SG St. James Flake

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

jalens

SG St. James Flake

Post autor: jalens » 31 sierpnia 2009, 17:32 - pn

Oua! Moim zdaniem, tytoń dla twardzieli. Choć st. James Flake określany jest przez producenta jako mieszanka o średniej mocy, choć masa machos popisuje się podobną oceną na tobaccorewievs, to na mnie zrobił on piorunujące wrażenie. Rzekłbym, że obiektywnie piorunujące, bowiem zmierzyłem sobie ciśnienie przez i po wypaleniu trzykwadransowej fajki. Skoczyło ostro i gdyby mój kardiolog wiedział, jak bardzo staram się zrujnować własne zdrowie, to sam by zszedł przede mną na zawał.

Kamyczki Denicoolu po spaleniu fajki były błyszczące i czarne jak antracyt, morda wytrawiona do tego stopnia, że kolejna fajka z ewidentnym aromatem wywołała ostry atak pozostałego w paszczy perique. Jeszcze sześć godzin później każdy palony tytoń odbijał mi się tytoniem z Saint James Parish, Louisiana. Tutaj perique nie został dodany do mieszanki jako przyprawa - jak to ma miejsce choćby w Rattray's Hal O' The Wynd - tutaj sypnięto go serdecznie.

Starszy z dwóch apostołów o imieniu Jakub, zwany Jakubem Większym, to mocarny święty. Drogi pielgrzymkowe do Santiago de Compostella, to najdłuższe w Europie piesze szlaki pielgrzymkowe. Niektóre z nich liczą sobie ponad 3500 km. To pątnicza ekstrema. Pod patronatem Jakuba Starszego Hiszpanie i Francuzi rozbili w pył Maurów i wygnali ich za morze, jego imieniem francuscy koloniści nazwali w Nowym Świecie gminę, w której rosła jedna z najmocniejszych odmian tytoniu. Podobno czystego perique, tak naprawdę, nie pali nikt na świecie – zawsze osłabia się go virginią lub burleyem. Dodatek 2-3 % to ilość „zwyczajowa”, zmieniająca charakter każdego blendu, dodatek 7 %, to już mocna sprawa, przekroczenie 10 – ekstrema.

Nie znalazłem nigdzie miarodajnej wiadomości o tym, ile do St. James Flake sypią spece od Gawitha – internetowi znawcy twierdzą, że w granicach 6-7%. Jak dla mnie wystarczy. Jeden z rezenzentów na TR podsumował „Płatki Św. Jakuba” następująco: „Lubisz kopa od perique? Tu go znajdziesz!”

Ja znalazłem i z podziwem patrzyłem na oceny mocy w środkowej strefie... To muszą być fajczarze, którzy bez trudu pogryzą i połkną szklankę albo wręcz butelkę od szampana. Nie bardzo wiedziałem, czego się po blendzie spodziewać. Kupiłem więc sobie puszkę i zapaliłem. Pierwszy kontakt z tym tytoniem składał się z bardzo wyrazistych faz – do 1/3, czyli przez pierwszy kwadrans miałem chęć wystukać zawartość komina do muszli klozetowej. Albo jeszcze lepiej zrzucić gliniana fajkę z dziesiątego piętra, żeby zobaczyć jak się w pył rozbryzguje na betonie razem z tym cholernym flakiem. Mocny, ostry, gorzki, namolny...

Powstrzymałem się z trudem, nawet nie dlatego, że mieszkam na parterze, a głównie przez to, że jako zawzięty degustator wiem, iż istnieją fantastyczne gatunki tytoniu, z którymi pierwszy kontakt zaczyna się bardzo źle. Mieszanki z perique w większości do takich należą.

Po pierwszym kwadransie wygarbowany jęzor i inne gębowe fragmenty zaczęły odróżniać słodycz virginii i o dziwo ten cukier nie kojarzy się z kuchnią duńską, czyli morską rybą gotowaną z ananasem, miodem i mieloną papryką. A czegoś „w tej podobie” spodziewałem się po tych 15 pierwszych minutach. O dziwo, zaczęło mi to smakować i to tak do spalenia 2/3 komina. Było to mocne, ale smaczne. Nawet nie bałbym się określenia, że pyszne. W każdym razie wyważone, o owocowej, jakiejś jagodowej, wytrawnej nutce – jak trześnia, czyli rosnąca w lasach czereśnia-wiśnia ptasia. Stanowi ona dodatek do aromatów sygnowanych „black cherry”, ale to na ogół prerfuma lana do tytoniu. Ja sobie nad płatkiem św. Jakuba przypomniałem smak owoców trześni zjadanych bezpośrednio z drzewa w leśnych ostępach. Czyli z „wild cherry”, ale z takim naturalnym, słodko-gorzkim, soczystym, pełnym wykluczeń, fantastycznym smakiem... Tak, słodko-gorzki z kwaskiem, to dobre określenie.

I choć wciąż pamiętający traumatyczny pierwszy kontakt z St. James Flake, nie spodziewałem się niczego dobrego po końcówce, to zostałem kompletnie zaskoczony. Nie dość, że w dalszym ciągu było to przesmaczne, na dodatek tytoń spalał się bez kontaktu z kołeczkiem, równo i do głębi, to najnormalniej w świecie zmienił się w coś wciągającego, w coś, czego nie miałem dość, zaś fakt, że palenie zmierza ku końcowi napawał mnie niezmiernym smutkiem.

Dzisiaj chcę do tego tytoniu dokupić godzinną fajkę z wrzościa, palenie go w dalszym ciągu w gruszkowym bencie wydaje mi się grubym nietaktem. Dla mnie nie jest to mieszanka do codziennego palenia, ale wówczas, kiedy mam czas, jestem sam, mam coś do przemyślenia przy nikotynowym kopniaku, to z prawdziwym nabożeństwem siądę to tego tytoniu i spalę go do cna.

O chęciach na płatki św. Jakuba lepiej jednak wiedzieć wcześniej. Najsmaczniejszy jest świeżo rozdrobniony z flake, ale aby to uzyskać, trzeba płatek wyjąć z puszki i podsuszyć przez noc lub kilka godzin na białej kartce papieru. Świeżo wyjęty i natychmiast rozdrobniony schnie do postaci dobrze palnej przynajmniej godzinę.

Reasumując – łatwy w paleniu, trudny w kontakcie i pełnym odbiorze, ale moim zdaniem znakomity tytoń.

Awatar użytkownika
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: SG St. James Flake

Post autor: JSG » 31 sierpnia 2009, 17:44 - pn

Niezwykle staranny opis... aż zaciekawił mnie ten tytoń, że aż bezczelnie zapytam czy będziesz może we wtorek na spotkaniu pc i mógł byś go ze sobą wziąć?
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek

jalens

Re: SG St. James Flake

Post autor: jalens » 31 sierpnia 2009, 17:54 - pn

Zapowiadano jako klubowe - boję się klubów i organizacji. To naprawdę nie ze skąpstwa :)

Awatar użytkownika
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: SG St. James Flake

Post autor: JSG » 31 sierpnia 2009, 18:17 - pn

jalens pisze:Zapowiadano jako klubowe - boję się klubów i organizacji. To naprawdę nie ze skąpstwa :)
Klub klubem, a spotkanie spotkaniem, chopaki coś tam potrują o sprawach formalnych, a potem będzie już normalnie :evil:
:offtopic:
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek

Jerry
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 646
Rejestracja: 26 października 2007, 00:09 - pt
Lokalizacja: Szczecin

Re: SG St. James Flake

Post autor: Jerry » 31 sierpnia 2009, 19:31 - pn

Dzisiaj chcę do tego tytoniu dokupić godzinną fajkę
Kolega Jalens chce bić rekordy i zostać twardzielem nad twardzielami :D

Druga opcja, że jednak postara się zejść przed swoim kardiologiem.

Ad rem
Opis ciekawy, godny mistrza Alfreda Hitchcock tylko tam najpierw było trzęsienie ziemii, a tu fajka za mordę chwyciła i porządnie o ziemię walnęła. Potem w obu przypadkach napięcie narastało.
Opis na tyle intrygujący, że aż nabrałem chęci spróbować ziółek Św. Jakuba. Mam nadzieję, że jednak do Poznania przyjedziesz i jakąś resztkę zachowasz bo u nas tego nie widziałem, a nawet gdybym widział to chyba zabrakłoby odwagi, aby zakupić tego aż 50 gram.

Wracając do średniej mocy to ciekawy jestem czy opierasz się na Tobaccoreviews czy na skali z Synjeco.
Krążą opowieści, że dla Daniela z Synjeco poniżej 15% Pq to słaby lub co najwyżej średni tytoń.
A swoją drogą myślę, że po prostu mając język wydelikacony jakąś Vanilią :D przesadzasz z oceną mocy :lol: Toć Dunhill Deluxe Navy Rolls czy Escudo określane są jako mocniejsze od opisywanego przez Ciebie, a oba palę z wielką przyjemnością i żaden za pysk mnie nie złapał, ani o glebę nie cisnął. Trzy tygodnie temu w klubie degustowaliśmy jako prawdziwe monstrum rzec by można tytoniową godzillę czyli SG Black Twist XX i chociaż spodziewałem się zawałów, zapaści, zejść śmiertelnych to jedynie drzwi od sali w której się zbieramy wygięły się, a większością uchwaliliśmy, że ten tytoń jest co najwyżej średniej mocy.
Dlatego kusi mnie Brown Pigtail lub coś co się w skali nie mieści. Może trzeba będzie wypróbować My own blend Va + Pq w proporcjach 0% Va i 100% Pq.

Pozdrawiam
Jerry

P.S. Opatrzyłem dwoma ikonkami komentarz o mocy i liczę na Twoją inteligencję, ale dla kogoś kto mógłby oburzyć się informuję, że oczywiście jaja sobie robię pisząc o przesadzie kolegi Jalensa
Allegro: INSA
ebay: Jureknpl

jalens

Re: SG St. James Flake

Post autor: jalens » 31 sierpnia 2009, 19:47 - pn

Muszę sobie Jerry przejrzeć wszystkie Twoje posty, jakie kiedykolwiek tu napisałeś i wynotować starannie nazwy wszystkich tytoni, które Ci smakują. Mnie one z pewnością zabiją w pół komina.

I ja stawiam ikonkę - :mrgreen:

Jerry
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 646
Rejestracja: 26 października 2007, 00:09 - pt
Lokalizacja: Szczecin

Re: SG St. James Flake

Post autor: Jerry » 31 sierpnia 2009, 19:50 - pn

jalens pisze:Muszę sobie Jerry przejrzeć wszystkie Twoje posty, jakie kiedykolwiek tu napisałeś i wynotować starannie nazwy wszystkich tytoni, które Ci smakują. Mnie one z pewnością zabiją w pół komina.
Chyba spróbuję to Twoje cudowne zioło zmieszane z Black twist XX, ale zapalone w shishy napełnionej spirytem zamiast wody.
Przyłączysz się? :D

Pozdrawiam
Jerry

P.S. Kiedyś rzucałem palenie z gumą Nicorette. Wbrew pozorom pastylki 4 mg naprawdę dają kopa.
Najbardziej smakowały gdy przeżuwałem dwie i paliłem Gitanesa. Serio
Allegro: INSA
ebay: Jureknpl

Awatar użytkownika
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: SG St. James Flake

Post autor: JSG » 31 sierpnia 2009, 21:37 - pn

jalens pisze:Muszę sobie Jerry przejrzeć wszystkie Twoje posty, jakie kiedykolwiek tu napisałeś i wynotować starannie nazwy wszystkich tytoni, które Ci smakują. Mnie one z pewnością zabiją w pół komina.

I ja stawiam ikonkę - :mrgreen:
Jak się pojawisz na spotkaniu służę brawn flake no 4 w skali SY 10/10 czysta Va o cygarowym smaku, naprawdę świetny tytoń, nawet w dużej fajce, palę kolejną puszkę. XX jest nieco mocniejszy- choć w skali Sy 9/10, z ciekawostek kolega Dzik, poczęstował mnie wiosną w łodzi cohibą świetny tytoń, dał bym mu 11/10 żałuję że nie wziąłem od niego trochę tego specjału, którego dokładniej nazwy nie pamiętam.

jalens jest tego dość długa lista, z lekkich tytoni polecał bym coś ze stajni: McClelland tam jest sporo leciutkich Va takich do popołudniowego ciasteczka W-Z w sam raz.
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek

Jerry
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 646
Rejestracja: 26 października 2007, 00:09 - pt
Lokalizacja: Szczecin

Re: SG St. James Flake

Post autor: Jerry » 06 września 2009, 02:22 - ndz

Dzieki Jalensowi miałem sposobnośc spróbować St. James Flake. Jalens serdeczne dzięki.
jalens pisze:Oua! Moim zdaniem, tytoń dla twardzieli. Choć st. James Flake określany jest przez producenta jako mieszanka o średniej mocy, choć masa machos popisuje się podobną oceną na tobaccorewievs, to na mnie zrobił on piorunujące wrażenie.
Po tych słowach spodziewałem się hekatomby.
W najlepszym wypadku zwijający się po podłodze, a w bardziej drastycznym wyrwane trzewia, a jezyk skręcony w korkociąg wyłażący dziurkami od nosa.
Już mi się śnił OIOM w którymś ze szczecińskich szpitali
Mówiąc krótko obawiałem się, że Święty Jakub da mi zdrowo po ryju karząc za zuchwałość.
Nic z tych rzeczy.
Żadnego walenia w mordę, żadnych tortur, żadnej mieszanki piekielnej.
Czym więc jest St. James Flake?
Średniej mocy (no może trochę powyżej średniej) cudownym tytoniem który podbił moje serce (ciśnienie mi nie skoczyło).
Jest to tytoń konkretny. Tu nie ma ciągniecia ciepłego powietrza. Perique czuć od początku, ale z tym kopem to bym nie przesadzał. Owszem czuje się go na języku, ale za tym roztacza się wspaniała słodycz.
Nasuwa mi się porównanie z czekoladą z chili. Słodycz z nutą pikantną.
Zapaliłem go w gliniance. Nie rozdrabniałem, ale zwinąłem flake i nabiłem fajeczkę.
Na począku chyba ze dwa razy zgasł, a potem już palił się samoobsługowo.
Nie miałem pokusy, żeby wyrzucić to w cholerę.
Owszem na początku był ostry, ale bardzo szybko ujawniła się fantastyczna słodycz.
Perique zostawił ślad na języku, a słodycz była coraz pełniejsza.
jalens pisze: ... z podziwem patrzyłem na oceny mocy w środkowej strefie... To muszą być fajczarze, którzy bez trudu pogryzą i połkną szklankę albo wręcz butelkę od szampana.
Zapewniam, że nie zjadam szklanek, ani tym bardziej flaszek od szampana, ale będę twierdził, że tytoń jest średniej mocy.
Myślę, że Commonwealth Mixture jest mocniejszy. Oczywiście szanuję zdanie kolegi Jalensa, tym bardziej, że to dzięki niemu z Jakubem mogłem się zapoznać.
jalens pisze: I choć wciąż pamiętający traumatyczny pierwszy kontakt z St. James Flake, nie spodziewałem się niczego dobrego po końcówce, to zostałem kompletnie zaskoczony. Nie dość, że w dalszym ciągu było to przesmaczne, na dodatek tytoń spalał się bez kontaktu z kołeczkiem, równo i do głębi, to najnormalniej w świecie zmienił się w coś wciągającego, w coś, czego nie miałem dość, zaś fakt, że palenie zmierza ku końcowi napawał mnie niezmiernym smutkiem.
Tu mogę przyznać rację. Gdy palenie zbliża się do końca, człowiekowi robi się smutno, że to juz koniec. Tym bardziej, że ogólnie pali się go bardzo łatwo.
jalens pisze:
O chęciach na płatki św. Jakuba lepiej jednak wiedzieć wcześniej. Najsmaczniejszy jest świeżo rozdrobniony z flake, ale aby to uzyskać, trzeba płatek wyjąć z puszki i podsuszyć przez noc lub kilka godzin na białej kartce papieru. Świeżo wyjęty i natychmiast rozdrobniony schnie do postaci dobrze palnej przynajmniej godzinę.
Jak już napisałem, paliłem w postaci zwinietego płatka. Nie czekałem, bo gdy nabijam fajkę to żeby ją zapalić tu i teraz.
Jednak przy najbliższej okazji skorzystam z rady i rozdrobnie go, a następnie podsuszę. Zobaczymy czy padnę.
jalens pisze: Reasumując – łatwy w paleniu, trudny w kontakcie i pełnym odbiorze, ale moim zdaniem znakomity tytoń.
Potwierdzam. Łatwy w paleniu i doskonały. Jak tylko na niego trafię to dorzucę kilka puszek do mojej piwniczki.
Jacek, dziękuję bardzo za próbkę i za recenzję tytoniu z Twojej strony. Myślę, że poza oceną mocy, co do reszty nasze zdania są zbieżne.

Pozdrawiam
Jerry
Allegro: INSA
ebay: Jureknpl

Perry
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 331
Rejestracja: 21 września 2007, 15:54 - pt
Lokalizacja: Jozee pod Warszawa :)

Re: SG St. James Flake

Post autor: Perry » 08 września 2009, 15:23 - wt

Miałem przyjemność palić kiedyś w mieszkaniu u Jacka Schmidta mocno przesuszonego czystego Perique'a. Przywiózł go swego czasu z Chameryki. Jacek mnie ostrzegał przed tym tytonie i sam sie go boi. Ale trzeba spróbować wszystkiego :D Nabiłem sobie tak circa 0,5 g do fajki. Moc naprawde powalająca. Ledwo wyszedłem z mieszkania Jacka o własnych nogach :D

jalens

Re: SG St. James Flake

Post autor: jalens » 08 września 2009, 15:26 - wt

Heh, też bym chciał tak z raz... Czytałem gdzieś dość barwne opisy o paleniu czystego perique...

Awatar użytkownika
vlasij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 959
Rejestracja: 12 października 2009, 22:21 - pn
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: SG St. James Flake

Post autor: vlasij » 21 kwietnia 2010, 23:22 - śr

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że jeżeli umieściłem post nie w tym miejscu to przepraszam i proszę o przesunięcie w bardziej odpowiednie miejsce.

Zamierzam zakupić puszkę niniejszego tytoniu. Stąd mam pytanie, jako, że nigdy nie paliłem mieszanek z Pq. Czy mogę ten tytoń zapalić w fajkach przeznaczonych do Va i potem znów powrócić do czystej Va? Zostawia on po sobie jakiś ślad? Z góry dziękuję za pomoc.

Pozdrawiam.
Pozdrawiam serdecznie!
_________________
Fajka jest tym dla dorosłego mężczyzny, czym kolejka elektryczna dla małego chłopca.

Awatar użytkownika
Rheged
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 541
Rejestracja: 03 października 2008, 12:18 - pt
Lokalizacja: Olsztyn/Ostrołęka
Kontakt:

Re: SG St. James Flake

Post autor: Rheged » 21 kwietnia 2010, 23:41 - śr

Ja spokojnie tak robię. Co prawda miałem do czynienia z innymi tytoniami z Pq, ale jednak. Jeśli z Va+Pq wrócisz do czystej Va, to przez jakieś 3-4 palenia będziesz czuł jeszcze pikanterię, ale potem nie ma to już żadnego znaczenia.
Pipe of the rising sun
Sympathy for the pipe
Pipe of the storm
Born to be pipe

Awatar użytkownika
vlasij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 959
Rejestracja: 12 października 2009, 22:21 - pn
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: SG St. James Flake

Post autor: vlasij » 22 kwietnia 2010, 00:11 - czw

Dzięki. Tak podejrzewałem, ale wolałem się upewnić.
Pozdrawiam serdecznie!
_________________
Fajka jest tym dla dorosłego mężczyzny, czym kolejka elektryczna dla małego chłopca.

matseus
Początkujący
Początkujący
Posty: 44
Rejestracja: 22 lutego 2008, 14:25 - pt

Re: SG St. James Flake

Post autor: matseus » 13 maja 2010, 12:47 - czw

Po FVF przyszła kolej na odpieczęstowanie ST James Flake. Na samym początku tytoń wydawał się uboższym krewnym wspomnianego wyżej tytoniu, tak jakby czegoś jednak brakowało, pewna pustka smakowa, która nie jest niczym wypełniona. ST James po pewnym czasie okazał się bardzo smacznym, nie najmocniejszym, choć mocnym tytoniem. Zawartość pq po kilkunastu wypalonych fajkach wydaje się gustownym ostrym dopełnieniem słodyczy VA zawartej w tym tytoniu. Pewna zawartość pq (15 - 20%) początkowo nie do przyjęcięca przez wielbicieli słodyczy mocnej VA nadaje tytoniowi charakteru. Polecam zdecydowanie, choć wymaga pewnego przyzwyczajenia i kilkakrotnego próbowania. Dobra propozycje na codzienne ucztowanie z fajką. Będę go palił z pewnością w przyszłości. Zrozumiem też fajczarza, dla którego będzie to swięty grall. Moja ocena ogólna tytoniu 1 - 10 to 7/8.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Samuel Gawith”