Old Dublin - Peterson

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
Radesz
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 515
Rejestracja: 07 października 2004, 17:40 - czw
Lokalizacja: Toruń

Old Dublin - Peterson

Post autor: Radesz » 15 października 2004, 08:48 - pt

Kupiłem z ciekawości - w składzie latakia. Po otwarciu puszki zapach starego pantofla lub gorsetu babuni wyciągniętego ze strychu. Ale nic to pomyślałem że pierwsze koty za płoty. Napełniłem fajeczkę, ubiłem, usiadłem, zapaliłem i... rety co za okropieństwo, zapach który odczułem po otwarciu puszki spotęgowany i do tego w miejscu gdzie dotychczas nic tak niemiłego nie było odczuwane. Z tego co słyszałem latakię się lubi lub nie. Nie - zdecydowanie nie należę do zwolenników latakii.
Pozdrawiam i nadal będę szukał czegoś do palenia wśród tytoni pozbawionych latakii
Radesz
Gdybym palił fajkę tak długo jak biegnę maraton, to byłbym MISZCZEM!
Marató Barcelona 2011 - 04:59:31
Poznań Maraton 2011 - 04:47:59
Awatar użytkownika
Makary
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 129
Rejestracja: 08 października 2004, 21:56 - pt
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Makary » 15 października 2004, 10:51 - pt

Nie martw się Radesz. Kiedy po kilkunastoletniej przerwie wróciłem do fajki kupiłem London Mixture Dunhill'a (wcześniej tylko Amfora), nic nie wiedząc o latakii, otworzyłem go w domu, wypaliłem jedną fajkę i... następnego dnia wróciłem do trafiki zapytać czy ten tytoń nie jest aby zepsuty... Dziewczyny z trafiki do dziś się ze mnie podśmiewają. Odsprzedam komuś moją otwartą puszkę za pół ceny...
Latakię się rzeczywiście albo kocha albo nienawidzi. :D
Ostatnio zmieniony 16 października 2004, 00:16 - sob przez Makary, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
n00ber
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 248
Rejestracja: 07 października 2004, 21:28 - czw
Lokalizacja: Báile Átha Cliath

Re: Old Dublin - Peterson

Post autor: n00ber » 15 października 2004, 13:35 - pt

Jak nie smakuje to ja chetnie od ciebie tego Old Dublinka odkupie :))
Awatar użytkownika
ArturQ
Początkujący
Początkujący
Posty: 8
Rejestracja: 07 października 2004, 17:22 - czw
Lokalizacja: Białystok

Post autor: ArturQ » 15 października 2004, 18:40 - pt

Mhh.. Old Dublin - pychotka. Całkiem dobry spośród "latakiowców". Jako jeden z pierwszych tytoni pokazał mi co naprawdę jest dobre :D .

__________________
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
h_bert
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 190
Rejestracja: 07 października 2004, 18:35 - czw
Lokalizacja: Szkocja (na wygnaniu)

Post autor: h_bert » 15 października 2004, 19:02 - pt

Makary pisze:Dziewczyny z trafiki do dziś się ze mnie podśmiewają. Odsprzedam komuś moją otwartą puszkę za pół ceny...
Latakię się rzeczywiście albo kocha albo nienawidzi. :D
"Kto nie ceni Latakii i nie kocha Orientu niech idzie do piekła i spłonie
do szczętu" :twisted:
A tak na serio to warto sobie dac jeszcze jedna probe z tym Old Dublinem. Odpowiednia fajeczka, odpowiedni nastroj, moze poczekac na katar :D . Na poczatku mialem pewne uprzedzenia co do zapachu DSMM (moja pierwsza La), ale z czasem zapach stal sie nieistotny, a odkrylem prawdziwa slodycz i rozne ciekawe niuanse tej mieszanki. No ale zeby London Mixture zwrocic??
Pozdrawiam
tolerancyjny jak zwykle
h_bert
Awatar użytkownika
Makary
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 129
Rejestracja: 08 października 2004, 21:56 - pt
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Makary » 15 października 2004, 23:15 - pt

h_bert pisze:"Kto nie ceni Latakii i nie kocha Orientu niech idzie do piekła i spłonie
do szczętu" :twisted: tolerancyjny jak zwykle h_bert
"Jak komuś duńskich mieszanek śmierdzą aromaty
niech się sam załaduje i wystrzeli z armaty" :D
Pojednawczy jak zwykle McAry :evil:
A tak na serio, to nie wykluczam kiedyś następnych prób, bo szczerze zazdroszczę tym, którzy lubią i to i to.
Ostatnio zmieniony 16 października 2004, 00:14 - sob przez Makary, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
ArturQ
Początkujący
Początkujący
Posty: 8
Rejestracja: 07 października 2004, 17:22 - czw
Lokalizacja: Białystok

Post autor: ArturQ » 15 października 2004, 23:43 - pt

h_bert bracie ty mój ja bym tego lepiej nie ujął . Duńczyki jak i owszem ale do pierwszego palenia La, a potem nawet Dunhill Ready Rubbet jakiś taki za bardzo śliwkowy.

____________________
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
h_bert
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 190
Rejestracja: 07 października 2004, 18:35 - czw
Lokalizacja: Szkocja (na wygnaniu)

Post autor: h_bert » 16 października 2004, 09:00 - sob

ArturQ pisze:h_bert bracie ty mój ja bym tego lepiej nie ujął . Duńczyki jak i owszem ale do pierwszego palenia La, a potem nawet Dunhill Ready Rubbet jakiś taki za bardzo śliwkowy.
Gwoli sprawiedliwosci wierszyk nie jest mojego autorstwa, ale zgadzam sie z tym co poeta mial na mysli :twisted: .
Aromaty i owszem byle dobre i od czasu do czasu jak ochota najdzie, ale non stop ptysi z kremem jesc sie nie da.
Pozdrawiam
h_bert
Awatar użytkownika
h_bert
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 190
Rejestracja: 07 października 2004, 18:35 - czw
Lokalizacja: Szkocja (na wygnaniu)

Post autor: h_bert » 16 października 2004, 09:50 - sob

Makary pisze: "Jak komuś duńskich mieszanek śmierdzą aromaty
niech się sam załaduje i wystrzeli z armaty" :D
A tak na serio, to nie wykluczam kiedyś następnych prób, bo szczerze zazdroszczę tym, którzy lubią i to i to.

Jestem pod wrazeniem. Dunczyki mi nie smierdza. Dobre aromaty cenie jako odpoczynek od mocnych Va i magnes na kobiety :twisted:
Szkoda ze to London Mixture wydales tak szybko bo to najlepsza La na pierwszy raz. Latakii tam malo, za to duzo slodkiego orientu. Wlasnie pykam taka z jakis starych zapasow (nie bylo jeszcze akcyzy na puszce). Pycha. A moze warto od razu czegos pelnokrwistego sprobowac? Squadron Leader jest typowym anglikiem z krwi i kosci. Ma przyjemny ziemisty smak. Dunhill Standard Mixture Medum ma duzo La, ale umiarkowana moc i przyjemnie chlodno sie pali. A jak szukasz emocji i lubisz znalezc sie pod stolem to polecam NightCapa (moc 7/10 wg Syjenco, jeden z najmocniejszych Dunhilli, tylko Royal Yacht mu dorownuje). Podobno warto tez Dunhill Early Morning Pipe, ale sam nie probowalem. Aha, La najlepiej smakuje w fajce z pianki, nawet takiej taniej z pianki prasowanej (masse meerschaum). Tam uwalnia cale spektrum swych smakow.
Pozdrawiam i owocnych prob zycze
h_bert misjonarz
Awatar użytkownika
Makary
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 129
Rejestracja: 08 października 2004, 21:56 - pt
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Makary » 16 października 2004, 17:24 - sob

h_bert pisze: ...h_bert misjonarz
Coś w tym jest Ojcze h_bercie... Na tyle sugestywnie "szerzysz misję", że choć nadal pamiętam jeszcze zapach (?) i smak La, teraz wydaje mi się ona jakby mniej piekielna :twisted: .
Trzeba będzie rzeczywiście spróbować...
McAry - zbłąkana owieczka
Awatar użytkownika
Crataegus
Początkujący
Początkujący
Posty: 23
Rejestracja: 25 listopada 2004, 13:58 - czw

Post autor: Crataegus » 01 grudnia 2004, 13:44 - śr

Obrazek

Tytoń nosi cechy wspólne wszystkim znanym mi produktom słynnej irlandzkiej firmy. O ile pamiętam próbowałem czterech – Sherlock Holmes, Irish Oak, Irish Whiskey i właśnie Old Dublin. Po pierwsze dość drobne cięcie – napotkałem określenia “ribbon”, ale też i “medium shag”. Po drugie dość duża liczba składników mieszanki.

Zastanawiało mnie zawsze, dlaczego kompania kojarząca się raczej ze “staromodnym”, “tradycyjnym”, “klasycyzująco-angielskim” stylem – jeśli chodzi o fajki, produkuje tak wiele mieszanek “nowoczesnych”. Powiedzmy sobie szczerze – Dunhill to to nie jest. Z tego co się orientuje tylko Old Dublin jest mieszanką La. Smak “tradycyjny”, wręcz “archaiczny”, jak dla mnie, posiada jedynie Holmes – skąd innąd niesamowity – ale i on jest specyficzny na tyle, że trudno go nazwać “klasyką”. Może bliżej do tego jakimś nieznanym mi flake'om Petersona... Dość – miało być o Old Dublin... Postaram się powstrzymywać, choć najłatwiej tytonie opisywać w kontekście i przez porównanie.

Zawartość La w tej mieszance nie jest duża! Oczywiście dalece większa niż w np. Staropolskim (no i kurcze, nie wytrzymałem, już porównuję!) i dla niewprawionego w anglikach zdecydowanie wystarczająca, za to mocno zbita cavendishem i słodkawym greckim orientem (Basma). Virginia jest tu równie przytłumiona i mało agresywna. Bardziej czuję tu szczerze mówiąc coś na kształt Burly, choć nie upieram się, nic takiego też nie wynika z opisu na puszce. Słodycz tego tytoniu jest raczej z tej ciepłej, kremowej odmiany i to ona pozostawia ślad w ustach po paleniu, wspomnienie latakii jest raczej delikatne.

Muszę przyznać, że przypomnieli mi Państwo o tej mieszance, specjalnie dla potrzeb tej recenzji zaopatrzyłem się w nową puszkę. Podejrzewam, że mogła to być moja pierwsza latakia (paliłem wtedy dużo Irish Oaka i próbowałem od czasu do czasu różnych Petersonów), jednak dość szybko odkryłem Grala (patrz tu i tu) i przez kilka lat spaliłem może ze trzy puszeczki Old Dublin. Jakaś taka starsza niedopalona i mocno zsuszona podratowała mnie ostatnio wobec latakiowej posuchy. Na tej podstawie i w porównaniu ze świeżo otwartym opakowaniem odnoszę wrażenie, że tytoń ten nabiera z czasem bardziej harmonijnego charakteru. Nawet ta nowsza puszka prezentowała się o niebo lepiej po kilku dniach rozhermetyzowania. W tej starszej (rocznej?) o wiele bardziej dominująca była cyprysowa (jak kto woli “wielbłądzia”), wędzona nuta. Przy tym tytoń był, niestety, o wiele bardziej cierpki. Czas – jak rozumiem – cavendishowi nie służy.

All in all – mieszanka godna uwagi, choćby ze względu na solidność – zawsze ten sam smak, wysoka jakość tytoni składowych, łatwe nabijanie, chłodne i suche palenie. Nie potrafię sobie, jednak, wyobrazić fajczarza, dla którego stałby się on tytoniem podstawowym. Trochę taki ni-pies-ni-wydra – póki fajka w zębach czuć latakię, potem już dominuje taki mdławy cavendiszowy posmak. Oczywiście nie polecam mieszanki zwolennikom duńskich black cavendish, no może w ramach poszerzania horyzontów. Nie sądzę też, aby droga do “anglików” musiała przebiegać przez takie stopnie pośrednie. Podobnie jak h_bert proponowałbym coś bardziej pełnokrwistego – z łatwiej dostępnych może Squadron Leader (czytałem na TobRev, że on niby od O.D. słabszy – nie myślę, no może ma mniej nikotyny), albo coś Dunhilla.

Z poważaniem –

Crataegus

Post Scriptum

Czytam to co napisałem i mam wyrzuty sumienia. Strach mniej jakiś przesądny ogarnął, że jak źle będziemy o tym tytoniu pisać, to jeszcze zniknie z trafik, czego sobie i Państwu na pewno nie życzę – oby jak największy wybór La. A więc pro forma i narażając się na zarzut niekonsekwencji i rozmywania opinii: dobry to tytoń, dobry, dobry...

Jeszcze coś: melduje posłusznie, że paliłem tylko ze “starych” puszek, takich jak na załączonym obrazku. Opis zamieszczany przez producenta na opakowaniu, głosi (w wolnym tłumaczeniu):
Doskonała mieszanka oparta na cenionym chłodnym, “dymnym” aromacie cypryjskiej latakii. Dodano do niej wybrane liście złocistej Virginii, wraz z aromatycznym Black Cavendish oraz orientalnymi liśćmi Basma.
Na podium: Balkan Sobranie – Amphora Regular –P. Sherlock Holmes
W rotacji: Balkan Sasieni - My Mixture 965 - Orlik Golden Sliced - S.G. 1792 Flake
Na testach: Capstan Navy Cut Medium - S.G. Balkan Flake
Awatar użytkownika
Cinek
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 738
Rejestracja: 07 października 2004, 18:16 - czw
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Cinek » 02 grudnia 2004, 12:59 - czw

Ładnie to Crataegus ujął. Ja bym jeszcze dodał, ale to w kategorii bardziej poetyckiej, intuicyjnej... , że Old Dublin jest tytoniem "ponurym". W domu, moja lepsza połowa :wink: zabroniła mi go używać, albowiem wczepił sie w firanki (faktycznie, aromat w pomieszczeniu, gdzie palono Old Dublina jest ciężki, duszny. Zapach wyczuwalny nawet po kilku dniach). Dlaczego piszę, że "ponury"? Właśnie porównując ze Squadron Leaderem, który jest rześki, pobudzający, aktywizujący, Old Dublin raczej kojarzy (mi) się z fotelem, kominkiem, dumaniem (w salonie, gdzie jeszcze półmrok). Takie mam skojarzenia.
Warto natomiast podjąc myśl Crataegusa, co by tu zasugerować fajczącym do tej pory tylko duńskie cavendishe, którzy ciekawi są ewentualnego posmakowania latakii (lub orientu), a boją się (i jeszcze słyszeli wiele okropieństw). Ale to chyba warto w nowym temacie.
Walą się rządy i królestwa, a... fajka trwa.
Awatar użytkownika
Crataegus
Początkujący
Początkujący
Posty: 23
Rejestracja: 25 listopada 2004, 13:58 - czw

Post autor: Crataegus » 02 grudnia 2004, 23:44 - czw

Ja tu się pocę, słowotoku dostaję, a Cinek, wszystko tak trafnie podsumowuje w dwóch słowach. Szczera prawda – “ponury” idealnie naturę tego tabaczka oddaje. Duszny – tyś może był. Fotelowy – jak najbardziej. Cavenishowa baza raczej nie czyni go moim idealnym towarzyszem jesiennych... (o kurcze przecież zima już na całego) spacerów. Dodałbym jeszcze – słodkawy w stronę mdlego. Ale dobry, dobry...
Na podium: Balkan Sobranie – Amphora Regular –P. Sherlock Holmes
W rotacji: Balkan Sasieni - My Mixture 965 - Orlik Golden Sliced - S.G. 1792 Flake
Na testach: Capstan Navy Cut Medium - S.G. Balkan Flake
Dziku

Post autor: Dziku » 04 grudnia 2004, 12:17 - sob

A ja się z Cinkiem nie zgadzam.
Moim zdaniem "Old Dublin" nie jest tytoniem ponurym. Ponure i depresyjne to są "3 mniszki". Jak dla mnie to, że "Old Dublin" nie jest orzeźwiający nie stawia go od razu w rzędzie tytoniowych ponuraków.
Faktycznie - jest to dla mnie tytoń "jesienny". Kojarzy się z deszczem za oknem, półmrokiem i szarówką. Taki tytoń wieczorno - wyciszający, ale raczej w sensie refleksyjnym. Na przykład dobrze mi się pisze listy w jego towarzystwie...
Co do room note to ja osobiście nie narzekam. Nie zostawia w pokoju na długo przykrego zapachu. Może dla tego, że nie mam firanek ani zasłon. Zapach nie ma gdzie się wczepić więc obrażony wylatuje. :lol:
W smaku Burleya nie czuję, Latakię i orient jak najbardziej, Virginia jest tylko tłem i nutką naturalnej jasnej słodyczy. Tytoń jak już podkreślono bardzo specyficzny, ale bardzo wysokiej jakości. Łodygi w puszce nie spotkałem, pali się go dość łatwo, spala się do maleńkiej kupki szarego popiołu.
Awatar użytkownika
Cinek
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 738
Rejestracja: 07 października 2004, 18:16 - czw
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Cinek » 04 grudnia 2004, 16:53 - sob

Dziku pisze:A ja się z Cinkiem nie zgadzam.
Ponure i depresyjne to są "3 mniszki".
Ani razu nie wspomniałem, że jest depresyjny! Rzekłem ino, że dla mnie jest ponury w wyrazie. Nie zgadzasz się, a sam piszesz, że "jesienny", skojarzony z szarówką, a nie "polską złotą jesienią".
A trzy Mniszki - faktycznie, ich palenie raczej nie rozwesela (co nie znaczy, że nie smakuje).
Walą się rządy i królestwa, a... fajka trwa.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Peterson”