Fajczarska przygoda i kilka problemów

Tutaj zadajemy pytania o to jak palić fajkę i mamy dużą szansę na uzyskanie odpowiedzi

Moderator: Moderatorzy

mlodyellow
Początkujący
Początkujący
Posty: 13
Rejestracja: 21 lutego 2012, 19:13 - wt

Fajczarska przygoda i kilka problemów

Post autor: mlodyellow » 26 sierpnia 2012, 20:49 - ndz

Witam Drogich użytkowników.

Dziś zwracam się z prośbą o porady i wytknięcie błędów...

Zacznę od tego, że moja przygoda dopiero się zaczęła, mam zbiór kilkunastu używanych fajeczek, opalonych i przygotowanych do pykania. Dziś po raz 5 (?) pokusiłem się o nabicie fajki i próbie "rozkoszenia" się pykaniem, jeśli na tym etapie można coś takiego uzyskać. Nabiłem fajeczkę z gruszy, jak wspomniałem wyżej, opalona przez poprzedniego właściciela, tytoniem Stanwell Melange do połowy, przybiłem wszystko kołeczkiem i przyłożyłem trochę ognia. Jak to na początkującego przystało, fajeczka co chwile przygasała, no to kolejne odpalenie, żeby utrzymać żar kilkanaście mocniejszych pociągnięć, mocno rozgrzana główka, fajeczka na stojaczek, po 10-15 min kolejne rozpalenie i "powtórka z rozrywki". Żar utrzymywał się cały czas po przeciwnej stronie komina niż kanał dymowy, po przeniesieniu go kołeczkiem na środek, na zew stronach kominach niedopalony tytoń. Ogólnie całość ciężko było dopalić do siwego popiołu, gdy tytoniu została 1/2 z nabicia, na dnie strasznie bulgotało, zaczęło szczypać w język, fajka jeszcze bardziej przygasała, coraz bardziej przegrzana, popykałem jeszcze 20 min, udręka rzecz biorąc, język do tej pory szczypie. Wysypałem "resztki" z komina i niestety nie jestem zadowolony... Dodam jeszcze że podczas palenia nie wysypywałem popiołu, bo co przybiłem go kołeczkiem, to ten siwy znikał.

Foto
"resztek"

Pytanie do Was użytkownicy, jakie grzechy popełniłem? Fajka za słabo nabita? Tytoń za wilgotny? Nie kleił się, sprężynował... Sam nie wiem. Jedynie czego jestem pewien, to brak doświadczenia, stąd ten temat.
Awatar użytkownika
Lolek
Pykacz
Pykacz
Posty: 71
Rejestracja: 20 lipca 2008, 11:00 - ndz
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Re: Fajczarska przygoda i kilka problemów

Post autor: Lolek » 27 sierpnia 2012, 08:30 - pn

Źle rozpalasz a potem za szybko palisz. Żeby tytoń smakował, w fajce było sucho i nic nie parzyło trzeba palić sucho tzn. odpalać delikatnie na kilka razy. Na początku trochę przyczernić tytoń, rozetrzeć kołeczkiem, potem znowu delikatnie małym płomieniem próbować odpalić w jednym punkcie, jak nie da rady to po krótkiej chwili jeszcze raz i jeszcze raz itd. Jak się dobrze rozpali to główka powinna się tylko delikatnie zagrzać albo i wcale a nie parzyć w dłonie. Tak to wygląda w skrócie ;). Pozdrawiam.
gg 10891318
tatar.tatar
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 224
Rejestracja: 17 listopada 2008, 14:17 - pn

Re: Fajczarska przygoda i kilka problemów

Post autor: tatar.tatar » 27 sierpnia 2012, 09:40 - pn

Obstawiam zbyt wilgotby tytoń. Podsusz go nieco przed paleniem. Moim zdaniem łatwiej jest palić fajkę nabitą całą (2-3mm poniżej rimmu). Po nabiciu dobrze sprawdzić ciąg - lepiej żeby ciągnęło się "za łatwo" niż "za trudno". Dla mnie optymalnie kiedy opór jest zbliżony do picia wody przez słomkę. Przy zapalaniu (i podczas palenia w sumie też) nie ciągnij mocno, tylko po kilka razy delikatnie pykaj.
mlodyellow
Początkujący
Początkujący
Posty: 13
Rejestracja: 21 lutego 2012, 19:13 - wt

Re: Fajczarska przygoda i kilka problemów

Post autor: mlodyellow » 27 sierpnia 2012, 21:35 - pn

Sprawdzę rady w wolne popołudnie ;) Tymczasem biorę się za renowację fajeczek ;)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak palić”