lepsza polowa vs fajka

Jak na razie pierwsze forum wolnej wymiany myśli przy pykaniu fajki. Wszystko o wszystkim

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
elvislike
Moderator
Moderator
Posty: 1931
Rejestracja: 23 grudnia 2004, 13:00 - czw
Lokalizacja: lublin

lepsza polowa vs fajka

Post autor: elvislike » 04 lipca 2005, 22:33 - pn

do tematyki postu sklonily mnie wypowiedzi szanownych kolegow co do relacji damsko-fajko-meskich, wzajemnej tolerancji, poszanowania drugiej osoby oraz strony finansowej.
temat owego postu dotyczy tych co juz sa szczesliwi.
ci, ktorzy jeszcze nie sa, moga troszke puscic wodze fantazji i napisac swoje oczekiwania od przyszlej wzgledem fajki.
jestem szczesliwy od trzech lat. od dwoch z malym haczykiem jestem podwojnie szczesliwy. moja przygoda z fajka zaczela sie 5-6 lat temu kiedy to moje kochanie mowilo: tak misiu, oczywiscie misiu oraz jak sobie chcesz sloneczko... wiadomo czas reformuje wiele... to docieranie itp. jako, ze moja malzonka nie jest zwolenniczka jakiejkolwiek formy palenia tytoniu. chcac uszanowac jej zdanie staram sie nie palic w jej towarzystwie, wyjatkiem sa imprezy na swiezym powietrzu. w praktyce moje fajczenie ogranicza sie do fajeczki w pracy, jak wielki szef zniknie z horyzontu ( mamy calkowity zakaz palenia tytoniu na am ) -moja bezposrednia szefowa potrafi nawet czasem wyrazic zyczenie abym zapalil:-). drugim miejscem jest wlasnie okupowany pokoj, zaopatrzony w pececika oraz necik. zona nic nie mowi na to, bo najczesciej spi. kolejna osoba, ktora ogranicza moje mozliwosci zakurzenia to moje drugie szczescie ( kolejnosc dotyczy pojawiania sie w moim zyciu ). no, logika podpowiada mi, ze przy dziecku nie nalezy palic tytoniu. tak wiec w konfortowej sytuacji jestem gdy oba skarby "uderza w kimono". jako zapracowany ojciec i maz nie moge wluczyc sie po zadnych przybytkach i moje wizyty w takowych naleza do rzadkosci. inna sprawa, ze w lublinie nie ma zbyt wielu miejsc kuszacych swoim klimatem... tak wiec w domu zdany jestem na sen reszty rodziny i szczelnosc drzwi pokoju w ktorym kurze.
jesli chodzi o audytorium w sprawach fajki to moge liczyc tylko na swoja coreczke, ktora czesto asystuje mi przy czynnosciach higieny fajki i kazdy ksztalt, mogacy byc fajka rozpoznaje bezblednie. niestety zona moja szybko sie nudzi iprzy tej tematyce i nawet tego nie ukrywa ( a mogla by, chlip! ).
kolejna spraw to finanse.. o, tu jest ciekawie. nie moge narzekac na zla sytuacje finansowa ale... jest przeciez wiele rzeczy o wiele bardziej potrzebnych niz jakas fajka. podejrzewam, ze jak jak wielu z nas uciekam sie do pewnych niedoinformowan malzonki. czego uszy nie slysza, oczy nie widza to przeciez duszy nie zal, nie? oczywiscie nie to abym lgal jej w zywe oczy, ale jak nie zapyta: czy dzis kupilem sobie nowa fajke? to po co jej tym glowe zawracac. dotyczy to rowniez tytoni oraz innych akcesoriow.
to chyba tyle. ciekaw jestem jak z ta sytuacja daja sobie rade pozostali szczesliwi forumowicze?
pozdrawiam:-)
Ostatnio zmieniony 05 lipca 2005, 11:52 - wt przez elvislike, łącznie zmieniany 1 raz.
we are not what we eat, we are what we don't shit... (hugh romney)
Awatar użytkownika
Makary
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 129
Rejestracja: 08 października 2004, 21:56 - pt
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Makary » 04 lipca 2005, 23:21 - pn

Radzę sobie jako¶... Dla mnie fajka jest zabaw± w pewnej konwencji. Pasuje dobrze do mojej osobowo¶ci lekko zdystansowanej wobec otaczaj±cej rzeczywisto¶ci. Nie jest bożkiem, ale okresow± rozrywk±. Zdecydowanie praktykowan± w odosobnieniu (wyj±tek: spotkania Loży Łodziaków, ale to oddzielny temat). W tej nieco mieszczańskiej "retro" konwencji lokuje się temat mojej fajki w rodzinie. Żona wie, że mam słabo¶ć do tego kawałka drewna i przekomarzamy się czasem na jej temat. Ja udaję, że ukrywam przed Ni± nowe nabytki, a Ona udaje, że ich nie widzi. Czasem co¶ wyci±gnie z mojej kryjówki i ja w tej konwencji staję się "skruszonym mężusiem" (błeeee, okropne). Zalatuje to dulszczyzn±, ale tak na prawdę to jest zabawa raczej. Gdyby brakowało na inne cele, na pewno sprzedałbym fajki na allegro i żuł li¶cie jarzębiny, a nie kupował nowe fajki. Póki co jednak na razie...
Tak jak elvislike też palę gdy rodzina ¶pi i dobrze mi z tym. Ostatnio nawet syn (6 lat), który kiedy¶ "palił" ze mn± "rzucił palenie" i wybrał zdrowy tryb życia.
Fajka - pisałem już kiedy¶ o tym - stała się dla mnie okazj± do zawarcia kilku nowych znajomo¶ci. Z duż± przyjemno¶ci± spotykam się z Kolegami w Łódzkiej Loży i jest to dla mnie wielki wyczyn, bo zawieranie nowych znajomo¶ci było dla mnie zawsze życiowym problemem. Teraz to się zmieniło...
No i tak to sobie wła¶nie pykam leniwie, sucho i chłodno.
A pozdrawiam gor±co (ale też sucho, no bo jak inaczej można pozdrawiać: wilgotno?) :D
Awatar użytkownika
mjp
Administrator
Administrator
Posty: 1056
Rejestracja: 08 października 2004, 11:17 - pt
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: mjp » 05 lipca 2005, 09:31 - wt

Ja zacz±łem palić fajkę zanim poznałem moj± małżonkę. Paliłem w pracy (jeszcze było można). Wtedy jeszcze mieszkałem z rodzicami (takie ¶mieszne czasy były, że mieszkania nie można było zdobyć), oboje niepal±cy, mieszkanie małe, więc w mieszkaniu nie paliłem. Potem się ożeniłem i jeszcze jaki¶ czas paliłem w pracy, aż wprowadzono zakaz. Z żon± mieli¶my to szczę¶cie, że od razu mieli¶my mieszkanie, ale palić się w nim nie dało po pierwsze ze względu na alergię żony, po drugie ze względu na jej zdecydowany sprzeciw. Trzy lata temu stali¶my się posiadaczami własnego domu i sprzeciw małżonki co do fajki zdecydowanie osłabł. Nie jest szczę¶liwa z powodu, że palę, ale na dworze, czy na piwnych spotkaniach w knajpie nie wyraża sprzeciwu. Co do strony finansowej, to żona fajki lubi i jej się podobaj± (tylko po co ty w nich to ¶wiństwo palisz... :D ), więc z zakupami nowych raczej problemu nie ma. Sam staram się nie przesadzać z wydatkami, w końcu nie sam± fajk± człowiek żyje. Co do tytoni, to też raczej nie ma problemu. Żona ma szjbę na punkcie ogrodu i ro¶lin, więc ona wydaje na nowe ro¶liny, a ja na nowe tytonie.... :D I tak to się jako¶ układa.
Pozdrawiam
Maciek
-----------
Szukam spokojnego miejsca do palenia fajki
GG: 12204
Awatar użytkownika
borkows
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 156
Rejestracja: 12 października 2004, 07:55 - wt
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: borkows » 05 lipca 2005, 10:23 - wt

Jak poznałem moj± żonę paliłem papierochy ... fuj! Tak dobr± paczkę dziennie. Nie przeszkadzało jej to bardzo ale też nie była nigdy zwolennikiem papierosów (sama nie pali i nigdy nie paliła). Przygoda z fajk± zaczęła się jakie¶ 3 lata temu . Przestałem palić paierosy (potem jeszcze wracałem do nałogu na krótko) i zacz±łem szukać czego¶ w zamian. Te¶ć uraczył mnie swoj± star± "albank±" w której nie palił wieki całe (pali papierosy) a co palił wcze¶niej tego nawet on nie wie (głęboka komuna była ... to mozna się tylko domy¶lać co tam było palone). Albanka była (jest) dobrze opalona więc zakupiłem Alsbo wanilia i cherry (brrr...), żona pochwalala zakup, no bo to tak ładnie pachnie. No i się zaczęlo ... znalazłem to forum ... coraz to nowe tytonie (dlaczego one coraz bardziej ¶mierdz±ce ... dlaczego nie kupisz czego¶ waniliowego - mojej drugiej połowy wypowiedzi), nowe fajki ... Cóż mieszkali¶my w mieszkaniu więc do póki byli¶my tylko we dwoje mogłem pozwolić sobie na palenie w mieszkaniu (głównie jak koledzy w pokoju w którym znajduje się komputer - cóż za zbieg okoliczno¶ci :D ). Jak okazało się, że bedzie nas trójka to został balkon lub na spacerach (w pracy niestety nigdy nie mglem ... szkoda :cry: ). Więc po narodzinach został nadal balkon lub spacery - ten balkon zim± ... brrr.... A jaki¶ czas temu (będzie z rok) przeprowadzili¶my się do domku ... problem sie rozwi±zał jak i u kolegów.
Co do problemów finansowych ... cóż ... jak to w życiu czasami nie ma problemu a znowu innym razem s± ważniejsze wydatki niż fajka. Podobnie jak kolega Makary nie jest to "bogini" ... miło z ni± spędzam czas i przy okazji relaksuje się.
A jak i koledzy ... a po co następna, ale brzydk± kupiłe¶ ... ale również mogę zadzwonić do Szanownej Małżonki i powiedzieć, że mi się tyton skonczył lub wyciory lub filtry i z racji tego, że ma duuuużo bliżej niż ja do trafiki (KDT czy Fajka na Żurawiej) to idzie i przekomażaj±c soię strasznie, że będzie mnie to kosztowało, wybiera mi jaki¶ tytoń (konsultacja telefo niczna obowi±zkowa bo przeważnie nie ma tego co bym chcial).
To chyba tyle ...
Michał Kalinowski
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 145
Rejestracja: 11 października 2004, 09:20 - pn
Lokalizacja: Komorów

Post autor: Michał Kalinowski » 05 lipca 2005, 13:18 - wt

Jest w tym katalogu taki temat "Żony, narzeczone, kochanki", choć powinno być "Matki, żony, narzeczone, kochanki" :-)
Moja żona darzy wielk± estym± fajkę i fajczarzy, nie mam też zakazu palenia w domu, a nawet przy moich dzieciach (1 i 3 lata), choć z reguły jak pykam to już dawno ¶pi±.
A ostatnio dostałem od żony na urodziny zapalniczkę Vauena :-)
m.
Awatar użytkownika
Gargi
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 442
Rejestracja: 29 czerwca 2005, 16:30 - śr
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Gargi » 05 lipca 2005, 16:34 - wt

Ja przygodę z Fajk± rozpoczołem znaj±c moj± przyszł± żonę. Jak nie mieszkali¶my razem to było wszystko w porzadku, ale po ¶lubie marudziła i marudzi do dzi¶. jak jest ciepło wygania mnie na dwór a w zimie zostaj± spotkania przyjacielskie w knajpach (a swoja drog± jak się przeprowadze do gdyni to chyba sprawię sobie psa, co to będzie ze mn± chadzał na dłłłuuuugggieeeee spacery :D ). W domu po pojawieniu się dziecka niepaliłem teraz gdy córa ma 4 latka i przesiaduje w ogrodzie mogę zafasować sobie zestawik - Fajka, kawa i koniaczek po pracy przy forum (mam przeno¶ny komputer więc pykam gdzie się da tzn. dok±d sięga kabel od net). W pracy mogę palić bo jeżdżę dużo samochodem ale zaczę¶to z niego wysiadam i nici z palenia chyba że w długich trasach to tak. Co do finansów moge sobie pozwolić na nowe fajki. Żona zawsze bierze w tym udział (zmuszam j± by zaakceptowała mój wybór), oczywi¶nie nic nie wie o cenie :D . Ale jak pojawia się nowa fajka w domu to robi wypadzik do miasta i ma nowy komplecik bielizny :D Ja tam nie narzekam.
Awatar użytkownika
Irek
Moderator
Moderator
Posty: 1468
Rejestracja: 24 lutego 2005, 20:03 - czw
Lokalizacja: Kraków

:-)

Post autor: Irek » 05 lipca 2005, 16:43 - wt

Gargi, u mnie jest podobnie, tyle, że z kas± na fajki nie mogę poszaleć (tyle ile bym chciał hehe), a zamiast z laptopem to na balkonowym "wygnaniu" siedzę z ksi±żk±. Luba docenia kunszt fajkarskiego rzemiosła i wykazuje spore zainteresowanie nowymi nabytkami. Córka niestety bardziej i muszę j± zniechęcać do zainteresowania w temacie. Ostatnio pusciła tekst "że nie może się doczekać kiedy będzie mogła palic fajkę" hihi, a to jak na 8 lat trochę wcze¶nie :wink:
TO JA!!! TEN IDIOTA Z POCIĄGU!!!
Awatar użytkownika
Gargi
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 442
Rejestracja: 29 czerwca 2005, 16:30 - śr
Lokalizacja: Gdynia

Re: :-)

Post autor: Gargi » 05 lipca 2005, 17:07 - wt

Irek pisze:Gargi, u mnie jest podobnie, tyle, że z kas± na fajki nie mogę poszaleć (tyle ile bym chciał hehe)......
Przyjacielu ja też nie szaleje, mówię tylko że jak mam zamiar kupic now± fajkę to pije mniej piwa he he heh eh eeee. Najgorsze jest to że muszę się zdecydować na 1 a chce mieć 3
:?
Awatar użytkownika
bkolodz
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 387
Rejestracja: 15 lipca 2005, 19:16 - pt
Lokalizacja: Poznań

Post autor: bkolodz » 08 sierpnia 2005, 09:40 - pn

ja nie miałem tego problem, mojha luba nie miała i nie ma żdnych pretensji ani sprzeciwów, mało tego Jej się fajka bardzo podoba a sama czasem sobie zapali cygaretkę. Mam tylko jeden zakaz ( oczywi¶cie nie żyje pod pantoflem ) nie wolno mi się brać za papierosy. Czapki z głow dla Wszystkich wyrozumiałych Pań. Pozdrawiam ...... Bartek
GG : 6423598

Nobody knows what's inside my pipe!!!
Awatar użytkownika
Radesz
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 515
Rejestracja: 07 października 2004, 17:40 - czw
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Radesz » 08 sierpnia 2005, 13:32 - pn

Przygoda z fajk± zaczęła się za kawalerskich, studenckich czasów... teraz pykam na spacerach, u mnie w domku na wsi (obowi±zkowo na zawnatrz) lub przy piwnych spotkaniach ze znajomymi. W pracy tylko noc± jak wszyscy ¶pi± i mam chwilke czasu (1-2 godziny he he he). Z Moj± Ukochan± wszystko było by pięknie gdyby nie to ci±głe: "Pfuj, jakbym sie z popielnic± całowała..." :wink: Je¶li chodzi o tytonie to problemu nie ma zadnego, nowy zakup buch do szafki i spokój. Palę 1 do 2 tytoni w podobnym czasie, więc nie kłuje w oczy. Nowa fajka to juz inna historia. Zawsze jest oceniana pod względem kształtu, ubarwienia - tylko "po co w niej to ¶wiństwo palić?". A ponieważ nie tylko fajk± człek żyje, zakupy ogranicza mi zdrowy rozs±dek... W sumie nie jest Ľle, popykać się da...
Pozdrawiam Radesz
Gdybym palił fajkę tak długo jak biegnę maraton, to byłbym MISZCZEM!
Marató Barcelona 2011 - 04:59:31
Poznań Maraton 2011 - 04:47:59
Awatar użytkownika
bublik
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1211
Rejestracja: 07 października 2004, 22:56 - czw
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Post autor: bublik » 08 sierpnia 2005, 22:10 - pn

Moja Kobieta nie ma nic przeciwko fajce, ale gdy mamy się spotkać za fajkę się nie zabieram. Zawsze Ona ma pierszeństwo, nigdy jej nie powiedziałem: "Wiesz co, nie zobaczymy się teraz, bo chcę zapalić". A sam fakt pykania przeze mnie jej absolutnie nie przeszkadza, czasem nawet u¶miecha się gdy słyszy o fajce :-)
Odnomu - bublik, drugomu - dyrka ot bublika.
Awatar użytkownika
Scorpio
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 696
Rejestracja: 21 listopada 2004, 22:19 - ndz
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Post autor: Scorpio » 09 sierpnia 2005, 12:02 - wt

No cóż, ja w towarzystwie żony mogę palić do woli większo¶ć tytoni. Jedynie La budzi jej sprzeciw.
Przez 3 pierwsze lata małżeństwa (a także rok wcze¶niej) namiętnie pykałem fajeczkę, więc żona widziała co brała i nie ma prawa do reklamacji ;) Potem była pięcioletnia przerwa w paleniu fajki (paliłem wył±cznie papierosy i to niezbyt podobało się żonce). Teraz od z gór± trzech lat ponownie jestem czynnym fajczarzem. Czasem nawet żona pomaga mi wybrać now± fajeczkę, choć ceny muszę zwykle skrzętnie ukrywać ;)

Synio mój (11 lat) ma już za sob± pierwsz± próbę palenia fajki (rzecz jasna było to bez mojej wiedzy). Poznałem po nadpalonej i niewyczyszczonej fajce. Szczę¶liwie była to stara grusza... Winowajca nie przyznał się do winy ;)
Uwaga na wódke! Mam po niej kaca i paskudne kobiety w mieszkaniu..
Awatar użytkownika
martenn
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 344
Rejestracja: 28 grudnia 2004, 11:27 - wt
Lokalizacja: Kórnik/Kamionki/Poznań

Post autor: martenn » 09 sierpnia 2005, 16:48 - wt

Moja kobieta jest wesolo nastawiona do fajki:) Ogolnie pali ze mna na zawodach i czasem w domciu. Podoba jej sie to hobby wiec w przyszlosci nie przewiduje klopotow z fajka. Nawet dostalem od niej tyton (Simply Unique) i fajke (Brog Dezerter). Tak wiec nasza wspolpraca uklada sie swietnie:)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kulturalne przy fajce gadanie”