SAMUEL GAWITH „Cigar leaf”

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
freemason
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 458
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:03 - śr
Lokalizacja: Warszawa

SAMUEL GAWITH „Cigar leaf”

Post autor: freemason » 04 marca 2015, 22:30 - śr

Tytoniowe kuriozum.
Po otworzeniu opakowania z próbką uderzył, a wręcz przykopał w nos chyba najgorszy zapach tytoniu jaki można sobie wyobrazić. Połączenie mentolu, zapuszczonej stajni i słoniarni w zoo. Odnotowałem pewne podobieństwo do Bracken Flake i Cob Flake.
Pełen najgorszych obaw odważyłem się to zapalić. I tu zaskoczenie. Smak bardzo daleki od tego co zapowiadał zapach. Niezwykle łagodny. Słodyczy prawie brak. Mentolowe powiewy obecne, ale w niewielkim natężeniu. Czuć na szczęście dobrą wirginię i czuć również te liście cygarowe. Myślę, że tytoń ten fajnie komponowałby się z dodatkiem latakii. Niestety miałem go zbyt mało, żeby ten eksperyment zrealizować.

Ciekawostką jest to, że gdy zbyt przyśpieszymy i nadmiernie podniesiemy temperaturę włącza się alarm w postaci dziwnego zimna i dreszczy na języku. Ustępuje natychmiast gdy zaczniemy palić wolniej. Mogę zaryzykować twierdzenie, że byłby to niezły tytoń do nauki chłodnego palenia, gdyby nie smak. Ten niestety może być mimo wszystko nieznośny dla początkujących amatorów fajki.
Ja też raczej do niego nie wrócę. Ale myślę, że są palacze, którym taki dziwaczny smak przypadnie do gustu, bo w gruncie rzeczy nie jest to zła mieszanka. Po prostu dziwna i wyjątkowa. Inna niż wszystkie.

Tolo
Pykacz
Pykacz
Posty: 67
Rejestracja: 13 września 2014, 06:21 - sob

Re: SAMUEL GAWITH „Cigar leaf”

Post autor: Tolo » 08 września 2015, 13:08 - wt

Skusiłem się na 10g małe opakowanie bo lubię cygara.

W zapachu wcale żadna stajnia. Po otwarciu saszetki uderza w nozdrza przepiękny zapach prawdziwego cygara. Jednak tytoń dostałem strasznie suchy. Nawet 2-3 dniowe nawilżanie wiele nie zmieniło jego wilgotności. Jest bardzo cienko cięty, na taką błonkę. Może dlatego sprawia wrażenie suchego.

W smaku już jednak nie jest tak cygarowo, choć czuć cygarem. Nie potrafię dokładnie opisać bo paliłem go w fajce przeznaczonej do mieszanek latakiowych i dlatego w smaku ciągle przebijała mi się latakia. Czuć też Virginię na bazie, której ten blend chyba został wykonany. Żeby go obiektywnie ocenić musiałbym go wypalić w miarę neutralnej fajce a specjalnie dla niego nie chcę fajki przeznaczać.

Pali się bardzo szybko, może dlatego, że jakoś ciężko go nawilżyć.
Spala się na bieluśki popiół.

Moc nikotynowa jak na tytoń fajkowy olbrzymia. Kopie jak mocne cygaro.

Ja jednak nie bardzo widzę sens cygarowego palenia w fajce. Może nadawałby się do robienia własnych blendów, ale jako sam, jest raczej dla mnie ciekawostką niż tytoniem do częstego palenia.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Samuel Gawith”