Do końca czy nie - za i przeciw

Tutaj zadajemy pytania o to jak palić fajkę i mamy dużą szansę na uzyskanie odpowiedzi

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
j4szczur
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 984
Rejestracja: 22 maja 2006, 20:16 - pn
Lokalizacja: ,,w podróży''

Post autor: j4szczur » 23 stycznia 2007, 18:23 - wt

Zwykle palę do momentu kiedy mam na to ochotę ;-)

Co do tematu - wciąż jeszcze przeprowadzam analizę SWOT.
Awatar użytkownika
dr Wicik
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 120
Rejestracja: 12 sierpnia 2005, 22:53 - pt
Lokalizacja: pod Warszawą

Post autor: dr Wicik » 23 stycznia 2007, 20:19 - wt

Jak pisałem, ja nagar staram się „korygować” do owych 0,25 mm albo tak do 0,5 mm w fajkach tańszych/bardziej miękkich/nadpalonych przez poprzednika. Fajka bez nagaru może smakować, tylko jak pisze j4szczur trzeba ja trochę oczyścić jak dobrej firmy albo wyższej serii tańszego producenta albo uzdatnić w przypadku takiej zasmarowanej prekarbonizacją albo innym bejcowym paskudztwem. Nagar ma to do siebie, że chłonie wilgoć i wolno schnie. Poco, więc zaklejać fajkę grubym nagarem jak można trzymać tylko taki cieniutki „przeciw - nadpaleniowy”.
Dziku

Post autor: Dziku » 23 stycznia 2007, 20:42 - wt

He he - kiedyś rozmawiałem z Vladislavem na gg i zastanawialiśmy się jak ludzie taki półcentymwtrowy nagar w poł roku budują. Doszliśmy do wniosku że muszą w tym "nagarze" być spore ilości zwykłego brudu, popiołu i resztek tytoniu zlepionego smołą. Ja też staram się utrzymywać w fajkach cieniutką warstwę twardego błyszczącego nagaru. Znakomicie pomaga przecieranie wnętrza komina szorstkim materiałem np jeansem.
Zwykle fajkę wypalam mniej więcej do końca. Są tytonie, które po przygaśnięciu pod koniec palenia i ponownym odpaleniu smakują gorzej - tych nigdy nie dopalam. Inne pykam do umownego końca, bo też nie mam zwyczaju katowania płomieniem dna fajki i paru ździebełek tytoniu na nim.
Awatar użytkownika
Hobbit
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 975
Rejestracja: 07 lutego 2006, 15:42 - wt
Lokalizacja: Świecie Kuj-Pom

Post autor: Hobbit » 28 stycznia 2007, 13:58 - ndz

Ad. tematu.
Kiedy zostaje mi resztka (ok 1/5) nabicia to w zależności czy pali się ona poprawnie do końca wypalam to, jeżeli pomimo prób odpalenia końcówki nie chce się ładnie palić bez wyczynów, prób utrymania żaru za wszelką cenę itp rzeczy mogących prowadzić co najwyżej do uszkodzenia fajki lub sparzenia języka - kończę palenie. Zależne to także jest od rodzaju tytoniu. Va i La smakują mi dobrze nawet pod koniec, z aromatami to różnie bywa.
Prawdziwi twardziele nie jedzą miodu. Prawdziwi twardziele żują pszczoły. :)
jarrro
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 172
Rejestracja: 28 sierpnia 2006, 19:40 - pn
Lokalizacja: słupsk

Post autor: jarrro » 28 stycznia 2007, 23:41 - ndz

:D Witam
Cieszę się wielce z racji poruszenia istotnego tematu, jednakże widzę, że kwestia nagaru w Waszych wypowiedziach odgrywa istotną rolę. I mnie ta sprawa nurtuje, bo zawsze po wypaleniu czyściłem komin chusteczką higieniczną , która zdziera po prostu zaczątki nagaru. W nowej fajce zacząłem komin przedmuchiwać i teraz resztki tytoniiu cudnie oblepiają komin, ale nie wiem ,czy dobrze robię :D .
A ja pozdrawiam serdecznie
jarrro
Awatar użytkownika
j4szczur
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 984
Rejestracja: 22 maja 2006, 20:16 - pn
Lokalizacja: ,,w podróży''

Post autor: j4szczur » 28 stycznia 2007, 23:59 - ndz

jarrro pisze::D Witam
zawsze po wypaleniu czyściłem komin chusteczką higieniczną , która zdziera po prostu zaczątki nagaru.
Trochę źle. Mogą pozostać resztki celulozy - brud. Sam przecieram chusteczką higieniczną, ale po niej zawsze czymś twardszym, aby resztki brudów wytrzeć z komina.
jarrro pisze:W nowej fajce zacząłem komin przedmuchiwać i teraz resztki tytoniiu cudnie oblepiają komin, ale nie wiem ,czy dobrze robię :D .
Bardzo źle. Resztki tytoniu = brud. Należy je usuwać.
jarrro
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 172
Rejestracja: 28 sierpnia 2006, 19:40 - pn
Lokalizacja: słupsk

Post autor: jarrro » 29 stycznia 2007, 14:19 - pn

Witam i dziękujęza pomoc i jednocześnie serdecznie pozdrawiam
A ja pozdrawiam serdecznie
jarrro
jarrro
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 172
Rejestracja: 28 sierpnia 2006, 19:40 - pn
Lokalizacja: słupsk

Post autor: jarrro » 01 lutego 2007, 23:23 - czw

Pod koniec palenia tytoń częstokroć przestaje smakować, bo dochodzi się do dna , gdzie zgromadzone są nieczystości , dlatego lepiej palićnie do końca - i nie dotyczy ta uwaga opalania - a może się mylę? w Każdym razie częśto mam problem tej natury ,żę kupujętytoń i kompletnie mi nie smakuje a wcześniej nim się zachwycałem.
A ja pozdrawiam serdecznie
jarrro
Awatar użytkownika
szkielu
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 388
Rejestracja: 15 grudnia 2005, 14:25 - czw
Lokalizacja: kielce
Kontakt:

Post autor: szkielu » 04 lutego 2007, 14:31 - ndz

Są tytonie , jak Louisiana Flake SG, ktore pala sie ładnie do samego konca zostawiajac jasno szary popiołek. Ja pale dotad dokad sie da. Jezeli zgasnie przed osiagnieciem dna to koncze palenie. Jezeli tli sie ładnie i spokojnie do dna to pozwalam na to:)
"– Stara fajka, jak stara zona: wierna i pewna, ale i młoda czasem sie przyda!"
http://www.fotoreporter.info.pl" onclick="window.open(this.href);return false;
Obrazek
andzejus
Początkujący
Początkujący
Posty: 23
Rejestracja: 25 lutego 2010, 11:04 - czw
Lokalizacja: Kozienice/Warszawa
Kontakt:

Re: Do końca czy nie - za i przeciw

Post autor: andzejus » 19 marca 2010, 11:50 - pt

Cieszy mnie bardzo ten wątek i zaskakujące nieradykalne podejście do dopalania końcówki zapoczątkowane tutaj przez j4aszczura. Faktem jest, że dopalać do końca ze smakiem bez psucia ścianek komina to ideał i tutaj kwestionowanie byłoby głupstwem i pompowaną ideologią o niedopalaniu resztek, bo są "gorsze". Niestety, czasami nie da się dopalić do końca, a usilne brnięcie w tym kierunku kiedyś propagowane na forum spowodowało moja osobistą porażkę. Nowa, "Beckett'owa" fajeczka HardCastle dostała 1mmx2mm nadpalenie nad wlotem komina skutecznie psując mi humor :lol: Nie pomogła marka, świetny wrzosiec itp. itd. Nie pomógł fakt, że mam już za sobą kilka saszetek tytoniu i takie błędy zdarzać się nie powinny... a wystarczyło nie dopalać usilnie do końca. Wcześniejsze "niedokończone" palenia wcale nie skutkowały mokrym czy śmierdzącym dnem, było sucho i estetycznie. Zatem - jak się nie da, to się nie da - wszystko przyjdzie z czasem.
Nie bój się obierać trudniejszych dróg. Spalaj fajeczki do końca, szczególnie gruszki.
matseus
Początkujący
Początkujący
Posty: 44
Rejestracja: 22 lutego 2008, 14:25 - pt

Re: Do końca czy nie - za i przeciw

Post autor: matseus » 22 maja 2010, 15:41 - sob

Nie palić do samego dna to nie czuć pełni smaku tytoniu. Muszę powiedzieć, że jest bardzo tytoni, np fvf, St James flake, 1792 kednal flake i wiele innych va, które zaczynają prawdziwie smakować mi w połowie palenia i utrzymują swój smak, nawet go polepsając do samego końca, do tego momentu gdy kołeczkiem zaczynam wyczuwać dno fajki. Wydaje mi się, żę gdy fajka jest prawidłowo opalona, to nawet zagrzanie zagrzanie dna nie powinno zaszkodzić.
Thesary
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 284
Rejestracja: 01 sierpnia 2010, 23:19 - ndz
Lokalizacja: Zagramanica

Re: Do końca czy nie - za i przeciw

Post autor: Thesary » 29 sierpnia 2010, 18:54 - ndz

Hmm ja się wprawiam w paleniu w prostych i małych gliniankach oraz w corn cobie, nie dopalam ich do końca. Glinianki bo nie jestem samobójcą (zero filtra prosty ustnik prosto w dno fajki) co lubi parzyć jamę ustną popiołem. Kukurydzianki też nie bo w środku komina ma patyczek drewniany opierający się o dno fajki, i jakoś mnie mierzi zaciąganie się dymem z palonego drewna :D
„Przez to ziele możemy podziwiać wspaniałe dzieła Boga, który sprawia, że rzeczy są dziwne, wspaniałe, niezrozumiałe i cudowne dla ludzkiego osądu”
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak palić”