Special Flake No. 5 Samuel Gawith

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
Cinek
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 738
Rejestracja: 07 października 2004, 18:16 - czw
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Special Flake No. 5 Samuel Gawith

Post autor: Cinek » 07 lutego 2005, 19:37 - pn

Pachnąca wirginia. Płatki bardzo mocno sprasowane, stąd mały ambaras przed nabiciem. Praktycznie niemożliwym jest roztarcie ich w dłoniach. Ja posiłkowałem się nożykiem (na kosteczki), potem w ruch poszły paznokcie, kołeczek do ubijania.. Ostatecznie uzyskałem coś w rodzaju mikrogranulek, którymi nabiłem fajkę.
Surowe płatki pachną jakby różanym olejkiem (albo jakby w opakowaniu wpierw był przetrzymywany Firedance Flake SG). Tytoń pali się łagodnie. Moc podawana przez Synjeco 6 (na 10). Smak tytoniu słodki, z nutkami bitter, chwilami kwaskowymi "wybuchami" owocowości. Special Flake no 5 przypomina nieco (jakby cień) Firedance, przy czym jest dużo lepszy od porównywanego. W główce pozostaje aromat tych płatków.
Palił sie sucho, popiół zostaje srebrzysty (jedynie w przewodzie dymowym cybucha miałem trochę rosy; a paliłem w orzechowej mini-toscanie ze skraplaczem).
Walą się rządy i królestwa, a... fajka trwa.

Awatar użytkownika
Radesz
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 515
Rejestracja: 07 października 2004, 17:40 - czw
Lokalizacja: Toruń

Post autor: Radesz » 18 lutego 2005, 08:20 - pt

Fajna nowa "świecka tradycja"... Dostałem tytoń od Almika do sprawdzenia - dzięki. Ciekawy tytoń, choć muszę powiedzieć że chyba jednak zbyt owocowy. Wybuchy owocowości pojawiały się często, a dominujący smak to jednak według mnie drzewo sandałowe (?). W smaku "ciut" cierpki, pali się lekko (po naprawdę solidnym rozdrobnieniu), pozostawia niewiele brunatnego popiołu, fajka po paleniu - czyszczona - bez śmieci. Jak napisałem ciekawy tytoń, choć chyba jednak nie dla mnie.
Pozdrawiam Radesz
Gdybym palił fajkę tak długo jak biegnę maraton, to byłbym MISZCZEM!
Marató Barcelona 2011 - 04:59:31
Poznań Maraton 2011 - 04:47:59

Awatar użytkownika
almik
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 127
Rejestracja: 08 października 2004, 07:09 - pt
Lokalizacja: Zgorzelec

Post autor: almik » 18 lutego 2005, 12:47 - pt

To prawda, wymaga dokładnego rozdrobnienia i wtedy pali się lekko. Pierwszy raz zbyt mało czasu poświęciłem na rozdrobnienie i miałem niejakie trudności w paleniu. IMO w dziedzinie aromatów jest to tytoń zdecydowanie lepszy od "duńczyków", ale to tylko moja opinia. Nie przewiduję jednak dalszych dostaw. Tak więc dalej będę poszukiwał odpowiadającego mi aromatu, a to całkiem przyjemne zajęcie:wink:
Niech nam fajka pomyślności nigdy nie zagaśnie (BLF).

Awatar użytkownika
Cinek
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 738
Rejestracja: 07 października 2004, 18:16 - czw
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Cinek » 19 lutego 2005, 10:39 - sob

Radesz pisze:Wybuchy owocowości pojawiały się często, a dominujący smak to jednak według mnie drzewo sandałowe (?).
To chyba najlepsze stwierdzenie. Drzewo sandałowe z delikatnym odcieniem olejku różanego w tle.
Tytoń także raczej nie mój. Ot, sporadycznie mogę takie kadzidełko zapalić, ale stale... meczące.
Walą się rządy i królestwa, a... fajka trwa.

Awatar użytkownika
mRqS
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 104
Rejestracja: 26 grudnia 2004, 23:53 - ndz
Lokalizacja: Kwidzyn
Kontakt:

Post autor: mRqS » 20 lutego 2005, 09:32 - ndz

Ja spróbowałem płatków dzięki PYK'owi.
Nabiłem nim wrzoścowego Mr Bróg'a 81.
Po zapaleniu - faktycznie: olejki i owoce.... bardzo wilgotny.
Na początku nie potrafiłem sobie z nim poradzić. 2 pyknięcia i gasł.
Pociąłem na kosteczki i chwilę podsuszyłem...
zdecydowanie lepiej.
Moja pani zapytała "co palisz? w ogóle nie czuć dymu" :) W sumie po paleniu unosił się bardzo przyjemny zapach. Nie dymny jak po kadzidełku ale czysto-owocowy jak po kominku z olejkami.

Chyba przy okazji najbliższych zakupów w Synjeco zaopatrzę się w ten tytoń. No i będę musiał potrenować nabijanie i palenie flake'ów bo straaaszsnie mi to nie szło ;)

Będzie do palenia od czasu do czasu (bo na codzień to za dużo)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Samuel Gawith”