Trudne początki z mini fajeczką

Tu początkujšąy fajczarze mogą zadawać pytania weteranom fajki.

Moderator: Moderatorzy

Wojtek600
Początkujący
Początkujący
Posty: 34
Rejestracja: 12 stycznia 2014, 12:16 - ndz
Lokalizacja: Kraków

Trudne początki z mini fajeczką

Post autor: Wojtek600 » 12 stycznia 2014, 13:27 - ndz

Dzień dobry wszystkim, what a lovely day, a bit windy though...
...no dobra: dzień jest paskudny, ale na gentlemańskim forum grzecznie było zagadać na modłę wyspiarską "o niczym". :D

A teraz pozwolę sobie przejść do rzeczy :P

Jestem jak już wspomniałem w dziale Przywitania niefajczący ( papirosy/cygarety/skręty/machorka/cygara/cokolwiek), ale chcę się nauczyć chociażby względnie poprawnie palić/zapalić fajkę i dojśc do tego, żeby poczuć ten ładny zapach dymu. Aromatyczny.

Jak na razie - fiasko.

Zakupiłem sobie fajkę bardzo małą ( tak, wiem, spokojnie: czytałem - nie kupować fajki mniejszej niż średnica komina 19mm, ale nie każemu do twarzy z potężną fają, a ja mam drobną twarz, to raz; dwa - ilości tytoniu raczej planuję symboliczne, żadne tam turniejowe palenie, bo boję się, że wynieśliby mnie nogami/nóżmia do przodu, no i mam nadzieję, ze nawet takie liliputki są jednak możliwe do rozpalenia i podtrzymania przez chwilę, w końcu po coś się je produkuje...)

Oto ta fajka ( połysk i kolor jak ta pierwsza na zdjęciu, ale kształt taki jak te poniżej , średnica komina to 12 mm, reszta wymiarów się zgadza):

http://xarchiwum.pl/fajka-brog-huana-wr ... 00145.html" onclick="window.open(this.href);return false;

z tym, że wbrew opisowi podejrzewam, że jest lakierowana a nie woskowana, błyszczy jak psu nos. Powłoka jest miękka, tzn. pożna odcisnąć paznokciem rowek w tym lakierze. Chyba, że jednak jest to wosk...? Nie wiem co stosuje Bróg. No i jest karbonizowana.
Mniejsza o to.

Kupiłem sobie Alsbo whisky, ładny aromat - trochę jak czekolada, trochę jak suszone śliwki, a trochę tak ciasteczkowo-koniakowo. Oczywiście mówię o wrażeniu wąchania tytoniu z torebki, albo wciągania niezapalonego "przez fajkę" :oops: . Mniam.

Tylko teraz tak: nie wiem jak to zrobić, zeby efektywnie tę małą fajkę odpalić, trzy próby - trzy dni - i niewielki ( czyt. żaden) progres. W zasadzie to żaden. Do takiej małej fajki przydałyby się jakieś mniejsze zapałki :lol: , nie sposób nie przykopcić minimalnie rimu takiego malucha, no nie ma siły. Slinię ze znawstwem krawędz, a jakże, może dzięki temu nie ma jeszcze żadnych szkód, ale zapałkę najlepiej zawsze wsadza się pod jednym kątem i opalenie będzie największe w jednym miejscu, bo ustnik będzie w buzi, nie wyjmę z buźki fajki i nie odwrócę dla symetrii przypalania o 180 stopni. wiecie o co chodzi. "Cień przypalania na rimie "ciągnie" w określoną stronę. Czyli do ustnika. To jedno spostrzeżenie.
Drugie -próbowałem ten tytoń Alsbo whisky palić:
- na świeżo z torebki ( plastyczny jest, sprężysty, rozpręża się, nie jest bardzo mokry),
-na sucho podsuszony przez chwilę - godzina,
- próbowałem wsadzać ciasno i przybijać oraz luźno beż docisku.
Próbowałem zapalać nabity kilkanaście godzin wcześniej czyli podeschnięty, zapakowany uprzednio do komina. Rozdrabniałem.
Nie rozdrabniałem ( Alsbo chyba w ogóle za bardzo nie trzeba rozdrabniać, nie? ) .
I to w ciągu ostatnich kilku dni, zatem cierpliwości i chęci dojścia do meritum mi nie brak.
I guzik mi pomogło, nie żarzy się dłużej niż parę sekund.
Efekt: to co czuć w kominie fajeczki i w ustach to jest taka sama woń jak w domu po pożarze ( byliście kiedyś w spalonym pomieszczeniu? ) lub inaczej: po prostu jest to woń podobna do dymu ogniska, wypalanych na dziko chaszczy, liści itd. Taka wędzonka, którą się "przechodzi" na ubraniu jak się piecze ziemniaki jesienią.

Paliłem ten tytoń także testowo z ciekawośći na ceramicznym naczyńku bez fajki, żeby sprawdzić czy solo - bez drewna - też będzie tak dymił wędzoną - no i mniej więcej to samo wychodzi. Zatem to nie fajka.

I moje pytania -

1. jaka jest realna szansa opanować technicznie takiego malucha fajkowego jak mój ( żeby go nie zjarać za przeproszeniem - zapałkami na rimie), podtrzymać żar,; pewnie jest to dużo trudniejsze od fajki z kominem ⌀ 20mm, już choćby z uwagi na samo niebezpieczeństwo poprzypalania rimu zapałkami,

oraz -

2. czy Alsbo naprawdę tak musi "sztynić" po przypaleniu - nie ma w tym śladu jakiegokolwiek aromatu... za Chiny ludowe nie uwierzę, że to o taki "aromat" chodzi a z czasem zmieni mi się percepcja tej "wędzony" i uwierzę, że to pyszne aromaty; to jest różne diamettralnie od tego, co czasem wyczuwam u fajczarzy - naprawdę intrygujące wonie dymu; powiadam - w torebce zapach ładny, nie podejrzewam, żeby coś było nie tak z tym konkretnym pakietem;

3. czy taką karbonizowaną fajkę również muszę "dotrzeć"-opalić? Podobno nie, bo ona jest dla takich, kórzy nie umieją palić, więć jej nie zepsują etc., ale z drugiej strony podobno trzeba trochę opalić. Takie lekko rozbieżne wnioski mam po lekturze fajczarskiego abc z różnych źródeł.

4. czy powinienem próbowac do tej fajki wciskać jakiś filtr? Nie wydaje się to możliwe, jest ona taka maął, że kiedy pod czopem ustnika nie ma w komorze miejsca na żaden filtr, chyba, zebym jakiś pociął na plasterki i wsadził tam plasterek filtra.

Na razie po nieudanych próbach starannie przecieram komin i kanał na czop, bo nie wydaje mi się, żeby z tych pierwszych smrodliwych prób miał być jakikolwiek pożytek w sensie nagaru.

Dziękuję, jeśli ktoś z szanownych zabierze łaskawy głos i pozdrawiam nowicjuszowsko.
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Trudne początki z mini fajeczką

Post autor: jar » 12 stycznia 2014, 16:51 - ndz

Przede wszystkim - miło powitać na Forum.

Zaniem dojdziemy do pytań, wyrażę żal iż nie zapoznał się Pan z podstawami - lecz nie z tekstów polsko języcznych. Tutaj
http://www.fajka.net.pl/poradniki/podst ... uczyciela/" onclick="window.open(this.href);return false;
mamy zestaw linków do takich super podstaw.

Bardzo mi ciężko na początek krytykować, ale nie wiem, czy ta jak ją Pan opisuje fajka dobrze rokuje. Proponuję zakupić fajkę z kaczana kukurydzy - corncob. Co do tytoniu - cóż, też szkoda że jakoś umknęły zdania na temat Aalsbo i temu podobnych wytworów. Natomiast warto zapamiętać, iż zapach blendu jako taki nie ma czesto nic, lub wiele wspólnego z zapachem podczas palenia.

Co do pytań:
1. Czy aby na pewno średnica paleniska to 12 mm ? najmniejsze jakie widziałem to 16 mm, standartem jest 3/4 cala czyli 18/19 mm. Długość fajki (to związane z tzw. inżynierią) to minimum jakiś 120 mm, lepiej 135, niektórzy lubią 150 a nawet 160 mm. Jeśli są kłopoty z paleniem, to, poza miernymi umiejętnościami, kładł bym to na karb:
- nie takiej jak trzeba fajki
- nie takiego i niewłaściwie podsuszonego i rozdrobionego oraz nie tak jak trzeba nałożonego tytoniu.

2. Nie wiem co to znaczy "sztynić" wszelako domniemuję że to nie jest komplement. A jeśli Aalsbo nie jest komplementowane to już jest nieźle :) Powtarzam, że zapach tytoniu z opakowania nie ma wiele wspólnego z zapachem i odczuciami podczas palenia. To są bardzo często dwie zupełnie różne sprawy.

3. Każdą fajkę należy opalić. Karbonizacja to temat - rzeka, też o tym sporo nawet w polskim internecie. Niestety niektórzy producenci jako "prekarbonizatu" używali/używają (?) szkła wodnego zabarwionego tuszem kreślarskim. No comment; to sie nie nadaje do palenia. Liczne wpisy choćby w polskim internecie polecaja zedrzeć prekarbonizat (jeśli już z nieznanych powodów ma się do czynienia z tak potraktowaną fajką).

4. Fajki przeznaczone do palenia z filtrami charakteryzyują się specjalną konstrukcją i mają swoich zwolenników. Niestety tu niczego nie doradze gdyż paląc (acz z przerwami) fajkę ponad 50 lat jako żywo nie używałem fajek z filtrami.

Oczywiście pamiętamy, iż fajkę należy palić nie codziennie, piszą że minimum co 24 godziny ale tak naprawdę znacznie lepiej jeśli fajka odpoczywa 3-7 dni lub więcej. W przeciwnym wypadku "zalęgnie się" nieprzyjemny zapach nie "wyparowanego" kondensatu, jego produktów które wsiąkły w drewno, etc.

No i może najważniejsze: dym jest nieprzyjemny i wręcz gryzący dla niewytrenowanych śluzówek, i tak nie należy oczekiwać, iż nie paliwszy uprzednio, po kilku dniach czy tygodniach odczuje się owe przyjemne smaki o których tyle piszą. Niestety najpierw należy odpowiednio wytrenować (podtruć) organizm…

Trzeba też pamiętać, iż portale otwarte - fora dyskusyjne są miejscami gdzie realizuje się wolność wypowiedzi niezależnie od stopnia posiadanej wiedzy i doświadczenia. I tak warto zachować zdroworozsądkową rezerwę do tego, co się wyczytało "w internecie" :)

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Trudne początki z mini fajeczką

Post autor: jar » 12 stycznia 2014, 17:16 - ndz

Ad dendum:
Aby to, co powiedziałem powyżej, nie brzmiało zbyt hermetycznie i tym samym nie tworzyło zbędnego dystansu, niech mi będzie wolno po raz kolejny przypomnieć co to jest owa "inżynieria" fajki. Otóż jest to spełnienie warunków przez producenta dla zapewnienia dobrego palnia. Uzyskuje się to przez:
- dobór dobrego materiału (tu: wrzośca) oraz - co czasem ważniejsze - właściwe jego przygotowanie do obróbki mechanicznej. Podstawy w podanej uprzednio Pipedii.
- wykonanie fajki tak, aby się w niej dobrze paliło, czyli dobranie właściwych wymiarów paleniska i kanału dymowego dla zapewnienia odpowiedniego "ciągu". Jeśli wymiary i ich wzajemne proporcje nie bądą właściwe, to bardzo będzie trudno mieć satysfakcję z palenia. Wspominałem iż kiedyś standartem średnicy paleniska było przysłowiowe 3/4 cala. Średnica kanału dymowego to 3.2 mm (lub nieco więcej). I niejako "na bazie" takiej wiedzy podstawowej różni wykonawcy już swobodnie dobierali proporcje zawsze tak, aby w danej fajce dało się dobrze palić.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Wojtek600
Początkujący
Początkujący
Posty: 34
Rejestracja: 12 stycznia 2014, 12:16 - ndz
Lokalizacja: Kraków

Re: Trudne początki z mini fajeczką

Post autor: Wojtek600 » 12 stycznia 2014, 18:50 - ndz

Dobry wieczór, dziękuję za obszerny odzew.

Rzeczywiście, akurat co do Alsbo to nie drążyłem przed zakupem zbyt gruntownie, pamiętam natomiast, że przeczytałem negatywną wypowiedź w/s Poniatowskiego i pozytywna n/t Alsbo, a ponieważ w trafice nie było zbyt dużego wyboru, dlatego stwierdziłem, że duńczyk Alsbo nie może być aż tak zły. I dalej twierdzę, że fajnie się go niucha bez palenia :P

Potwierdzam, że śednica wylotu komina to rzeczywiście jest 12mm, nie ma pomyłki; fajka taka jak ta zalinkowana na zdjęciach, ona jest bardzo mikra.

to nie jest do końca tak, że nie czytałem; powiem inaczej: czytam cały czas. 8) Doczytuję. Chciałem małą faję, bo z dużą niestety mógłbym raz - wyglądać operetkowo, dwa - nie chccę przesadzać z ilością spalanego tytuniu.
Ale na spokojnie przyjmuję wiadomość, że moja pierwsza fajka, pomimo że "prawdziwa" z prawdziwej fajczarskiej manufaktury o jakiejś jednak renomie - jest najprawdopodobniej trudną do użytkowania ..."zabawką", w kórej można sobie skopcić pokruszonego papierosa, a nie tytoń fajkowy... No trudno - sprawiała wrażenie "poważnej" choć małej ciałem.

Próbowałem stosować różne techniki układania tytoniu jak juz wspomniałem - luźniej/ciasniej, sucho/świeżo - zanim w ogóle zarejestrowałem sie na forum.

Tak przypuszczałem/zacząłem przypuszczać po dwóch nieudanych próbach wzniecenia pożaru na balkonie :lol: , że mała fajka może być karkołomna, ale o tym nie wyczytałem niestety nigdzie zawczasu - nie wynikało to z żadnych tekstów ( uwaga - nie kupujcie mikrych fajek bo tego się nie da rozpalić), nie trafiłem na zwierzenia, że to prawdziwa katorga rozpalić coś takiego, można spalić w ciągu 3 dni kilkadziesiąt zapałek i nie dać rady. Doświadczenie w zasadzie przyszło samo, zadając pytanie dziś na tym forum chciałem tylko ostatecznie potwierdzić, że się nie mylę, nie zaś szukać pociechy duchowej :P .

Tylko w takim razie po co są takie fajusie w ofercie... Najwyżej mała fajka będzie mi służyła do delektowania sie niezapalonym tytuniem podlanym jakimś płynem alkoholicznym, a do wzniecania pożaru zakupię inną, większą. I zapewne rozpalę ją niemalże "od kopa". Podejrzewam, że różnica w stopniu trudności będzie kolosalna.

I tak jestem z siebie dumny niezwykle, że podczas karkołomnych prób fajka nie doznała uszkodzeń od ognia/głodu/wojny/desperacji. Zapewne mozna było ją juz przez te 3 dni nieźle przykopcić "po brzegu".

Ale, ale - czy taki, niech będzie - Alsbo - po zakupie też należy wysezonować/zacząć sezonować w słoiczku ? Taki drobno krojony z torebki?

Dałbym glowę, że za fajczarzem ćmiącym dobry tytoń nie snuje sie zapach pożaru w przydrożnym rowie ( wędzonka lub palone chaszczory), lecz zapachy intrygujące. Dlatego zaryzykowałem z Alsbo, traktując wspomnianego Poniatowskiego jako ryzyko wieksze.

Zalinkowany przez Pana artykuł czytam teraz. Dziekuję. A i miło poznać.

PS "Sztynić" - śmierdzieć. Gwara bardziej wydaje mi się młodzieżowa, nie spotkałem w moich okolicach, słyszałem na żywo w okolicach Inowrocławia/Strzelna. Możliwe, że w użyciu na Dolnym Śląsku również.
Awatar użytkownika
W.Pastuch
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1025
Rejestracja: 05 lipca 2005, 11:50 - wt
Kontakt:

Re: Trudne początki z mini fajeczką

Post autor: W.Pastuch » 15 stycznia 2014, 12:43 - śr

Po kilku latach sezonowania w słoiku tytoń Alsbo świetnie nadaje się jako potpourri do umieszczenie w łazience. O ile do tego czasu nie przeżre szklanych ścianek.
W.Pastuch pipes

https://www.flickr.com/photos/wpastuch/" onclick="window.open(this.href);return false;
frm
Pykacz
Pykacz
Posty: 84
Rejestracja: 11 kwietnia 2012, 18:11 - śr

Re: Trudne początki z mini fajeczką

Post autor: frm » 21 stycznia 2014, 21:29 - wt

A ja rozumiem Wojtka . Sam też lubię małe fajki i w takich palę . Po pierwsze z powodu niewielkich ilości spalanego jednorazowo tytoniu , po drugie z dużą fajką mi nie do twarzy . Niby na pierwszy argument można powiedzieć ,że nie ma obowiązku nabijać do pełna ( savinelli poleca nawet nabijanie max3/4 ) ale pół fajki o średnicy np. 19 mm jakoś źle mi się pali , a z resztą przy niektórych fajkach to i tak za dużo . No i zostaje nadal drugi argument .
Mała fajka przy zachowaniu tradycyjnych proporcji paleniska musi mieć wąski komin . Dla mnie ideałem jest 17 mm .
Właśnie takiej szerokości komin mają wspomniane w tym temacie amerykańskie kukurydzianki ,tzn te najłatwiej dostępne w Polsce . I taką fajkę, również z innych powodów, można polecić początkującemu .
Jeszcze mniejsze , a łatwe i przyjemne w paleniu są gruszkowe 18-tki Bróg .
Mam też fajkę o wymiarach paleniska podobnych do 50-tki Bróg-a - to gruszkowe maleństwo BB 26 . Tylko w odróżnieniu do Bróga ta fajka ma przyzwoitą długość . Pali się w niej normalnie , nie ma żadnej walki o ogień itp. Trzeba tylko odpowiednio rozdrobnić i ułożyć tytoń .
Oczywiście takiej wielkości fajka nadaje się raczej na krótkie przerwy w pracy dla nałogowca niż do nauki palenia .
Jeśli chodzi o małe fajki z wrzośca to na rynku bieda ..... Jeśli już są to albo bezsensownie krótkie albo bezfiltrowe .
golf czarny
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 542
Rejestracja: 21 listopada 2011, 12:27 - pn
Lokalizacja: Gda/Gdy

Re: Trudne początki z mini fajeczką

Post autor: golf czarny » 23 stycznia 2014, 12:52 - czw

Też jestem zainteresowany fajkami raczej mniej pojemnymi. Ale wtedy raczej w kaształtach odbillardowych lub cutty. Ueważam ,że 17mm-18mm to średnica optymalna dla Va , które zazwyczaj palę (przy uzględnieniu odpowiednio wąskiego cięcia, co zazwyczaj w wersji flake jest spełnione) . w moim odczuciu ,chociaż nie jest to regułą, takie węższe fajki koncentrują albo wydobywają smak.
No i kolejną zaletą jest ,że mogę fajkę palić stosunkowo krótko (nawet te małe paleniska wypełniam w połowie)
oraz mogę palić mocniesze tytonie (unikając potęznych dawek nikotyny, na która reaguję wciąż dosyć mocno) .

Kolega wspomniał o corncobach . Ja zkolei mam kilka fajek małych dr. PLumba , kilka starych cutty (właśnie jedną remontuję) a następne stare Yello-boyle czekają. Mam w rażenie ,że przed wojną robiono znacznie więcej małych fajek. Natomiast obecnie nie spotkałem się z sensowną propozycją wtym segmencie. Nie sądzę ,żeby fajka o śr. 12 mm taką była.

Z góry ostrzegam ,że nie wszystko w takich małych fajkach się da palić, Nigdy nie próbowałem aromatów albo grobo cietych tytoni np. grube kostki. Niektórym produktom , zbytnia koncentracja smaku szkodzi na zasadzie lepiej nie poczuć wszystkiego ;).
Awatar użytkownika
blij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 531
Rejestracja: 27 września 2009, 17:19 - ndz
Lokalizacja: Swarzędz, Poznań

Re: Trudne początki z mini fajeczką

Post autor: blij » 23 stycznia 2014, 14:31 - czw

Zatem, jakie konkretnie tytonie proponujecie Koledzy do takich właśnie fajeczek? Ja zawsze - odkąd pamiętam - miałem problem z doborem mieszanek tytoniowych do tak małych palidełek, mimo, że mam ich kilka. Po prostu - nie spotkałem na rynku tak wielu drobnociętych tytoni.
Oto dwie z moich "maleństw":
Obrazek
Obrazek
"...dymu dla nikogo, zapachu dla wszystkich, smaku dla mnie."
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Trudne początki z mini fajeczką

Post autor: jar » 23 stycznia 2014, 14:46 - czw

Ja w swoich fajkach mniejszych rozmiarów palę dokładnie te same tytonie, co w fajkach pozostałych. Większość, jeśli nie wszystkie palone przez mnie tytonie są oferowane w formie Flakes, i wszystkie je starannie rozdrabniam w palcach przed naładowaniem do fajki. Właśnie palę FVF w fajce MASTA z 1918 roku o długości 123 mm., poprzednio paliłem w CIVIC z 1912 roku o długości 115 mm. Obie te fajki są w moim pojęciu fajkami małymi, natomiast średnica palenisk jest taka jak w moich fajkach innych czyli "wychodzi" ze standartu 3/4 cala *). I tak MASTA ma średnicę paleniska 18 mm., CIVIC 17.5 mm.

*) Jeden z moich Stanwelli ma średnicę paleniska ca. 16 mm., wszystkie fajki pozostałe mają średnice 17 - 19 mm.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
frm
Pykacz
Pykacz
Posty: 84
Rejestracja: 11 kwietnia 2012, 18:11 - śr

Re: Trudne początki z mini fajeczką

Post autor: frm » 23 stycznia 2014, 18:41 - czw

Uściślę . Pisząc o małych fajkach miałem na myśli małą główkę i małej pojemności palenisko .
Opierając się na tej systematyce http://www.fajka.net.pl/poradniki/fajka ... ary-tyton/" onclick="window.open(this.href);return false;
należało by mówić o pojemności XS .
Co do długości to jestem raczej za średnimi wymiarami - 130mm to chyba minimum dla prostej fajki . W krótszych jednak trudniej uzyskać chłodny dym .
Ja w fajkach o niewielkich i wąskich kominach paliłem wszystko ( co paliłem ) . Nie spotkałem tytoniu który nie dałby się rozdrobnić . Na pewno flaczki od SG i GH albo tytonie Petersona dają się palić

Zastanawiałem się dlaczego dzisiaj ciężko kupić fajkę o małej pojemności i wysnułem pewną teorię spiskową .
Otóż kilku znaczących producentów fajek jest również producentami tytoni ( a w każdy razie sprzedają tytonie pod własną nazwą ) i w ich interesie jest aby palacze zużywali go jak najwięcej ... hmmmmmmm
Choć przeciwstawić tej tezie można np. serię Minuto Savinelli .

Druga z fajek kolegi Blija bardzo ładna ale jak to często z takimi maleństwami bywa bezfiltrowa
Wojtek600
Początkujący
Początkujący
Posty: 34
Rejestracja: 12 stycznia 2014, 12:16 - ndz
Lokalizacja: Kraków

Re: Trudne początki z mini fajeczką

Post autor: Wojtek600 » 26 stycznia 2014, 13:37 - ndz

blij pisze:Zatem, jakie konkretnie tytonie proponujecie Koledzy do takich właśnie fajeczek? Ja zawsze - odkąd pamiętam - miałem problem z doborem mieszanek tytoniowych do tak małych palidełek, mimo, że mam ich kilka. Po prostu - nie spotkałem na rynku tak wielu drobnociętych tytoni.
Oto dwie z moich "maleństw":[/url]
O, jakie ładne egzemplarze... czyja to produkcja? Tak... ustnik mam zdecydowanie za krótki, taki z dziurką jak na wykałaczkę, nawet nie wiem jak to się klasyfikuje, chyba się nie klasyfikuje w ogóle, mówię o tej huanie 50 bróg.

Ostatnio trochę mi gaśnie, chociaż rozdrabniam jak mogę ( nie na pył, ale bardzo drobno, na dno kilka większych wstążek bez rozdrabniania), trochę podsuszam, nie odpalam świeżego.

@frm - dziękuję za naprowadzenie na artykuł.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Pytania początkujących fajczarzy”