SG Black XX

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

j
Początkujący
Początkujący
Posty: 20
Rejestracja: 18 sierpnia 2007, 14:39 - sob
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: SG Black XX

Post autor: j » 25 marca 2010, 22:53 - czw

Tytułem wstępu: poszedłem dzisiaj nabyć jakąś virginie (chciałem spróbować BBF) do trafiki pod bramą floriańską (Kraków), jednak okazało się że z dostępnych tytoni SG jest tylko commonwelth i black xx.
[dygresja on]
W trafice pod Bagatelą żadnego tytoni SG, MB, tylko jakieś Alsbo. W galerii krakowskiej tylko tytonie Petersona, z których lubie tylko Swwet Kilarney, poza tym drogo. Jakaś posucha dotknęła gród Kraka? Kto wykupił wszystkie puszeczki?
[dygresja off]
Wybór padł na Black XX. Chociaż mózg na jego widok podpowiadał "kopnięciem w skroń ogłusza" :) Tytoń został kupiony i dziś wieczorem otworzony. Celowo postanowiłem nie czytać o paleniu twistów (był to mój pierwszy), tylko samemu spróbować się do niego zabrać.

Otworzyłem puszkę i moim oczom ukazał się przypominające kawałki ... nie ważne jak ten tytoń wygląda, taka "uroda" twistów. Zapach z puszki bardzo zachęcający: mnie przypomina suszone/wędzone śliwki.
W puszce był nieduży (ok. 1,5 cm ucięty kawałek). Stwierdziłem że idealnie nada się na eksperyment z takim rodzajem tytoniu. Pociąłem go nożem na ok 2 mm kawałki po czym zacząłem rozwijać to co powstało. Wyszła z tego kupka całkiem sporych kawałków tytoniu - niektóre ok 2cm^2.
Zacząłem podsuszać .... suszy się niemiłosiernie długo, mimo że po wyjęciu z puszki wcale nie sprawia takiego wrażenia. Gdy tytoń był gotowy nabiłem fajeczkę i odpaliłem.
Pali się dobrze, równo i dość przyjemnie. Jednak jak dla mnie jest w nim za mało "smaku" w porównaniu z FVF prawie nic nie czuję. Gdybym miał go określić to bym powiedział, że smakuje jak gorzka czekolada bez czekolady :) Mimo takiej "nijakości' w smaku pali się go dość przyjemnie. Rzeczywiście bardziej przypomina cygaro niż tytoń fajkowy.
Co do mocy: wcale mnie nie powalił, a palę rzadko, tyle tylko że paliłem z filtrem. Moc czuć (nadal czuje jak mi serducho wali), ale czytając opisy spodziewałem się czegoś znacznie mocniejszego.

Podsumowanie: 4/6. Zdecydowanie bardziej smakowała mi virginia. Ale ten tytoń coś w sobie ma! Po pierwszym paleniu już się nie mogę doczekać żeby go dalej poznawać. Tym razem przeczytam jak się powinno palić twisty.
kajtek
Pykacz
Pykacz
Posty: 72
Rejestracja: 31 maja 2009, 17:58 - ndz

Re: SG Black XX

Post autor: kajtek » 14 października 2010, 10:49 - czw

Właśnie jestem w połowie puszki.Jak dla mnie bardzo fajny tytoń.Jeśli palić go spokojnie to na prawdę smaczny.Najlepiej wyczuwalna jest kakaowo-czekoladowa nuta.
Dobra pochwaliłem a teraz minusy.Pierwsza sprawa to upierdliwość obsługi.Tytoń po otwarciu puszki jest bardzo wilgotny.Ja sobie radzę z tym tak:najpierw tnę twista na ok. 2cm długości kawałki.Odstawiam na noc.Potem z ciągam wierzchnią podsuszoną już warstwę tytoniu i palę.w tym czasie reszta dosycha.Następnie podsuszone kawałki tnę drobno nożyczkami lub nożem.Jak widać jest z nim trochę roboty.
Drugi minus jak dla mnie ten tytoń nie należy do ekonomicznych.Nie dość że kosztuje więcej od innych tytoni S.G. to
jeszcze tak jakoś szybciej się kończy.Nie wiem na ile wpływ ma na to forma twista a ile moja łapczywość.
Teraz to na co wszyscy czekają MOC.Mocny jest skubaniec.O ile większością tytoni zaciągam z premedytacją to tutaj staram się tego nie robić.Po spaleniu średniej fajki mam ok 2-3 godzin spokoju.

Na pewno będę do niego wracał,ta czekoladowa nuta jest nie do pogardzenia.
Awatar użytkownika
mareek
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 100
Rejestracja: 12 maja 2011, 17:02 - czw

Re: SG Black XX

Post autor: mareek » 16 września 2011, 22:05 - pt

Szukałem czegoś bardzo sycącego, do napalenia się gdy nie ma czasu na całą fajkę i postanowiłem spróbować właśnie black xx. Pociąłem nożykiem, później jeszcze drobniej nożyczkami aż wyszło coś przypominającego ready rubbed. Podsuszyłem troszkę, aż zaczął sprawiać wrażenie suchego. Nabiłem niecałą połowę glinianki, przykładam ogień, puf puf, i jak zwykle mam w zwyczaju, puściłem dym nosem. Masakra ;D Miałem wrażenie, że mi wywróci nos na drugą stronę. Niestety ciężko cokolwiek napisać o smaku, co chwilę mi gasł. Pociąłem sobie jeszcze z 4 porcje, podsuszą się mocniej i wrzucę do puszki, żeby nie czekać zawsze przed nabiciem.

Wrażenie jednak bardzo pozytywne ogólnie, mimo trudności. Daję głowę, że nie będzie to ostatnia puszka tego tytoniu zakupiona przeze mnie. I bardzo spodobała mi się etykieta, idealnie odzwierciedla zawartość :pipeman:
BenZin
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 182
Rejestracja: 16 stycznia 2011, 20:54 - ndz
Lokalizacja: Gliwice

Re: SG Black XX

Post autor: BenZin » 28 stycznia 2012, 19:29 - sob

Nie jest aż tak dobry jak Best Brown No 4 (dla mnie, oczywiście). Mniej smaku, mniej cygarowych nutek, mocniej posuszony zalatuje olejem (faktycznie). Ale za to łatwiejszy w paleniu, odpowiednio posuszony praktycznie bezobsugowy. Mocno "wchodzi w fajkę".
Moc - jak dla mnie ta sama, co BB No 4.
Awatar użytkownika
Hobbit
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 975
Rejestracja: 07 lutego 2006, 15:42 - wt
Lokalizacja: Świecie Kuj-Pom

Re: SG Black XX

Post autor: Hobbit » 19 lutego 2012, 09:49 - ndz

Kilka dni temu dotarła do mnie puszka tytułowego Black XX. Wczoraj po chwili zastanowienia odkroiłem kawałeczek sznura. Przy użyciu mojego niezawodnego od lat Victorinoxa i jego nożyczek posiepałem tytoń w bardzo drobne wiórki. Lekko podsuszyłem i mając na uwadze ostrzeżenia Kolegów nabiłem połowę fajeczki.
Zapalamy... puf puf puf.... o żesz ty pomyślałem. Dym ciężki i gęsty niczym smog. Póki tytoń chłodny zacząłem smakować. Pierwsze skojarzenia - cygaro o ciemnej pokrywie, zawiesisty ciężki smak przypominający zapach który od lat pamiętam z odwiedzania skansenów. Po chwili pokazał się duch. Duch taki jakiego ma np St Bruno czy Condor... kto palił ten staroangielski blend wie o czym mowa. Smacznie jednak extra mocno. Z każdym kolejnym pyknięciem odczuć da się nikotynę, która niczym parowóz na pełnej parze pcha się do głowy, wyrywa nozdrza, pali śluzówkę... WOW. Palę dalej... spokojnie i uważając na żar który lubi zniknąć bez ostrzeżenia... Zapalniczka pod ręką... jednak po kilkunastu minutach nie da się już po nią sięgnąć... Smak pozostaje na długo, słodko? Nie. Wytrawnie, oleiście i bardzo solidnie zbudowany sznur - tak. W ustach czujesz coś jakbyś palił latakię czystą, jednak bez jej słodyczy. Podsumowując Black XX jest tytoniem dla zuchwałych, strasznie mocny, smakowo bardzo bezwzględny i dość trudny w paleniu. Jak dla mnie idealny do wzmacniania słabych czystych Va, do palenia samodzielnego - tylko w wyjątkowych sytuacjach, gdzie głód nikotyny przebija zdrowy rozsądek. Ale jedno jest pewne - warto spróbować, a u mnie jako że lubię czasem coś innego - miejsce ma. Esensja nikotyny w czarny sznur zapleciona. Momentami przypominał mi także Royal Yaht'a od Dunhilla, z dobrych lat. Ot - taki to tytoń.
Prawdziwi twardziele nie jedzą miodu. Prawdziwi twardziele żują pszczoły. :)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Samuel Gawith”