Wild Geese

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
Cinek
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 738
Rejestracja: 07 października 2004, 18:16 - czw
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Wild Geese

Post autor: Cinek » 06 kwietnia 2005, 21:43 - śr

Producent Von Eicken

Wild Geese - The Sunny Flavour Of Autumn. Virginia, perique i cavendish.
Średniak. Mnie przypomniał smakiem Borkum Riff Champagne.
Na początku, zaraz po zapaleniu, niesmaczny. Po chwili dociera stonowany smak (ciut jakby wrzosowy miód). Pali się niestety mokrawo. Byłby ciekawszy, gdyby użyto lepszych gatunkowo surowców. Pikantność perique słabo wyczuwalny.
Ale kiedy w trafikach posucha... (i nie każdy musi miec kartę wypukłą, by kupować w zagranicznych trafikach przez net, bo - po prawdzie - co chcemy winno byc dostępne w trafikach "za rogiem"...).
Niemniej, nie polecam go początkującym fajczarzom (i trzeba rozetrzec dobrze kawałki flake'ów tkwiące w mieszance, i palic delikatnie, bo tytoń ma skłonność do rozgrzewania; no i ta mokrawość...).
Wild Geese najlepiej mi smakował palony w Corn Cob (w kukurydziance).
Ogólna ocena - 3+
Walą się rządy i królestwa, a... fajka trwa.
Awatar użytkownika
Jarek
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 298
Rejestracja: 30 stycznia 2005, 16:23 - ndz
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Jarek » 06 kwietnia 2005, 23:44 - śr

Tak to jest...Dzikie gęsi... Lepsze udomowione; nie odlatują.
love is...letting him light his pipe at the table after dinner...forgiving her for washing your pipes in the dish-washer
Awatar użytkownika
freemason
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 458
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:03 - śr
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wild Geese

Post autor: freemason » 09 maja 2008, 21:20 - pt

Wild Geese przywiozła mi kiedyś koleżanka, a kupiła go w Czechach. Sprzedawczyni wcisnęła jej tytoń suchy jak siano, który chyba poleżał ponad rok na wystawie.
Musiałem go więc nawilżyć. Na drugi dzień po nawilżeniu nabiłem fajeczkę. Tak tylko trochę - do 1/3. Było z tym sporo kłopotu, bo liście nie nawilżyły się równomiernie i co ja ubiłem, to tytoń jak sprężyna odbijał w górę. W końcu zacząłem przypalać. Zużyłem chyba z 10 zapałek. Palił się kiepsko, co chwile gasł. Ale najgorsze to, że katował język i miał paskudny smak.

Po 3 dniach dalszego nawilżania ponowiłem próbę.
Tym razem tytoń był dobrze, równomiernie nawilżony. Pachniał wspaniale. Pomyślałem - będzie o.k.
Rozdrobniłem jak trzeba i nabiłem wręcz podręcznikowo. Pierwsze, drugie pyknięcie. Poczułem smak!! Niezły, słodko-pikantny, przypominał nieco likier amaretto. Ale po chwili znów to samo. Pieczenie w język, które zabija wszelkie przyjemne doznania. Dym gorący. Starałem się palić możliwie najwolniej jak się dało, a fajka i tak dostała wysokiej gorączki. Dałem sobie spokój. Nie dokończyłem nawet. Gęsi pofrunęły do smietnika.
Awatar użytkownika
freemason
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 458
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:03 - śr
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wild Geese

Post autor: freemason » 16 czerwca 2008, 12:41 - pn

Niech mi święty Samuel G. będzie świadkiem, że już nigdy nie ocenię tytoniu zanim nie wypykam przynajmniej 10 nabić.

Na szczęście nie wszystek Wild Geese wywaliłem. Trochę zostało w drugim słoiku.
Ostatnio spróbowałem, tak z ciekawości i co... i szok.
Tytoń smakuje wybornie. Pali się równomiernie, sucho, chociaż dość ciepło. Smak słodki, wspaniały. Nie potrafię go jeszcze z niczym porównać.

Dlaczego leżakowanie tak mu wyszło na dobre? Nie wiem. Ale wiem, że dziczyzna, w tym dzikie gęsi, najlepsza jest, jak troche skruszeje:)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Von Eicken”