McClelland Frog Morton on the Town

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

galadh
Początkujący
Początkujący
Posty: 38
Rejestracja: 27 stycznia 2007, 11:25 - sob
Lokalizacja: Wrocław

McClelland Frog Morton on the Town

Post autor: galadh » 27 listopada 2007, 22:06 - wt

McClelland : Frog Morton on the Town

Dawno, dawno temu...
Tak wypadałoby zacząć opis, gdyż paliłem Żabkę dawno - w maju. Jednak przez ten długi czas pewne "echo" (słowo nie użyte przypadkowo) tego tytoniu prosiło mnie, abym coś o nim napisał. A więc do dzieła!

Jak podaje TR w skład wchodzi: Latakia, Oriental i Turkish. Moc łagodna do średniej.
Osobiście uważam, że jest on raczej średniej mocy, szczególnie w porównaniu do standardowego Frog Mortona (o czym w innym poście - kiedyś).
Kiedy jeszcze w maju opisywałem wrażenia smakowe Marcinowi_Pro, używałem słów typu symfonia, drugie skrzypce, uwertura, wirtuozeria etc. Niewiele mi jednak pozostało w głowie z tego wywodu, jednak co nieco postaram się Wam z niego przybliżyć.
Tytoń po otwarciu puszki wydziela przyjemny, słodkawy zapach przełamany nutą Latakii.
Wypada jednak zacząć od tego, że jak we wszystkich FM, La jest tu tłem bardzo bogatym w szczegóły i na pewno nie monotonnym. Nie powiem, że gra ona wspomniane "drugie skrzypce", bo nie słychać tak dobitnie pierwszych, które jednak idealnie się wkomponowały w symfonie smaków ,a które paradokslanie można odróżnić. Słodycz przeplata się z wędzonką (które to określenie w tym przyp. wydaje mi się "niesmaczne", ot faux pas). Uwertury jako takiej również nie ma - tytoń w trakcie palenia nie zmienia smaku, aby można to było łatwo wyczuć. Trudno porównywać mieszankę smakowo do tych obecnych na rynku europejskim, które wydają się o wiele bardziej "ciężkie". Ta, stworzona przez McClellanda jest słodkawa w smaku i nie natarczywa, jak mogłyby ją określić osoby przebywające w otoczeniu pykacza (stąd szybko płynie wniosek, dlaczego wielu zabrałoby Żabę do opery ;) ).
Pali się przecudnie chłodno aż do samego końca nie pozostawiając kondensatu.
Reasumując, jest to idealny tytoń do całodziennego palenia La nawet w towarzystwie.

Teraz, kiedy przypomniało mi się te parę nutek usłyszanych w maju, mogę jedynie z rozmarzonym wzrokiem utkwionym w fajkę wyszeptać...
... encore.

Dołączam proponowany sposób palenia:
Zdjęcie
Ostatnio zmieniony 28 listopada 2007, 09:51 - śr przez galadh, łącznie zmieniany 1 raz.
Rosnę sobie.
Awatar użytkownika
Marcin_Pro
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 910
Rejestracja: 22 marca 2005, 15:26 - wt

Post autor: Marcin_Pro » 27 listopada 2007, 22:59 - wt

Cóż ja mogę powiedzieć po tak pięknym opisie!
Tytoń mojego życia! Latakia z Latakii. smak nad smaki.
Ach, poszukiwałem tyle, poszukiwałem. I co?
A przyjaciel mój galadh nie dość, że w okolicę mnie zabrał tak piękną jak widać to jeszcze zagrał na moich doznaniach zmysłowych tym nektarem boskim!
To jest Latakia delikatna, słodka, smaczna.
Doskonale się spala. Palić można dokładnie, od poranka przez południe aż do zmroku.

Eh te chwile, galadh to sielanka była, sielanka ze szpiku i kości. Zaznałem jej :)

Frog Morton on the town Forever :)

Z pozdrowieniami
Marcin
"Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, kiedy się ją dzieli". Albert Schweizer
Obrazek

Pipe Club Wrocław + Fajczarze.pl - Serwis poświęcony fajce i paleniu fajki
Awatar użytkownika
tomasz_z
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 979
Rejestracja: 20 września 2006, 12:00 - śr
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: McClelland Frog Morton on the Town

Post autor: tomasz_z » 07 czerwca 2009, 16:54 - ndz

Poczęstował i mnie kolega galagh owym tytoniem.

Poczęstował i sprawił, że teraz Frog Morton on The Town jest moim TOP w klasyfikacji mieszanek z LA razem z Onyxem od Schurcha.

Faktycznie, wyczuwalna jest tu sycąca słodycz i zarazem lekkość. Nie ma natomiast tak ciężkiego posmaku VA, jak to bywa w mieszankach z USA. Czy tytoń do całodziennego palenia? Raczej nie. Natomiast widzę go, jako okazjonalne delicje, którymi należy cieszyć się podczas palenia i kontemplować smakiem - po.

Moc raczej średnia z przewagą w stronę mocniejszego.

Dym gęsty lecz nie ciężki. Akceptowalny wśród osób nawet niepalących.
Spala się sucho, choć pod koniec wydzielił jednak troszkę kondensatu. Nie na tyle, by zmienić smak tytoniu.
Bardzo polecam. To moja pozycja z serii - "zawsze mieć w szafce rezerwę."
follow the white rabbit...
gg# 1668157

http://www.zembrowskipipes.com" onclick="window.open(this.href);return false;
niedzwiecki
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 121
Rejestracja: 17 kwietnia 2008, 13:18 - czw
Lokalizacja: Warszawa

Re: McClelland Frog Morton on the Town

Post autor: niedzwiecki » 08 kwietnia 2011, 10:59 - pt

Przepraszam, że tak nachalnie:
http://allegro.pl/tyton-fajkowy-frog-mo ... 39911.html" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
freemason
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 458
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:03 - śr
Lokalizacja: Warszawa

Re: McClelland Frog Morton on the Town

Post autor: freemason » 20 października 2011, 21:21 - czw

Najlepszy balkan, jaki dotąd paliłem. Wspaniała mieszanka latakii, virginii i orientali (Basma).
W puszce nieregularnie pokrojone strzępki i wstążki pachnące intensywnie cmentarnymi zniczami, suszonymi owocami i czekoladą.
Tytoń nie jest równomiernie wilgotny. Jedne liście są suche a inne jakby tłustawe w dotyku. Może z tego powodu pali się nieco kapryśnie.
Smak ma natomiast zniewalający – delikatny, słodki, bez żadnych pikantnych akcentów. Zaczyna się bardzo latakiowo, a w trakcie palenia na pierwszy plan przedziera się virginia. Czasem też czuć coś jakby earl grey - pewnie zasługa orientali.
Gorąco polecam.
ODPOWIEDZ

Wróć do „McClelland”