Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Wszelkie dyskusje dotyczące tytoni umieszczamy TUTAJ.

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: jar »

Mimo że teksty w obcych jezykach, moim zdaniem warto obejrzeć zdjecia ukazujące proces robienia tytoni SG.
http://rinconpipa.foroactivo.com/t3239- ... no-piquero" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.pfeife-tabak.de/Artikel/Reis ... awith.html" onclick="window.open(this.href);return false;

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
Qwerty
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 367
Rejestracja: 21 grudnia 2005, 18:36 - śr
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: Qwerty »

Toż to spacer po Fort Knox!
A z innej strony: jakież to skromne przecież warunki wystarczą do produkcji tak ważnych dla wielu tytoni...
Pozdrawiam, Qwerty
qwerty małpa post kropka pl
FMS i Śląski Klub Fajki
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: jar »

Qwerty pisze:...A z innej strony: jakież to skromne przecież warunki wystarczą do produkcji tak ważnych dla wielu tytoni...
Bardzo to, moim zdaniem i w moim doświadczeniu istotna konstatacja. Rzeczywiście proces fermentacji/curingu nie jest aż tak trudny. Najważniejszy jest dobrej jakości materiał wyjściowy - liście.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
Irek
Moderator
Moderator
Posty: 1468
Rejestracja: 24 lutego 2005, 20:03 - czw
Lokalizacja: Kraków

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: Irek »

Ale mi to smaka zrobiło :D
TO JA!!! TEN IDIOTA Z POCIĄGU!!!
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: jar »

Irek pisze:Ale mi to smaka zrobiło :D
- no - to do roboty ! liście wysuszone bywają osiągalne, prosta fermentacja słoikowa polega na zwilżeniu suchych, wyżyłowanych i pociętych liści wodą z 1/3 miodu i wstawieniu słoika typu twist czy weck z taką zawartością w ciepłe miejsce. Do wykonania fermentacji termicznej i to nawet pod ciśnieniem może posłużyć umiejętnie użyte...żelazko do prasowania. Nie wspominam o staroświeckiej prasie do wulkanizacji łatek na przebite dętki samochodowe. A nawet zwilżone, pocięte liście w woreczku/folii aluminiowej/folii do pieczenia można ścisnąć pomiędzy deseczkami za pomocą ściągu stolarskiego i wystawić na dzialanie wyższej temperatury.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
mareek
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 100
Rejestracja: 12 maja 2011, 17:02 - czw

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: mareek »

Bardzo fajne i klimatyczne zdjęcia, szczególnie przyjemne wyglądają plugi, przydałaby się taka piwniczka.

No i nie tak źle z tą technologią, w końcu kartki z nazwami wydrukowane :pipeman:
Awatar użytkownika
Irek
Moderator
Moderator
Posty: 1468
Rejestracja: 24 lutego 2005, 20:03 - czw
Lokalizacja: Kraków

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: Irek »

jar pisze:- no - to do roboty !
Szanowny Jacku :D

Obawiam sie, że nawet jeśli znalazłbym czas, chęci i opowiednie narzędzia to i tak efekt moich poczynań ciężko by było smakować. Zdaję się całkowicie na doświadczenie panów z Kendal dzięki którym od czasu do czasu zaspokajam mój niewyszukany gust. Zdjęcia zaś przypomniały mi Gawithowe smaczki. To zupełnie tak, jakby dzieciakowi pokazać ciastko z kremem, albo czekoladę :D
TO JA!!! TEN IDIOTA Z POCIĄGU!!!
Awatar użytkownika
elvislike
Moderator
Moderator
Posty: 1931
Rejestracja: 23 grudnia 2004, 13:00 - czw
Lokalizacja: lublin

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: elvislike »

irek, ja tam w ciebie wierze.
to kiedy start?
pozdrawiam serdecznie:-)
p.s. fakt faktem, jak sie tak na to patrzy to cieknie slina (oczywiscie byle nie do fajki)...
we are not what we eat, we are what we don't shit... (hugh romney)
Awatar użytkownika
Irek
Moderator
Moderator
Posty: 1468
Rejestracja: 24 lutego 2005, 20:03 - czw
Lokalizacja: Kraków

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: Irek »

Elvis :D okolice Koziego Grodu słyną z upraw ziela co się do palenia nadaje. Sugeruję, żebyś dał dobry przykład i stworzył odpowiednik Kendala. Polacy nie gęsi i swój biznes mają, więc ścieżką "majonezowych" gitar i wzmacniaczy "laboga" proponuję odpowiednią nazwę wymyślić. Po "Pewexach", "Drutexach" i inszych "...xach" mogła by być według nowej mody np. "Muschtarda" albo "Womatko". :D
TO JA!!! TEN IDIOTA Z POCIĄGU!!!
golf czarny
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 542
Rejestracja: 21 listopada 2011, 12:27 - pn
Lokalizacja: Gda/Gdy

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: golf czarny »

Ja jestem za światową lokalszczyzną np: "Dajmont Lubli"...na część Królowej ew." Early Lublin Pipe". Ale na Lubelszczyźnie i chmiel i tytoń najlepszy w Polsce, chyba. Taki lokalny rajski ogród.
Awatar użytkownika
elvislike
Moderator
Moderator
Posty: 1931
Rejestracja: 23 grudnia 2004, 13:00 - czw
Lokalizacja: lublin

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: elvislike »

golf czarny pisze:...Ale na Lubelszczyźnie i chmiel i tytoń najlepszy w Polsce, chyba. Taki lokalny rajski ogród.
byc moze naraze sie swym krajanom ale lata spedzone na lubelszczyznie i poczynione tu obserwacje daja w porownaniu z innymi regionami ojczyzny taki obraz: na go%&nie przynajmniej ladnie rosnie...
kto jednak wie, moze kiedys jak nam sie troszke zmieni klimat na jeszcze cieplejszy (co niektorzy prorokuja) i nasz rodzimy tyton niczym buraki cukrowe w cukier bedzie oplywac... w koncu nasz koziolek skacze na winorosl co tez sugeruje pewne uwarunkowania klimatyczne.
co do samej nazwy to bedziemy sie martwic jak sie pojawi przyzwoity tyton.
pozdrawiam serdecznie.
p.s. i jeszcze jedno. musimy zdazyc przed tytoniowa prohibicja.
we are not what we eat, we are what we don't shit... (hugh romney)
Thesary
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 284
Rejestracja: 01 sierpnia 2010, 23:19 - ndz
Lokalizacja: Zagramanica

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: Thesary »

Prawdziwa manufaktura oldschool- ciekawe, że maleńkie rodzinne biznesy nadal funkcjonują skupione na specjalistycznym towarze dla wąskiej grupy odbiorców-jest nadzieja jeszcze na tym zglobalizowanym pędzącym jak karuzela świecie :D
„Przez to ziele możemy podziwiać wspaniałe dzieła Boga, który sprawia, że rzeczy są dziwne, wspaniałe, niezrozumiałe i cudowne dla ludzkiego osądu”
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: jar »

@ elvislike: nasz rodzimy tytoń może a nawet powinien "opływać w cukier". Pytanie: co to jest nasz rodzimy tytoń ? niestety liście pochodzące z plantacji tzw. profesjonalnyh są liśćmi nie tylko ze średniej klasy materiału genetycznego, ale i wymuszone ekonomia choćby ich suszenie wpływa in minus na zawartość naturalnego cukru.
Ale - ducha nie gaście !
Czas jakiś temu otrzymalem z USA próbkę nasion odtworzonej genetycznie, doprowadzonej do poziomu oryginałów XVIII wiecznych Virginii. Podzieliłem ją pomiędzy kilku bliskich Znajomych, dysponującymi ogródkami. Kilka dni temu, odwiedzając jednego z Nich zwierzył mi się, że nadgryzając z ciekawości pięknie rozwijający się, acz jeszcze zielony bo na krzaczku wciąż rosnący liść aż był zdumiony intenstyną, naturalną słodyczą. I moim zdaniem wszystko się zgadza; decyduje jakość materiału wyjściowego.
Jeden z mych Przyjaciół z USA przesłał mi też czas jakiś temu próbkę już wysuszonych liści Va pochodzących z takiego hobbystycznego ogródka przydomowego. Poddałem je własnej, prostej fermentacji słoikowej z dodaną szczyptą (na słoik litrowy) Pq St. James. Kilka dni temu poczęstowałem tym blendem Przyjaciół z mych okolic. Wszyscy stwierdzili, iż jeśli uda się dojść do tego poziomu, to uśmiech satysfakcji będzie długo gościł na naszych twarzach.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Carlos Cruz
Początkujący
Początkujący
Posty: 39
Rejestracja: 14 lipca 2011, 01:11 - czw
Lokalizacja: Warszawa, Ochota

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: Carlos Cruz »

Miesiąc temu kupiłem trochę liści tytoniu z polskich upraw. Kobieta sprzedająca go rozróżniała po kolorze dwie wersje tzw. barlej i wirdżinia, wziąłem trochę virginii, liście ładne, duże, bez większych skaz, elastyczne. W domu nawilżyłem je nad parą z ekspresu, wyżyłowałem, pociąłem, skosztowałem, uznałem że na singla virginiowego to się raczej nie nada, więc połowę w szczelnym pudełku wstawiłem do piekarnika na 2g na 200 stopni fahrenheita/ ±93 C/ i wszytsko zmieszałem z perique od DT i uformowałem 'pluga'. Wczoraj wykopałem z szafy pudełko, tytoń stracił swój koszmarny surowy zapach, nie spleśniał. Zastanawiam się ile czasu warto go potrzymać żeby smaki dobrzę się przegryzły?

EDIT: Nie ma co zadawać niemądrych pytań- ukroiłem sobię kawałek i właśnie go spalam. Nie jest to mistrzowska mieszanka, na pewno pomogłoby drobniejsze cięcie i więcej czasu na zuniformizowanie smaku, ale jak na efekt pracy jednego popołudnia i ±20 pln nakładów nie jest do końca rozczarowujący, trochę dziki w smaku, ale ciekawy. Jutro idę po następną porcję i wyniosę maszynkę do cięcia makaronu z domu rodzinnego.
Ostatnio zmieniony 15 lipca 2012, 23:27 - ndz przez Carlos Cruz, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Proces curingu tytoni Samuel Gawith

Post autor: jar »

Sprawa polega, jak sądzę, na jakości samego materiału wyjściowego czyli samych liści. Na tą jakość składa się tak sam materiał genetyczny jak i proces suszenia liści. Dobrze, że je Pan nawilżył, ale szkoda że nie użył Pan do nawilżenia skaramentalnej/podstawowej mikstury wody z miodem w proporcji 1/3 miodu na 2/3 wody. Tu pragnę wskazać na różne sposoby uzapachowienia naturalnego w trakcie takiej fermentacji, na przykład owocami/ziarenkami jałowca. Podobnie - suszone śliwki. Proces fermentacji winien przebiegać w cieple i zadzialanie piekarnikiem jeśli nie w nazbyt wysokiej (w zależności od danych liści) temperaturze może dać niezłe rezultaty. Właściwy dodatek niewielkiej ilości Pq podkreśla naturalną słodycz Virginii. A ile to trzymać w słoiku ? im dłużej tym lepiej, w przypadku liści z plantacji przemysłowych krajowych mam dwuletnie blendy, są lepsze niż kiedy były swieże, a sądzę iż za kolejne dwa lata będą jeszcze lepsze. Nie chodzi o przegryzienie się, a o powolne kontynuowanie się procesu fermentacji, po raz kolejny wskazuję na analogię do win.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Spory tytoniowe”