Stanwell Melange

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
Scorpio
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 696
Rejestracja: 21 listopada 2004, 22:19 - ndz
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Stanwell Melange

Post autor: Scorpio » 11 sierpnia 2006, 22:57 - pt

Ciężko o opis po trzech fajeczkach, ale parę zdań o rzeczonym tytoniu napiszę.
Upały odeszły w dal więc dopadła mnie chęć intensywnego palenia, a i szukania nowych smaków przy okazji. Szukając urozmaicenia od codziennych Va i La wygrzebałem w szufladzie podarowaną przez Bublika próbkę Stanwell Melange. Skład: Burley, Cav, Va i orientale.
Z pewną obawą otwierałem 5 gramową saszetkę - leżała już u mnie chyba z rok (od urzędowskiego turnieju), a i u darczyńcy też czas jakiś napewno. I tu miłe zaskoczenie. Tytoń idealnie wilgotny i gotowy do nabicia. Krojony dość drobno. W zasadzie nie wymaga rozdrabniania przed nabiciem.
Zapach słodki acz niezbyt nachalny. Niemniej obawiałem się mocnej słodyczy podczas palenia. Bezpodstawnie. Owszem, czuć słodycz - jednak nie przytłacza ona smaku tak jak w wypadku większości duńczyków. W smaku wyraźna nuta miodu, i to takiego z charakterem - gryczanego. Otoczenie również cieszyć się może aromatem miodu i wanilli (to ocena mojej żony).
Ogólnie warto spróbować. Ja napewno przy najbliższej okazji ten tytoń zakupię z myślą o towarzyskich spotkaniach gdzie latakii palić jakoś tak nie wypada ;)
Uwaga na wódke! Mam po niej kaca i paskudne kobiety w mieszkaniu..

Awatar użytkownika
elvislike
Moderator
Moderator
Posty: 1931
Rejestracja: 23 grudnia 2004, 13:00 - czw
Lokalizacja: lublin

Post autor: elvislike » 12 sierpnia 2006, 07:17 - sob

Ja napewno przy najbliższej okazji ten tytoń zakupię z myślą o towarzyskich spotkaniach gdzie latakii palić jakoś tak nie wypada Wink
mam nadzieje, ze nie masz mnie na mysli?:-)
pozdrawiam serdecznie:-)
we are not what we eat, we are what we don't shit... (hugh romney)

Awatar użytkownika
Scorpio
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 696
Rejestracja: 21 listopada 2004, 22:19 - ndz
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Post autor: Scorpio » 12 sierpnia 2006, 10:21 - sob

elvislike pisze:
Ja napewno przy najbliższej okazji ten tytoń zakupię z myślą o towarzyskich spotkaniach gdzie latakii palić jakoś tak nie wypada Wink
mam nadzieje, ze nie masz mnie na mysli?:-)
pozdrawiam serdecznie:-)
W Twoim towarzystwie nie mam obiekcji nawet przed paleniem czystej latakii ;)
Uwaga na wódke! Mam po niej kaca i paskudne kobiety w mieszkaniu..

Awatar użytkownika
freemason
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 458
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:03 - śr
Lokalizacja: Warszawa

Re: Stanwell Melange

Post autor: freemason » 04 czerwca 2008, 15:52 - śr

Kiedyś otrzymałem próbkę tego tytoniu w niemieckiej traffice. Po powrocie do domu natychmiast go zapaliłem i dostałem na jego punkcie szału. Zacząłem go szukać po wszystkich warszawskich traffikach, ale niestety bezskutecznie.

To jeden z najlepszych aromatów jakie miałem dotąd okazję palić. Smakuje jak toffi lub raczej jak kajmak z wielkanocnych mazurków. IMO jedyny ze Stanwelli, zasługujący na uwagę.

Oststnio zamówiłem go u szwagra, który jechał do Niemiec i mam teraz pełną puchę na dnie szuflady. To wyjątkowe posunięcie z mojej strony, gdyż wychodzę z założenia, że jest tak wiele tytoni do spróbowania, że raczej szkoda czasu na powtórki.

Polecam gorąco.

Canonnier
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 121
Rejestracja: 13 grudnia 2009, 16:36 - ndz

Re: Stanwell Melange

Post autor: Canonnier » 26 października 2015, 21:56 - pn

Podczas krótkiego pobytu za naszą zachodnią granicą, dopadłem w najbliższym sklepie paczuszkę 125 g. Myślałem, że pochłonę go błyskawicznie. W rzeczywistości zajęło mi to ponad pół roku. A tytoń ten to faktycznie prawdziwy Melange! W składzie Bc, Bu, orientalne i Va. Ale aromat to jest dopiero mieszanka. Wanilie, karmele, orzechy, alkohole i chyba kawa z odrobiną owoców. Niektórzy określają to jako kajmak lub makowiec. Pali się lekko, ale zdarzały mi się koreczki. Za to przez cały okres od otwarcia paczki aż do jej zakończenia, tytoń nie wysechł nawet minimalnie. Tytoń całkiem sympatyczny, ale też wymagający. Dla mnie Burley jest jednak trochę zbyt agresywny w tej mieszance.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Stanwell”