Ashton - Consummate Gentelman

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
wiadrowod
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 104
Rejestracja: 13 stycznia 2012, 11:02 - pt

Ashton - Consummate Gentelman

Post autor: wiadrowod » 24 marca 2012, 18:36 - sob

Dziś Nabyłem puszeczkę tego tytoniu jako że korciło mnie od dawna posmakowanie La.
Zachęcony opisem
"Odpowiednio zbalansowana mieszanka angielska skomponowana z najprzedniejszych tytoni Virginia, Maryland, Burley oraz ze szczyptą Latakii. Znakomity tytoń o średniej mocy przeznaczony dla każdego fajczarskiego dżentelmena. "
oraz faktem że zawartość La jest niewielka postanowiłem dokonać zakupu...
Kiedy otworzyłem z sykiem, szczelnie zamkniętą puszeczkę w pomieszczeniu w którym, o zgrozo nieomyślnie przebywałem z moją lepszą połowicą nastąpiła eksplozja tajfun i hekatomba zapachowa.
Kiedy zamknąłem puszkę chcąc uciekać do innego pomieszczenia by nie oberwać od kobiety pierwszą lepszą rzeczą złapaną i ciśniętą we mnie zostałem powstrzymany i poproszony o kontynuowanie zapoznawania się z nowym nabytkiem ...
O dziwo połowica stwierdziła że tytoń bachnie bardzo ciekawie i to w końcu coś nowego po aromatach cyt - to dużo ciekawsze niż tamte tytonie, waniliowa wanilia , wanilia bez wanilii lub o dużej zawartości wanilii, zapachowy bez zapachowy tytoniowo słodki lub mniej słodki, to fajne jest." Choć stwierdziła że od dłuższego wąchania rozbolała ją głowa ale mimo wszystko była na plus.
wyobraźcie sobie moje zdziwienie po tych słowach.
Ale do rzeczy - tytoniu jeszcze nie paliłem, ale pierwsze wrażenie La zrobiła na mnie ogromne.
Zapach po otwarciu puszki to prawdziwy tajfun który utrzymywał się w mieszkaniu po zamknięci jeszcze dłuższy czas. Faktycznie dłuższe wąchanie tego tytoniu i mnie przyprawiło o małe ćmienie w głowie.
Zapach od razu skojarzył mi się ze starym skórzanym fotelem przesiąkniętym tytoniowym dymem i z pokojem mojego dziadka w którym zawsze panował taki sam zapach.
Nie powiem że od razu mi się to spodobało bo w pierwszej chwili chciałem dać nogę i uciekać ale po dłuższej analizie na tyle zaciekawił mnie ten tytoń że i ja jestem nastawiony na plus.
Tytoń w puszeczce niesamowicie mokry a aromat... no cóż chyba muszę przywyknąć, ale pierwsze wrażenie niesamowite !
Czy może ktoś palił owy tytoń i może podzielić się na forum swoimi odczuciami na jego temat ?
w najbliższym czasie kiedy nabiorę odwagi bądź znajdzie się odpowiednia okazja do konsumpcji postaram się napisać swoją relacje z palenia.
pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
wiadrowod
Fajkowy Dyskutant
Fajkowy Dyskutant
Posty: 104
Rejestracja: 13 stycznia 2012, 11:02 - pt

Re: Ashton - Consummate Gentelman

Post autor: wiadrowod » 29 marca 2012, 15:35 - czw

moja pierwsza LA ...
i strasznie mieszane uczucia, troszkę zaskoczony troszkę zawiedziony i rozczarowany ale nie jest najgorzej.
Po opisach LA na forum zaczęło potężnie kusić w końcu postanowiłem kupić i przekonać się na własnej skórze co to i jak to i w ogóle.
Spodziewałem się trzęsienia ziemi, anielskich zastępów wyśpiewujących hymny, olśnienia, poznania tajemnicy stworzenia i tag dalej...
a tym czasem dostałem ot taki delikatniejszy w smaku niż zwykle tytoń o lekko skarpecianym aromacie podczas palenia :/
takie moje zapoznanie się z LA...

Sam tytoń w smaku ok , bez szału, w puszeczce wilgotny zbity ale daje się go bardzo ładnie palić prosto z puszki bez podsuszania.
Spala się bardzo ładnie do końca zostawiając ładny szary popiołek, prawie bez obsługowo się pali
Smak - i tu miałem straszny problem z ocenieniem
na kilka paleń za każdym razem smakował inaczej w tej samej fajce - ( wrzoścowy churchwarden BLACK WOOD)
za pierwszym razem najlepiej ! - powolne palenie dało mi wiele satysfakcji i bogatą paletę smaków które zaczęły się pojawiać w trakcie.
Palenie nr 1 - najpierw totalne zaskoczenie PORZECZKI .... no tego się nie spodziewałem ale dalej było jeszcze ciekawiej. następnie pojawił się strasznie słodki ale pozytywnie w znaczeniu smak cukierków, im dłużej paliłem tym smak się zaostrzał, gdzieś tak w połowie fajeczki smak stał się lekko korzenny czuć było dosłownie czarny pieprz i ostrą papryczkę ale nic nie gryzło, najprzyjemniej było około 3/4 fajki smak stał się identyczny jak aromat otwieranej puszki z owym tytoniem to było bardzo przyjemne, od 3/4 w dół było już tak przeciętnie - nic szczególnego.
Palenie nr 2 - było już mniej przyjemne :? fajka kopciła się jak komin lokomotywy ( nabita identycznie jak za pierwszym razem) smak dym z komina pieca węglowego :/ nic przyjemnego , do samego końca fajki zmęczyłem ale nie poprawiło się za wiele ...
Palenie nr 3 było już ciekawsze niż nr 2 ale nr 1 już się nie powtórzył... aromat ciekawy bardzo kojarzył mi się z palonym drewnem w ognisku gdzieś w lesie, lekko gryzący smak ale specyficzny i nawet przyjemny.
Takie moje wrażenia z palenia, każdy kolejny raz był już bardzo przeciętny ot taki tytoń ...
No i co dalej ? no cóż nie powiem że jest źle, wrócę na pewno do latakii bo jest nie tyle smaczna i powalająca co intrygująca i ciekawa, jest to bardzo sympatyczna odskocznia po aromatach jakie palę codziennie, ale żeby palić LA na co dzień ? no cóż kwestia gustu. Może po prostu potrzebuję mocniejszych doznań a Ashton jest za słaby ? no cóż wiele przede mną

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ashton”