McClelland Aurora

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

McClelland Aurora

Post autor: jar » 25 lutego 2011, 19:41 - pt

W Tobaccoreviews czytamy:
The full spectrum of matured Virginia flavors from naturally sweet, mellow red to rich, deeply fragrant black stoved lemon unfolds as you smoke. Awaken to a dawning of tantalizing tastes in every bowl. Aurora is a mellow rich mixture of high sugar content red Virginia, a bit of bright and black stoved Virginia
Dzięki uprzejmości jednego z moich fajkowych Przyjaciół (pozdrawiam, Tomku !) popróbowalem tej Va jakoś jesienią ubiegłego roku. Znalazłem tą Va jedną z najsłodszych z tych, które kiedykolwiek paliłem. Niedawno dotarła do mnie przesyłka zawierająca ten blend. Va znakomita, niemniej tą paloną jesienią 2010 zapamiętałem jakby troszkę słodszą/smaczniejszą już od startu. Najpewniej z tego powodu, iż, o ile pamiętam, ta palona przeze mnie jesienią była sezonowana przez pewien czas. Ta z otrzymanej obecnie przesyłki może nieco kojarzyć się ze znanym nam i tu opisywanym McC BlackWoods Flake, aczkolwiek w przypadku Aurory nie zanotowałem takiego delikatnego posmaku śliwek jaki zauważam w BWF.Ciekawe, jaki będzie BWF po wysezonowaniu... W sumie: jak dla mnie - Aurora to znakomita, bardzo słodka w paleniu Va, warta zebrania jej w pewnej ilości, a jak to z Va bywa, warto ją pozesonować jakiś czas, aczkolwiek nie jest to konieczne.

O ile dla mnie niejako "statkiem flagowym" czy wyznacznikiem Va w tradycji europejskiej/brytyjskiej jest FVF, ewentualnie BBF czy nawet łagodniejsza MVF, o tyle Aurora jest dla mnie (póki co) symbolem Va amerykańskich - świata, który od pewnego czasu odkrywam; wolę ją od powszechnie znanej i znakomitej Union Square GLP; może ta ostatnia pokaże, co potrafi po latach sezonowania? Aurora jest w pewnym sensie bardziej wysublimowana niż powszechnie znany, a i u nas opisany w tym wątku McC RedCake 5100 z którym od pewnego czasu porównuję palone przeze mnie Va, zwłaszcza te amerykańskie. Interesujące jest, iż nowsze edycje "bulk'ów" McC są opisywane przez moich fajkowych Przyjaciół z USA jako swoiste ekwiwalenty niektórych blendów McC z puszeczek; najpewniej niedługo spróbuję jednego z bulków McC mającego być bardzo podobnym do wspominanego McC BlackWoods Flake.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Thesary
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 284
Rejestracja: 01 sierpnia 2010, 23:19 - ndz
Lokalizacja: Zagramanica

Re: McClelland Aurora

Post autor: Thesary » 25 lutego 2011, 23:47 - pt

Panie Jacku, muszę przyznać, że z zachwytem i niebywałym zaciekawieniem czytam Pańskie wypowiedzi- i tak właśnie się dorobiłem chęci na posmakowanie tego tytoniu :pipeman:
„Przez to ziele możemy podziwiać wspaniałe dzieła Boga, który sprawia, że rzeczy są dziwne, wspaniałe, niezrozumiałe i cudowne dla ludzkiego osądu”
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: McClelland Aurora

Post autor: jar » 26 lutego 2011, 00:12 - sob

Bardzo dziękuję za miłe słowa. Tak, świat Virginii amerykańskich jest bardzo interesujący. Ja sam wszakże próbuję go eksplorować z ugruntowanych doświadczeń z Va w tradycji europejskiej, a wiec:

"złota trójca" od SG - FVF, BBF, MVF aka Golden Glow. Do tego wspomnienie starego Capstana czyli Gawith and Hoggarth Bright C. R. Flake. Tegoż blendera - Curly Cut i Curly Cut DeLuxe - smak jak z Pq lecz bez Pq...
Va nieco odmienne - z domieszkami lub robione już nie przez autorów oryginalnych blendów, czyli Rattray'e niemieckie - Marlin Flake, Hall o' the Wynd, Old Gowrie.

Va z domieszkami Pq lub Orientali - znów SG - jak Sam's Flake czy St James Flake. Także: Three Nuns. Także - oczywiście Escudo.
No i cały odchodzący w niepamięć świat tytoni bardzo, bardzo angielskich w duchu Starej Dobrej Anglii lecz takich BEZ Latakii. Tu w świetle moich wspomnień a i doświadczeń dzisiejszych prym wiodą: St Bruno, Condor, także G&H: Ennerdale i Glengarry. Te pierwsze trzy mogą nie każdemu smakować, ale to jest Ol' Merry England...takie blendy palone w salonach, przy Paniach aby ich nie dystrachować wonią Latakii.

I pewno, poza tymi dwoma ostatnio wymienionymi, także inne tytonie o charakterze tytoni z okręgu Kendall.

To na początek.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
Brachytron
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 391
Rejestracja: 13 września 2007, 08:14 - czw
Lokalizacja: Ławica
Kontakt:

Re: McClelland Aurora

Post autor: Brachytron » 26 lutego 2011, 00:39 - sob

jar pisze:...St Bruno, Condor, także G&H: Ennerdale i Glengarry. Te pierwsze trzy mogą nie każdemu smakować, ale to jest Ol' Merry England...takie blendy palone w salonach, przy Paniach aby ich nie dystrachować wonią Latakii.
A nawet więcej. Tak jak nie przypadły mi do gustu Condory, tak uwielbiam St. Bruno, i jeśli tylko mogę go ściągnąć z Wysp ( gdzie jest sprzedawany w marketach), czynię to.
Zawsze będę początkujący...
Awatar użytkownika
freemason
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 458
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:03 - śr
Lokalizacja: Warszawa

Re: McClelland Aurora

Post autor: freemason » 13 września 2011, 22:15 - wt

Zawsze gdy palę amerykańskie virginie zastanawiam się jak to jest, że są one tak diametralnie inne od europejskich. Jankesi znają widać jakiś sekretny sposób fermentacji lub blendowania, który strzegą zazdrośnie przed kolegami ze starego kontynentu. Aurora, tak jak wiele podobnych mieszanek zza oceanu, przed paleniem pachnie kulinarnie – sosem worchester. Inne Va z USA, których miałem przyjemność próbować pachniały winegretem, sosem sojowym lub keczupem:)
Smak ma wyśmienity – słodki, trochę orzechowy, orzeźwiający. Wrażenia te utrzymują się od przypalenia do zakończenia. Jest to tytoń bardzo słaby i trudno się nim napalić. Śmiało można powiedzieć, że jest bezobsługowy. Zapewnia miłe, chłodne, suche i nieabsorbujące pykanie.
Duży minus należy się za opakowanie, a konkretnie za etykietę, bo to jakaś ohydna kserówka na błękitnym papiórku. Dramat. No, ale tytoń to nie malowidło do podziwiania, grunt, żeby smakował:) A ten jest pyszny. Polecam.
ODPOWIEDZ

Wróć do „McClelland”