Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach trz

Wszelkie dyskusje dotyczące tytoni umieszczamy TUTAJ.

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Jacek_Placek
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 152
Rejestracja: 11 maja 2007, 10:28 - pt
Lokalizacja: Warszawa

Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach trz

Post autor: Jacek_Placek » 03 lutego 2014, 15:24 - pn

Czołem!

Mimo kilkunastoletnich doświadczeń z fajką, posiadaniem ich całkiem przyzwoitej liczby i próbowania wielu tytoni jakoś do tej pory ominął mnie problem, czy raczej doświadczenie dłuższego ich "słoikowego kiszenia" (co nie smakowało to oddawałem, nie gromadziłem). Aż się czuję zawstydzony, tym bardziej, że jak widzę jest to sposób nie tylko popularny ale i po pewnym czasie zapewniający zupełnie całkiem nowe doznania. A jak wiemy nowych doznań (fajkowych) nigdy nie dość. Stąd też prośba do Fajkowej Braci co by mi wskazała właściwą drogę :) Czy są jakieś specjalne "wytyczne" związane z tym zagadnieniem? Oprócz tych oczywistych - że słoik ma być szczelny ładny i takich tam....

Pozdrawiam
:pipeman:
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: jar » 03 lutego 2014, 19:35 - pn

Wytyczne, moim zdaniem, to dobór tytoni które ze swej natury będą dobrze kontynuować w słoiku proces fermentacji - "dojrzewania". Mam na myśli Wirginie. Np. SG FVF, BBF. Przypominam starą analogię do postępowania z leżakowaniem wina.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Jacek_Placek
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 152
Rejestracja: 11 maja 2007, 10:28 - pt
Lokalizacja: Warszawa

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: Jacek_Placek » 04 lutego 2014, 07:56 - wt

Dzięki Jar!

Ja na tę chwilę zasłoikowałem Dunhilla Mixture 965 i GH Ennerdale oraz No 12 Mixture. Nie mam pojęcia co z tego wyjdzie :) Czy na Forum jest ktoś, kto jakiś tytoń trzymał przez minimum roczek w słoiku i później go palił?

Pozdrawiam
:pipeman:
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: jar » 04 lutego 2014, 08:36 - wt

Jacek_Placek pisze:Dzięki Jar!

Ja na tę chwilę zasłoikowałem Dunhilla Mixture 965 i GH Ennerdale oraz No 12 Mixture. Nie mam pojęcia co z tego wyjdzie :) Czy na Forum jest ktoś, kto jakiś tytoń trzymał przez minimum roczek w słoiku i później go palił?

Pozdrawiam
:pipeman:
Samemu mam i palę Ennerdale z 2008 roku, paliłem DM 965 też dojrzewający u mnie dobre kilka lat; generalnie nie paliłem/nie palę tytoni prosto z opakowania tylko po dojrzewaniu u mnie przez minimum dwa a najczęściej znacznie więcej lat. Po raz kolejny wskazuję na analogię do dobrych win. Niestety nie znam No 12 Mixture, a od pewnego czasu nie kupuję tytoni gdyż stan mojej "spiżarni" nie uzasadnia powiększania go.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Jacek_Placek
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 152
Rejestracja: 11 maja 2007, 10:28 - pt
Lokalizacja: Warszawa

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: Jacek_Placek » 04 lutego 2014, 08:40 - wt

Jesteś niezawodny Jar :D

Gdybyś mógł jeszcze mnie oświecić, czy w ciągu tych dwóch lat leżakowania "coś robiłeś" z tym leżakującym tytoniem: przewietrzałeś, nawilżałeś, etc. Pytam, bo nie chciałbym zapakować z 10 puszek do słoików i po jakimś roku je wywalić :)

Pozdrawiam
:pipeman:
Awatar użytkownika
Mateusz
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 152
Rejestracja: 11 października 2008, 19:11 - sob
Lokalizacja: Kraków

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: Mateusz » 04 lutego 2014, 10:18 - wt

Ja też leżakuje tytonie zazwyczaj około 2 lat, a minimum 1 rok. Staram się poprostu uzupełniać na bieżąco to co spale. I nic z tytoniami nie robie cześć zostaje w puszkach cześć ląduje w słoikach. Staram się raczej używać mniejszych. Np FVF 250g rozkładam na 4 słoiki i w ten sposób jak przyjdzie jej pora otwieram tylko jeden a reszta dalej w spokoju leży.

Wysłane z mojego C6603 przy użyciu Tapatalka
Jacek_Placek
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 152
Rejestracja: 11 maja 2007, 10:28 - pt
Lokalizacja: Warszawa

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: Jacek_Placek » 04 lutego 2014, 14:44 - wt

Mateusz pisze: cześć zostaje w puszkach cześć ląduje w słoikach.
No właśnie....

Czy jest sens wyjmować z fabrycznie zamkniętej i zakładam hermetycznej puszki tytoń i przekładać go do słoja? Oczywiście za wyjątkiem jego podzielenia na mniejsze porcje i cieszenia się później rocznych lub dwuletnim.... Czy jest różnica z dochodzeniem tytoniu w puszcze i w słoiku? Pomijam oczywiście puszki rozhermetyzowane...

Pozdrawiam
:pipeman:
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: jar » 04 lutego 2014, 15:07 - wt

Jacek_Placek pisze:Jesteś niezawodny Jar :D

Gdybyś mógł jeszcze mnie oświecić, czy w ciągu tych dwóch lat leżakowania "coś robiłeś" z tym leżakującym tytoniem: przewietrzałeś, nawilżałeś, etc. Pytam, bo nie chciałbym zapakować z 10 puszek do słoików i po jakimś roku je wywalić :)

Pozdrawiam
:pipeman:
Dzięki za miłe słowa; nie bardo sobie wyobrażam aby tytoń leżakowany/dojrzewający w słoikach trzeba było "wywalać"- chyba, że tytoń był od początku "jakiś nie taki" (nie mam doświadczeń z nowoczesnymi dla mnie tytoniami określanymi jako "aromaty" i pewno z dodawaną do nich tzw. "chemią". Z zawartością słoików nie robiłem nic; owszem, co jakiś czas jeśli mialem czasu za dużo otwierałem słoik aby z ciekawości tytoń powąchać. Jeśli słoik jest szczelny, to nie potrzebne było mi nawilżanie. Wiem że istnieje tzw. "szkoła" nakazująca słoik otwierać dla dotleniania jego zawartości (jak z długo leżakowanym winem) ale samemu nie musiałem tego robić. Bodaj najdłużej u mnie przechowywany tytoń to St. Bruno Flakes w oryginalnej puszeczce nabyty w roku 1974 a otwarty jakieś 6 lat temu. Podobnie tytoń z zupełnie innej kategorii - Mac Baren Mixture Scotisch Blend, nabyty pod koniec lat '70 a otwarty też kilka lat temu. Jakość w obu przypadkach silnie się wzmogła, St. Bruno wymagał nawilżenia (kilka kropel czystej wody bezpośrednio na tytoń) i po krótkim czasie fajka paliła się znakomicie.

Z leżakowanymi obecnie kilkudziesięcioma rodzajami tytoni w słojach takich raczej większych nie robię nic. Gdyby się okazało że jednak któraś pokrywka jest nieszczelna i zawartość by się okazała za sucha, to kilka kropel wody i tyle.

Najważniejsza jest, moim zdaniem, jakość przechowywanych/palonych tytoni.

Czytam o hermetycznie zamykanych puszkach. Niestety nie wszystkie są rzeczywiście hermetyczne; ja tytonie co do których mam pewność że są rzeczywiście puszkowane hermetycznie (McClellandy niektóre, czy GLP) pozostawiam w oryginalnych puszkach, natomiast z zasady SG i G&H i McClellandy zakupywane w formie "bulk" trzymam w słojach. Nie tyle z racji braku zaufania do puszek SG i G&H choć sporo osób narzeka na ich szczelność, ale raczej z powodu zakupywania ongiś tych tytoni nie w próbkach 50 gram a w opakowaniach pólkilogramowych pakowanych w fabrykach w pudełka tekturowe. No i zdarzały się przypadki iż puszeczka metalowa rdzewiała od środka.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Jacek_Placek
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 152
Rejestracja: 11 maja 2007, 10:28 - pt
Lokalizacja: Warszawa

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: Jacek_Placek » 04 lutego 2014, 15:31 - wt

Jeszcze raz wielkie dzięki! Rozwiałeś moje wszelkie wątpliwości!

Serdecznie pozdrawiam
:pipeman:
oktogenek
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 187
Rejestracja: 15 września 2010, 17:53 - śr
Lokalizacja: Kalisz

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: oktogenek » 04 lutego 2014, 17:38 - wt

Jacek_Placek pisze:


Czy jest sens wyjmować z fabrycznie zamkniętej i zakładam hermetycznej puszki tytoń i przekładać go do słoja?......
Mogę na jednym przykładzie powiedzieć że jest spora różnica między tytoniem trzymanym w oryginalnej puszce a słoikowanym, kilka lat testowałem dojrzewanie tytoniu na przykładzie Golden Age firmy Sutliff, trzymany w oryginalnych puszkach zaraz po otwarciu był jasnobrązowy i z delikatnym specyficznym aromatem octowo stęchłym, wystarczyło przełożyć tytoń do słoika i po tygodniu był ciemnobrązowy i z mocnym octowo stęchłym aromatem, upatruję tutaj działanie na tytoń powietrza, ponieważ słoiki były wyparzane i myte za każdym razem, dla mnie osobiście po przewietrzeniu i zmianach z tym związanych w/w tytoń był znacznie lepszy :D reasumując tytoń zamknięty w szczelnej puszce dojrzewa ale powoli lub do pewnego momentu, w którym spadnie ilość tlenu w puszcze do takiej wartości że procesy utleniania ustają, otwieranie słoika powoduje dostarczanie nowych porcji powietrza więc dojrzewanie w słoiku zachodzi szybciej, są to oczywiście tylko moje subiektywne dywagacje, oparte tylko na jednym procesie dojrzewania tytoniu, czyli utlenianiu tlenem z powietrza, podejrzewam że procesów dojrzewania zachodzących w tytoniu jest dużo dużo więcej :D

Pozdrawiam
Kuba
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: jar » 04 lutego 2014, 19:23 - wt

tak, jak mówi Przedmówca, ...procesów dojrzewania zachodzących w tytoniu jest dużo dużo więcej... Cóż to jest bowiem "dojrzewanie" tytoniu ? to jest kontynuowanie się procesu fermentacji tak jak w przypadku wina bo nadal dzialają bakterie, enzymy, etc. I od rodzaju tytoni blendowanych oraz od rodzaju zastosowanej przez producenta techniki fermentacji/curingu oraz od zastosowanych środków trzecich (upachniacze - np. ekstrakt czy "sos" z suszonych śliwek (Erinmore) ale i choćby prosta woda z cukrem jak w przypadku FVF) zależy jakie bakterie i enzymy będą dzialały i jak. Sama obecność tlenu acz bardzo ważna to dopiero początek. A najważniejszy jest zestaw/dobór różnych z różnych plantacji tytoni, także - tytoni tego samego "gatunku". Bo różna jest w nich np. zawartość naturalnego cukru, różne są bakterie, enzymy, etc. To mistrzowska kombinacja różnych Wirginii powoduje, że Bright C.R. posądzany bywa o to że jest on blendem scented.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Jacek_Placek
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 152
Rejestracja: 11 maja 2007, 10:28 - pt
Lokalizacja: Warszawa

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: Jacek_Placek » 04 lutego 2014, 20:08 - wt

Mój Boże...

I pomyśleć, że ja po dwudziestu latach palenia fajki jestem dalej na etapie smakuje / nie smakuje :lol:

Pozdrawiam
:pipeman:

P.S. Z winem mam tak samo :roll:
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: jar » 04 lutego 2014, 20:29 - wt

Jacek_Placek pisze:Mój Boże...

I pomyśleć, że ja po dwudziestu latach palenia fajki jestem dalej na etapie smakuje / nie smakuje :lol:

Pozdrawiam
:pipeman:

P.S. Z winem mam tak samo :roll:
jasne, że finalnie istotne jest: smakuje/nie smakuje, aliści niektórzy lubią wiedzieć od czego zależy taki czy inny smak. I tutaj rzeczywiście bardzo pomaga sięganie do wiedzy i źródeł - niestety (?) zagranicznych. Jeśli zaś o wina chodzi, to moim zdaniem jeszcze nieco czasu upłynie zanim nasz rynek będzie bardziej "zhumanizowany". W największym skrócie: wino czerwone wytrawne nie ma być słodkie ale poza pewnymi gatunkami ma być "okrągłe w smaku" czyli ma być przyjemne w smaku. Kwaśnościom i/lub cierpkościom twarz wykrzywiającym mówimy NIE. A że nasza wiedza o winach jest taka, jaka jest, to nic dziwnego iż nie da się pić znacznej liczby tego, co nam się oferuje i tu upatruję sukcesy win "półwytrawnych", półsłodkich" etc.

Oczywiście mam na myśli wina dostępne dla, jak to mawiam, "ludzi pracujących" . Po trzy - cztery Euro za butelkę winniśmy miec szeroką ofertę dobrych win, tak, jak to jest (było jeszcze kilka lat temu) w supermarketach już "za miedzą".

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Jacek_Placek
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 152
Rejestracja: 11 maja 2007, 10:28 - pt
Lokalizacja: Warszawa

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: Jacek_Placek » 04 lutego 2014, 21:18 - wt

He, he ....

Już kilka lat temu na tym Forum napisałem, że jestem Profanem :D

I tak już pewnie zostanie
:pipeman:
Awatar użytkownika
W.Pastuch
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1025
Rejestracja: 05 lipca 2005, 11:50 - wt
Kontakt:

Re: Słoikowe doświadczenia czyli jak i co i gdzie w słoikach

Post autor: W.Pastuch » 04 lutego 2014, 21:31 - wt

Co do dojrzewania tytoniu, to największą rolę grają tutaj procesy zachodzące beztlenowo (bakterie). Zatem tytoń w często otwieranym słoiku nie będzie dojrzewał w taki sam sposób (raczej mniej efektywnie lub wcale), jak hermetycznie zamknięty aż do momentu otwarcia w celu wypalenia zawartości.
Jeśli puszka jest hermetycznie zamknięta, najlepiej z pewną ilością "luzu" (co ułatwia dojrzewanie), tak jak tytonie GLP czy Cornell&Diehl, to dojrzewanie przebiega najlepiej w takiej właśnie puszce, przechowywanej w dobrych warunkach (cień, stała temperatura).
Zmiana smaku tytoniu po otwarciu i przewietrzeniu to inny temat, niewiele wspólnego mający z dojrzewaniem/starzeniem się tytoniu.
W.Pastuch pipes

https://www.flickr.com/photos/wpastuch/" onclick="window.open(this.href);return false;
ODPOWIEDZ

Wróć do „Spory tytoniowe”