Prześmiardnięcie kondensatem

Tutaj możemy uzyskać odpowiedzi na wszelkie problemy związane z dbaniem o naszą kochankę

Moderator: Moderatorzy

Wilku
Początkujący
Początkujący
Posty: 4
Rejestracja: 21 lutego 2013, 22:03 - czw

Prześmiardnięcie kondensatem

Post autor: Wilku » 21 lutego 2013, 22:23 - czw

Na wstępie chciałbym się przywitać z szacownymi użytkownikami forum.

Przeszukiwałem forum w poszukiwaniu podobnego tematu, ale odpowiedzi krążyły głównie wokół metodyki palenia, zaś nie o tym, z czym mam do czynienia. Jeśli na skutek pomroczności takowy wątek przeoczyłem, proszę o pokierowanie zbłądzonego wędrowca ;)

Nowa fajka, opalana SG Full Virginia Flake już jakieś 15 razy, aż tu któregoś dnia ze świeżej puszki zbyt lekko podsuszony tytoń obdarzył mnie tak olbrzymią dawką kondensatu, że jedyne co byłem w stanie zrobić, to wywalić zawartość komina do popielniczki - fajka śmierdziała strasznie. Poszły w ruch chusteczki higieniczne, do komina i do cybucha. Błędu nie popełniłem więcej. Podsuszałem, paliłem raczej sucho i chłodno, choć krótko - kilka lekkich pyknięć i gasło. Ale nie w tym rzecz. Mija już któreś kolejne palenie, a mimo to nawet po 48 godzinach leżakowania fajka nadal wydziela nieprzyjemny zapach (zwietrzały,ale nadal wyraźnie wyczuwalny) Zdawało mi się, że kilka paleń powinno załatwić sprawę. A tu klops - śmierdzi nadal.

Z fajki już dwa razy zdzierałem nagar (ach, błędy nowicjusza), spirytus ponoć go rozpuszcza do samego drewna. Co robić?

pozdrawiam
Wilk
golf czarny
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 542
Rejestracja: 21 listopada 2011, 12:27 - pn
Lokalizacja: Gda/Gdy

Re: Prześmiardnięcie kondensatem

Post autor: golf czarny » 21 lutego 2013, 23:06 - czw

Kolego:
a) daj spokój fajce na tydzień

a jeśli to nie pomoże to

b) daj jeszcze tydzień

a jeśli nie pomoże to "profesor" na słono albo na mokro . Wyjaśnienia bliższe dot. "metody profesorskiej" przy pomocy szukaj i np : "przykry zapach" etc.
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Prześmiardnięcie kondensatem

Post autor: jar » 21 lutego 2013, 23:19 - czw

Fajka nowa - ale jaka ? czy wykonana prawidłowo (tzw. inżynieria fajki) z właściwie przygotowanego materiału ? Jeśli nagle odłożyło się wiele kondensatu to być może fajka a raczej drewno nie pracuje/nie oddycha/nie wietrzy się tak z racji niewłaściwego przygotowania tegoż drewna do obróbki mechanicznej jak jakiegoś lakieru czy bejcy lakieropodobnej na powierzchni, albo bejcy/barwy wręcz sprzyjającej odkładaniu się kondensatu na dnie paleniska i w kanale dymowym.

Zakładając, że fajka jest dobra;

Być może fajka palona była zbyt często.
Najpewniej po paleniu nie była wyczyszczona i "wywietrzona" i tak, jeśli kolejne palenie było zbyt wczesne, nic dziwnego że się w fajce jakoś odkładał kondensat. 48 godzin to dla wielu absolutne minimum, lepiej palić w rotacji kilku-kilkunastu-kilkudziesięciu dni. Oczywiście nawet paląc tą samą fajkę co drugi dzień należy się upewnić czy jest ona na pewno sucha w przewodzie dymowym i palenisku.

Teoretycznie może mieć też wpływ rodzaj palonego tytoniu; tytonie co poniektóre z racji chemii stosowanej do ich aromatyzowania wydzielają szczególnie "zjadliwy" kondensat.

W obecnej sytuacji trzeba solidnie wymyć a raczej wypłukać czy przepłukać/wykąpać fajke spirytusem czy w spirytusie a może trzeba nawet zastosować tzw. metodę profesorską (spirytus+sól). Liczne opisy w internecie, także na tym Forum. Najpewniej bowiem zła chemia czyli zjadliwy kondensat wchłonął się w struktury drewna.

No i oczywiście po zakupie tytoniu dobrze jest wysezonować go w odpowiednim pojemniku przez rok, dwa lub więcej, i zawsze nabijać fajkę odpowiednio do charakterystyki danego blendu podsuszonym tytoniem.

Jak zawsze

Jacek A. R.
@golf czarny: przepraszam, pisaliśmy równocześnie.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Wilku
Początkujący
Początkujący
Posty: 4
Rejestracja: 21 lutego 2013, 22:03 - czw

Re: Prześmiardnięcie kondensatem

Post autor: Wilku » 21 lutego 2013, 23:42 - czw

Bardzo dziękuję za odpowiedzi. Fajka jest nowa, Stanwell 185(długo oszczędzałem), z którego (o dziwo) zszedł wosk "po rękach", praktycznie przy pierwszych paleniach fajka zgubiła połysk wraz z kolorem i w tej chwili ma bliżej do naturalnego koloru usłojenia wrzośca, niż pierwotnego brązu. Uprzednio dwa razy zdrapywałem nagar, ponieważ za pierwszym razem ciut mi się przypaliła kilka milimetrów nad dnem, więc zeszlifowałem dół komina by wyrównać palenisko. Za drugim razem niechcący zdrapałem fragment nagaru, a swego rodzaju pedanteria nakazała mi zrobić porządnie od nowa ;)

Palę praktycznie zmielony na pył Samuel Gawith Full Virginia Flake, zapewne nawet zbyt mocno przesuszony, ponieważ przy większej wilgotności fajka gaśnie mi po kilku pyknięciach - dymu staram się by było z tego tyle, by znikał zanim odleci na odległość połowy wyciągniętego ramienia.

Po paleniu przyjąłem taki system:
- po paleniu pędzelkuję popiół na pół złożonym wyciorem
- przedmuchuję główkę po udrożnieniu przewodu dymowego wyciorkiem
- rozkręconą fajkę zostawiam na około 24 godziny

Za radą Golfa czarnego dam tydzień urlopu z możliwością prolongaty i zobaczymy co zostało ze kondensatowych wspomnień ;)
golf czarny
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 542
Rejestracja: 21 listopada 2011, 12:27 - pn
Lokalizacja: Gda/Gdy

Re: Prześmiardnięcie kondensatem

Post autor: golf czarny » 22 lutego 2013, 00:03 - pt

Panie Jacku Pana odpowiedź na problem jest bardzo trafna i o wiele bardziej pomocna niż moja. Swoją drogą wywabianie zapachów to jedna z czynności podstawowych przy używaniu fajek ale także przy przystosowywaniu fajek używanych do własnego użytku. Muszę przyznać ,ze metody nieinwazyjne (profesorska) bywają zawodne. Mam kilka takich fajek wydawałoby się dobrych producentów,kupionych zdawałoby się w dobrym stanie a i przez mnie w miarę szanowanych, które palić co tydzień to ryzyko. Mają uporczywą pamięć dawnego zapachu lub słabą wchłanialność.
Bezceremionalne potraktowanie i moczenie w spirytusie pewnie załatwiłoby sprawę. Ale żal ich wyglądu tym bardziej ,że z palenia na palenie ich smak się polepsza.

Kolego Wilku @:

1) ogólnie dawaj fajce oddech ( no jeśli nie da rady tydzień) to chociaż trzy dni ( rozwiązaniem potrzeby zapalenia bywają corn coby ,w mojej opinii tylko Missouri Meerschaum i nie typ dostępny na fajkowie bo są nieco za wąskie)
2) jestem właściwie ciekaw jak wygląda po tym pyle nagar w fajce i czy istotnie jest to nagar. Czasem w fajce tworzy się co w rodzaju kożucha niedopalonych drobin , który jest osmalony tylko powierzchownie. Łatwo to sprawdzić pocierając to zjawisko palcem , co ukazuje , że pod spodem jest brązowe i wilgotne. To też może być przyczyną złego zapachu.
3) staram się fajkę czyścić , aż wycior będzie czysty a nie tylko przepchać kanał dymowy (średnio zużywam 5 wyciorów) .
4) proponuję mniej rozdrabniać a luźniej nabijać.
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Prześmiardnięcie kondensatem

Post autor: jar » 22 lutego 2013, 00:37 - pt

Dzięki za informacje; fajka jak na dzisiejsze czasy - bardzo przyzwoita - nie z racji mego niegdysiejszego sentymentu do marki i nawet pewnych z nią związków, ale czytajac ze warstwa wierzchnia opisana jako wosk oraz cześć zabarwienia zeszła częściowo po kilku paleniach sądzę, iż zastosowane (może już w Italii ?) procedury wykańczania powierzchni nie dokonały niedobrej inwazji w pracujące struktury wrzośca.

Tytoń znakomity. Nie chcąc aby to co piszę zabrzmiało zbyt "przemądrzale" wspomnę tylko cichutko, iż tytoń fajkowy wysokiej klasy (a FVF to najwyższa półka Virginii fermentowanej w tradycji blenderskiej europejskiej w dzisiejszym świecie) nie musi być "sproszkowany, gdyż żar rozprzestrzenia się "idąc" po włokienkach tytoniu. Wyzesonowanie, odpowiednie podsuszenie PO rozdrobnieniu w palcach płatka na włókienka i dla wielu jest to OK.

A zatem pozostaje kwestia palenia rotacyjnego. Może ten egzemplarz wymaga interwałów np. 5 - 7 dniowych ? znamy takie przypadki. A na teraz - mądra rada @ golf czarny; a potem - zobaczymy. Upraszam w stosownym momencie o informacje, czy niedobry "duch" zastarzałego kondensatu a raczej jego produktów po tygodniu - dwóch zniknie "sam z siebie". Jeśli nie to - jak mawiał legendarny Rotm - "spirytus czyni cuda".

Jak zawsze

Jacek A. R.

Ad Dendum:

Nie znalazłszy modelu 185 w używanym przeze mnie od lat zestawieniu Stanwell Shapes by Designers poszukałem sobie w internecie. Kształt/model relatywnie młody i stąd nie widnieje w moich danych, natomiast: czy Pańska fajka jest wykonana tak, aby ją palić z wkładanym filtrem 9 mm ? - pytam gdyż wiele trafik oferuje ten model jako fajkę na filtr 9 mm.

Jeśli tak, to być może wyfrezowana pusta przestrzeń/komora na filtr może być przyczyną nadmiernego wsiąkania we wrzosiec kondensatu. Filtr tego rodzaju działa jak gąbka, chłonąc kondensat i być może "oddając" go w struktury wrzośca podczas palenia, jeszcze przed usunięciem filtra po zakończeniu palenia; to jest moje domniemanie, nigdy nie używałem i nie planuję używania fajek z filtrami, kondensat podczas palenia usuwam za pomocą wyciorów.

Ad Meritum - @ golf czarny:

- i znów pisaliśmy równocześnie; przy takiej pomocy nasz nowy Kolega na pewno nie zginie, a jak wspomniałem Stanwelle były mi bliskie, pracownicy Stanwella zaszczycali swa obecnością moje dawne zajęcia w Danii...

Uwagi Pańskie znajduję bardzo trafnymi, w tym kapitalna uwaga na temat niedostatecznie popularyzowanych u nas corncobów Missouri Meerschaum. To są naprawdę "super palidełka" :)

Nie do końca tylko dzielę obiekcje co do ratowania się solidnymi kąpielami w spirytusie. I to kąpaniem całej główki/elementu z wrzośca w słoju wypełnionym spirytusem. W czasach kiedy byłem aktywny samemu w dziedzinach fajkarskich i restauracji fajek miałem w pracowni kilka politrowych słoików ze spirytusem w których kąpalem fajki. Pamiętam, iż "humanizacja" wspaniałych Charatanów z lat 1939-1945 trwała prawie dwa lata ich kąpania w zmienianych kąpielach, ale były to fajki nie tylko potwornie zapuszczone, ale przez ostatnie ich lata na Wyspach stały jako ozdoba na kominku opalanym węglem, i pył dymu tegoż kominka silnie spenetrował struktury znakomitego skądinąd wrzośca. Wiele o ratowaniu fajek spirytusem pisał przywołany wyżej Rotm na APF - link z portalu Fajkowo.pl. A dobre fajki bywały tak barwione/bejcowane, że po najsroższych kąpielach spirytusowych ich powierzchnir owszem, blakły, lecz proste przepolerowania carnaubą przywracały szlachetną barwę; acz nie mówię tu o fajkach bejcowanych zbiorczo przez zanurzenie w kotle (sic!) jak niesławnej pamięci niektóre Petersony...
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Wilku
Początkujący
Początkujący
Posty: 4
Rejestracja: 21 lutego 2013, 22:03 - czw

Re: Prześmiardnięcie kondensatem

Post autor: Wilku » 23 lutego 2013, 00:43 - sob

Czuję się głęboko zaszczycony przychylnością i życzliwością obu Panów, serdecznie dziękuję! Dodam też, że wiadomości te czytam z wielką przyjemnością, niczym przysłowiowej gawędy przy kominku :)

Kolega Jar bardzo bliski był prawdy w swym podejrzeniu winowajcy upatrując w gnieździe filtru (w istocie fajka jest na filtr), co więcej, z początku dziwnym wydało mi się, że filtry, których używam (węglowe Dr Perl Junior) raczej nie trzymają się czopa, tylko z niego się wysuwają. Tutaj też sam szukałem winowajcy, przypuszczając, że brzeg filtra po obsunięciu się w sam otwór wylotowy od cybucha - tworząc zwykłą fizyczną barierę - działa niczym mechaniczny skraplacz. Odrywam więc pasek (około 1 cm szerokości, 4 cm długości) chusteczki higienicznej i owijam wokół filtra, mocując go tym w czopie ustnika - wysuwa się po paleniu bezproblemowo.

Fajek posiadam kilka-naście, choć zbliżam się się już do -dziesiąt, złożyło się jednak tak, że kilka innych fajek, które opalałem za pomocą różnych różnistych tytoni (wiedza o Virginii jako najlepszym rozwiązaniu objawiona mi została stosunkowo niedawno), opaliłem z całkiem niezłym efektem wg receptury opisanej uprzednio. Moją pierwszą wrzoścówkę - masywnego, wiśniowej barwy Capitola opalałem za pomocą Classic Port - na nim też uczyłem się palenia jako takiego(długa to i mozolna nauka, a jeszcze wieeeeeeeeeeeeeele przede mną). Tytoń ten wysycha bardzo szybko na wiór, z czasem przywykłem też do czopa i bardziej smrodliwego palenia pod koniec.

Tu wtrącę anegdotę: Jakieś dwa lata później od pierwszej mej przygody z ową fajką dowiedziałem się z Kalumetu, że pani Danuta Pytel na "moim" tytoniu wy-pykała 3h 15minut! To były czasy, gdy w Poznaniu była jeszcze trafika Papay na Fredry... Czułem się tak onieśmielony, gdy miałem okazję spotkać panią Danutę podczas Novotelu 2010, że wydobyłem z siebie radosny i zachwycony bełkot... Nie jestem pewien czy choć jedno wypowiedziane wówczas przeze mnei zdanie miało logiczny sens. Nie ma to jak błysnąć elokwencją i sztuką oratorską w obliczu "guru" :D

A wracając do rzeczy: wiśniowy Capitol nauczył mnie (i nie tylko ten egzemplarz), że 24 godziny to dosyć wystarczający czas na odpoczynek. Widać "soczek" z filtra, jak również wcześniej opisana nieprzyjemna, jednorazowa przygoda bez możliwości należytego odpoczynku zaowocowały feralnym zapachem.

Na koniec zaś chciałbym wyrazić głęboką wdzięczność za radę i pomoc. Szczerze pozazdroszczę znajomości u Stanwella, gdyż owa feralna fajeczka to taki substytut fajki, której mimo ogromnej chęci nabyć nie mogłem: ten sam model, ale w czarnej, kolekcjonerskiej wersji.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie, a o wynikach urlopu (mam nadzieję udanego) powiadomię na pewno :)
Wilku
Początkujący
Początkujący
Posty: 4
Rejestracja: 21 lutego 2013, 22:03 - czw

Re: Prześmiardnięcie kondensatem

Post autor: Wilku » 07 marca 2013, 17:28 - czw

Minęły ponad dwa tygodnie i muszę powiedzieć, że jest dobrze :)

Po tygodniu zapach był jeszcze wyczuwalny, ale już nie tak silny, natomiast po dwóch pozostał już tylko zapach "przycadzonego" drewna, czytaj: ledwie wuczuwalny zapach spalonego popiołu

Serdecznie dziękuję za pomoc i dobre rady!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak dbać”