlowiek ktory nigdy nie palil tytoniu w zadnej formie. Pewna kolej wypadkow rzucila mnie do malzenstwa dwojga starszych ludzi u ktorych musialem sie zatrzymac na cale wakacje, oboje nie palili a ja wychodzilem na "balkon" palic fajke. W penym momencie wszedl na balkon gospodarz domu, troche mi bylo glupio bo nie zapytalem czy to jest OK, i teraz wszystko bedzie na Yankesow, pomyslalem. On praktycznie nie mowil po angielsku a ja slabo w Jego jezyku !!!. Ale gospodarz grzecznie lecz z naciskiem powiedzial zebym nie przerywal poczym usiadl i obserwowal mnie uwaznie ;) . Nastepnego dnia tylko czekal gdy wyszedlem zapalic On szybko wyszedl ze mna usiadl i zaczol mnie instruowac jak siadac i jak siedziec, zeby sie odprezyc i zrelaxowac no i oddychanie... Powoli, powoli za szybko itd. instruowal. Dotykal mojego brzucha i kontrolowal oddychanie, odprezenie miesni itd. I tak bylo codziennie jak siadac, siedziec, uwaznie oddychac i chlonac wrazenia i tak przez tydzien moze dwa, moze nawet dluzej.
Do tej pory jak o tym wszystkim pomysle to mi sie chce smiac z rozrzewnieniem. Ye Olde Times.
Moze i nie jest to tak doslownie jak ceremonia picia herbaty (skonczylem pare takich kursow), ale na moj prywatny uzytek czy moze jeszcze innych osob moze to i byc takie fajkowe chanoyu, czasem nawet wydarzyc sie moze ze nawet analogia do chadō mi sie kojarzy, ale to juz naprawde tylko czasem.
Filosofia Fajki, nie palacy czlowiek nauczyl mnie byc z fajka bez zadnego rozgraniczenia na ten raz moze dwa razy dziennie usiasc i tylko zapalic i nic wiecej i nic poza tym na ten Czas.
Bladze wzrokiem po uslojenie wrzoscica, czuje cieplo cybucha i moc nikotyny.
Patrze na pekniecie cybucha w jednym z moich BC po Ojcu, jak na linie zycia tej sterej fajki, lubie to pekniecie obserwowac i palic z umiarem zeby do reszty nie peklo.

Coz takie oto przezycia subiektywne jak najbardziej ale okazuje sie ze nie obce rowniez innym.
Serdecznie Pozdrawiam Robert J.G.
May your bowls always be full my friends. Luck to ya.
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Subiektywne a obiektywne elementy skladające się na nasz odb

Post autor: JSG » 19 września 2008, 13:48 - pt

Robert pisze:Opowiadal mi ktos ze dostal kilka dziesiat lat wczesniej fajke na chrzcie, Norweg z pochodzenia, i ta fajka dorastala wraz z nim.
Nie znam historii tej fotografii, nie mam żadnej wiedzy na temat tego czy to naprawdę fajka tego chłopca, ale możemy dopisać do tego bajkę:
Chłopiec dostał fajkę, powiedzmy na urodziny (na oko 7), za pozował do zdjęcia i fajka 10/15 lat przeleżała w pudełku...
Obrazek
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
Oli
Pykacz
Pykacz
Posty: 61
Rejestracja: 21 września 2007, 04:12 - pt
Lokalizacja: New York

Re: Subiektywne a obiektywne elementy skladające się na nasz odb

Post autor: Oli » 19 września 2008, 14:57 - pt

Wiem ze w Szwecji rowniez dawano fajki w prezencie na chrzest, tu w US podobnie robilo wiele rodzin pochodzacych z Norwegi czy Szwecji. Norwegian-American grupa w SF jest bardzo duze. Ja fajki niestety nie dostalem ale w domu u Mamy dalej stoi zdjecie moje i mojej siostry gdzie ja trzymam fajkie w zebach. A mielismy wtedy moze 4 czy 5 lat. Takich zdjec bylo wiecej, a pierwszo fajkie to dostalem na skonczenie HS (High School) ale jak bylem maly to Tata pokazywal mi fajki mowiac - Posluchaj Synu te fajki kiedys beda twoje - takim tubalnym uroczystym tonem. ;) Jak by oznajmial koniec swiata. No i tez wydaje mi sie ze niektore fajki mogl kupowac z mysla o mnie.
Ja pochodze z SF ale na polodniu (South) lub w Stanach gdzie byly plantacje tytoniu to takie tradycje byly bardzo silne. Tam obowiazkowo w niedziele po kosciele to mezczyzni spotykali sie w fajkowym sklepie. ;)
Robert.
May your bowls always be full my friends. Luck to ya.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kulturalne przy fajce gadanie”