Mastro de Paja Castanea 02

Tutaj rozmawiamy o różnych fajkach, z którymi mamy przyjemność

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
lukx
Początkujący
Początkujący
Posty: 26
Rejestracja: 15 października 2014, 13:33 - śr

Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: lukx » 01 listopada 2014, 22:17 - sob

Takie pytania mam... niedawno zakupiłem drugą fajkę a mianowicie Mastro De Paja Castanea 02. Ogólnie wydawało mi się że przy fajkach z wyższą ceną powinienem się spodziewać perfekcyjnego wykonania i bardzo bym prosił o sprostowanie jeśli to jest mylne podejście i co innego wpływa na wyższe ceny.
Z daleka jest tak:
Obrazek

natomiast z bliska grawer napisu znika przy końcu wyrazu wykonawcy oraz na krawędzi komina jest jakby leciutkie wgniecenie:
Obrazek

Jako zielonego w tej kwestii rozpoznawania za co się tak naprawdę płaci przy droższych fajkach prosiłbym o wyjaśnienie kwestii wykonania fajek.
http://www.lukx.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.puffphotography.eu" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.lukeszeflinski.com" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: jar » 02 listopada 2014, 10:10 - ndz

lukx pisze:Takie pytania mam... niedawno zakupiłem drugą fajkę a mianowicie Mastro De Paja Castanea 02. Ogólnie wydawało mi się że przy fajkach z wyższą ceną powinienem się spodziewać perfekcyjnego wykonania i bardzo bym prosił o sprostowanie jeśli to jest mylne podejście i co innego wpływa na wyższe ceny.
Z daleka jest tak:
Obrazek

natomiast z bliska grawer napisu znika przy końcu wyrazu wykonawcy oraz na krawędzi komina jest jakby leciutkie wgniecenie:
Obrazek

Jako zielonego w tej kwestii rozpoznawania za co się tak naprawdę płaci przy droższych fajkach prosiłbym o wyjaśnienie kwestii wykonania fajek.
Pytanie z pozoru proste, lecz wyczerpująca odpowiedź to temat na obszerne opracowanie.

Powinno płacić się za fajkę o idealnej tzw. inżynierii, wykonaną z odpowiedniego materiału. To znaczy: z wrzośca (zawężając zagadnienie do fajek wrzoścowych) odpowiednio potraktowanego procedurami usuwającymi / neutralizującymi kwas taninowy oraz inne "soki" (ang. sap), a to dla uzyskania materiału zapewniającego smaczne palenie. Te procedury zwą się z angielska curing. I tak mamy tzw. air curing, kiedy to po prostu dana bulwa jest na powietrzu "wietrząc się" dobre kikadzisiąt lub więcej lat. Przypomnijmy tu sobie historię Barlinga (oczywiście pre transition). Ale bulwy wygotowywuje się i suszy już nie czasochłonną metodą "naturalną"; popatrzmy tu:
http://www.youtube.com/watch?v=2xDclEWYEvE" onclick="window.open(this.href);return false;

Oczywiście istnieją i inne metody walki z kwasem taninowym i jego produktami. Na przykład znany powszechnie traktament olejowy - sławny oil curing Dunhilla a i nie tylko Dunhilla.

Jeśli wrzosiec jest już odpowiednio przygotowany, następuje proces wyknywania fajki w drodze zabiegów mechanicznych. Celem jest nie tylko estetyka ale przede wszystkim (z punktu widzenia użytkowego) wspomniana powyżej prawidlowa inżynieria fajki. Inżynieria to utrzymanie proporcji i rozmiarów: paleniska, kanału dymowego, całej fajki tak, aby proces spalania tytoniu (raczej żarzenia się tytoniu) przebiegał optymalnie, równomiernie, zapewniał tzw. chłodne palenie. Jako ciekawostkę przypominam iż sakramentalna średnica nawiertu kanału dymowego to 3.2 mm lub więcej, a wiele fajek z czasów rozkwitu fajczarstwa charakteryzowała się średnicą paleniska 3/4 cala (17-19 mm.)

Na cenę wpływa też aspekt estetyczny np. typ usłojenia; i tak bardzo cenione było usłojenie typu straight grain, ale i tzw. ptasie oczka, czy pieknie przebiegające usłojenie tzw. kiedyś płomykowe.

Niestety ok. pół wieku temu na skutek procesów ekonomicznych wiele fajek drastycznie obniżyło swą jakość. I tak wielu amatorów fajek poszukuje i nabywa tylko fajki używane sprzed owej cezury lat '60 XX wieku.

Ale i obecnie bywają jak słyszę i czytam dobre fajki. Tyle że gdybym się takową poważnie interesował, zrobił bym co się da aby przed zakupem pozyskać wiarygodne informacje na temat:
- jakości i przygotowania materiału (wrzośca) przez danego producenta
- inżynerii danej fajki.

Bardzo namawiam na staranne zapoznanie się ze źródłem nr. 1 czyli z informacjami z Pipedii, np.:
http://pipedia.org/wiki/Materials_and_Construction" onclick="window.open(this.href);return false;

jak zawsze

Jacek A. R.

P.S. W nawiązaniu do wątpliwości tyczących przedmiotowego egzemplarza: oznakowania na wrzoścu nie są grawerowane a tłoczone i w fajkach najwyższej jakości zdarza się iż oznakowanie wytłoczone jest nierównomiernie - znam wiele takich skądinąd znakomitych Dunhilli. A czy to, co Pana trapi jest umiejscowione na wrzoścu czy na ustniku ? A owo wgniecenie na brzegu (tzw. rim) nie jest jak sądze powodem do obaw o jakość tej fajki. To, co naprawdę ważne i za co się płacić powinno próbowałem zasygnalizować powyżej.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: jar » 02 listopada 2014, 10:21 - ndz

Ad dendum:

Odpowiedź prosta: gwarantem jakości winna być marka. Niestety w przypadku fajek wiele starych tzw. dziś "topowych" marek drastycznie zaniżyło jakość swych produktów w latach +- '60 XX wieku. Wpisuje się na tą smutną listę: Barling, wiele edycji Charatana, Ben Wade, Civic, wiele innych. Ale dzięki Bogu niejako w reakcji powstały nowe znakomite marki jak: Ashton, James Upshall, Ferndown (Leslie Wood), oraz rozwija się niekiedy ze znakomitymi rezultatami działalność indywidualnych fajkarzy.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
lukx
Początkujący
Początkujący
Posty: 26
Rejestracja: 15 października 2014, 13:33 - śr

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: lukx » 02 listopada 2014, 11:14 - ndz

Serdecznie dziekuję za wyczerpującą i bardzo ciekawa odpowiedź.
http://www.lukx.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.puffphotography.eu" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.lukeszeflinski.com" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
W.Pastuch
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1025
Rejestracja: 05 lipca 2005, 11:50 - wt
Kontakt:

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: W.Pastuch » 02 listopada 2014, 16:12 - ndz

Odpowiedz JARa zapewne jest interesujaca, choc kilka stwierdzen budzi moje watpliwosci, bo np. "bulwa jest na powietrzu "wietrząc się" dobre kikadzisiąt lub więcej lat." to czysta fantazja i brak zrozumienia procesow przygotowania wrzosca do obrobki.
Bulwy w zadnym wypadku ani dzisiaj, ani w poprzednim stuleciu sie nie "wietrzyly", gdyz cala bulwa pozostawiona na powietrzu popeka i stanie sie bezuzyteczna (cale bulwy az do momentu pociecia, a potem gotowania, sa utrzymywane w maksymalnej wilgotnosci, tzn. polewane obficie woda kilka razy dziennie).

Co do Twojej fajki, to Mastro de Paja z serii Castanea, to dosc przystepna fajka ze sredniej polki. W tej cenie nie mozna oczekiwac absolutnej perfekcji wykonania. Wgniecenie moglo powstac juz w sklepie, np. przy nieuwaznym obchodzeniu sie z fajka podczas fotografowania.
Niedokladnie odbite logo nie jest w zaden sposob powodem do obaw o jakosc fajki.

EDIT: Jesli chcesz zrozumiec proces powstawania fajki, to polecam przeczytanie wszelkich dostepnych materialow online (pipedia, fora internetowe niepolskojezyczne, a przede wszystkim cierpliwosc w zdobywaniu doswiadczenia z pierwszej reki i wyksztalceniu sobie oka. Jesli bylbys zainteresowany poznaniem procesu wykonania recznie robionych fajek to zapraszam rowniez do siebie do warsztatu.
W.Pastuch pipes

https://www.flickr.com/photos/wpastuch/" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: jar » 02 listopada 2014, 19:20 - ndz

Dziękuję za zwrócenie uwagi. Powinienem używać określenia "materiał", nie "bulwy" i podkreślić sens stosowanie procedury wygotowywania zanim bulwy zostaną pocięte. Faktem jest, iż wygotowanie wrzośca wzmaga także jego stabilność jako materiału
http://pipedia.org/docs/CharacteristicsOfBriar.pdf" onclick="window.open(this.href);return false;
Boiling in water increases the dimensional stability of briarwood; the shape of wood cubes remained unchanged after air-drying, whereas non boiled cubes changed shape and developed splits
Suszenie może być bardzo długotrwałym procesem:; poczytajmy co ma do powiedzenia Trever Talbert
http://pipedia.org/wiki/Curing_%26_Treating" onclick="window.open(this.href);return false;
The first and most important step in the curing process is proper aging. I don't believe that any process, no matter how sophisticated, can bypass the need to age the wood and let it dry naturally. My long-term stock is kept stored in a dark drying shed for at least a couple of years before I even touch it (the vast majority of my briar stock has been air-drying for over 15 years), and then it transfers to my workshop where it sits in ventilated storage shelves being regularly turned for another year before being used. Ideally, I believe at least 5 years of natural aging is essential to the wood.
...
Here you see the briar in my workshop, all of which is ready for use now. I keep it on these shelves and turn the pieces regularly to give them plenty of ventilation as well as the temperature variances of the seasons.
In addition to the original aging of the wood, each stummel gets a few extra steps before becoming a finished pipe. I let the drilled and shaped stummels sit in natural sunlight for a period of several weeks before finishing them, since even in old briar, there is often latent moisture in the heart of the block. Once the wood is opened, it will dry and change further, and this grace period allows it to fully mature. Once the natural drying is done, I take the process a few extra steps with controlled heating and some dehydration techniques.
A czy rzeczywiście jesteśmy pewni iż NIGDY nie stosowano tylko i wyłącznie suszenia bulw na powietrzu, omijając proces ich wygotowywania ? na przykład w bardzo wilgotnym klimacie niektórych państw ? ja sam należe do tych, którzy interesując się tak historią jak i praktyką wykonywania i restauracji fajki nie mają takiej pewności.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
W.Pastuch
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1025
Rejestracja: 05 lipca 2005, 11:50 - wt
Kontakt:

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: W.Pastuch » 02 listopada 2014, 22:41 - ndz

Filmik, który pan wkleił jest o tartaku Romeo Briar, gdzie spędziłem w sumie kilkanaście dni ucząc się o wrzoścu i robieniu fajek.
jar pisze: "Ale bulwy wygotowywuje się i suszy już nie czasochłonną metodą "naturalną"?
A jaką??
Widziałem te metody i zapewniam, że nie ma w nich niczego nienaturalnego.

Pan dalej w pewien sposób wierzy w marketing Dunhilla, Sasieni i innych marek, które niezaprzeczalnie robiły dobre fajki, ale w swoich ulotkach i materiałach promocyjnych wypisywały kompletne bzdety (dead root briar, najlepsza fajka z serca bulwy, etc.).

jar pisze:Niestety ok. pół wieku temu na skutek procesów ekonomicznych wiele fajek drastycznie obniżyło swą jakość.
To stwierdzenie jest tylko częściowo prawdziwe i to jedynie w odniesieniu do fajek produkowanych fabrycznie, szczególnie w Anglii.
W przypadku produkcji rzemieślniczej jest praktycznie odwrotnie. Od kilkudziesięciu lat rozwijają się dziesiątki autorskich pracowni, w których poziom produkcji zarówno pod względem świadomości materiałów, jakości wykonania jak i projektów jest o kilka kroków do przodu od tych głośno brzmiących marek z poprzedniego stulecia.


EDIT:
jar pisze:A czy rzeczywiście jesteśmy pewni iż NIGDY nie stosowano tylko i wyłącznie suszenia bulw na powietrzu, omijając proces ich wygotowywania ? na przykład w bardzo wilgotnym klimacie niektórych państw ?
Jeżeli kiedykolwiek, gdziekolwiek ktoś próbował tak robić, to zapewnie w krótkim czasie spostrzegł, że bulwy pękają i coś trzeba z tym zrobić... np. wygotować i suszyć powoli w pociętych klockach, tak jak się to robi do dzisiaj.
W.Pastuch pipes

https://www.flickr.com/photos/wpastuch/" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: jar » 02 listopada 2014, 22:56 - ndz

Doskonale rozumiem iż to, co piszę może wyglądać na mą wiarę w "marketing Dunhilla" czyli opieranie się na czymś o czym piszącemu wiadomo jedynie z lektur. Proszę wszakże założyć (jeśli nie dać wiarę) iż, jak to może niezbyt dobitnie nagłaśniałem w polskim internecie, wiele lat od końca lat '60 XX wieku spędziłem w takich krajach jak Wlk. Brytania czy Dania gdzie czynnie interesowałem się (nie lubie dosłownych tromtadracko brzmiących stwierdzeń jak: wykonywałem, konsultowałem, uczyłem w niezłych szkołach) sprawami fajek i ich tworzenia od początku do końca. Owszem, rozmawiałem z wieloma pracownikami i ex pracownikami takich firm jak Dunhill i wielu innych. I tak gdy o fajkach mowa kieruję się najchętniej własną - acz na pewno ograniczoną - wiedzą i doświadczeniem.

Jak zawsze

Jacek A. R.

P.S. Ciekawe, od kiedy istnieje wyodrębniony zawód briar cutter. Niestety nie posiadam danych na temat datowania powstania tej wyodrębnionej profesji. No i: czy należy wykluczać, iż suszenie całych bulw co oczywiście powoduje ich pękanie nie było aby w niektórych przypadkach zwłaszcza w sytuacji znacznej podaży materiału takim ekstra testem na spoistość/jakość materiału ? nie zawsze bowiem optymalizowano według dzisiejszych kryteriów "time is money" procesy wykonywania a więc i sezonowania materiału.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
W.Pastuch
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1025
Rejestracja: 05 lipca 2005, 11:50 - wt
Kontakt:

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: W.Pastuch » 02 listopada 2014, 23:25 - ndz

jar pisze:Ciekawe, od kiedy istnieje wyodrębniony zawód briar cutter. Niestety nie posiadam danych na temat datowania powstania tej wyodrębnionej profesji.
Chyba nie do końca rozumiem pytanie... Obróbka bulw od początku używania wrzośca wykonywała była w "tartakach" przez wykwalifikowanych pracowników.
jar pisze:suszenie całych bulw co oczywiście powoduje ich pękanie nie było aby w niektórych przypadkach zwłaszcza w sytuacji znacznej podaży materiału takim ekstra testem na spoistość/jakość materiału ?
Nie, bo bulwy pękają praktycznie zawsze, jeśli nie zostaną utrzymane w prawidłowych warunkach. Testem na wspomnianą "spoistość/jakość" jest pękanie podczas gotowania oraz podczas suszenia, ale już w prawidłowych warunkach, po gotowaniu.
W.Pastuch pipes

https://www.flickr.com/photos/wpastuch/" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: jar » 03 listopada 2014, 00:04 - pn

- a czy aby nie było tak, iż w fizycznym obrębie danej firmy, zwłaszcza, gdy życie biegło wolniej i planowano dzialania firmy na pokolenia, gromadzono i przysposabiano do produkcji zapasy materiału z zaplanowanym użyciem go przez np. właśnie narodzonego wnuka ? a ów "tartak" był po prostu częścią warsztatu/manufaktury i działał jako integralna część firmy. Prowadzę do myśli, iż tak zorganizowana część "tartakowa" nie funkcjonowała pod presją czasu aby jak najszybciej być gotowym z kolejną dostawą do kolejnego odbiorcy/pipe carvera. I to może nieco rzucić światło na rozważania na temat sposobów suszenia wrzośca oraz na wyodrębnienie się z czasem osobnej profesji wyspecjalizowanego briar cuttera. Może powinienem mocniej podkreślić iż mam na myśli sytuacje sprzed ponad 100 lat i jeszcze kilkadziesiąt lat później.

Myślę też iż w poprzednim wpisie poruszono bardzo ważną sprawę a mianowicie opierania się na materiałach marketingowych. Tak, to bolączka naszych czasów. Tyle że nie wszystkich ona dotyczy - nie wyobrażam sobie autora poważnych publikacji z dowolnej dziedziny który by nie potrafił odróżnić tekstów marketingowych od publikacji o wartościach merytorycznych. Zawsze zaczynamy od bibliografii i rozeznania kompetencji autora. Nawet - a może: zwłaszcza - przy okazji towarzyskiego pisania choćby o fajkach.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Piotrek N
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 119
Rejestracja: 24 maja 2008, 23:41 - sob
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: Piotrek N » 03 listopada 2014, 09:02 - pn

W.Pastuch pisze:Wgniecenie moglo powstac juz w sklepie, np. przy nieuwaznym obchodzeniu sie z fajka podczas fotografowania.
Pragnę zapewnić Cię, że takie przypadki w moim sklepie się nie zdarzają, podczas fotografowania dotykamy fajek tylko w białych rękawiczkach, i obchodzimy się z nimi najdelikatniej jak tylko można - z maksymalnym pietyzmem i ostrożnością.
Awatar użytkownika
lukx
Początkujący
Początkujący
Posty: 26
Rejestracja: 15 października 2014, 13:33 - śr

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: lukx » 03 listopada 2014, 09:23 - pn

Piotrek N pisze:
W.Pastuch pisze:Wgniecenie moglo powstac juz w sklepie, np. przy nieuwaznym obchodzeniu sie z fajka podczas fotografowania.
Pragnę zapewnić Cię, że takie przypadki w moim sklepie się nie zdarzają, podczas fotografowania dotykamy fajek tylko w białych rękawiczkach, i obchodzimy się z nimi najdelikatniej jak tylko można - z maksymalnym pietyzmem i ostrożnością.
U Was kupiłem więc rozumie że to już tak oryginalnie było od producenta.
http://www.lukx.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.puffphotography.eu" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.lukeszeflinski.com" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
W.Pastuch
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1025
Rejestracja: 05 lipca 2005, 11:50 - wt
Kontakt:

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: W.Pastuch » 03 listopada 2014, 10:59 - pn

Piotrek N pisze:
W.Pastuch pisze:Wgniecenie moglo powstac juz w sklepie, np. przy nieuwaznym obchodzeniu sie z fajka podczas fotografowania.
Pragnę zapewnić Cię, że takie przypadki w moim sklepie się nie zdarzają, podczas fotografowania dotykamy fajek tylko w białych rękawiczkach, i obchodzimy się z nimi najdelikatniej jak tylko można - z maksymalnym pietyzmem i ostrożnością.
Przepraszam Piotrek, nie wiedzialem ze fajka byla kupiona w Fajkowie. Twoje podejscie do fajek jest pro, bez watpienia, więc nie mam obaw o takie sytuacje w Twoim sklepie.
Internet jest szeroki i kolega lukx mogl kupic fajke u dowolnego, np. Ebayowego sprzedawcy, a wiem ze tacy nie zawsze obchodza sie rownie dobrze ze sprzedawanymi fajkami.
Swoją drogą tak małe obicie powierzchni to w przypadku tej fajki naprawdę żaden problem.
W.Pastuch pipes

https://www.flickr.com/photos/wpastuch/" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
lukx
Początkujący
Początkujący
Posty: 26
Rejestracja: 15 października 2014, 13:33 - śr

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: lukx » 03 listopada 2014, 11:07 - pn

To już druga fajka jaką kupiłem w Fajkowo.pl, plus tytonie i inne sprzęty :) Obsługa fantastyczna !
http://www.lukx.com" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.puffphotography.eu" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.lukeszeflinski.com" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
W.Pastuch
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1025
Rejestracja: 05 lipca 2005, 11:50 - wt
Kontakt:

Re: Mastro de Paja Castanea 02

Post autor: W.Pastuch » 03 listopada 2014, 11:21 - pn

jar pisze:- a czy aby nie było tak, iż w fizycznym obrębie danej firmy, zwłaszcza, gdy życie biegło wolniej i planowano dzialania firmy na pokolenia, gromadzono i przysposabiano do produkcji zapasy materiału z zaplanowanym użyciem go przez np. właśnie narodzonego wnuka ? a ów "tartak" był po prostu częścią warsztatu/manufaktury i działał jako integralna część firmy. Prowadzę do myśli, iż tak zorganizowana część "tartakowa" nie funkcjonowała pod presją czasu aby jak najszybciej być gotowym z kolejną dostawą do kolejnego odbiorcy/pipe carvera. I to może nieco rzucić światło na rozważania na temat sposobów suszenia wrzośca oraz na wyodrębnienie się z czasem osobnej profesji wyspecjalizowanego briar cuttera. Może powinienem mocniej podkreślić iż mam na myśli sytuacje sprzed ponad 100 lat i jeszcze kilkadziesiąt lat później.

Jacek A. R.
Panie Jacku, to są historyczne dywagacje o organizacji produkcji w fabrykach w pierwszych dekadach XX w. Owszem, niektóre fabryki w krajach, w których naturalnie występuje wrzosiec miały własne tartaki i pilarzy, którzy cięli i obrabiali bulwy. Ale transport całych bulw np. do Anglii, gdzie miałyby być cięte przy fabryce- to już raczej dość fantazyjna hipoteza, bo jak już ustaliliśmy całe bulwy pękają bez odpowiedniego utrzymania wilgoci, co byłoby dość trudne w warunkach podróży przed stu laty...

Po pierwsze, trzeba rozdzielić proces przygotowania wrzośca przez tartak, od tego co później robi (albo co mówi, że robi) producent.

Po drugie procesy produkcji w pierwszych dekadach poprzedniego stulecia w ogóle nie mogą być porównywane do współczesnych, z kilku powodów. Choćby dlatego, że skala produkcji fabryk była diametralnie inna (firma Rossi w latach '30 zatrudniała ponad 800 osób i produkowała kilkadziesiąt tysięcy fajek dziennie).

Po trzecie pragnę przypomnieć, że nawet we współczesnym świecie funkcjonują ludzie, którzy pracując jak to Pan ujmuje "pod presją czasu", nadal dbają o jakość swoich produktów. Tak jest z wrzoścem, który każdy fajkarz kupuje tam gdzie uważa, w takiej jakości jaka mu odpowiada. Nie widzę tu naprawdę żadnego powodu do żalu nad "dobrymi, starymi czasami", bo odpowiednie sezonowanie wrzośca we własnym warsztacie to warunek jaki spełnia współcześnie wielu fajkarzy. Jest z czego wybierać.
W.Pastuch pipes

https://www.flickr.com/photos/wpastuch/" onclick="window.open(this.href);return false;
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fajki”