Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

jalens

Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: jalens » 12 sierpnia 2009, 23:15 - śr

Marketingowcy Planty opisują tę mieszankę następująco: Mieszanka złotej Virginii z Północnej Karoliny i Zimbabwe z tureckim Orientem, lekko aromatyzowana naturalnymi substancjami i miodem z Jukatanu. Moc łagodna, średnio aromatyczny o przyjemnym dla otoczenia zapachu... Konfekcjonowany jako podarte płatki.

„Naturalne substancje” i miód, to pewnie syrop, który dość mocno skleja rozkruszony flake. Miodu, do którego przyzwyczaiły nas polskie pszczoły, raczej się nie wyczuwa, ale może amerykańskie produkują miód sztuczny. Bo tytoń jest słodziutki podczas palenia – niemal do końca, bowiem nieokreślone „substancje” w końcówce tworzą cienki, ale dość szczelny korek na dnie fajki. Lepiej nie próbować go dopalać do końca, bo smak zmienia się z naprawdę przyjemnego w przypalony karmel, czyli w ohydztwo. Na jakimś konkursie widziałem miny ludzi, którzy się przez ten korek przepalali - jakby szpitalny kleik przełykali.

Jeśli jednak podejdzie się do palenia OHD bez przymusu dopalania go do siwego popiołu, zaakceptuje się z góry ten korek i wywali go bez oporu do popielnicy, to miłośnikom tytoniu aromatycznego i ich rodzinom ta „miodowa” mieszanka powinna sprawić autentyczną przyjemność. Do chwili zakorkowania pali się łatwo, równo i – o dziwo – dość sucho. Ale i dosyć szybko, bez względu na stopień ubicia. Raczej dla lubiących aktywne filtry węglowe. Choć i balsa nie jest najgorsza, bo nie jest to aromat pralinkowy.

Recepturę wymyślili duńscy blenderzy – zapewne pod presją żon i teściowych - i Plancie jak do tej pory nie udało się jej spaskudzić.

Smak podczas palenia określiłbym jako, hm, pogodny, sunlightowy. Tak jak napisałem – miodu znanego mi z Polski nie czułem, spodziewałem się czegoś ostrzejszego, bardziej określonego. Ale gdyby tak było, tytoń zapewne musiałby być droższy. Jak na tę półkę jednak, moim skromnym zdaniem, OHD jest zupełnie przyzwoity. Palenie relaksuje i wręcz rozwiewa smutki. Głównie przez to, że tytoń nie jest przesłodzony i nie zajeżdża mydłem. Proporcje Virginii i „turka” nieźle zbalansowane... Hihihi... Na tyle, by nutkę orientalną znaleźć było można, pod warunkiem, że kiedykolwiek w życiu paliło się turecki orientalny w czystej postaci. Ale może znów spodziewałem się więcej, niż mogłem dostać za te pieniądze.

Tak sobie kpię – jak zazwyczaj przy tytoniach firmowanych przez Berlin – ale przywykłem do „Honeya” i palę go niemal codziennie,głównie w chwili, gdy akurat zmierzcha. Jest, moim zdaniem, idealny na ten moment – wielu recenzentów pisze, że jest dobry na dnie upierdliwie pochmurne. Proszę wybaczyć kalibrowane słowo, ale tak właśnie jest.

Reasumując – kawior toto nie jest, ale dobra kaszanka, owszem. Warto spróbować, choćby po to, by mieć to już za sobą.
Jerry
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 646
Rejestracja: 26 października 2007, 00:09 - pt
Lokalizacja: Szczecin

Re: Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: Jerry » 13 sierpnia 2009, 00:10 - czw

Nie znam Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow, ale miałem okazję palić kilka innych produktów Planty.
i uważam je za bardzo dobre, poza Jacarandą której perfumowanie mnie nie odpowiada.
Pisałes wrażenia z palenia konkretnego tytoniu, a uderzyłeś w nutę, że Planta i Design Berlin (piszę o tytoniach i fajkach bo to jedna firma) to ostatnie śmieci.

Wg mnie poza Jacarandą, Planta robi szereg tytoni naprawdę nadających się do palenia, takich normalnych i kilka bardzo dobrych.
Od razu zastrzegę, że Jacaranda jest dla mnie nie do palenia. Ktoś inny może ją lubić.
To że mnie on nie smakuje to oznacza właśnie dokładnie to, a nie ze tytoń czy inny wyrób jest do niczego.
Proponuję więc trochę powściągliwości w okresleniach typu
Plancie jak do tej pory nie udało się jej spaskudzić.
Jest to jednak tylko i wyłącznie mój pogląd wynikający z tego, że bardzo lubię kaszankę, a kawior trochę mniej i lubię fajki DB oraz niektóre tytonie Planty.
Proponuję spróbować "Van Halteren Black and Bright" lub "Black Danish Vanilia" i ciekawe czy znów napiszesz, że udało się tego Plancie nie spaskudzić.

Pozdrawiam
Jerry
Allegro: INSA
ebay: Jureknpl
jalens

Re: Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: jalens » 13 sierpnia 2009, 00:28 - czw

Biję się w pierś, tym bardziej że uderzyłem po raz drugi, choć to drugi tytoń Planty, który chwalę. Przy okazji Bellini Torino pojechałem jeszcze bardziej. Pewnie tak mi zostanie - nie wiem, może to "Czterej pancerni i pies", może "Stawka większa niż życie" i powstania śląskie, a może rok pobytu w Hamburgu z próbowaniem przyzwyczajenia się do niemieckich smaków? Nie chcę Ci jednak psuć humoru i obiecuję solennie, że powstrzymam się od następnych recenzji tytoniów produkowanych za Odrą i Nysą Łużycką, bo znów Cię zirytuję. :)
Jerry
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 646
Rejestracja: 26 października 2007, 00:09 - pt
Lokalizacja: Szczecin

Re: Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: Jerry » 13 sierpnia 2009, 01:03 - czw

Absolutnie mnie nie zirytowałeś i nie chciałbym, abyś przestał opisywać swoje wrażenia z palenia różnych tytonii.
Po prostu trawestując powiedzenie pewnego miłosnika kotów z Żoliborza powiem, że w Polsce zawsze były dwa środowiska. To związane z zaborami pruskim i austriackim i to drugie.

Z jednym się zgodzę, że Niemcy mają specyficzne smaki, bo raczej trudno mówić o kuchni niemieckiej co i ja zauważyłem i nie do wszystkiego jestem w stanie się przyzwyczaić, natomiast nie powiem, że spaskudzą wszystko.
Allegro: INSA
ebay: Jureknpl
Awatar użytkownika
Filip
Pykacz
Pykacz
Posty: 91
Rejestracja: 07 września 2008, 22:28 - ndz
Lokalizacja: Wrocław

Re: Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: Filip » 13 sierpnia 2009, 02:36 - czw

:offtopic:
Również uważam, że w bardzo ciekawych skądinąd postach Jelensa na temat wyrobów Planty jest kilka zbyt pochopnych stwierdzeń na temat berlińskiej "fabryki" z której pochodzą rzeczone tytonie. Może to wina Krzyżaków, może Hitlera, może innych postaci i wydarzeń, które ukształtowały m.in. lub n.p. historię nieuniknionego sąsiedztwa Polaków i Niemców, może rzeczywiście kwestia gustów naszych sąsiadów... Polecam natomiast, podobnie jak Jerry, spróbowania innych produktów Planty np. Van Halteren Black and Bright czy Pergamon, gdyż uważam że z tytoniami zza miedzy jest podobnie jak z produktami z Kendal, Dublina etc... zdarzają się lepsze i gorsze.
:offtopic:
Wracając do tematu, po otwarciu saszetki poczułem aromat słodkiego miodu pitnego, w czym zauważyłem pewne podobieństwo do Pergamonu (tutaj słodkie białe wino), dość przyjemne palenie, może nie codzienne, ale sięgam po niego co dwa, trzy dni. Odnośnie samego palenia, to w końcówce nie wyczułem palonego karmelu ani szpitalnego kleiku, ale to zapewne dlatego, że palę ten tytoń w fajce z dość pojemnym kominem.
Pozdrawiam
Filip
_________________
Szczęście to jest sposób myślenia, a nie rzecz, którą dostajemy.
Arkadiusz
Początkujący
Początkujący
Posty: 4
Rejestracja: 26 września 2009, 16:15 - sob

Re: Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: Arkadiusz » 07 października 2009, 17:49 - śr

Niedawno zakupiłem stu gramową puszkę tegoż specyfiku w klepie internetowym AKAN.
Nie mam wielkiego doświadczenia w dobieraniu tytoniu do fajki, więc kierowałem się opisem dystrybutora oraz własnym nosem. OHDM ma w sobie miód z Jukatanu oraz nieco Black Cavendish. Podstawa to Virginia z Północnej Karoliny.

Po otwarciu puszki moje nozdrza uderzył przepiękny, owocowy, słodki aromat. Na prawdę przepiękny. Można się nim samym delektować, ale ja przecież zakupiłem to do palenia.
Sam tytoń to flake. Można w nim znaleźć całkiem długie ok 2 cm kawałki jak i masę sieczki przypominające posypkę ze startych orzechów. W dotyku jest wyraźnie wilgotny, nieco lepki.

Przed każdym paleniem podsuszałem go trochę, bo świeżo wyjęty z pojemnika gasł jak diabli. Jak umiałem tak ładowałem do fajki i ubijałem. Świeżak w temacie jestem w końcu :wink:

Początek palenia obfituje w odrobinę słodyczy, czuć nieco owoców kandyzowanych, jakiś korzenny aromat. Im jednak dalej tym gorzej. Zaczynam wyczuwać smak jakby świecy. Nie jest to przyjemne doznanie. Przy mocniejszych pociągnięciach tytoń robi się bardzo pieprzowy, więc trzeba uważać z grzaniem go. Do tego nie spala się cały tylko robi się czop na dnie komina, plus osadza się na ściankach oblepiony tym całym miodem. Bardzo trudno po paleniu to potem doczyścić.

Zostało mi tego jeszcze sporo i mam nadzieję, że jakoś to zmęczę. Wiem jednak, że akurat tę mieszankę od Holger Danske kupiłem pierwszy i ostatni raz.
yopas
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 767
Rejestracja: 10 marca 2009, 12:10 - wt
Lokalizacja: Warszawa

Re: Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: yopas » 08 października 2009, 08:33 - czw

Arkadiusz pisze:Sam tytoń to flake. Można w nim znaleźć całkiem długie ok 2 cm kawałki jak i masę sieczki przypominające posypkę ze startych orzechów.
Flake?!
[...]
Arkadiusz
Początkujący
Początkujący
Posty: 4
Rejestracja: 26 września 2009, 16:15 - sob

Re: Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: Arkadiusz » 08 października 2009, 20:37 - czw

Na jednej z anglojęzycznych stron znalazłem broken flake i stamtąd zaczerpnąłem też sposób cięcia. Choć nie podałem pełnej nazwy stąd nieporozumienie. Ale kiedyś się nauczę rozróżniać typy cięć i w tedy mam oczywiście nadzieję będę je trafnie określał :pipeman:
Awatar użytkownika
elvislike
Moderator
Moderator
Posty: 1931
Rejestracja: 23 grudnia 2004, 13:00 - czw
Lokalizacja: lublin

Re: Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: elvislike » 08 października 2009, 20:49 - czw

troszke offtopic.
flake to platek ale wloz do tylnej kieszenie spodni (w kopercie) i posiedz troche to bedziesz mial broken flake:-)
pozdrawiam:-)
we are not what we eat, we are what we don't shit... (hugh romney)
Awatar użytkownika
freemason
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 458
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:03 - śr
Lokalizacja: Warszawa

Re: Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: freemason » 20 lipca 2010, 20:39 - wt

Tytoń ten bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Uważam, że ma niezły stosunek ceny do jakości. Ale po kolei:
- zapach z puszki – taki jak u wejścia do dobrej cukierni, czyli bardzo zachęcający
- forma – drobno połamane flejki ze sporą zawartością badyla. Suchy? wilgotny? – zależy ile poleżał na sklepowej półce. Kawałki raczej oporne w rozdrabnianiu.
- smak – słodki, aksamitny, pysznościowy. Czuć miód, ale według mnie raczej pitny niż smarowany. Czasem też dochodzi jakiś kwiatowy, różany posmak.
Pali się średnio szybko i średnio ciepło, sucho. Żadnego nietypowego czopa na dnie pod koniec palenia nie stwierdziłem. Smak też utrzymuje mi się do dna.
Awatar użytkownika
Jedrek
Pykacz
Pykacz
Posty: 70
Rejestracja: 23 listopada 2010, 12:56 - wt
Lokalizacja: Domaszczyn k/Wrocławia

Re: Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: Jedrek » 30 stycznia 2012, 15:19 - pn

Bardzo przyjemny aromat o wyraźnym, może jednowymiarowym ale zdecydowanym smaku miodu jaki produkują pracowite meksykańskie pszczoły. Różnice klimiatyczne sprawiają, że jego smak różni się od tego który znamy na Wisłą. Zbiera się go tylko w pierwszej kwadrze księżycowego cyklu. No i Meksykanie to twardzi ludzie co nie jedzą miodu tylko żuja pszczoły. Stąd te różnice smakowe.
Zabralem go na narty i świetnie smakował w bacówce na stoku (a właściwie przed bacówką).
Na pewno nie jest to tytoń dla wyrafinowanych koneserów. Docenią go jednak palacze powszedni. Bardzo korzystna tytoniozłotówka.
Napewno kupię ponownie.
Jędrek

Notatnik życia człowieka powszedniego:
http://domaszczyn.blogspot.com/" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
ulysse
Początkujący
Początkujący
Posty: 36
Rejestracja: 03 lipca 2013, 12:19 - śr
Lokalizacja: Gdynia

Re: Holger Danske Oryginal Honey Dew Mellow.

Post autor: ulysse » 28 stycznia 2014, 19:41 - wt

Bardzo przyzwoity, codzienny aromat. Pali się łatwo i bez turbulencji. Nie przegrzewa się. Smak trochę monotonny, ale w klasie ekonomicznej cudów nie ma. Room note bardzo przyjemny. Szary popiół na koniec.
Rewelacyjne opakowanie: folia w puszce i gruba tektura na wierzchu zapewniają właściwą wilgotność na długo po otwarciu. Zapach z puszki przypomina najlepsze ciasta z najlepszej cukierni.
I na koniec łyżka dziegciu dla potencjalnych nabywców: kupiłem chyba ostatnią puszkę w Polsce - minęło kilka miesięcy, chciałbym jeszcze - ale nigdzie nie ma. Dystrybutorzy zapewniają Alsbo i inne Białe Domy, a naprawdę przyzwoity tytoń dostępny jest wszędzie, tylko nie tu. Czasem zastanawiam się, czym się kierują w wyborze oferty dla rodaków? Może nigdy nie palili fajki i dają sobie wcisnąć wszystko, tylko nie to, co trzeba. Pewnie przesadzam, ale mnie to irytuje od dłuższego czasu. Zawsze przez pierwsze dwa miesiące nowego roku w trafikach jest posucha. Tak, tak, przylepianie akcyzy itd. Ciężko przewidzieć ten fakt. Rok w rok. Wstyd. Sorry za off-topic.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Holger Danske”