McClelland Black Parrot

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

McClelland Black Parrot

Post autor: jar » 01 maja 2011, 10:03 - ndz

Wiele opinii na temat tego tytoniu znajdziemy w internecie:
http://www.tobaccoreviews.com/blend_det ... HA=B&TID=8" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.puff.com/forums/vb/pipe-rela ... arrot.html" onclick="window.open(this.href);return false;
http://pipechat.info/index.php/topic,4145.0.html" onclick="window.open(this.href);return false;
http://home.comcast.net/~tbahder/Tobacc ... parrot.htm" onclick="window.open(this.href);return false;
ale poza tym, co piszą inni, niech mi będzie wolno podzielić się moimi własnymi wrażeniami.
Black Parrot to w moim odbiorze taki "rasowy" McClelland. Mam na myśli nie tylko charakterystyczny zapach, określany przez wielu jako "keczupowaty" a dla mnie przypominający zapach śliwek, ale przede wszystkim słodycz odczuwalną podczas palenia. Nie jest to taki typ słodyczy, jak przy paleniu McC Blackwoods czy którejś z edycji Christmas Cheer, aczkolwiek wiele osób wskazuje na wyraźne "pokrewieństwo" pomiędzy tymi blendami. Nie jest to też tak intensywna, rzekłbym "solidnie posadowiona" słodycz jak w przypadku McC Brindle, nie jest taka "uniwersalna" w swym charakterze jak McC Aurora. Nie jest tak "jednowymiarowa" jak w przypadku znakomitego zresztą McC Red Cake 5100, oferowanego luzem (bulk). To raczej słodycz bardziej wyrafinowa. I tak się pewno manifestuje dodatek Perique, który w moim odczuciu w żaden sposób nie wpływa in minus na ową słodycz. W sumie Black Parrot wpisał się na listę moich ulubionych McClellandów, a nieco przypomina mi on McC Beacon oraz Cairo oferowane przez GLP, oczywiście z uwzględnieniem różnic pomiędzy charakterem tytoni blendowanych przez Greg'a Pease a McClellandami.

Jak zawsze

Jacek A. R.

DODANE: przepraszam za liczne literówki, które poprawiłem po jakimś czasie; ot, nowy komputer a stare przyzwyczajenia...
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Thesary
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 284
Rejestracja: 01 sierpnia 2010, 23:19 - ndz
Lokalizacja: Zagramanica

Re: McClelland Black Parrot

Post autor: Thesary » 02 maja 2011, 23:36 - pn

Panie Jacku, jak zwykle Pańskie recenzje porażają mnie ładunkiem zawartej w tych paru zdaniach wiedzy....Młodzież mawia-wymiękam :D
„Przez to ziele możemy podziwiać wspaniałe dzieła Boga, który sprawia, że rzeczy są dziwne, wspaniałe, niezrozumiałe i cudowne dla ludzkiego osądu”
golf czarny
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 542
Rejestracja: 21 listopada 2011, 12:27 - pn
Lokalizacja: Gda/Gdy

Re: McClelland Black Parrot

Post autor: golf czarny » 03 listopada 2014, 11:14 - pn

Miałem okazję spróbować. I podzielę sie wrażeniami , próbując zgrabnie omijać mój nieco nieufny stosunek do wszedobylskiej Va stoved. No tak. Puszkowe blendy McClellanda dają większą intensywnośc smaku . W tym blendzie dobitnie czułem kwaski: zarówno octowe, jak owocowe. Porównanie do sosu s/s jak najbardziej na miejscu. Co pewien czas przy chłodniejszym pyknięciu dochodzi nuta suszonej papryki z przaśnością a może bardziej aromat suszonych grzybów i sosu sojowego z karmelem.
Jak widać skojarzenia kulinarne z kuchnią chińską. ;)
Niestety pod koniec fajki występują smaki popielaste. Podobnie jak w aromatach cavendiszowych średniej i gorszej klasy. Często mi się to zdarzą w takich dark stoved Va i stąd mój nie do końca entuzjastyczny stosunek do tego typu Va. Osobliwie jeśli są inne tytonie Va np: Va red w blendzie zjawisko nie występuje. Tutaj pomimo Caroliny (nominalnie) i Pq
Va stoved bardzo dominuje.
Moc raczej niewielka (inaczej to oceniają recenzenci z TR). Spalanie komfortowe nawet bez suszenia.
Tytoń w płatkach u mnie połamanych . Brunatny , pachnący słodko/ kwaśno. Łatwy do rozdrobnienia, ale nie pozbawiony twardszych żyłek.
ODPOWIEDZ

Wróć do „McClelland”