Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Tutaj możemy uzyskać odpowiedzi na wszelkie problemy związane z dbaniem o naszą kochankę

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: jar » 30 kwietnia 2011, 20:56 - sob

Tak, Peterson jako marka generalnie rzecz biorąc "ma rekomendacje", ale - jak zwykle - "diabeł siedzi w szczegółach". Te rekomendacje - a rozumiem że chodzi o wysoką jakość/przyjemność z palenia, czyli dobry smak palonego tytoniu i "gładko" przebiegający proces palenia, czyli cechy biorące się tak z prawidłowo przysposobionego do obróbki wrzośca jak i z prawidłowej tzw. inżynierii danej fajki charakteryzują zwłaszcza egzemplarze starsze; wiele młodszych egzemplarzy Petersona niestety nie zapewnia smacznego palenia, wymaga bowiem zabiegów usunięcia skutków niewłaściwych procedur wykonanych w fabryce (np. bejcowanie całej główki włącznie z wnętrzem paleniska). Wiele się o tym mówi od dawna, także na naszym Forum.
Rozumiem że fraza: "upaćkanie pipemudem" jest wyrazem raczej szczerego zapału i dynamicznego podejścia do tematu; czy dentysta uzupełniający ubytek w zębie "upaćkuje" ząb masą wypełnienia/plomby ? w podobnym celu stosuje się pipemud.
Na zakończenie niech mi będzie wolno przypomnieć, iż wrzosiec został uznany za optymalny materiał dla wykonywania zeń fajek nie z racji jakiejś mody czy widzimisię, a jego cech fizycznych; stąd nie bardzo jest sens blokowania wrzośca jakimikolwiek elementami, wpływającymi na smak palonego w nim tytoniu. Pipemud jako wypełnienie ubytku - OK, ale obawiam się, iż zbyt intensywna obecność tej wodnej mieszaniny popiołu nie zawsze może dobrze wpłynąć na smak danej fajki. Ponieważ proces palenia tytoniu charakteryzuje się podobnym przebiegiem w większości fajek z morskiej pianki, drewien czy kaczana kukurydzy (corncob) to podejrzewam, iż silne "zablokowanie" możności oddychania/pracy takich materiałów pipemudem wpłynie nienajlepiej na smak palenia w tak potraktowanej fajce.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
blij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 531
Rejestracja: 27 września 2009, 17:19 - ndz
Lokalizacja: Swarzędz, Poznań

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: blij » 01 maja 2011, 21:45 - ndz

popeye pisze:Przemyslałem sprawe ale i tak musze sie proadzic specjalistów jesli fajka jak peterson ma rekomendacje z powodu dobrej jakosci wrzośca to jesli ja(ą) upackam cała pipemudem to dalej jest taka jak była czy odpowiada gruszcze z tym samym zabiegiem? :lol: :lol:
A kto ci każe "upaćkać ją CAŁĄ pipemudem"? Pipemud nie służy do - jak to niezbyt ładnie ująłeś - "paćkania" całej powierzchni ścianek komina, lecz tylko do wypełnienia jakiegoś małego ubytku lub - jak w tym przypadku - szczeliny po pęknięciu.
Takie - z reguły - paromilimetrowe wypełnienie nie wpływa na smak fajki.

W szczególnych przypadkach gdy do odtworzenia jest duża część komina i gdy pipemud nie mógłby mieć stabilnego oparcia, stosuje się inne rozwiązania.
Ja zetknąłem się osobiście z wypełnieniami ze specjalnego cementu. Sam dwukrotnie musiałem zastosować mój "patent" - budowlaną gładź szpachlową. Jednak za dobry smak tak opatrzonych fajek nie ręczę.
"...dymu dla nikogo, zapachu dla wszystkich, smaku dla mnie."
Awatar użytkownika
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: JSG » 02 maja 2011, 10:19 - pn

jar pisze:Tak, Peterson jako marka generalnie rzecz biorąc "ma rekomendacje", ale - jak zwykle - "diabeł siedzi w szczegółach". Te rekomendacje - a rozumiem że chodzi o wysoką jakość/przyjemność z palenia, czyli dobry smak palonego tytoniu i "gładko" przebiegający proces palenia, czyli cechy biorące się tak z prawidłowo przysposobionego do obróbki wrzośca jak i z prawidłowej tzw. inżynierii danej fajki charakteryzują zwłaszcza egzemplarze starsze; wiele młodszych egzemplarzy Petersona niestety nie zapewnia smacznego palenia, wymaga bowiem zabiegów usunięcia skutków niewłaściwych procedur wykonanych w fabryce (np. bejcowanie całej główki włącznie z wnętrzem paleniska). Wiele się o tym mówi od dawna, także na naszym Forum.
Rozumiem że fraza: "upaćkanie pipemudem" jest wyrazem raczej szczerego zapału i dynamicznego podejścia do tematu; czy dentysta uzupełniający ubytek w zębie "upaćkuje" ząb masą wypełnienia/plomby ? w podobnym celu stosuje się pipemud.
Na zakończenie niech mi będzie wolno przypomnieć, iż wrzosiec został uznany za optymalny materiał dla wykonywania zeń fajek nie z racji jakiejś mody czy widzimisię, a jego cech fizycznych; stąd nie bardzo jest sens blokowania wrzośca jakimikolwiek elementami, wpływającymi na smak palonego w nim tytoniu. Pipemud jako wypełnienie ubytku - OK, ale obawiam się, iż zbyt intensywna obecność tej wodnej mieszaniny popiołu nie zawsze może dobrze wpłynąć na smak danej fajki. Ponieważ proces palenia tytoniu charakteryzuje się podobnym przebiegiem w większości fajek z morskiej pianki, drewien czy kaczana kukurydzy (corncob) to podejrzewam, iż silne "zablokowanie" możności oddychania/pracy takich materiałów pipemudem wpłynie nienajlepiej na smak palenia w tak potraktowanej fajce.

Jak zawsze

Jacek A. R.
A czy na pewno pipemud nie oddycha? Jeśli betonowa posadzka oddycha i jest higroskopijna- pod warunkiem ze nie zapodaliszmy jej szkla wodnego jako uszczelniacza, to tymbardziej popiół który jest namiastką cementu- jego najbardziej pierwotną formą, ma takie właściwości. Pipemud jest najbardziej optymalnym rozwiązanie, właśnie przez to że oddycha i pracuje pod wpływem wilgoci w miarę podobnie do otaczającego go drewna, dzięŻi temu trzyma się w miarę solidnie i pokrywa nagarem. Stosowany z umiarem i tyko z konieczności jest rozwiązaniem optymalnym.
Co do bardzo dużych ubytków, drewno lub sepolit są najbardziej optymalnymi rozwiązaniami.
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: jar » 02 maja 2011, 10:38 - pn

Dzięki za zwrócenie uwagi, rzeczywiście napisałem w sposób mylący. Tak, pipemud "oddycha", ale może nie być neutralny dla smaku fajki - bo "oddychając" działa jednak inaczej niż wrzosiec - oczywiście jeśli aplikowany jest w w znacznej masie pokrywając znaczną powierzchnię (to nieprecyzyjne ale to zależy od indywidualnego przypadku). Zaczyna być to wyraźnie odczuwalne w fajkach, które w procesie produkcji zostały poddane specjalnemu "traktamentowi"/curingowi dla nadania im tym lepszego smaku (curing olejowy w przypadku Dunhilli czy Ashtonów, curing miodowy w przypadku Yello Bole). Z tego powodu znane mi są dość wyrafinowane eksperymenty, w których popiół "zarabiano" nie czystą wodą, a swoistym "wyciągiem" czy "tinkturą" stworzoną na tytoniu, a nawet z niewielkim dodatkiem miodu, szybko wytwarzającego węgiel przy spalaniu.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: JSG » 02 maja 2011, 10:53 - pn

jar pisze:Dzięki za zwrócenie uwagi, rzeczywiście napisałem w sposób mylący. Tak, pipemud "oddycha", ale może nie być neutralny dla smaku fajki - bo "oddychając" działa jednak inaczej niż wrzosiec - oczywiście jeśli aplikowany jest w w znacznej masie pokrywając znaczną powierzchnię (to nieprecyzyjne ale to zależy od indywidualnego przypadku). Zaczyna być to wyraźnie odczuwalne w fajkach, które w procesie produkcji zostały poddane specjalnemu "traktamentowi"/curingowi dla nadania im tym lepszego smaku (curing olejowy w przypadku Dunhilli czy Ashtonów, curing miodowy w przypadku Yello Bole). Z tego powodu znane mi są dość wyrafinowane eksperymenty, w których popiół "zarabiano" nie czystą wodą, a swoistym "wyciągiem" czy "tinkturą" stworzoną na tytoniu, a nawet z niewielkim dodatkiem miodu, szybko wytwarzającego węgiel przy spalaniu.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Tak na chłopski rozum, jaki jest sens stosowania wyciągu z tytoniu- który zawiera silne substancje garbujące (pochodne kwasu taninowego- podobnie jak wino czy herbata) w fajce która była poddawana specjalnym zabiegom by ten kwas z niej wypędzić? Miód, ba nawet jogurt o którym wspominal jeden z kolegów jako o jednej z metod prekarbonizacji, jestem w stanie zrozumieć, wyciąg z tytoni moim zdaniem daleko mija się z celem.
Ja do pipemudu używałem nie wody a spirytusu, efekt jest ten sam a mam wrażenie że lepiej całość wysycha, przy czym podobnie jak polewa się wylewkę betonową tak i pipemudu nigdy nie zostawiłem by wysychała sama sobie, przez kilka dni przecierałem łatkę wacikiem ze spirytusem, by wyrównać wilgotność otoczenia, ale to może niepotrzebne zabiegi, jedynie w teroii mające sens.
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: jar » 02 maja 2011, 13:39 - pn

Powodem stosowania tinktur o których wspomniałem w poprzednim wpisie jest nadanie tworzonej masie wyraźnego charakteru smakowo/zapachowego. Pamiętamy, iż cala tinktura to 2-3 krople roztworu, z czego może jedna kropla zostanie użyta do zarobienia z popiołem dla wytworzenia "plomby". Cały czas pamiętamy o ilości; przecież nikt nie mówi o nasączaniu całego wrzośca, a o nadaniu owej plombie jak najoptymalniejszych walorów smakowych, maksymalnie zbliżonych do opalonego już wrzośca, zwłaszcza jeśli był on poddany jakiemuś curingowi. W sumie: rozumowanie wydaje mi się właściwe, ale czy to nie tak, że unikając alkoholu z racji jego znanych szkodliwych skutków nie zastosujemy kilku kropel wyciągu z waleriany jeśli jesteśmy zdenerwowani, czy kropli "na żołądek" jeśli boli nas brzuch?

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
popeye
Początkujący
Początkujący
Posty: 16
Rejestracja: 17 lutego 2011, 14:39 - czw

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: popeye » 02 maja 2011, 13:44 - pn

Wybaczcie bład nowicjusza byłem swiecie przekonany ze smaruje sie cały komin nie tylko "uraz" :roll:
"The lights are on but nobody's one's home"
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: jar » 02 maja 2011, 14:02 - pn

Pipemud jest w swej wersji klasycznej, czy podstawowej masą powstałą z wymieszania popiołu z wodą. Stosowany jest do uzupełniania ubytków tak, jak dentysta umieszcza tzw. plombę w ubytku w zębie.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Marta
Początkujący
Początkujący
Posty: 38
Rejestracja: 30 kwietnia 2011, 20:09 - sob
Lokalizacja: New York, Boston

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: Marta » 09 maja 2011, 05:07 - pn

Mam pytanie czysto teoretyczne, które już sobie obiecałam wyprobuje w wakacje.  : )
Pomyślałam, czy nie dobrym pomysłem byłoby użyć shelaku zmieszanego z pylem wrzośca zamiast wikolu. Szelak to w sumie rownież polimer do tego naturalny i ma właściwości, w pewnym sensie termoplastyczne. Nawet jeżeli powierzchnia fajki nie jest szelakowana, to wydaje mi się Carnauba ukryje połysk szelaku - niezbyt dużego w tym przypadku (pył wrzosca). 

 Druga sprawa to pokrycie fajki przed woskowaniem, ekstremalnie rozcienczoną warstwą szelaku.
Nie wiem jak to jest w przypadku fajek, oraz gustu czy poczucia estetyki autora, ale położenie ekstremalnie rozcienczonej warstwy szelaku przed warstwa wosku, ma na celu łatwość i trudną  do osiągnięcia innym sposobem - jakość  Carnauby. 
Taka bardzo cienko położona warstwa rozcienczonego szelaku jest tu nazywana "spit coat". Może czegoś nie rozumiem, ale taka warstwa szelaku  w porównaniu z gestoscia wrzosca nie stanowi, tak mi się wydaje problemu w oddychaniu fajki.
Cóż, to tak w dużym skrócie, bo jeśli chodzi o fajki to niewiele wiem.

No, jeszcze najważniejsze, Beckett efekty Twojej pracy - powiem kolokwialnie, powalaja na kolana. Gratuluje, widziałam takie fajki na Ebay, ale szczerze mówiąc nigdy bym nie uwierzyła, ze można "takie coś" tak pięknie naprawić. Brawo.
Marta.
Awatar użytkownika
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: JSG » 09 maja 2011, 09:07 - pn

Odpowiedzią na twoje drugie pytanie jest pytanie retoryczne "po co". Wypolerowanie fajki do obrzydliwości zajmuje na profesjonalnym sprzęcie kilka minut, innymi sposobami minut kilkadziesiąt- raczej z tych mniejszych kilkudziesięciu (do pół godzinki) jaki jest więc sens kombinowania- już pomijając sam sens doprowadzanie fajki do przesadnego połysku.
Są ludzie uważający że woskowanie fajki jest już szkodliwe, więc nie ważne jak cienka warstwa szelaku tym bardziej.

Co do pytania pierwszego, owszem, szelak jest żywicą, ale nie jest mimo wszystko klejem, nie wiąże tak dobrze jak octan winylu który jest w zasadzie uniwersalny, a przede wszystkim sprawdzony, poza tym obawiam się że pod wpływem temperatury jednak będzie pękał w grubszej warstwie. Są żywice które były by lepsze od wikolu (czy innego winylowego kleju) przede wszystkim bardziej odporne na wysokie temperatury i jeśli cokolwiek zmieniać to na taką syntetyczną żywicę.
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
Awatar użytkownika
W.Pastuch
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1025
Rejestracja: 05 lipca 2005, 11:50 - wt
Kontakt:

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: W.Pastuch » 09 maja 2011, 10:54 - pn

"Spit coat" szelaku ma czasem zastosowanie, ale przy produkcji fajek. Trzeba pamiętać, że szelak nie jest pozostawiany jako warstwa na fajce, lecz służy tylko do wyrównania bejcy, po czym jest natychmiast ścierany (przed wyschnięciem). Zwykła powłoka szelaku nie nadaje się do pokrycia fajki, ponieważ nie wytrzymuje na dłuższą metę ciepła i "macania" i schodzi w nieestetycznych plamach.
JSG ma racje, klasyczne środki polerujące plus carnauba i błysk na psie jajo :)
W.Pastuch pipes

https://www.flickr.com/photos/wpastuch/" onclick="window.open(this.href);return false;
Marta
Początkujący
Początkujący
Posty: 38
Rejestracja: 30 kwietnia 2011, 20:09 - sob
Lokalizacja: New York, Boston

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: Marta » 10 maja 2011, 04:23 - wt

Pięknie dziękuje Panowie za odpowiedzi, naprawdę piękną  rzeczą jest internet i Nasze Forum.
Czytam, oglądam i układam sobie to wszystko w jakąś całość. Planuje już od czego zacząć sprawdzać to wszystko w praktyce. 
Jeszcze raz dziękuje, cóż taka moja akademicka natura -  analizować, pytać, sprawdzać w teorii i przedewszystkim w praktyce. Pójdę na łatwiznę i chyba zacznę od cybuszka zwykłego proletarjackiego :) Falcona. 
Lux et Veritas !!! 
Marta.

Keilwerth, przyznaje Ci racje - gdyby fajka miała by być jak psie jajo, a dotego jeszcze nie wytrzymujace macania, no to rzeczywiście lepiej shellac zostawić do pozłacania. :lol:
Pozdrawiam. :)
Awatar użytkownika
maciej_faja
Moderator
Moderator
Posty: 1940
Rejestracja: 08 października 2007, 20:27 - pn
Lokalizacja: Sobótka k/Ostrowa Wlkp

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: maciej_faja » 10 maja 2011, 09:45 - wt

Marto, nie widziałem jeszcze w Falconie cybuszka!

Trzeba rozejrzeć się za budową fajki.
Krótkie fajki to zazwyczaj : główka wraz z szyjką i ustnik.
Długie (szczególnie te starsze fajki) posiadają pomiędzy szyjką a ustnikiem wspomniany przez Ciebie cybuszek (czasem pomiędzy łącznikiem-osadnikiem a ustnikiem).
Falcon posiada główkę (wrzoścową lub sepiolitową, ew. wrzoścową z wkładką z sepiolitu), łyżeczkęoraz krótki ustnik.

Takie informacje znajdziesz na pewno na różnojęzycznych stronach. Sam proponuję zajrzeć na stronkę fajka.net.

Część z nas stara się o poprawność również w nazewnictwie fajczarskim. Mówienie jednym językiem ułatwia komunikację, a przede wszystkim nie wprowadza w błąd nowych użytkowników Forum i adeptów fajczarstwa.
Mam nadzieję, że się wytłumaczyłem i nie dowiem się ponownie, że stary na młodego itd :)
Masz starą lub uszkodzoną fajkę - kup poradnik "NOWA-STARA FAJKA".

Pozdrowienia z południowej Wielkopolski
Marta
Początkujący
Początkujący
Posty: 38
Rejestracja: 30 kwietnia 2011, 20:09 - sob
Lokalizacja: New York, Boston

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: Marta » 11 maja 2011, 02:59 - śr

Macieju, wypominała  to bym wtedy :) gdybyś mi uwagi nie zwrócił, tak myśle, ze wtedy poczuła bym się trochę głupio. Sens w naszych kontaktach jest w zwracaniu uwagi, uczeniu, kształceniu i inspirowaniu. Tak wiec upraszam o zwracanie mi uwagi.   :wink:
W języku angielskim, główka nazywa się "bowl", a ten cybuch to z literatury polskiej wzięłam - przekonana, ze tak to się nazywa. Ech życie, wytłumaczyć to pewnie powinnam się ja.
Awatar użytkownika
maciej_faja
Moderator
Moderator
Posty: 1940
Rejestracja: 08 października 2007, 20:27 - pn
Lokalizacja: Sobótka k/Ostrowa Wlkp

Re: Naprawa pewnego Petersona (relacja)

Post autor: maciej_faja » 11 maja 2011, 08:57 - śr

Mamy polskie określenia na poszczególne elementy fajki i w zasadzie opisując fajkę czynimy to właśnie po polsku.

Zdarza się określanie ustnika w języku angielskim, miast pisać (i mówić) ustnik siodełkowy, piszemy saddle, a zgryz (ang. bit) w kształcie fishtail to praktycznie zawsze fishtail a nie nasz rybi ogon. Oczywiście typ zgryzu P-lip jest tak zawsze nazywany z tej przyczyny, że nie posiada polskiego odpowiednika.
Innym elementem fajki, który wymyka się określaniu w języku polskim jest pierścień, zwany często virolą.

Ale wracając do naszego "cybuszka" to można powiedzieć, że występują dwa rodzaje błędnego zastosowania tego określenia.
1.Część fajczarzy cybuszkiem nazywa szyjkę fajki.
2.Wiele osób spoza naszego środowiska słowem cybuch czy cybuszek określa fajkę czy też główkę (lub komin-palenisko fajki), mówiąc: "napakował tytoniu do cybucha".
Na pewno należy starać się prostować takie stwierdzenia. Podobnie sprawa ma się z powszechnym nazywaniem papierosa fajką, zawsze poprawiam rozmówcę w takiej sytuacji, no cóż upierdliwcem ukształtowała mnie praca :lol:
Masz starą lub uszkodzoną fajkę - kup poradnik "NOWA-STARA FAJKA".

Pozdrowienia z południowej Wielkopolski
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak dbać”