O reperacji ustników i zagadnieniach z tym związanych

Historia fajei i ich wytwórców oraz materiałów do wyrobów fajek używanych

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

O reperacji ustników i zagadnieniach z tym związanych

Post autor: jar » 16 września 2009, 17:38 - śr

Temat ustników, w tym ich reperacji, czyszczenia, etc. był wielokrotnie poruszany na naszym Forum, tak więc przede wszystkim podajemy tu linki do wątków i postów już zamieszczonych uprzednio. Ma to ułatwić proste do nich dotarcia Osobom, poszukującym porad w tej kwestii, i, daj Boże, zachęcić do używania naszej wyszukiwarki forumowej. Poniższy zbiorek jest wynikiem wpisania w naszą wyszukiwarkę frazy: "reperacja ustnika". Wiele wpisów zawiera treści, które są tematem do dyskusji, lecz przybliżając tematykę, mogą pomóc w sformułowaniu własnego zapytania dla uzyskania odpowiedzi pomocnej w naszym konkretnym przypadku. Temat będzie uzupełniany poradami, jak postępować, lub: jakie procedury naprawcze można zasugerować w konkretnych sytuacjach/przypadkach tak dotykających Czytelników jak i takich najczęściej spotykanych uszkodzeń ustników. Będąc dalekim od poczucia, iż podano tu wszystko, co ważnego na ten temat znajduje się na Forum, upraszam zainteresowanych o uzupełnienia.
nasz FAQ
naprawa ustnika
Ustniki ebonitowe
pekniety czop
niektóre wpisy z wątku: Uszkodzone ustniki i Mr.Bróg
Zbyt ciasny / wąski kanał w ustniku
Ustnik bardzo slabo sie trzyma
tamże
...jeśli luz nie jest zbyt duży, po prostu lekko przesmarowuje trzpień woskiem pszczelim, takim czyściutkim, z bryłki czy kawałka kupionego za 5 zł na targu warzywnym od pszczelarza który sprzedawał miód (mam oczywiście w pracowni różne woski, ale tu, do wrzośca stosuje taki najnormalniejszy, byle czysty) i tak włożywszy ustnik pale kilka fajek; na ogół to pomaga....
..Natomiast jeśli luz jest znaczny, to podgrzewam trzpień nad delikatnym płomieniem palnika ...ale lepiej świecy czy nawet zapalniczki - chodzi o to, by płomień był "bławy" - nie agresywny - a więc podgrzewam tak sam trzpień, i wkładam a raczej wpycham, choć właściwiej - wkręcam wpychając/rozpychając "rozpierająco" z niesłychanym wyczuciem - nie do końca ale tyle, ile "oko me i czucie mej ręki nakazuje" w otwór kanału dymowego na zakończeniu trzpienia odpowiednio zeszlifowany na bardzo delikatny stożek pręcik żelazny - starannie, z zachowanie osiowości doszlifowany z choćby grubego....gwoździa. Mam świadomość paradoksu - bo ja mówię i używam jednak stożka jako owego kopyta/rozpychacza - a trzpień jest walcem - ale to działa znakomicie, nie niszcząc walcowatości, równoległości trzpienia.

Myślę, ze dowcip polega na proporcjach pomiędzy delikatnością skosu/kąta owego stożka a elastycznością i spoistością materiału z którego zrobiony jest ustnik, a wiec i trzpień, który ma spora tolerancje na rozpęcznianie z zachowaniem swojej formy pierwotnej czyli walca. Zapoznałem się z tą metodą jako dziecko patrząc na fajczarzy - Przyjaciół mego Ojca, a po wielu latach zauważyłem z rozczuleniem, ze jest to tak zwana metoda firmy PIMO, o czym pisałem na Forum podając link, a są tam zamieszczone obrazki poglądowe, takie jak ten z ich strony:narzędzia PIMO
Tutaj te stożki wyglądają jak frezy i sa najpewniej przeznaczone, aby je zamontować w jakiejś rączce/chwytaku dla wygodnego użycia, ale cała "filozofia" tego narzędzia to delikatne rozepchnięcie stożkiem metalowym rozgrzanego dla nadania mu elastyczności trzpienia.

NIE POLECAM aby tą technikę stosować nie mając w niej sporej wprawy oraz podstawowej choćby wiedzy i praktyki na temat materiałów z których wykonywane sa ustniki, jakkolwiek nie święci garnki lepią, i myślę ze po treningu na takich fajkach "do zezłomowania" osoba sprawna w rękodziele może osiągnąć znakomite rezultaty. Ja samemu ta metoda chyba z 8 swoich starych fajek doprowadziłem do właściwego stanu użyteczności, jeśli w niektórych z nich z czasem trzpień "sklęsnął" (bo z takiego ebonitu czy wulkanitu jest zrobiony) to przesmarowuje go delikatnie woskiem, który wchłania się po kilkakrotnym paleniu danej fajki, i wszystkie moje fajki są obecnie w stanie dla mnie idealnym.

może nietypowe, ale to także może być rozumiane jako rodzaj reperacji:Jak przerobić fajkę na filtr 9mm na bezfiltrówkę?
temat specjalistyczny - dbałość o zachowanie sygnatur w procesach restauracji, watek: Sygnatury na ustniku
Zapchany ustnik !!

Mimo że temat tego wątku w zasadzie traktuje o reperacjach, siłą rzeczy wiążą się z nim zagadnienia czyszczenia ustników, o czym czytamy m.in. w następujących miejscach:
czyszczenie ebonitowego ustnika
Ustnik
niektóre wpisy z wątku: fajka "allegrówka"
Bardzo cuchnący ustnik..
niektóre wpisy z wątku: 2 fajki do renowacji proszę o pomoc
niektóre wpisy z wątku:Fajki do renowacji
tamże czytamy:
USTNIK:
1. Wybielacz z zawartością chloru (może być najtańszy).
2. Spirytus, tak przede wszystkim spirytus. Spirytus jest najważniejszy.
3. Papier ścierny (wodny) od 400 do 2000 a nawet 2500(moim zdaniem wystarczy 2000).
4. Pasta polerska.
5 Do wykończenia, tu już jest różnie, można użyć carnauby lub wazeliny kosmetycznej (lub obu).
wybielacz do czyszczenia starych ustników ebonitowych
Pasta polerska do ustnikow
Polerowanie stilamidu?
Czyszczenie długich fajek
niektóre wpisy z wątku: Życie po życiu, czyli renowacja pewnej fajki
Czyszczenie generalne ustnika
Duży problem z doczyszczeniem ebonitu...
niektóre wpisy z wątku: Poszukiwany nowy peterson churchwarden dublin
i nawiązanie do wątku na temat materiałów używanaych do wyrobów ustników
Jak rozpoznać materiał ustnika?

W wątku:Uszkodzony Peterson - pomocy...czytamy m.inn....odłączył się czop ustnika i pozostał w cybuchu (jeśli nie mylę nazewnictwa)....i - w jednym z kolejnych wpisów:...osobiście bałbym się wyciągać czop na siłę....

tak więc na zakończenie powyższej, być może nużącej dla oka listy, pozwalam sobie przypomnieć metodę postępowania w takich przypadkach. Otóż główkę z odłamanym czopem uwięźniętym w wylocie kanału dymowego trzonu, lub choćby sam trzon z tkwiącym w nim czopem poddajemy kąpieli w spirytusie dla wypłukania/"poluźnienia" ew. "przyklejenia się uwięźniętego odłamanego czopa tak z racji produktów smolistych jak i zwykłego "zastarzenia", jeśli rzecz w tym stanie długo gdzieś leżała. Po jakimś czasie (czasem kilkadziesiąt minut, czasem aż kilka dni) dobrałbym odpowiedni wkręt z ostrym gwintem z rodzaju takich wkrętów samowkręcających się np. w drewno o odpowiednio dobranej średnicy, i wkręciłbym go z czuciem na głębokość ca 4-6 mm w otwór w uwięźniętym czopie. Teraz trzymając główkę w jednej ręce drugą ręką silnie lecz z dużym wyczuciem próbowałbym ruchami obrotowymi/okrężnymi, trzymając za ów wkręt np. małym ręcznym imadełkiem czy zwykłymi kombinerkami, wykręcić/wyjąć ów uwięźnięty czop. W wypadku nieudanej próby całość wraca do spirytusu i po jakimś czasie ponawiam próbę - aż do osiągnięcia pozytywnego rezultatu. W przypadkach trudnych - jeśli sprawa się mimo wszystko nie bardzo udaje, zwracamy się po pomoc profesjonalną.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
yopas
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 767
Rejestracja: 10 marca 2009, 12:10 - wt
Lokalizacja: Warszawa

Re: O reperacji ustników i zagadnieniach z tym związanych

Post autor: yopas » 17 września 2009, 12:54 - czw

A czy istnieje jakaś prosta możliwość wygładzenia kanały dymowego w bentowym ustniku (solid rubber bodajż) bez konieczności prostowania?
Mam ten problem, że podczas czyszczenia wycior wyraźnie haczy się o jakieś wewnetrzne wykorty...
Ukłony i podziękowania
y,
[...]
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: O reperacji ustników i zagadnieniach z tym związanych

Post autor: jar » 17 września 2009, 14:27 - czw

jeśli chodzi o szlifowanie wnętrza/"świała" kanału dymowego w ustnikach nie prostych (bent)
to teoretycznie - tak, znamy takie możliwości, ale w praktyce - rezultaty bywają różne. Przyjętą przez wielu procedurą postępowania jest:

- wpierw przygotowanie narzędzia, czyli sznureczka/grubej nitki czasem cienkiego druciku o średnicy ok połowy (w przypadku sznureczka - więcej niż połowa) średnicy kanału który ma być szlifowanym, a długości ok 3x długość opracowywanego ustnika. Zopatruję ten sznureczek lub drut w zgrubienie pośrodku. Owo zgrubienie winno mieć średnicę odpowiadającą średnicy kanału szlifowanego. W przypadku takiego "narzędzia z nitki/sznureczka tworzę to zgrubienie wiążąc zwykły supełek, w przypadku zastosowania drutu często nalutowywuję pośrodku jego długości kawałeczek długi na np 2 lub 3 mm odpowiednio dobranej rurki, który to kawałeczk jeszcze nacinam/"uchropowacam"/moletuję na jego powierzchni. Tak przygotowane "narzędzie" wprowadzam do kanału, a oba jego końce wystają ze znacznym zapasem z obu otworów ustnika. Następnie zabezpieczam wlot i wylot ustnika przed "rozwierceniem/rozszlifowaniem/"rozrajbowaniem" za pomocą krótkich odcinków dobrze dopasowanej cieniutkiej rurki metalowej, przez które są oczywiście przewleczone końce naszej nitki czy drutu tak, aby wystawały na zewnątrz.

Jako medium ściernego/szlifierskiego stosowałem czy to sproszkowany pumeks, czy to znaną od dawna acz dziś już zapomnianą tzw. tryplę czyli ziemię okrzemkową, czy to "nowoczesny" i łatwy jak sądzę do dostania w sklepach z materiałami ściernymi czy szlifierskimi sproszkowany korund czy karborund. Taki proszek rozcieńczałem wodą do konsystencji papki, doprowadzam do tego, aby znalazł się on w środku kanału dymowego (czy to "zadając" taką "pastą" wnętrze ustnika przed wprowadzeniem tam sznureczka czy drutu, czy to już potem - pendzelkiem - jeśli konsystencja niegęsta, a nawet strzykawką) , i ruchami posuwistymi owego sznureczka czy drutu, który swoim zgrubieniem dotyka ścianek, szlifuje je znajdującym się tam środkiem ściernym.

Na podobnej zasadzie mogę sobie wyobrazić pracę ostrym wyciorem zamocowanym w wolnoobrotowej - może ręcznej wiertarce i "zadanym"/nasączonym wspomnianym środkiem ściernym. W takim przypadku także będzie ważne odpowiednie zabezpieczenie wlotu i wylotu. Tyle, że tu praca odbywała by się dzięki ruchom obrotowym a nie posuwistym. W takim przypadku może by było warto zasosować papkę gęstą, z wyraźnymi ziarenkami grubszego środka ściernego, a rolę kapitalną dla sensu i powodzenia całej operacji odgrywa - jak zresztą i w poprzedniej technice - zabezpieczenie końcowych wylotów ustnika przed rozszlifowaniem.

Hope it helps :)

Jak zawsze

Jacek A. R.

DODANE: proszę o wybaczenie, iż od razu nie podałem, że w roli takiego drucika znakomicie sprawdzały mi się stare struny od gitary klasycznej - te w oplocie.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: O reperacji ustników i zagadnieniach z tym związanych

Post autor: JSG » 18 września 2009, 10:13 - pt

Pozwole sobie zacytować część dyskusji w której brałem udział na grupie alt.fajka
On 23 Gru, 11:32, andnn <andrzej.no...@gmail.com> wrote:

> Podepnę się pod ustnikowy temat bo też borykam się z ustnikowym
> problemem, aczkolwiek trochę innej maści. Otóż wszedłem niedawno w
> posiadanie ustnika pasującego do posiadanej wcześniej główki, z której
> oryginalny ustnik wyrzuciłem bo został w znacznej części zjedzony
> (bleee...) przez poprzedniego właściciela rzeczonej fajeczki.
> Ucieszyłem się bo fajka nawet ładna a ustnik praktycznie taki sam.
> Tyle tytułem wstępu a teraz problem - otóż ustnik jest dość dziwnie
> "skonstruowany" w środku - od czopa do mniej więcej dwóch trzecich
> długości otwór jest okrągły w przekroju, później nagle staje się
> płaski bardzo wąski. Co więcej miejsce zmiany kształtu otworu nie
> przebiega łagodnie, ale pod kątem 90 stopni co powoduje że przez to
> miejsce nijak nie mogę niczego, poza bardzo cienkim i wyłysiałym
> wyciorem przepchać. Zadaję więc pytanie jak, w miarę bezpiecznie,
> powiększyć, rozwiercić ten płaski i cienki odcinek nie niszcząc
> całości? Zaznaczam że ustnik jest lekko wygięty i przewiercenie wzdłuż
> ustnika zwykłym wiertłem nie jest możliwe. Zastanawiałem się czy nie
> spróbować rozprostować na ciepło ustnika, poprawić otwór i później
> znów na ciepło przygiąć... Z góry dziękuje za wszelkie sugestie
> And


Z prostowaniem i gięciem zawsze wiąże się spore ryzyko... Ja czasem na
mikrosilnik zakładam wycior i na średnich obrotach (do wszystkiego
innego używam minimalnych) wprowadzam wycior do ustnika, metoda ta
jest wariacją na temat odczyszczania bardzo zasyfionych ustników tylko
tam stosuje najniższe obroty. Plecionka nie działa jak wiertło i się
wygina, jednak tarcie i temperatura powodują że otwór się nieco
wyrównuje.
Może to nie najlepsza metoda, może wręcz bardzo niewłaściwa,
stosowałem ją zaledwie dwa razy, z pozytywnym skutkiem, ale każdy
przypadek jest inny, może u ciebie nie zdać egzaminu
Cała dyskusja, bo to co tu wkleiłem to moja jedynie odpowiedz, a rozwiązanie okazało się czymś pośrednim między moją radą a Rotma.
A może wkleić tu całą dyskusję, biorąc pod uwagę charakter tego wątku- który ma za zadanie służyć jako kompendium wiedzy i kondycję grupy alt.fajka?
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: O reperacji ustników i zagadnieniach z tym związanych

Post autor: jar » 18 września 2009, 10:51 - pt

myślę, że może podanie samego linku wystarczy, tym bardziej, że część dyskusji jest normalnym dla toku dyskusji, godnym szacunku "gdybaniem", i nie wszystkie wspominane tak sprawy/tematy są pewnikami.

Jeśli w wygiętym ustniku przy jego wlocie i wylocie kanał dymowy ma przekrój okrągły, a pośrodku przekrój jest owalny, to znaczy że proces gięcia był przeprowadzony bez właściwego wypełnienia kanału dymowego aby się nam nie odkształcił w procesie gięcia; zasada jest prosta, taka sama jak przy gięciu rurek. Takimi wypełniaczami są tradycyjnie: kalafonia, masa na bazie kalafonii, czy tzw. faserkit, którą to masę wlewa się po jej roztopieniu, gięto po jej zakrzepnięciu/zestaleniu, a kiedy kształt był nadany - rzecz się podgrzewało i wypełnienie wylewano. Wymieniam ten stary sposób dla próby wyczerpania tematu, wyliczenia znanych mi technik. Nowszym sposobem - i ten raczej winien być polecany do prac z ustnikami - jest użycie cienkiego elastycznego nie tyle drutu ale raczej mini żmijki hydraulicznej, np. cięgła Bowdena czy nawet grubej struny, która jest elastyczna ze swej natury, a owijka przypominając swymi kierunkami jakby kierunki nacięcia gwintu na wkręcie (to porównanie, to nie dosłownie) będzie pomocną gdy takie wypełnienie będziemy wyjmowali oczywiście ruchami obrotowymi, jakby wykręcając je po zakończeniu operacji gięcia. To tylko dygresja na temat robienia od nowa/gięcia ustników z materiałów poddających się obróbce plastycznej; w przypadku takich utrudniających palenie przewężeń światła przewodu dymowego samemu próbowałbym stosować szlifowanie wewnątrz ustnika, jak o tym już mówiliśmy w tym wątku.

Przy okazji pragnę wspomnieć, niejako uzupełniając swój poprzedni wpis, o istnieniu wierteł elastycznych; wyobraźmy sobie taka "mini żmijkę hydrauliczna": improwizowaną jak wspomniałem z grubej struny czy cięgła Bowdena z przylutowaną/zamocowaną na końcu końcówka zwykłego wiertła.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: O reperacji ustników i zagadnieniach z tym związanych

Post autor: jar » 06 marca 2014, 09:07 - czw

Kilka uwag na temat reperacji ustników
z ilustracjami
http://rebornpipes.wordpress.com/2014/0 ... -rochacki/" onclick="window.open(this.href);return false;

Jak zawsze

jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fajki - czasy, miejsca, wykonawcy, materiały, warsztat”