Capitan Black - Lane limited

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Etheliel
Początkujący
Początkujący
Posty: 21
Rejestracja: 05 czerwca 2008, 21:29 - czw

Re: Capitan Black - Lane limited

Post autor: Etheliel » 10 czerwca 2008, 06:50 - wt

no, bo wszyscy mowicie ze łatwo dostępny jest z czego teraz na allegro jest tak samo 30 zł jak nie przebiją + przesyłka, a tak to nigdzie nie ma :P
Awatar użytkownika
freemason
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 458
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:03 - śr
Lokalizacja: Warszawa

Re: Capitan Black - Lane limited

Post autor: freemason » 10 czerwca 2008, 11:33 - wt

Widzisz w jakim porąbanym kraju żyjemy. CaptainBlack'a nie kupisz, a jakie tylko chcesz narkotyki to ci do domu nawet dowiozą.

Cuż, dawno nie łaziłem po warszawskich trafikach, ale 3 miesiące temu, jak odbudowywałem zapasy, CB widziałem we wszystkich liczących się sklepach z tytoniem. Sądzę, że w Trójmieście też go gdzieś znajdziesz. Powodzenia.
Awatar użytkownika
Steppenwolf
Początkujący
Początkujący
Posty: 18
Rejestracja: 01 lutego 2010, 10:41 - pn

Re: Capitan Black - Lane limited

Post autor: Steppenwolf » 09 lutego 2010, 19:09 - wt

Capitan Black Royal - niebieska saszetka. Tytoń z saszetki powala aromacikiem. Dość wilgotny ale pali się przyzwoicie. Nie mam zwyczaju podsuszać ani rozdrabniać tytoniu. Dosyć drobno cięty - należy uważać przy ubijaniu - nie za mocno!
W paleniu aromat słabszy, ale to norma. A smak... No cóż... Albo mam popalony język już, albo nie ma smaku!
Pali się ciepło, do białego popiołu. Ilość kondensatu niewielka jak na ten rodzaj tytoniu.

Dawno, dawno temu, w czasach PEWEXU to było coś wspaniałego. Zapach Zachodu.Teraz co najwyżej klasa średnia.
Mild, mild, mild...Taki tytoniowy McDonald's - raczej dla szerokiego odbiorcy. I taki chyba miało być.
Wszyscy go lubią, ale chyba nikt nie uwielbia.
Sugerowałbym palenie w większej fajce.
Jest coś mdłego w smaku, ale nie z nadmiaru słodyczy.
Coś w nim jednak jest. Zawsze leży i czeka, aż przyjdzie na niego ochota. I przychodzi.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Captain Black”