Connoisseur's Choice

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

jalens

Connoisseur's Choice

Post autor: jalens » 04 września 2009, 16:19 - pt

Dość "trudny" tytoń. Do bardzo ostrożnego i powolnego palenia. Łatwo się "przeciąga", a przeciągnięty natychmiast gorzknieje. Ergo: pali się dość gorąco i ze sporą ilością kondensatu. Nie wiem, jaki powinien być koneser aromatów, ale do palenia Konesera potrzeba fajczarza z niezłym warsztatem, wyrobioną techniką. Z wystarczającą ilością czasu na fajczarską sesję, taką z odkładaniem fajki, gdy tylko główka zaczyna się niebezpiecznie rozgrzewać. Taki styl palenia pozwoli na rzetelne i pełne posmakowanie tego blendu. Każdy błąd w sztuce zemści się ugryzieniem w język i kompletnym zepsuciem pozytywnych wrażeń. Może dlatego stąd ten Connoisseur's Choice? Można być koneserem, jak się umie wolno palić.

Jest co posmakować, jest się czego doszukać. W puszcze pachnie bardzo ładnie, słodziutko, nieco owocowo. Dominuje – co prawda, nie nadmiernie – wanilia. Aromaty jednak nie zabijają zapachu złotej i czerwonej virginii i łagodnego dodatku czarnego cavendisha. Generalnie – pachnie zachęcająco i prowokuje do nabicia fajki. Wymaga lekkiego podsuszenia i bardzo ładnie się rozpala. Na tyle, że po przybiciu nie potrzebuje drugiego płomienia. Żar nie ucieka w głąb komina, ładnie utrzymuje się na sporej powierzchni. Łatwo daje się kontrolować kołeczkiem.

Nabijanie bezpośrednio z puszki grozi utratą „cugu”, zaczopowaniem, podobnie jak zbyt mocne ubicie tytoniu podsuszonego. Można stąd wysnuć oczywisty wniosek – syropu jest dużo i o ewidentnie kleistej konsystencji.

Dla otoczenia bardzo przyjemny – kompozycja aromatów wydaje się naturalna, nie sprawia wrażenia „przeperfumowania”. Pierwsze ćwierć komina – raczej jednorodnie słodkie, delikatnie waniliowe, budyniowate z lekkim kwaskiem owocowym. Bez poszczególnych kulinarnych nutek. Ale każda łapczywość – a chciało by się postudiować poszczególne smaki – jest natychmiast karana niebezpiecznym rozgrzaniem się główki. Żar natychmiast łapie kontakt ze ściankami komina. Jest to więc blend do dobrze opalonej fajki. Jeśli ktoś ma kaprys, by właśnie nim opalić fajeczkę, to można sobie na dziesięć sesji odpuścić smakowanie mieszanki, trzeba się bowiem przede wszystkim zająć bezpieczeństwem paleniska.

Degustuję Konesera w Falconie i specjalnie dla tej mieszanki przeznaczyłem odrębną główkę typu apple. To fajka, której metalowa łyżeczka natychmiast przekazuje informacje o błędach technicznych podczas palenia. Poza tym kondensat zbiera się na jej dnie, czyli poza strefą żaru, ja dodatkowo izoluję dno paleniska kryształkiem Denicool lub kamyczkiem z pianki morskiej, mogę więc spokojnie palić w tej fajce najbardziej nawet „mokre” blendy. Poczytać o niebezpieczeństwach związanych z CC da się w sieci sporo, wybór Falcona wydał mi się więc oczywistością – i był dobrym wyborem.

Mimo jednak zagrożeń, jakie niesie za sobą palenie tego petersonowskiego wynalazku, jest to tytoń wciągający. Jeśli nie przeciągnie się go w pierwszej kwarcie, dwie następne sprawiają wiele przyjemności. Można wyczuć wśród wirgińskiego tła jakieś czekoladowe przebłyski, jakieś jagodowe nalewki, smorodiny, żurawiny, nektarynki, śliwka... Czasami jakiś rumowy akcencik. I niekiedy zbyt wiele wanilii...

Początek końcówki (śmiesznie to brzmi, wiem) to pełnia odczuć, bo tytoń wzmocnił się odpowiednio, a smaki odrębne wciąż jeszcze pobrzmiewają.

Sama końcówka nauczyła mnie pokory – nie udało mi się palić na tyle doskonale, by móc ja prawdziwie zdegustować. Zawsze była gorzka, przeciągnięta, gryząca, a nawet agresywnie atakująca ten delikatny dzyndzelek na końcu podniebienia miękkiego.

Podsumowując – bardzo smaczny, ciekawie zbalansowany tytoń aromatyczny, niekiedy zaskakujący... Nie na tyle jednak fantastyczny, by skazywać się na nadmiar fatygi, jaki trzeba wkładać w trakcie palenia. Nakład pracy, moim skromnym zdaniem, nie jest rekompensowany przez przyjemności, jakich mieszanka dostarcza.

Z prawdziwą przyjemnością dopalę puszkę do ostatniego okruszka, ale kolejnej nie kupię. Po wszystkim, nadzwyczaj starannie wykąpię w brandy łyżeczkę mojego Falcona, zmarnuję kilka wyciorów na wypucowanie przewodu dymowego, równie starannie odkażę główkę i nie będę się więcej fatygował, by zasłużyć na miano konesera. Jeśli będę miał nieodpartą chęć na te smaki, to sobie zapalę Connoisseur's Choice w fajce wodnej. Do shishy to znakomity choice, zarówno w roli rzeczownika, jak i przymiotnika.

A może ja po prostu jeszcze nie dorosłem do lepkich aromatów blendowanych przez Murray Sons & Co. Ltd. Stanowczo wolę ich wcześniejsze smaki.
Awatar użytkownika
cichy76
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 146
Rejestracja: 26 stycznia 2009, 23:34 - pn
Lokalizacja: Poznań/Belfast

Re: Connoisseur's Choice

Post autor: cichy76 » 19 października 2009, 23:42 - pn

Mi tylko nieco przeszkadza spora ilość Fleka, która w tym tytoniu dość często się pojawia. Trzy puszki wypalone i w każdej podoba sytuacja.
Co do recenzji Kolego :) niskie ukłony z mojej strony :) wiedza niesamowita, i aż chce się takie wiadomości czytać a potem palić :)
Fajka jest fontanną kontemplacji, źródłem przyjemności, towarzyszem mędrca; a człowiek, który ją pali myśli jak filozof i postępuje jak Samarytanin
Awatar użytkownika
mr. White
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 197
Rejestracja: 05 sierpnia 2009, 20:22 - śr
Lokalizacja: Wilkowyje

Re: Connoisseur's Choice

Post autor: mr. White » 13 stycznia 2010, 09:44 - śr

Kolejny Pet, którego miałem okazję popróbować. Smak dość ciekawy, jako że lubię aromaty Petersona, skusiłbym się na zakup. Paliłem tak samo jak 3P, w ceramice i musze przyznać że tytoń faktycznie lubi się ciepło palić. W puszce nie było żadnych większych kawałków tytoń dość drobno posiekany. Ogólnie można polecić ale do ostrożnego palenia.
Każdego Boga lud może przyjąć, lecz go sobie wytłumaczy zgodnie ze swymi pogańskimi na świat poglądami...

"Jesteśmy całkowicie świadomi że papież jest największą przeszkodą na drodze do ekumenizmu" papież Paweł VI (1967)
Canonnier
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 121
Rejestracja: 13 grudnia 2009, 16:36 - ndz

Re: Connoisseur's Choice

Post autor: Canonnier » 20 stycznia 2011, 20:11 - czw

Po takiej recenzji musiałem spróbować, mimo, iż koneserem nie jestem. Już od otwarcia przypominał mi Edition 2010 Larsena, ale jakby zawierał więcej ‘tytoniu w tytoniu’. Tytoń faktycznie trudny, faktycznie piękny, ale może zapewnić wspaniały relaks. A jeżeli zbytnio się zamyślimy, to tymi drobnymi ukąszeniami szybko przywróci nas do rzeczywistości. Kawałki flake’a w zupełności mi nie przeszkadzały, moim zdaniem wręcz uatrakcyjniają całą mieszankę. Więcej nie wypada pisać.
Awatar użytkownika
NSKaneda
Początkujący
Początkujący
Posty: 23
Rejestracja: 23 sierpnia 2011, 17:00 - wt
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Connoisseur's Choice

Post autor: NSKaneda » 28 lipca 2012, 15:42 - sob

Kupiłem "wyjazdowo", z braku Sherlocke'a.
Tytoń nie wybacza pośpiechu i każde mocniejsze pociągnięcie mści się gorzkimi kąśnięciami. Palony powoli cieszy wanilią, rodzynkami, miodem, od połowy również orzechami (burley), ale nie włoskimi czy laskowymi, mi kubki smakowe sugerowały nerkowca. Końcówka silniejsza nikotyną, "posmak w paszczy" przyjemny, room note zaś... Dość powiedzieć, że zwabiał piękne dziewczęta szybciej niż wyprzedaż butów ;)
Co ciekawe - mieszanka nie lubi małych główek, palona z miniwardena była "płaska" i gryzła, nabita w większe, godzinne peterseny pokazywała złożoną naturę i... Wybaczała o wiele więcej.
Przyjemny aromacik, akuratny na odpoczynek od virginii, wg. mnie Larsony chciałyby takie być, jak dorosną ;)

P.S.: pozdrowienia dla fajczarzy bawiących na Castle Party!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Peterson”