Mc Clelland 2035 (oferowany na wagę czyli "luzem" - bulk)

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Mc Clelland 2035 (oferowany na wagę czyli "luzem" - bulk)

Post autor: jar » 18 czerwca 2011, 10:25 - sob

Dokładniej: to Mc Clelland bulk nr. 2035 Dark Navy Flake. I rzeczywiście - nieczęsto miewam przyjemność z tak ciemną Va. Nic to dla mnie dziwnego - to wynik poddania Virginii ze Wschodniego Pasa fermentacji pod ciśnieniem w odpowiednio podniesionej temperaturze (stoving). Szerzej opisuje takie procesy p. Jacek Jóźwiak na swoim portalu Fajka.net

Na początku - przypomnijmy, co piszą inni:
http://www.tobaccoreviews.com/blend_det ... =B&TID=732" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.brothersofbriar.com/t11482-m ... flake-2035" onclick="window.open(this.href);return false;
http://www.brothersofbriar.com/t10366-m ... navy-flake" onclick="window.open(this.href);return false;

Ten blend bywa często porównywany do McC Dark Star, czy nawet to opisywanego już u nas McC BlackWoods.

Po otwarciu torby plastkowej (to wszak bulk!) natychmiast - jak w przypadku wszelkich tytoni oferowanych luzem - przekładamy zawartość do słoików. Już niedługo po otwarciu słoika daje się odczuć zapach na pewno McClellandowy, ale ja sam nie wyczuwam tam owego keczupu czy nawet octu, tak drażniącego przeciwników tytoni McClellanda. Zapach jest nieco intensywniejszy niż w przypadku BlackWoods, i harmonizuje się, czy łagodnieje z upływem czasu. Sam tytoń w formie znanych nam z innych McC "połamanych płatków" jest intensywny, rzekłbym "tłustawy" i wilgotny, stąd po rozdrobnieniu przesuszam go jakiś czas przed nabiciem fajki. W paleniu jest jak dla mnie znakomity, słodki lecz nie aż tak "dobitnie" czy "wprost" jak wspominane i opisywane McC puszkowe. Momentami nawet przypomina mi doznania sprzed wielu dziesięcioleci, gdy to paliłem stare edycje Plumcake Mac Barena.

Natychmiast podszykowalem sobie słoiczek tegoż McC 2035 wymieszanego z McC 5100. Juz po kilkunastu dniach ten "blend domowy" stał się moim obecnie tytoniem nr. 1 gdy mam ochotę na Va w typie amerykańskim. Nadal pozostaję przysięgłym zwolennikiem BlackWoods lecz jego oczywista słodycz czasem zdaje mi się być zbyt "prosta", zbyt "łatwo osiągalna" - zbyt "łatwa". Wierzę, iż z upływem czasu - jak zawsze w przypadku Va a i nie tylko - tak moje mikstury domowe jak i same ich tu wspominane składniki nabiorą jeszcze lepszej jakości.

Jak zawsze

Jacek A. R.

DODANE:
Na pewno warto zapoznać się z tymi opisami
http://pipes.priss.org/mcclell.php#2010" onclick="window.open(this.href);return false;
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
ODPOWIEDZ

Wróć do „McClelland”