BROWN & WILIAMSON – “Sir Walter Raleigh regular”

Moderatorzy: Moderatorzy, Moderatorzy tytoniowi

Awatar użytkownika
freemason
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 458
Rejestracja: 30 kwietnia 2008, 14:03 - śr
Lokalizacja: Warszawa

BROWN & WILIAMSON – “Sir Walter Raleigh regular”

Post autor: freemason » 04 lipca 2009, 23:21 - sob

Aby urozmaicić sobie trójbój - Va, La, Aromaty, zakupiłem paczkę tytoniu, w którym dominującą rolę gra burley, uzupełniony odrobiną cavendisha. Burley to rzadki gość w moich fajkach. Pamiętam go jedynie z Half and Half i Sherlocka Holmesa.

Sir Waltera znałem dotąd tylko, ze starych amerykańskich reklam prasowych. Zaryzykowałem.

Tytoń, jak amerykański fast-food - szybki i łatwy - rozdrobniony, nie wymagający podsuszania. Wprost z paczki do fajki. Zapach przed paleniem - nic specjalnego, raczej mało obiecujący.

Na dymku trzeba się naprawdę nieźle skoncentrować, żeby wyczuć baaardzo delikatny smak syropu klonowego, orzechów i mięty. Przy mniej uważnym paleniu poczujemy ciepłe powietrze, a w najlepszym razie lekko cygarowy posmak.
Pali sie równo, ale raczej ciepło.

:? Ogólnie - niskosmakowy. Polecałbym głównie zadeklarowanym fanom burleya.
korrg
Początkujący
Początkujący
Posty: 30
Rejestracja: 26 sierpnia 2011, 21:00 - pt
Lokalizacja: Trójmiasto, Bytów.

Re: BROWN & WILIAMSON – “Sir Walter Raleigh regular”

Post autor: korrg » 08 grudnia 2011, 13:29 - czw

Niedawno zakupiłem również zainteresowany czystym Burleyem i rąbkiem onej tradycji. Przyznam, że z rozpakowaniem saszetki miałem problem - podwójna folia, do której bogi wiedzą jak się dobrać, ale może to moja wsobna nieporadność.

Forma tytoniu niemalże piasek. Tytoń, jak kolega wspomniał od razu można ładować. Zapach subtelny, taki słaby Irish Oak, ale zamiast dębu wonieje zmurszałym, przesuszonym drewnem. Mi ten zapach kojarzy się ze starą suszarnią w tartaku. Pierwsze palenie nie było zbyt udatnym. Brałem prosto ze słoja i mimo, iż SWRR spala się do szarego popiołu i w ogóle nie wymaga opieki, to smak miał bardzo słaby, nieco orzechowy. Z niezadowolenia nawilżyłem go w słoju do przesady oraz odstawiłem na ponad miesiąc. Dziś zapaliłem powtórnie, choć naładowałem go przedwczoraj do fajki - na wczorajsze rano. Jednakże nie miałem sposobności go wczoraj palić i stało sianko do teraz. Muszę powiedzieć, że przednie wióry dziś paliłem. Smak dość osobliwy i zmienny, choć nieco za natarczywy. Do 1/3 słodkie orzechy włoskie, orzechy nerkowca potem bliżej nieokreślone cukierki ziołowe, pocukrzona czarna herbata, pod koniec słodkie drewno, którym zarazem pachnie. Po paleniu zostaje słodko-ziołowy posmak. Teraz jedynymi minusami, jakie mógłbym mu zarzucić to kompletny brak ekonomii ze względu na cięcie i wcale krótki czas palenia zarazem. Pali się właściwie, jak shag. No i małą moc posiada.

Kłonię się,
korrg.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne”