Nabijanie fajki ,,na zapas"

Tutaj rozmawiamy o różnych fajkach, z którymi mamy przyjemność

Moderator: Moderatorzy

sat666sat
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 656
Rejestracja: 12 listopada 2009, 19:57 - czw
Lokalizacja: Włocławek

Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: sat666sat »

Siedząc któregoś wieczora dłubiąc przy fajeczkach oraz mając akurat pod reką kilka egzemplarzy zacząłem je wszystkie pokolei nabijać tak jak przystało. Oczywiście każda ma swój jeden jedyny tytoń który własnie w środku wylądowywał. p o nabiciu postanowiłem odłożyc owe maleństwa na swoje miejsce by pomału ,,dochodziły" do siebie. Powiem szczerze i bez ogródek że mimo nawet jedno czy kilkudniowego postoju tytoń nie zwietrzal w stopniu by mozna było odczuć jego zwietrzałość. Ciekaw jestem czy któryś z Was miał na myśli takie zabiegi, a może już praktykuje? Z ręka na sercu mogę polecić - no chyba że ktoś nie chce, ale zawsze pokombinować można :pipeman:
gg 1986482
"Lepiej mało dobrego, niż dużo złego"
Awatar użytkownika
Lolek
Pykacz
Pykacz
Posty: 71
Rejestracja: 20 lipca 2008, 11:00 - ndz
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: Lolek »

Nie wiem czy to dobry pomysł. Już nie chodzi o wietrzejący tytoń ale o główkę fajki. Tytoń wilgotny więc wrzosiec odbiera tą wilgoć, a to chyba nic dobrego dla drewna.
gg 10891318
sat666sat
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 656
Rejestracja: 12 listopada 2009, 19:57 - czw
Lokalizacja: Włocławek

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: sat666sat »

Jak juz napominałem nie zauważyłem niczego nad wyraz w suchości czy mokrości czy to fajki czy tytexu, no ale każdy może mieć inaczej - spróbować zawsze warto)
gg 1986482
"Lepiej mało dobrego, niż dużo złego"
Alan
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 758
Rejestracja: 16 sierpnia 2009, 20:38 - ndz
Lokalizacja: Głogów
Kontakt:

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: Alan »

Z tego co pamiętam to niektórzy forumowicze praktykują ten sposób, jeno tak nabitą fajkę wypalają jeszcze tego samego dnia. W sumie sposób dobry jak wychodzi się na spacer czy do knajpy, na kilka godzin można tak nabitą fajkę nosić ze sobą i odpalic w dogodnym momencie.
Uprasza się o nie zwracanie uwagi na tytuł i ilość gwiazdek pod moim nickiem
sat666sat
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 656
Rejestracja: 12 listopada 2009, 19:57 - czw
Lokalizacja: Włocławek

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: sat666sat »

Pisząc kilkudniowe miałem na myśli max 2 dni - poniosło mnie za co bije się fajką w pierś, a tak poza tym na wypadzik jak w sam raz szczerze mówię. Nabijasz i palisz)
gg 1986482
"Lepiej mało dobrego, niż dużo złego"
Awatar użytkownika
j4szczur
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 984
Rejestracja: 22 maja 2006, 20:16 - pn
Lokalizacja: ,,w podróży''

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: j4szczur »

IMHO Warto nabjać z wyprzedzeniem, gdyż nabity tytoń oddaje wilgoć do wrzośca, rozprężając się przy tym i podsuszając nieco na wierzchu. Pozytywnie wplywa to na jakość palenia, oraz łatwość rozpalenia fajki.
Awatar użytkownika
Kiwi
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 377
Rejestracja: 18 grudnia 2009, 15:11 - pt
Lokalizacja: Wejherowo

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: Kiwi »

Dawno temu, w odległej galaktyce czytałem, że trzymanie fajki nabitej tytoniem nazywa się aromatyzowaniem fajki i może pozytywnie wpłynąć na smak-czy to prawda, nie wiem.
Osobiście często przed jakimś wyjściem/wyjazdem nabijam fajkę i palę po paru (zazwyczaj niewielu ;) ) godzinkach.
Arrr, mocne... Rwane przy samej dupie...
nrvr
Początkujący
Początkujący
Posty: 36
Rejestracja: 13 grudnia 2009, 22:11 - ndz
Lokalizacja: Gdańsk/Olsztyn

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: nrvr »

coś w tym może być. Zahacza to niejako o tzw. delayed gratification technique. Może to kolejny sposób żeby poczuć swój ulubiony tytoń "inaczej".
sat666sat
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 656
Rejestracja: 12 listopada 2009, 19:57 - czw
Lokalizacja: Włocławek

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: sat666sat »

Kiwi pisze:Dawno temu, w odległej galaktyce czytałem, że trzymanie fajki nabitej tytoniem nazywa się aromatyzowaniem fajki i może pozytywnie wpłynąć na smak-czy to prawda, nie wiem.
Osobiście często przed jakimś wyjściem/wyjazdem nabijam fajkę i palę po paru (zazwyczaj niewielu ;) ) godzinkach.
Nie pozostaje nic innego jak tylko wypróbować i cieszyć się smakiem tytexu ,,inaczej". Sam widzisz drogi kolego Kiwi że mozna i tak i przyznasz zaiste że nic dziwnego nie dzieje się z tytoniem prawda?
gg 1986482
"Lepiej mało dobrego, niż dużo złego"
Awatar użytkownika
Kiwi
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 377
Rejestracja: 18 grudnia 2009, 15:11 - pt
Lokalizacja: Wejherowo

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: Kiwi »

Po prostu sobie jest w tej fajce.
Tyle, że jak przenosisz ja potem w woreczku, to troszka się go może usypać, ale to raczej naturalne ;)
A poza tym to wszystko ok, nieraz paliłem fajkę na drugi dzień po nabiciu i było ok.
Arrr, mocne... Rwane przy samej dupie...
sat666sat
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 656
Rejestracja: 12 listopada 2009, 19:57 - czw
Lokalizacja: Włocławek

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: sat666sat »

Z tego wychodzi że nie jestem osamotniony w tej materii :lol:
gg 1986482
"Lepiej mało dobrego, niż dużo złego"
Awatar użytkownika
Kiwi
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 377
Rejestracja: 18 grudnia 2009, 15:11 - pt
Lokalizacja: Wejherowo

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: Kiwi »

Ano, mój kolega też często nabija fajkę przed wyjściem do pubu na ten przykład, a ostatnio widziałem u niego w stojaku nabitą fajeczkę, której nie miał zamiaru palić tego samego dnia. I żyje.
Arrr, mocne... Rwane przy samej dupie...
sat666sat
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 656
Rejestracja: 12 listopada 2009, 19:57 - czw
Lokalizacja: Włocławek

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: sat666sat »

I jak widać żyje i zapewne ma sie dobrze, wszak fajka mniej szkodzi a fajczarze naukowo udowodnione żyją dłużej i niech tak zostanie :pipeman:
gg 1986482
"Lepiej mało dobrego, niż dużo złego"
Awatar użytkownika
hunyady
Pykacz
Pykacz
Posty: 73
Rejestracja: 23 lutego 2010, 09:24 - wt
Lokalizacja: Poznań

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: hunyady »

Przeprowadziłem doświadczenie. Wczorajszego wieczoru nabiłem, fajeczkę Celticiem SG i zostawiłem na całą noc. Rano pobudka, fajeczka gotowa do palenia i... świetnie. Tytoń delikatnie przesechł i zrobił się idealny do podpalenia. Za to aromat pozostał niezmiennie śliczny :wink: Chyba będę to praktykował z racji oszczędności czasu porannego.
sat666sat
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 656
Rejestracja: 12 listopada 2009, 19:57 - czw
Lokalizacja: Włocławek

Re: Nabijanie fajki ,,na zapas"

Post autor: sat666sat »

hunyady pisze:Przeprowadziłem doświadczenie. Wczorajszego wieczoru nabiłem, fajeczkę Celticiem SG i zostawiłem na całą noc. Rano pobudka, fajeczka gotowa do palenia i... świetnie. Tytoń delikatnie przesechł i zrobił się idealny do podpalenia. Za to aromat pozostał niezmiennie śliczny :wink: Chyba będę to praktykował z racji oszczędności czasu porannego.
A widzisz jak się spodobało to chwała nam za to :lol: :pipeman:
gg 1986482
"Lepiej mało dobrego, niż dużo złego"
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fajki”