Początek desperacji

Tutaj zadajemy pytania o to jak palić fajkę i mamy dużą szansę na uzyskanie odpowiedzi

Moderator: Moderatorzy

Thorvard
Początkujący
Początkujący
Posty: 2
Rejestracja: 07 grudnia 2013, 15:21 - sob

Początek desperacji

Post autor: Thorvard » 26 grudnia 2013, 00:13 - czw

Witajcie
Jak do tej pory mam za sobą wypalonych, w sumie spróbowanych spalić 5 fajek.
Próbowałem uczyć się na kukurydziane, w razie nadpalenie nie ma szkody, nic się nie dzieje, do kosza i następną. Dzisiaj spróbowałem w gruszanej, myślałem, że większa średnica komina będzie lepsza...
Otóż mój problem polega na przygasaniu.
Nabijam faję 3 warstwowo(gruszę chwilowo staram się opalić). Ogrzewam tytoń zapalniczką, potem lekko nadpalam, potem dalej i dalej. I nic. Żarzy się mały punkcik na środku. Po chwili gaśnie. Dobijam, podpalam, 30 sekund i gaśnie. Nie ma pykania, to istna walka o ogień. W trakcie odpalania dym parzy język. Powiecie - masz za wilgotny tytoń. Też tak myślałem, dzisiaj podsuszyłem go dość mocno i było nawet gorzej...
Nie wiem, co już zrobić, na widok fajki automatycznie zaczynam patrzeć w stronę humidora, może jakieś cygarko zamiast kolejnej mordęgi... Tytoń się nie spala, tylko zwęgla, pozostają takie czarne, niedopalone skrawki, białego popiołu jest niewiele bardzo...

Nie mam pojęcia co zrobić. Żeby chociaż nie parzyło języka, byłoby ok, ale tak to gra nie warta świeczki.
Jesteście może w stanie mi coś doradzić?
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Początek desperacji

Post autor: jar » 26 grudnia 2013, 00:36 - czw

Już się domyślam, że fajka to corncob i to bardzo dobrze, lepiej od gruszanki. Natomiast podejrzewam. że tytoń jest palony prosto z opakowania bez wysezonowania go w słoiczku rok-dwa-trzy lata. Nie wiemy, jaki to tytoń, czyżby jakiś tzw. aromat? no i odnoszę silne wrażenie, że tytoń przed nałożeniem do fajki nie jest odpowiednio podsuszony (oczywiście po rozdrobnieniu) oraz jest nabity zbyt ściśle. Sugeruję:

- odpowiednią porcję podsuszyć na kartce papieru uprzednio rozdrobniwszy ją w palcach.
- Suszyć aż ździebełka będą tak suche, że nie utracą elastyczności, ale nie mniej.

Nałożyć do fajki bardzo luźno, nieco tylko ściślej na górze. Podczas nabijania sprawdzać "ścisłość" nabitego tytoniu badając/sprawdzając ciąg ustami/via ustnik oczywiscie. Używanie ubijaka podczas palenia ograniczyć do minimum - bo to zaburza/blokuje ciąg.

Prosimy o dzielenie się wrażeniami.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Robinson
Pykacz
Pykacz
Posty: 65
Rejestracja: 19 września 2013, 14:56 - czw
Lokalizacja: Brzozów

Re: Początek desperacji

Post autor: Robinson » 02 stycznia 2014, 21:27 - czw

To znaczy świeży tytoń z puszki nie nadaje się do palenia? Ciężko po zakupie czekać ten rok kiedy nic innego do palenia sie nie ma...
Fajka w ustach to dowód na to, że bez wątpienia jesteś człowiekiem.
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Początek desperacji

Post autor: jar » 02 stycznia 2014, 22:10 - czw

Robinson pisze:To znaczy świeży tytoń z puszki nie nadaje się do palenia? Ciężko po zakupie czekać ten rok kiedy nic innego do palenia sie nie ma...
To nie jest tak, że sie do palenia nie nadaje, to jest tak, że im dłużej sezonujemy go w słoiczku tym dla odczuć przy paleniu lepiej. W każdym przypadku trzeba tytoń po rozdrobnieniu w palcach podsuszyć przed nałożeniem do fajki. Zatem dobrze, gdy po znalezieniu naszego ulubionego tytoniu zakupimy pewną jego ilość i sezonujemy w słoiku.

Przypominam starą analogię do dobrego czerwonego wina: po otwarciu butelki wino winno pooddychać przez jakiś (mierzony w godzinach) czas, a niekiedy stosuje się nawet przelewanie z butelki do karafki i to nie jeden raz. A wszystko po to, aby wino się dotleniło bo wówczas niejako się "otwiera" w sensie zapachu i smaku i jest znacznie lepsze.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak palić”