Wyrób tytoniu fajkowego na małą skalę

Wszelkie dyskusje dotyczące tytoni umieszczamy TUTAJ.

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Piotr_B
Początkujący
Początkujący
Posty: 41
Rejestracja: 02 lutego 2009, 11:27 - pn
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wyrób tytoniu fajkowego na małą skalę

Post autor: Piotr_B » 04 stycznia 2013, 11:41 - pt

Zainspirowany powyższymi linkami, zrobiłem podobnie.
Kupiłem 5kg (co Żona powiedziała… :roll: ) wysuszonych liści. Usunąłem główny nerw z liści, przygotowałem roztwór miodu w wodzie,
ale o nieco mniejszym stężeniu niż proponował to @Jar. Następnie, spryskując niezbyt obficie w/w roztworem,
zapakowałem liście do trzech drewnianych skrzyneczek widocznych na zdjęciach poniżej.
Aby dodatkowo sprawdzić, czy wielkość porcji poddawanej fermentacji ma znaczenie
zapakowałem kolejno: 0,9kg, 1,5kg i 2,2kg liści do poszczególnych skrzynek.
Do skrzynek były dopasowane maksymalnie ściśle wchodzące pokrywki, które służyły jako prasa.
Całość była ściągana ściskami stolarskimi, z Castoramy po 3,49 za sztukę, które przy mocnym dokręceniu
odkształcały się… hhmmmm. Początkowo dociągałem je co 2 dni, później, gdy tytoń
przestał się „doprasowywać” dociągałem co 8-10 dni. Skrzynki „przytuliłem” do pionu c.o. w kącie pokoju,
okrywając ręcznikiem i kocem. Włożyłem też sondę termometru elektronicznego pod kocyk- temperatura
wahała się od 25,5*C do 28,0*C na zewnątrz skrzynek.
Fermentacja trwała 7 tygodni. Po tym czasie tytoń wyjąłem, pokroiłem na mniejsze kostki,
posegregowałem i zapakowałem w słoiki- jedne do leżakowania, inne do dofermentowania.
Oczywiście zapaliłem :D - to była najważniejsza i najbardziej wyczekiwana czynność całego procesu 8) .
W zależności od tego, z którego słoika zaczerpnąłem było albo:
- Dobre!!! Słodka Va, niestety płytka w smaku, moc raczej niższa, wymagająca podsuszenia
przed rozpalaniem, o dość dobrym spalaniu, wymagająca dopracowania sposobu cięcia,
ale przy kołeczkowaniu spalająca się bez problemu do końca prawie nie wydzielając kondensatu.
albo:
- mogło być lepsze… :? , ale nie było masakrujące jamę ustną i pozostałe członki organizmu.
Teraz nastąpi kolejny etap eksperymentu- mieszanie z tytoniami przyprawowymi: Pq i Or,
w różnych proporcjach i zestawieniach.
Podsumowując- jestem bardzo zadowolony, :D super zabawa, świetna okazja żeby dowiedzieć się
czegoś nowego i w oderwaniu od komputera zrobić coś niewirtualnego. Polecam !!!
Na sam koniec kilka wniosków :idea: , które pojawiły się w trakcie zabawy:
- spokojnie można mocno nawilżać tytoń przed fermentacją. Trochę się obawiałem solidnie spryskać liście,
mogłem mocniej. Było: psik-psik na warstwę liści w skrzynce, 2-3x więcej by nie zaszkodziło;
- liście powinny być zapakowane w np. pergamin. Zmyliły mnie filmiki podlinkowane wcześniej- liście były
pakowane bezpośrednio do skrzyneczki. Pomimo dobrego dopasowania pokrywek, niestety, brzegi „placka”
obeschły i fermentacja w tych miejscach praktycznie nie doszła do skutku;
- trzeba się zastanowić, jak wyjąć „placek”, PRZED zapakowaniem i ubiciem, a nie po… :roll: :mrgreen:
Zapakowanie tytoniu w pergamin dałoby punkt zaczepienia, a tak było problematycznie;
- im większa porcja tym lepiej. Widziałem informację, że S.G. lub Mac Barren stosuje 7 funtowe (ca. 3,5kg) placki.
Technologicznie dla mnie byłyby zbyt duże, ale 2,5kg placek byłby optymalny;
- mniejsza ilość miodu w roztworze, zastosowałem około 20-22% niższe stężenie, dało miłą,
wystarczającą dla mnie słodycz. Jeśli ponownie będę eksperymentował przetestuję kilka różnych stężeń;
- koniecznie trzeba wykonać selekcję liści. W materiale wyjściowym są bardzo różne liście, ze wszystkich części rośliny.
Zapewne byłoby więcej odrzutów ale podzielenie na frakcje dałoby różne jakościowo tytonie, z którymi
dalsza zabawa w mieszanie i przyprawianie sprawiłaby dużo satysfakcji.
Tyle technikaliów, :pipeman:
Piotr.
https://picasaweb.google.com/lh/photo/H ... directlink" onclick="window.open(this.href);return false;
Pod ręcznikiem na rurach c.o.

https://picasaweb.google.com/lh/photo/h ... directlink" onclick="window.open(this.href);return false;
Skrzynka przed rozkręceniem ścisków

https://picasaweb.google.com/lh/photo/Z ... directlink" onclick="window.open(this.href);return false;
Placek po uuffff wyciągnięciu- patrz wnioski

https://picasaweb.google.com/lh/photo/V ... directlink" onclick="window.open(this.href);return false;
Placek po przekrojeniu, widoczny przefermentowany środek i niedofermentowane brzegi- to był najcieńszy

https://picasaweb.google.com/lh/photo/B ... directlink" onclick="window.open(this.href);return false;
Brzeg z grubszej porcji z widocznym przesuszeniem.

Awatar użytkownika
kolejarz1986
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 322
Rejestracja: 14 lutego 2009, 15:39 - sob
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wyrób tytoniu fajkowego na małą skalę

Post autor: kolejarz1986 » 07 stycznia 2013, 07:20 - pn

Bardzo procesjonalnie do tego podszedłeś. Wyszedł Ci plug aż miło popatrzeć. Co do smaku to raczej nie spodziewaj się wielkich uniesień. Nie wiem tylko czy tydzień to nie za mało jak na fermentację, poczytaj w tych książkach co Janek udostępniał.
Ja wyleczyłem się z robienia tytoniu dla siebie, wyszło mi katastrofalnie źle. Smak był ohydny, odrzucający.
Życzę miłej zabawy z kolejnymi plugami i dzięki za dobrze przygotowany opis ze zdjęciami.
Pozdrawiam.
Kto ma w głowie olej, ten idzie na kolej!

golf czarny
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 542
Rejestracja: 21 listopada 2011, 12:27 - pn
Lokalizacja: Gda/Gdy

Re: Wyrób tytoniu fajkowego na małą skalę

Post autor: golf czarny » 07 stycznia 2013, 10:38 - pn

Nie wiem tylko czy tydzień to nie za mało jak na fermentację,
. Wydaje mi się,ze była mowa o 7 tygodniach.


Czytając takie opracowania jak Kolegi Piotra_B mniej się boję "Slimowej" dyrektywy. Dziękuję za nadzieję . Przynajmniej tyle.:)

Piotr_B
Początkujący
Początkujący
Posty: 41
Rejestracja: 02 lutego 2009, 11:27 - pn
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wyrób tytoniu fajkowego na małą skalę

Post autor: Piotr_B » 07 stycznia 2013, 12:31 - pn

@kolejarz1986- fermentacja trwała 7 tygodni, co sprostował już @golf czarny. Fajerwerków smakowych nie oczekuję, mam świadomość jakości surowca wyjściowego, a nie mam niestety możliwości zmiany tego chyba najistotniejszego parametru :(
Książki Janka czytałem, dobre, ale do mnie najlepiej trafiła wiedza z książki pt:"Fermentacja tytoniu" w opracowaniu dr. inż. J. Trojana, wydana w 1934 przez Polski Monopol Tytoniowy. W Warszawie można iść do czytelni Biblioteki Narodowej i w komfortowych warunkach przeczytać tę książkę. W sieci widziałem w zasobach pewnego portalu do chomikowania plików... 8)
@golf czarny- dzięki :D
Piotr.

Awatar użytkownika
kolejarz1986
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 322
Rejestracja: 14 lutego 2009, 15:39 - sob
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wyrób tytoniu fajkowego na małą skalę

Post autor: kolejarz1986 » 07 stycznia 2013, 13:12 - pn

Piotr_B pisze:@kolejarz1986- fermentacja trwała 7 tygodni, co sprostował już @golf czarny.
Omyłeczka
Kto ma w głowie olej, ten idzie na kolej!

sat666sat
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 655
Rejestracja: 12 listopada 2009, 19:57 - czw
Lokalizacja: Włocławek

Re: Wyrób tytoniu fajkowego na małą skalę

Post autor: sat666sat » 24 marca 2013, 20:59 - ndz

Piotr_B pisze:Zainspirowany powyższymi linkami, zrobiłem podobnie.
Kupiłem 5kg (co Żona powiedziała… :roll: ) wysuszonych liści. Usunąłem główny nerw z liści, przygotowałem roztwór miodu w wodzie,
ale o nieco mniejszym stężeniu niż proponował to @Jar. Następnie, spryskując niezbyt obficie w/w roztworem,
zapakowałem liście do trzech drewnianych skrzyneczek widocznych na zdjęciach poniżej.
Aby dodatkowo sprawdzić, czy wielkość porcji poddawanej fermentacji ma znaczenie
zapakowałem kolejno: 0,9kg, 1,5kg i 2,2kg liści do poszczególnych skrzynek.
Do skrzynek były dopasowane maksymalnie ściśle wchodzące pokrywki, które służyły jako prasa.
Całość była ściągana ściskami stolarskimi, z Castoramy po 3,49 za sztukę, które przy mocnym dokręceniu
odkształcały się… hhmmmm. Początkowo dociągałem je co 2 dni, później, gdy tytoń
przestał się „doprasowywać” dociągałem co 8-10 dni. Skrzynki „przytuliłem” do pionu c.o. w kącie pokoju,
okrywając ręcznikiem i kocem. Włożyłem też sondę termometru elektronicznego pod kocyk- temperatura
wahała się od 25,5*C do 28,0*C na zewnątrz skrzynek.
Fermentacja trwała 7 tygodni. Po tym czasie tytoń wyjąłem, pokroiłem na mniejsze kostki,
posegregowałem i zapakowałem w słoiki- jedne do leżakowania, inne do dofermentowania.
Oczywiście zapaliłem :D - to była najważniejsza i najbardziej wyczekiwana czynność całego procesu 8) .
W zależności od tego, z którego słoika zaczerpnąłem było albo:
- Dobre!!! Słodka Va, niestety płytka w smaku, moc raczej niższa, wymagająca podsuszenia
przed rozpalaniem, o dość dobrym spalaniu, wymagająca dopracowania sposobu cięcia,
ale przy kołeczkowaniu spalająca się bez problemu do końca prawie nie wydzielając kondensatu.
albo:
- mogło być lepsze… :? , ale nie było masakrujące jamę ustną i pozostałe członki organizmu.
Teraz nastąpi kolejny etap eksperymentu- mieszanie z tytoniami przyprawowymi: Pq i Or,
w różnych proporcjach i zestawieniach.
Podsumowując- jestem bardzo zadowolony, :D super zabawa, świetna okazja żeby dowiedzieć się
czegoś nowego i w oderwaniu od komputera zrobić coś niewirtualnego. Polecam !!!
Na sam koniec kilka wniosków :idea: , które pojawiły się w trakcie zabawy:
- spokojnie można mocno nawilżać tytoń przed fermentacją. Trochę się obawiałem solidnie spryskać liście,
mogłem mocniej. Było: psik-psik na warstwę liści w skrzynce, 2-3x więcej by nie zaszkodziło;
- liście powinny być zapakowane w np. pergamin. Zmyliły mnie filmiki podlinkowane wcześniej- liście były
pakowane bezpośrednio do skrzyneczki. Pomimo dobrego dopasowania pokrywek, niestety, brzegi „placka”
obeschły i fermentacja w tych miejscach praktycznie nie doszła do skutku;
- trzeba się zastanowić, jak wyjąć „placek”, PRZED zapakowaniem i ubiciem, a nie po… :roll: :mrgreen:
Zapakowanie tytoniu w pergamin dałoby punkt zaczepienia, a tak było problematycznie;
- im większa porcja tym lepiej. Widziałem informację, że S.G. lub Mac Barren stosuje 7 funtowe (ca. 3,5kg) placki.
Technologicznie dla mnie byłyby zbyt duże, ale 2,5kg placek byłby optymalny;
- mniejsza ilość miodu w roztworze, zastosowałem około 20-22% niższe stężenie, dało miłą,
wystarczającą dla mnie słodycz. Jeśli ponownie będę eksperymentował przetestuję kilka różnych stężeń;
- koniecznie trzeba wykonać selekcję liści. W materiale wyjściowym są bardzo różne liście, ze wszystkich części rośliny.
Zapewne byłoby więcej odrzutów ale podzielenie na frakcje dałoby różne jakościowo tytonie, z którymi
dalsza zabawa w mieszanie i przyprawianie sprawiłaby dużo satysfakcji.
Tyle technikaliów, :pipeman:
Piotr.
https://picasaweb.google.com/lh/photo/H ... directlink" onclick="window.open(this.href);return false;
Pod ręcznikiem na rurach c.o.

https://picasaweb.google.com/lh/photo/h ... directlink" onclick="window.open(this.href);return false;
Skrzynka przed rozkręceniem ścisków

https://picasaweb.google.com/lh/photo/Z ... directlink" onclick="window.open(this.href);return false;
Placek po uuffff wyciągnięciu- patrz wnioski

https://picasaweb.google.com/lh/photo/V ... directlink" onclick="window.open(this.href);return false;
Placek po przekrojeniu, widoczny przefermentowany środek i niedofermentowane brzegi- to był najcieńszy

https://picasaweb.google.com/lh/photo/B ... directlink" onclick="window.open(this.href);return false;
Brzeg z grubszej porcji z widocznym przesuszeniem.
Super patent - sam ,,posiadam" troszkę liści więc może niebawem wezmę się za tytoniowa przygodę. Co ile warstw spryskiwałeś liście?
gg 1986482
"Lepiej mało dobrego, niż dużo złego"

ODPOWIEDZ

Wróć do „Spory tytoniowe”