Nowa fajka, smakuje obrzydliwie...

Tutaj możemy uzyskać odpowiedzi na wszelkie problemy związane z dbaniem o naszą kochankę

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Dugi
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 147
Rejestracja: 31 stycznia 2009, 10:08 - sob
Lokalizacja: Warszawa

Re: Nowa fajka, smakuje obrzydliwie...

Post autor: Dugi » 15 sierpnia 2011, 16:47 - pn

dzięki za odpowiedzi :) pozdrawiam.
Awatar użytkownika
Dugi
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 147
Rejestracja: 31 stycznia 2009, 10:08 - sob
Lokalizacja: Warszawa

Re: Nowa fajka, smakuje obrzydliwie...

Post autor: Dugi » 18 sierpnia 2011, 10:26 - czw

jeszcze jedno pytanie: ile czasu potrzeba od wyjęcia ze spirytusu do całkowitego wyschnięcia, odparowania (chodzi mi o taki stan główki, żeby była już gotowa do nałożenia wosku). nie chcę, żeby się potem okazało, że w drewnie zalegają jakieś resztki nieodparowanego spirytusu.
Awatar użytkownika
KrzysT
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 227
Rejestracja: 02 września 2008, 10:00 - wt

Re: Nowa fajka, smakuje obrzydliwie...

Post autor: KrzysT » 18 sierpnia 2011, 12:59 - czw

Sztywnej granicy nie ma, ale obstawiałbym, że im dłużej, tym lepiej.
U mnie zazwyczaj fajka schnie po spirytusie jakieś 2-3 tygodnie (bywa, że znacznie dłużej np. kilka miesięcy), potem jest wygrzewana i czeka na montaż ustnika (minimum tydzień, lepiej - dwa) i dopiero jest finalnie obrabiana (czytaj: dopiero na tym etapie zazwyczaj czyszczę i szlifuję ustnik).

Przy czym należy uczciwie zaznaczyć, że to wynika zazwyczaj z braku czasu i moje higienizacje trwają zazwyczaj długo - żeby daleko nie szukać w tej chwili na etapie pospiryusowym i powygrzewaniowym mam pięć fajek z już zamontowanymi ustnikami, które czekają na ostateczny szlif od 5-6 tygodni... i pewnie jeszcze chwilę poczekają.

Ergo - jako rozsądne minimum przyjąłbym te dwa tygodnie, tak dla bezpieczeństwa. I zastanowiłbym się nad wygrzaniem w piekarniku, o ile masz taką możliwość.
Contrarwise, (...), if it was so, it might be; and if it were so, it would be but as it isn't, it ain't. That's logic.
Awatar użytkownika
Dugi
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 147
Rejestracja: 31 stycznia 2009, 10:08 - sob
Lokalizacja: Warszawa

Re: Nowa fajka, smakuje obrzydliwie...

Post autor: Dugi » 18 sierpnia 2011, 13:14 - czw

KrzysT pisze:I zastanowiłbym się nad wygrzaniem w piekarniku, o ile masz taką możliwość.
chyba mam taką możliwość, jaka temperatura i ile czasu? i jaki jest tego cel?
Awatar użytkownika
KrzysT
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 227
Rejestracja: 02 września 2008, 10:00 - wt

Re: Nowa fajka, smakuje obrzydliwie...

Post autor: KrzysT » 18 sierpnia 2011, 13:44 - czw

Pewnie było to już obszernie dyskutowane tu i ówdzie ;) ale pokrótce: chodzi o to, żeby fajkę "odsmrodzić" z pozostałości po poprzedniku. Niektóre pozostałości zapachowe utrzymują się w fajce, zwłaszcza te po mocno aromatyzowanych tytoniach, które, jak mawiają anglojęzyczni "ghost the pipe" i to pomimo zastosowania wcześniej kuracji spirytusowej czy profesorskiej.

Procedura wygląda następująco: wkładasz fajkę do piekarnika (nie bezpośrednio na blachę/ruszt, tylko na położony tam ręcznik/szmatkę) i wypiekasz:
Przez 30 minut w temp. ok. 50 stopni Celcjusza.
Przez 30 minut w temp ok. 75 stopni.
Przez 1.5-2h w temp. ok. 90 stopni (pianki można "ciągnąć" wyżej).
Jak widać temperatura jest podnoszona sukcesywnie.
W trakcie wpiekania warto od czasu do czasu otworzyć piekarnik, tak, żeby wymienić powietrze.
Po upływie założonego czasu wypiekaniu otwieramy piekarnik i wyłączamy go, pozostawiając w środku fajki, tak, żeby ostygły sobie pomału.
Wypiekamy oczywiście same główki, bez ustnika.
Niektórzy zasypują fajki dodatkowo węglem aktywnym w celu zwiększenia absorpcji zapachu na czas takiej operacji, ale osobiście nigdy tego nie stosowałem i nie wydaje mi się to konieczne (jakby co - węgiel wysypujemy po ostygnięciu fajki).

Uwaga! Po takich zabiegach nie montujemy ustnika przez minimum tydzień (lepiej dwa), a i wtedy ostrożnie z użyciem grafitu. Zazwyczaj będzie siedzieć ciaśniej niż uprzednio. Wciskanie na siłę może spowodować pęknięcie szyjki.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy metoda działa, proponuję wykonać ją raz i obwąchiwać fajkę w trakcie - zaręczam, że przy wyższych temperaturach będzie zdziwiony, jak potrafi śmierdzieć wyczyszczona już przecież i poddana kuracji spirytusowej fajka. Aha - jeśli ktoś ma wrażliwe na temperaturę ręce, to proponuję wyjmując łapać główkę przez szmatkę, żeby się nie poparzyć. Trzeba również dodać, że całkiem, zupełnie nowa fajka też będzie pachnieć, bo podgrzany wrzosiec ma swój dość charakterystyczny zapach (tak, jakby ktoś zapytał, to grzałem również nówkę - częściowo z ciekawości, a częściowo z chęci poprawienia mechaniki - ustnik był za luźny).

Oczywiście nie jest to jedyna słuszna metoda wygrzewania, w internecie dają się znaleźć szybsze i bardziej niekiedy radykalne metody - np. podgrzewanie w kuchence mikrofalowej), ale ta opisana powyżej przynosi dobre rezultaty i jest stosunkowo bezpieczna, a także "mechanicznie" (stopniowe podnoszenie temperatury/schładzanie) poprawna. Dla porządku trzeba dodać, że jest to algorytm podany przez Rotma i opisany w książce Jacka Schmidta.
Contrarwise, (...), if it was so, it might be; and if it were so, it would be but as it isn't, it ain't. That's logic.
Awatar użytkownika
Dugi
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 147
Rejestracja: 31 stycznia 2009, 10:08 - sob
Lokalizacja: Warszawa

Re: Nowa fajka, smakuje obrzydliwie...

Post autor: Dugi » 18 sierpnia 2011, 13:57 - czw

KrzysT pisze:ale pokrótce
hehe, faktycznie pokrótce :) dziękuję bardzo i pozdrawiam.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak dbać”