Star of the East - Cornell & Diehl

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Marta
Początkujący
Początkujący
Posty: 38
Rejestracja: 30 kwietnia 2011, 20:09 - sob
Lokalizacja: New York, Boston

Star of the East - Cornell & Diehl

Post autor: Marta » 14 maja 2011, 03:42 - sob

Palenie fajki jest moim kolejnym egocentrycznym schronieniem od cudów Nowego Wspaniałego Świata. Pomaga  skutecznie opierać się zbiorowej histerii masowej kultury, która nie ma mi nic do zaproponowania...
...i jest mi z tym dobrze i mnie to cieszy, i wbrew  ' illiterate' jest mi z tym do twarzy...
Star of the East to był mój pierwszy tytoń, a było to przeżycie. 

Star of the East jest jak zwornik gotyckiego sklepienia, niepozornie łączacy wiele napierajacych na nas zachcianek. Chcemy slodycz Virgini, proszę bardzo, pragniemy świeżości Lataki? Nie ma problemu. Harmonia, nie jestem w stanie powiedzieć co przeważa. Nie jest tak, obezwladniajaco orientalny, ze czasem nie wiadomo co z tym zrobić. Nie ma tu zbyt wielu rożnych przedziwnych egzotycznych składników, ze człowiek glupieje od ich nadmiaru i zastanawia się, co ma o tym myśleć, i robi dobrą minę - na wszelki wypadek. Przynajmniej ja tak mam.
Tu Latakia jest bardzo stonowana Virginią, są momenty kiedy jest jej tłem. Czasem myśle, ze to jest jej cel, ale nie - Latakia daje odrobinę mocy - ale bez tej czasem duszności, niewielki dodatek orientali dodaje świeżości, orzezwia. Orientale bardzo przypominają mi mięte. 
Ja za samą Virginią nie przepadam, pewnie dlatego, ze nie nauczyłam się jeszcze jej palić.   :wink:   Anyway, anyhow - Virginia mi smakuje, a Latakia jeszcze bardziej, no i odrobina Orientali które jednak poddają się  jakoś  werbalizacji moim kubkom smakowym.
Virginia jest tu fundamentem, naturalną slodyczą na bazie której wszystko się rozgrywa.
To jest przedziwna prostota w wielosci, różnorodności i ciągłym ruchu. Lubię taką prostotę, żadnego napinania się, żadnego towarzyskiego "ą", "ę" - ja szukam prostoty. Prostota to nie koniecznie mała lub duża ilość składników, ale brak konfliktu pomiędzy nimi - to jest definicja prostoty. Tak bym chyba opisała Star of the East brak konfliktu, harmonia. 
Prostota tej mieszanki pozostawia dużo miejsca na myślenie, a ja to lubię.
 Bardzo grubo cięty, zdaje się tak suchy, ze nic tylko reklamować, ale nic z tych rzeczy, tu po prostu nie ma żadnych "cudownych" wynalazków - sam tytoń.
Moc chyba taka jak EMP, jeśli chodzi o nikotynę, pali się bardzo łatwo. W swoich Falconach prawie nie mam co czyścić, pali się sucho i na biały popioł. 
 To bardzo znany tytoń tu w US, oraz w moim domu.
Marta.
Awatar użytkownika
draco59
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 609
Rejestracja: 26 stycznia 2010, 17:50 - wt
Lokalizacja: Poznań

Re: Star of the East - Cornell & Diehl

Post autor: draco59 » 14 maja 2011, 08:41 - sob

Twoje opisy kuszą , Marto...nie jestem miłośnikiem latakii , ale czasem mi smakuje , gdy nie jest nachalna np w EMP.
Teraz po przeczytaniu Twego opisu spróbuję zdobyć i spróbować tej "gwiazdy Wschodu" :D
Mnie też fajeczka pomaga w wyizolowaniu się z tego Huxleyowskiego błotka...czasami...
Pozdrawiam
Krzysztof
KKF Poznań-----------------
Marta
Początkujący
Początkujący
Posty: 38
Rejestracja: 30 kwietnia 2011, 20:09 - sob
Lokalizacja: New York, Boston

Re: Star of the East - Cornell & Diehl

Post autor: Marta » 14 maja 2011, 14:29 - sob

draco59 pisze:Twoje opisy kuszą , Marto...nie jestem miłośnikiem latakii , ale czasem mi smakuje , gdy nie jest nachalna np w EMP.
Teraz po przeczytaniu Twego opisu spróbuję zdobyć i spróbować tej "gwiazdy Wschodu" :D
Mnie też fajeczka pomaga w wyizolowaniu się z tego Huxleyowskiego błotka...czasami...
Pozdrawiam
Krzysztof
Draco, jabłko było by zbyt banalne, zresztą wątpię by podziałało... :wink:

Star of the East, to oferowany  na początku XX w. przez Pierre Cartier  94.80-carat diament.
Najbardziej popularne prawie automatyczne skojarzenie - przynajmniej w krajach anglosaskich, to  kosmologiczna metafora określająca Chrystusa, a ogólnie to treści takie jak Zbawiciel, Wyzwoliciel itd. Też ciekawe skojarzenie z Gwiazdą Betlejemską która prowadziła Trzech Króli do  Chrustusa. Tu ciekawostka, ponieważ Gwiazda Wschodu określa i Drogę i Cel.
Ogólnie, to symbol powodzenia i szczęścia, np.ktoś się urodził pod szczęśliwą gwiazdą itp.
Natomiast, wschód generalnie kojarzy nam się z przychodzeniem, początkiem, przełomem, odnową, jak np. wschodem słońca, nowym dniem itd.
Tak można powiedzieć, ze wszystko co przychodzi ze wschodu jest, no może oprócz Ruskich, dobre i zbawienne.
Na puszce tytoniu, którą widziałam umieszczono rysunek parowego pociągu, coś jak Orient Express. Zagadką jest dla mnie czemu.

Mam duży samochód, Chevy Saburban i jak nigdy nie palę w samochodzie raz postanowiłam. Koleżanka która ze mną jechała kierowała, a ja z tylu paliłam, Highway Patrol który nas zatrzymał długo nas sprawdzał i ledwie uwierzył, ze to tylko zwykły tytoń.
:wink: Marta
Thesary
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 284
Rejestracja: 01 sierpnia 2010, 23:19 - ndz
Lokalizacja: Zagramanica

Re: Star of the East - Cornell & Diehl

Post autor: Thesary » 14 maja 2011, 16:33 - sob

Co za brak obeznania ze strony drogówki :pipeman: Trzeba było im dać próbkę na spróbowanie :D
„Przez to ziele możemy podziwiać wspaniałe dzieła Boga, który sprawia, że rzeczy są dziwne, wspaniałe, niezrozumiałe i cudowne dla ludzkiego osądu”
ODPOWIEDZ

Wróć do „Cornell & Diehl”