W.O. Larsen Old Fashioned

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
Irek
Moderator
Moderator
Posty: 1468
Rejestracja: 24 lutego 2005, 20:03 - czw
Lokalizacja: Kraków

W.O. Larsen Old Fashioned

Post autor: Irek » 11 czerwca 2006, 15:46 - ndz

W składzie:
"Virginia from North Carolina and Brasil, Burley from Tennessee and Mexiko and other proveniences"
Pakowane w piękne pudełko i bardzo elegancką folię.
Jeśli idzie o smak to bardziej orzechowego nie paliłem. Są takie niuanse smakowe, że niemal czuć świeże orzechy włoskie co dopiero obrane ze skórki.
Pali sie równo bezproblemowo, do białego popiołu.
Chyba pierwszy taki Larsen za którym zaczynam tęsknić :-)
TO JA!!! TEN IDIOTA Z POCIĄGU!!!
Jakub
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 571
Rejestracja: 28 sierpnia 2005, 22:45 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Jakub » 11 czerwca 2006, 20:14 - ndz

A kupiłeś go w Polsce czy za miedzą?
Awatar użytkownika
Irek
Moderator
Moderator
Posty: 1468
Rejestracja: 24 lutego 2005, 20:03 - czw
Lokalizacja: Kraków

:-)

Post autor: Irek » 11 czerwca 2006, 20:24 - ndz

Jakub pisze:A kupiłeś go w Polsce czy za miedzą?
Jak zwykle za południową "miedzą" hehe.
W tej chwili mam na tapecie jeszcze Collectorsa.
Jeśli miałbym porownywać to wlaśnie Old Fashioned jest najbardziej wyrazisty w smaku. W następnej kolejności postawiłbym Collectorsa, a na końcu 1864, ale to moje subiektywne odczucia. Żaden z tych tyton nie jest zły, a nawet są dobre :wink: . Nie są podszyte chemią, a smak jest wynikiem odpowiednio dobranej mieszanki. Wydają się brdziej wytrawne niż Special Reservy Petersona (choć próbwałem jak narazie tylko roczniki 2003 i 2004 - 140-tka leży i czeka, a ostatnio objawiony 2006 nie był jeszcze dostępny w czeskich trafikach w kwietniu).
Myślę, że miłosnicy aromatów moga mieć frajdę z próbowania w/w tytoni :-)
TO JA!!! TEN IDIOTA Z POCIĄGU!!!
Jakub
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 571
Rejestracja: 28 sierpnia 2005, 22:45 - ndz
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Jakub » 11 czerwca 2006, 21:06 - ndz

Irek pisze: Jak zwykle za południową "miedzą" hehe.
Tak podejrzewałem...
W sierpniu biorę urlop i być może spędzę tydzień w Czechach, więc nie omieszkam spróbować tego Larsena :)
Awatar użytkownika
andrzejn175
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 137
Rejestracja: 19 sierpnia 2008, 20:11 - wt

Re: W.O. Larsen Old Fashioned

Post autor: andrzejn175 » 18 lipca 2009, 20:01 - sob

Smakowity,klasyczny Burley o wyraźnie orzechowym posmaku.Mój faworyt w tej grupie tytoni.Spala się powolutku,pozostawiając warstwę popiołu bez,jak to bywa czasami,resztek niespalonego tytoniu na dnie komina fajki.Przyjemny w odbiorze zarówno dla palącego jak i otoczenia (w tym i niepalących) - po raz kolejny zwrócono mi uwagę,że coś ładnie pachnie. :) O ironio,plus wśród palaczy.Czas najwyższy porównać go do "Perfect mixture".
Klient z fajką jest mniej awanturujący się!
Awatar użytkownika
Cinek
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 738
Rejestracja: 07 października 2004, 18:16 - czw
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: W.O. Larsen Old Fashioned

Post autor: Cinek » 19 lipca 2009, 21:50 - ndz

Jedna z „uwertur” Orlika. Mieszanka oparta na niezwykłej dbałości o selekcjonowane liście. Finalna jakość to zasługa starej oryginalnej receptury i ściśle ręcznej pracy. Trzeba się „wczuć” w ową mieszankę, a obdarzy nas „zaklętym” słońcem, ukrytym w liściach tytoni. Można wyczuć, że słodkość miewa różne smaczki, jakimi częstują nas specjalnie dobrane liście nikotiany z różnych stron świata. Moim zdaniem, Old Fashioned nie jest dla początkujących palaczy.
Walą się rządy i królestwa, a... fajka trwa.
Canonnier
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 121
Rejestracja: 13 grudnia 2009, 16:36 - ndz

Re: W.O. Larsen Old Fashioned

Post autor: Canonnier » 11 października 2012, 18:21 - czw

Doskonały! Szkoda, że nie można już go nazwać Perfection. Aromat lekki, ale mocno wyczuwalny i nie tak przytłaczający i ‘ciastowaty’, jak w przypadku wielu Larsenów. Podczas każdego palenia wydawało mi się, że popijam cappuccino z karmelem posypane orzechami, i to bynajmniej nie z powodu kondensatu, ale wyjątkowego aromatu. W tle, ledwie wyczuwalne owoce. Puszka 100 g to zazwyczaj sporo tytoniu, ale w tym przypadku dosłownie pożarłem go. Na uwagę zasługuje także cięcie, a raczej cięcia tytoniu – chyba brakuje tylko kosteczek.
ODPOWIEDZ

Wróć do „W.O. Larsen”