Leonard Dingler LTD – „Boxer”

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

galadh
Początkujący
Początkujący
Posty: 38
Rejestracja: 27 stycznia 2007, 11:25 - sob
Lokalizacja: Wrocław

Leonard Dingler LTD – „Boxer”

Post autor: galadh » 03 czerwca 2008, 23:35 - wt

Witam szanowną brać fajkową!

Dziś na warsztat idzie Leonard Dingler LTD – „Boxer”
Jest to czysta Va, o bardzo silnej mocy (stąd zapewne nazwa), wytwarzana w Afryce.
Pakowana w nietypowe, wysokie opakowania. Tytoń pocięty raczej drobno, dość suchy.
Aromat wydobywający się z pomarańczowej saszetki jest intrygujący – można wyczuć Va z delikatną nutą jakiś ziół (?), na pewno jest to zapach na tyle egzotyczny, abym nie potrafił go określić :D . Po zapaleniu dostajemy „strzał” prosto w szczękę… Moc jest wyczuwalna od pierwszej chwili, jednak na szczęście nie znokautowała mnie zupełnie (może dlatego, że wcześniej zaprawiłem się Holker Twistem). Smak, jak to przy mocnych tytoniach, nie obfituje w owocowe ani kwiatowe niuanse. Niestety, zapach wspomnianych dodatków (może to aromat samej Afryki? :wink: ) nie przejawia się jakkolwiek podczas palenia. Mocna, treściwa virginia, która jednak od tych oferowanych na rynku europejskim nie jest tak „ciężka” (a zwracam na to szczególną uwagę). Pali się chłodno i bezproblemowo zostawiając biały, suchy popiół. Jedynym jej mankamentem jest niemiły zapach dla otoczenia. Znajomi ( tu ukłon w stronę Marcina_Pro i jego żony) stwierdzili wręcz, że śmierdzi. Jest to jednak zapach dla nich nie do zidentyfikowania, więc nie będę go w jakikolwiek sposób do czegoś porównywał. Mi, jako palaczowi, także coś „śmierdziało”. Jedyna rada to zrobić przeciąg w mieszkaniu lub je w ogóle opuścić na czas palenia.
Podsumowując – jest to tytoń godny uwagi, który wielbicielom mocnych wrażeń na pewno przypadnie do gustu. Sam zapewne nie raz po niego sięgnę, gdy przyjdzie ochota na podniesienie ciśnienia.

Pozdrawiam serdecznie,
galadh
Rosnę sobie.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne”