SG 1792 flake

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
Crataegus
Początkujący
Początkujący
Posty: 23
Rejestracja: 25 listopada 2004, 13:58 - czw

S. Gawith: 1792 Dark Kendal Flake

Post autor: Crataegus » 25 listopada 2004, 14:40 - czw

Witam wszystkich serdecznie!

To wcale nie miała być moja pierwsza tytoniowa recenzja na forum – od kilku dni ważę słowa na temat godnego uwagi (bo, jak zaobserwowałem, stosunkowo łatwo dostępnego i całkiem znośnego) tytoniu Petersenów Premier Cru... A tu nagle odkryłem coś o wiele bardziej “z mojej bajki”.

Premier Cru wydaje się być wszędzie i chyba nie zniknie lada chwila, więc może poczekać. Natomiast “1792 Flake”, czy też “Dark Kendal Flake” najprawdopodobniej podzieli losy innych doskonałych tytoni z Anglii które goszczą w polskich trafikach sezonowo i nigdy nie wiadomo kiedy i czy wrócą. Na dodatek tytoniom Samuela Gawitha, pozbawionym hermetycznego zamknięcia, grozi (o czym, zauważyłem, pisano już na tym forum) wyschnięcie na wiór (tytonie cięte), lub pokrycie się pleśnią (flake)... W każdym razie podejrzewam, że trzeba się pospieszyć.

W zasadzie, tytoń ten jest tak charakterystyczny i niepowtarzalny, że każdy poszukiwacz grala powinien go spróbować chociaż raz... Jednak cena dla wielu może okazać się zbyt wygórowana, jak na coś czego spróbuje się tylko raz – na pewno nie każdemu Dark Kendal Flake przypadnie do gustu.

Po pierwsze – jest to cholernie, koszmarnie, niesamowicie mocny tytoń. Wychodzi poza wszelkie moje prywatne skale mieszczące do tej pory raczej wszystko co można znaleźć na polskim rynku. Niektórzy fajczarze, mają zwyczaj porównywać mocne tytonie do papierosa – ten tytoń przywiódł by im na myśl cygaro. Mi zresztą też przywodzi.

Nie podejrzewam aby zawierał liście Havany, tak jak Bankers Mixture (Bank Mixture? Nie pamiętam, raz paliłem – oczywiście już nigdy nie zapalę, bo go nie ma), który mi – zresztą – nie smakował. Głęboki smak stanowiący “kręgosłup” tego tytoniu pochodzi, jak mniemam, z ciemnej Virginii. Nigdy nie spotkałem takiej VA, albo raczej nie spostrzegłem tego jej aspektu, w innych tytoniach nie wybija się nigdy na pierwszy plan. Na próżno tu doszukiwać się charakterystycznego słodkiego dymku delikatniejszych Virginii – to Virgina gęsta, basowa, wypełniająca swym smakiem całe usta, nie zaś sącząca się cieniutkim świdrującym strumyczkiem. Taki smak, o ile się nie mylę, stanowi zazwyczaj tło dla lżejszych tonów w mieszankach samych Virginii, lub jako substrat dla Latakii i Orientu w “anglikach”. O ile mnie pamięć kubków smakowych nie myli, miłośnik aromatów może ją znać jako najbardziej basowy smak Dark Twist Mc Barren'a, ten który najdłużej zostaje w ustach po paleniu. Tu już naciągam granice mojej tytoniowej wiedzy – niech mnie ktoś bardziej zorientowany oświeci – ale chyba jest to Air Curred?

Ale, ale – to nie wszystko, choć i dla samej VA warto skosztować tego niesamowitego tytoniu. 1792 jest, bowiem mieszanką aromatyzowaną w niespotykany sposób. Aromat “poza-tytoniowy” nie jest, bynajmniej, delikatny, wręcz przeciwnie! Raz w życiu jadłem lukrecję i nie potrafię powiedzieć czy mi smakowała – na tyle jest to dziwaczny smak. Podobno “drzewiej” bywała bardzo częstym składnikiem toppingu tytoniowego, tak przynajmniej wyczytałem. Dlaczego nie jest dzisiaj? Bóg jeden wie – w Kendal Flake wypada znakomicie. Od kiedy zupełnie porzuciłem mieszanki w których pierwsze, czy nawet drugie skrzypce gra cokolwiek innego poza tytoniem nie nachodziła mnie ochota do własnych eksperymentów, jednak lukrecja to może być właśnie to!

Przyznam szczerze, że z entuzjazmu piszę tą notkę dopiero po dwóch fajkach Kendal Flake'a, i w połowie trzeciej. Pierwszą porcję, solidnie rozdrobioną, wypaliłem w domu w dość steranej fajeczce, drugą tylko pozwijaną i ugniecioną na dworze, trzecią palę z pianki jak najwolniej potrafię. Jak na razie nie zauważam poważniejszych fluktuacji smaku – od pierwszego przyłożenia zapałki, aż po ostatnią chmurkę dymu Va z lukrecją idą ręka w rękę (no, może przy pierwszym pociągnięciu bardziej czuję Virginię i nikotynę). Unisono, niczym – cholera, nie znam się na instrumentach – fagot i klarnet basowy... żadnej solówki, żadnego wysokiego tonu, kwasku, pieprzności a'la Perique (którą zazwyczaj doceniam), a ciekawie jest od początku do końca.

Z technikaliów – tytoń pali się równo (jak na flake'a z którymi sobie średnio radzę) i chłodno, bardzo chłodno. Nie piszę, że najchłodniej z dotychczas przeze mnie palonych, tylko z obawy przed popadnięciem w zbyt wielkie uwielbienie dla 1792... Sucho, bez bulgotu i bez szczypania w język. Jeśli jednak wziąć pod uwagę jego moc, to pewnie niektórzy woleliby już przypiekanie języka najpaskudniejszym kondensatem. Mieszanka typowo “kolacyjna” osiada dość wyraźnie “na żołądku”.

To by było na tyle. Napiszę jeżeli odkryję po trzeciej, czwartej czy n-tej fajce, że moje zachwyty były przedwczesne. Czekam na Państwa opinie – tylko nie mówcie, że nie ostrzegałem – MOCNE TO-TO JAK SKURCZYBYK!

Post Scriptum:

Z powoduj awarii łącza nie byłem w stanie zamieścić powyższej recenzji od razu. Minęły dwie puszeczki 1792 – czasu niewiele, bo palę to jak najęty. Przywykłem nieco i nie podtrzymuję już mojej opinii o niespotykanej mocy tej mieszanki, przynajmniej nie w całej rozciągłości. Za to teza o suchym paleniu zdaje się była w 100% trafna. Zazwyczaj palę z filtrem (9-tka), jednak kilka razy o nim zapomniałem, tytoń zaś nie przypominał. Tytoń – przynajmniej w Wa-wie – jeszcze jest, kosztuje 32 zł.
Na podium: Balkan Sobranie – Amphora Regular –P. Sherlock Holmes
W rotacji: Balkan Sasieni - My Mixture 965 - Orlik Golden Sliced - S.G. 1792 Flake
Na testach: Capstan Navy Cut Medium - S.G. Balkan Flake
Awatar użytkownika
Thorgal
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 175
Rejestracja: 07 października 2004, 13:37 - czw
Lokalizacja: Warszawa/Łódź
Kontakt:

Post autor: Thorgal » 25 listopada 2004, 20:53 - czw

Witamy, witamy nową osobistość fajczarską. :D
Bardzo ciekawa recenzja, oby więcej takich - tytoń faktycznie zapowiada sie niezle chociaz nie wiem czy bede mial okazje sie przekonac. Lodz - kiedys zaglebie tytoniowe - teraz swieci pustkami w trafikach i straszy Tillburym.
P.S Premier Cru ogolnodostepny?????? W Lodzi juz od wejscia do UE niespotykany.
Pozdrawiam,

Marek
Awatar użytkownika
Vladislav
Początkujący
Początkujący
Posty: 35
Rejestracja: 07 października 2004, 00:42 - czw
Lokalizacja: Kaunas, Litwa
Kontakt:

Post autor: Vladislav » 26 listopada 2004, 01:05 - pt

W pelni podtrzymuje zachwyty Crataegus'a slynnym 1792 Flake. Tyle ze dla uscislienia: ile pamietam, nazywa się on Cob Flake, a Kendal Flake to produkt G&H, choc nie trudno o pomylke, bo są produkowane w tej samej miejscowosci.
Co do smaku: to jeden z niewieliu tytoni, który nie traci nic w trakcie palenia, pod koniec smakuje prawie tak samo, tyle że jeszcze nabiera mocy. I wyraźnie nie jest na codzien, w kazdym razie dla mnie. I to nie dla tego, ze jest mocny. Moc to akurat w sam raz, ale boję się, ze strace te wyjątkowe uczucie swięta... Pamiętasz ten smak... czekasz dzien, dwa... wciąz pamietasz... wreszcie nabijasz fajke w ciszy i spokoju i pyk... pyk... Raj na ziemi :)

Vladislav
Awatar użytkownika
Cinek
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 738
Rejestracja: 07 października 2004, 18:16 - czw
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Cinek » 26 listopada 2004, 08:19 - pt

Pełna nazwa:
1792 (formerly Cob) Flake Dark Kendal Flake.
Niestety... nie zdążyłem go spróbować, bo "wywiało" z trafik. Jak był wybór Gawithów, skusiłem sie onczas na Squadron Leadera i Best Brown (tez świetne).
Wedle opisu Crataegus'a dostałem... ślinotoku. Ja tez chcę... :roll:
Walą się rządy i królestwa, a... fajka trwa.
Awatar użytkownika
PYK
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 211
Rejestracja: 07 października 2004, 13:42 - czw
Lokalizacja: Bogatynia
Kontakt:

Post autor: PYK » 26 listopada 2004, 09:42 - pt

Dojrzały, pełnej mocy tytoń składający sie z mieszanki ciemno palonych liści (fire cured). Nasz bestseller. Jego produkcja zaczyna się od parowania 7 funtów odżyłowanych liści, następnie sprasowanych. Takie "ciasto" zawijane jest w specjalnie wyselekcjnowane liście i ręcznie układane w prasie (o powierzchni 12 cali kwadratowych) i ściskane na minimum 2 godziny. Kolejnym etapem produkcji jest włożenie sprasowanego bloku do prasy parowej, w której jest pieczony w pełnej temperaturze przez 2-3 godziny. Po pieczeniu 1792 zyskuje swój charakterystyczny bogataty ciemny kolor. Podczas chłodzenia mieszanka nabiera twardości. Ostatecznym procesem jest cięcie w płatki oraz dodanie ekstraktu z fasoli tonka (tonka bean - tonkabób, łac.Dipteryx oppositifolia) oraz ręczne pakowanie.

To opis ze strony SG.

PYK
Keep the "faja" burning!!!
(BLF)

SKYPE ME "fario2007"
Dziku

Post autor: Dziku » 26 listopada 2004, 12:48 - pt

Muszę stwierdzić, że mnie zaintrygowaliście... Mój ostatni kontakt z tytoniami SG dotyczy? "Squadron Leadera"... Cinkowi to nawet kiedyś pasujące do niego piwko podpowiedziałem 8)
Akurat kolega wraca ze Stanów... chyba napiszę maila...
Romek
Początkujący
Początkujący
Posty: 1
Rejestracja: 08 października 2004, 02:16 - pt

Post autor: Romek » 28 listopada 2004, 21:53 - ndz

Witam wszystkich
Jeżeli ktoś ma wielką ochotę na tytonie SG (Samuel Gawith ) polecam Szwajcarię. :D
a poważnie to sklep internetowy https://www.synjeco.ch/pata/taba/index.htm" onclick="window.open(this.href);return false;
kupuje tam stale i jestem bardzo zadowolony. Płatności kartą a dostawa ostatnio przyszła do mnie po trzech dniach.
Także próbujcie Panie i Panowie
Obrazek


z pozdrowieniami

Romek W
Awatar użytkownika
szkielu
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 388
Rejestracja: 15 grudnia 2005, 14:25 - czw
Lokalizacja: kielce
Kontakt:

SG 1792 flake

Post autor: szkielu » 14 lutego 2007, 13:13 - śr

Stanowczo nie dla delikatnych. W zapachu podczas palenia przypomina black irish twist. mocą mu tez nie ustepuje. skuteczny przy rzucaniu papierosow - doskonale uzupelnia niedobory nikotyny w organizmie
"– Stara fajka, jak stara zona: wierna i pewna, ale i młoda czasem sie przyda!"
http://www.fotoreporter.info.pl" onclick="window.open(this.href);return false;
Obrazek
Awatar użytkownika
August
Pykacz
Pykacz
Posty: 71
Rejestracja: 02 października 2005, 19:09 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: August » 14 lutego 2007, 16:31 - śr

Tytonik dla prawdziwych twardzieli. Wypaliłem w zeszłym roku kilka fajeczek i stwierdzam że dla mnie jest za mocny. Przyjemnie się go pykało do mocnych trunków :twisted:
Awatar użytkownika
szkielu
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 388
Rejestracja: 15 grudnia 2005, 14:25 - czw
Lokalizacja: kielce
Kontakt:

Post autor: szkielu » 16 lutego 2007, 23:12 - pt

i znacznie zyskuje przy blizszym poznaniu.....
"– Stara fajka, jak stara zona: wierna i pewna, ale i młoda czasem sie przyda!"
http://www.fotoreporter.info.pl" onclick="window.open(this.href);return false;
Obrazek
Awatar użytkownika
dr Wicik
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 120
Rejestracja: 12 sierpnia 2005, 22:53 - pt
Lokalizacja: pod Warszawą

Post autor: dr Wicik » 26 lutego 2007, 14:30 - pn

Swego czasu mój ulubiony tytoń, virginia dark fried leaf – niby naturalna, ale aromatyzowana fasolkami tonka – tak przynajmniej twierdzi producent, dla mnie ciemny mocny tytoń, dobry po obfitym posiłku i raczej na koniec dnia, sycący nikotyną ale nie powalający ani nie nieprzyjemny.
Katsumoto
Pykacz
Pykacz
Posty: 54
Rejestracja: 14 sierpnia 2005, 20:50 - ndz
Lokalizacja: P-K
Kontakt:

Post autor: Katsumoto » 10 marca 2007, 21:13 - sob

Ten tyton mnie dosyc sponiewierał. Głowa odmowiła kontaktu z rzeczywistoscia. palenie go w zamknietym pomieszczeniu doprowadziło do tego ze z powodu jego mocy .. zasnełem. Drugie podejscie było bardziej kontrolowane, otworzyłem okno :D i zrobiłem mały przeciag w domu :D
Fakt, tyton mocny - ma to cos co lubie - piekny dym :lol: ładnie sie unosi po pokoju. :shock:
PiotreG
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 137
Rejestracja: 16 lipca 2005, 21:00 - sob
Lokalizacja: Sosnowiec

Post autor: PiotreG » 09 maja 2007, 15:18 - śr

Wyśmienity tytoń. Słodycz virginii, bardzo wyraźna nuta orzechowa (naturalna, nie aromat) w środkowej części palenia, głęboki smak pod koniec. Mocny, ale nie powala; moc nie jest przytłaczająca. Aromat bobu tonka nienachalny, ale nadaje specyficzny, intrygujący smak. Wyczuwalny głównie na początku, potem ustępuje miejsca naturalnym smaczkom virginii. Room note w porządku, tytoń ma bardzo lekki dym, przy delikatnym pykaniu (przy tym tytoniu różnica smaku przy delikatnym i nieco mocniejszym pykaniu jest bardzo wyraźna) zapach jest praktycznie niewyczuwalny dla postronnych obserwatorów. Dość szybko się też ulatnia - 10-15 min po zakończeniu palenia. Pali się bardzo sucho i chłodno, choć mnie przygasa (ale to akurat nie charakterystyka tytoniu, ale raczej moich niedostatków palenia Va).

PS Z Synjeco dostałem nieco zbyt suchy, rzadkość jak na flake'a.
Awatar użytkownika
Grzegorz XVI
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 443
Rejestracja: 13 marca 2006, 17:13 - pn
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Grzegorz XVI » 09 maja 2007, 18:21 - śr

Kupiłem ten tytoń jakieś 3 misiące temu. Dopiero teraz otworzyłem puszkę i okazało się, że tytoń który miał być flake okazał się bardzo broken. Dlatego dosyć trudno idzie mi chlodne i suche palenie (tytoń składa się z ogromnej ilości "drobinek" i kilku większych pasemek z których staram się tworzyć główne "ognisko zapalne"). Nie, nie, suche to tak. ale z pewnością nie chłodne. Dym potrafi ugryźć w język szczególnie przy zbyt mocnym paleniu. Tytoń nie chce spalać się do końca, ale zrzucam to na karb nieumijętności w nabijaniu. Ogólnie przyjemny orzechowo, ostatnio mój ulubiony tytoń z Va. Może ciut za mocny dla mnie. FVF która jest oceniana na 8, tak jak cob, wydaje się dużo bardziej aksamitna w smaku i mocy.
gg: 5238466
pozdrawiam
krzyh1222@interia.pl
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 223
Rejestracja: 25 maja 2006, 12:33 - czw
Lokalizacja: Koszalin

ciekawie się zapowiada

Post autor: krzyh1222@interia.pl » 10 listopada 2007, 15:37 - sob

czekam na ten tytoń, wasze opisy są dosyć obiecujące. z VA paliłem MVF, nie mam porównania jak to wygląda na tle FVF, no ale interesujący tytoń ... :)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Samuel Gawith”