Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Historia fajei i ich wytwórców oraz materiałów do wyrobów fajek używanych

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
jurandb
Początkujący
Początkujący
Posty: 19
Rejestracja: 30 grudnia 2009, 13:50 - śr
Lokalizacja: Mirowice / Grójec

Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: jurandb » 12 stycznia 2010, 21:34 - wt

Założę nowy wątek, kopiuj-wklejając wypowiedź moją z innej konwersacji. Wydaje się, że temat może być ciekawy....

----------------------------------------------------------------------------------------------
Korzystając z faktu, iż mamy tu zacnych znawców, chciałem wrzucić jeszcze jeden temacik. Ma to związek z bejcowaniem. Otóż ciekaw jestem, czy ktoś wie, jak drzewiej, czyli 100-200 lat temu koloryzowano fajki. Chciałbym sobie poeksperymentować w tym temacie i nie stosować współczesnych bejc syntetycznych na alkoholu czy innych rozpuszczalnikach, robiąc homemadeowe fajeczki.

Czy nie wie ktoś czy do koloryzacji kiedyś używano np. naparu z czarnej herbaty, odwaru z kory, tudzież czegoś na wzór odwaru z łupin cebuli (tak - tak jak jajka na Wielkanoc!).

Ciekaw jestem, czy można tą metodą skostruować w 100% "ekologiczną" (poza ustnikiem fajkę, do palenia czystej, ekologicznej Va bez syntetycznych zapachów.
-----------------------------------------------------------------------------------------------

Mam nadzieją, że będzie to początek interesującej dyskusji ;-)
Πάντα ῥεῖ καὶ οὐδὲν μένει - Wszystko płynie, nic nie stoi w miejscu

Heraklit
Awatar użytkownika
Brachytron
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 391
Rejestracja: 13 września 2007, 08:14 - czw
Lokalizacja: Ławica
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: Brachytron » 12 stycznia 2010, 21:51 - wt

Kilka lat temu przegryzałem się przez zagadnienie barwników roślinnych, myślę, że czochrając sieć znajdziesz wiele ciekawych stron a istotne informacje wyczytasz między wierszami. Nie mam pod ręką swoich notatek z tamtego czasu ale ogólnie pamiętam, że uzyskanie barwnika tą drogą jest niełatwe a efekt nie zawsze adekwatny - to nie są barwy o takim wysyceniu jak bejce syntetyczne dostępne w handlu. Jeśli miałbym Ci coś polecić jednak, to użyłbym szyszek olchy (dużo garbników) zalanych wodą i odstawionych na kilka nawet dni - da mocny herbaciany brąz. Zima jest najlepszym okresem na zbiór. Oczywiście jak to się przyjmie na drewno to inna sprawa - warto by pokombinować na gorąco. Robiłem próby z zalewaniem szyszek alkoholem by uzyskać coś w rodzaju bejcy spirytusowej, lecz ten wyciągnął z nich jakiś zielony barwnik. A druga roślina jakiej bym użył to cebula a konkretnie jej łusek, jak do jaj wielkanocnych.
Zawsze będę początkujący...
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: jar » 12 stycznia 2010, 22:04 - wt

jeśli o bejce jako takie chodzi, nie zabieramn bezpośrednio głosu w tej dyskusji, natomiast odzywam się, aby uczulić na sprawę skutków ubocznych zastosowania takiego czy innego barwnika, który penetrując strukturę wrzośca w jakimś stopniu może wywierać wpływ na "pracowanie" wrzośca a więc i na smak fajki. Wiemy, iż skomplikowane procedury curingu wrzośca mają na celu pozbycie się/"wygonienie" kwasu taninowego, i mając to na uwadze tak dobierałbym barwniki, aby przypadkiem tanina nie "powróciła" do struktur wrzośca.

Wiemy, iż w wielu przypadkach fajki z wrzośca nie są wogóle bejcowane a po wypolerowaniu pokrywane carnaubą. Barwa powierzchni sama z siebie szlachetnie ciemnieje z wiekiem.

Jak zawsze

Jacek A. R.

P.S. Pragnę serdecznie pogratulować Autorowi wątku tej jego pierwszej fajki. Jej "kanciastość" wpisuje ją w kategorię fajek panelowych lub panelopodobnych.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
Brachytron
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 391
Rejestracja: 13 września 2007, 08:14 - czw
Lokalizacja: Ławica
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: Brachytron » 12 stycznia 2010, 23:42 - wt

Metody curingu są tak skomplikowane jak długotrwałe. Bejcowanie jest relatywnie krótkotrwałe i powierzchniowe. Żaden średnio przytomny fajczarz nie będzie raczej brał przykładu z Petersona i nie obejcuje sobie komina. Przy zachowaniu pewnej ostrożności nie obawiał bym się powrotu substancji. Ale uwaga słuszna trzeba myśleć i uważać co się robi.
Osobiście zarzuciłem eksperymenty z takimi barwnikami, bo nie widziałem w tym sensu. Oczywiście fajnie jest zrobić fajkę metodami dawnymi, ale nie po to technika idzie do przodu by z niej nie korzystać. Historia postępu, wynalazczości czy ludzkości w ogóle wskazuje, że nowe zazwyczaj jest lepsze.
Zawsze będę początkujący...
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: jar » 13 stycznia 2010, 00:03 - śr

Nie mam zamiaru wchodzić w polemikę z kilkoma z zaprezentowanych powyżej stwierdzeń. Proszę jedynie o pamiętanie o prawie Kopernika/Grishama mówiącym, że zły pieniądz wypiera dobry pieniądz. Warto także mym zdaniem pamiętać, że w wielu dziedzinach ludzkiej działalności zmienił się cel działania. Dokładniej: zmieniła się hierarchia ważności. Niedawno celem wykonywania danej działalności było uzyskanie jak najlepszego produktu czy usługi, a profit materialny był tego niejako konsekwencją. Obecnie maksymalny profit jest celem samym w sobie, a jakość i trwałość produktu czy rzetelność usługi jest zbyt często sprawą drugorzędną. Aby nie teoretyzować: upraszam o porównanie jakości/niezawodności samnochodów osobowych np. marki Toyota produkowanych w latach np. 1982- 1993 z późniejszymi, czy komputerów Macintosh Apple produkowanych do roku 2000 i obecnie. Nudne byłoby przywoływać owe informacje pisane "drobnym druczkiem" znajdujące się na wielu dokumentach typu umowy bankowe, umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych w tym GSM, etc.

O fajkach napisano już tyle - i to np. w Pipedii - że byłoby banałem wracać do tego tematu. Rekapitulując: tak, w imię dość odległych wielu ludziom racji święci tryumf podział na: stare - nowe, zamiast na: dobre i nie tak dobre. I zawsze warto pamiętać, czemu ma służyć postęp, i czy dana nowość rzeczywiście wypełnia znamiona postępu. Jedno jest pewne: w dziedzinie obrotu pieniędzmi rozumianymi/traktowanymi jako towar osiągnięto niebywały postęp.

Jak zawsze

Jacek A. R.

EDIT: przepraszam za mylną pisownię, oczywiście mam na myśli prawo Kopernika/Greshama.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
Brachytron
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 391
Rejestracja: 13 września 2007, 08:14 - czw
Lokalizacja: Ławica
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: Brachytron » 13 stycznia 2010, 09:30 - śr

Jarze, podałem stwierdzenie ogólne, ogólnie prawdziwe, a Ty skupiasz się na dowolnie wybranych przykładach, które mógłby każdy podać z własnego doświadczenia. Zawsze są wyjątki, zwłaszcza gdy uogólnienie duże.

Generalizacja jest sztuką, a i czasem szeroko spojrzeć też nie łatwo, czego Ci życzę.
Zawsze będę początkujący...
yopas
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 767
Rejestracja: 10 marca 2009, 12:10 - wt
Lokalizacja: Warszawa

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: yopas » 13 stycznia 2010, 10:52 - śr

Brachytron pisze:Jarze, podałem stwierdzenie ogólne, ogólnie prawdziwe
Co to znaczy ogólnie prawdziwe? To oczywiście coś innego niż prawdziwe, prawda? Bo gdyby twierdzić, że jest prawdziwe, to powyższy post jara udowadnia, że prawdziwe jednak nie jest.
Kłaniam się.
y,
[...]
Awatar użytkownika
tomasz_z
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 979
Rejestracja: 20 września 2006, 12:00 - śr
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: tomasz_z » 13 stycznia 2010, 11:16 - śr

Opierając się na swoim wykształceniu stricte technicznym oraz doświadczeniu z drewnem, dodam tylko, że akurat bejca spirytusowa wnika po jednokrotnym barwieniu zaledwie na ułamek milimetra we wrzosiec (można to sprawdzić w praktyce, zeszlifowując powierzchnię próbną obok bejcowanej i mierzyć zmiany koloru w miarę postępu szlifu). Stosowanie wielokrotnych bariweń wcale nie zwiększa penetracji - bo wolne przestrzenie powoli są zapełniane pigmentem i zmieniają zdolność wrzośca do wchłaniania nowych warstw; kolejne warstwy zwiększają natomiast nasycenie barwy poprzez większe wypełnienie wrzośca większą ilością pigmentu.

Nawet jeśli popatrzeć na to stricte fizycznie - ruch ciepła odbywa się w kierunku od ciepłego w stronę chłodną i w tamtą stronę właśnie będzie odbywać się ruch i ciepła i ew. wilgoci. Z tego też względu trudno mi sobie (powtarzam: technicznie czy fizycznie) wytłumaczyć jak bejca mogłaby "wnikać" wgłąb, tym samym wpływać na smak palonego tytoniu.

Co do umiaru - potrzebny oczywiście jest zawsze.

Przypomnę - zaczerpnięte z wielu źródeł fajkarskich - że po bejcowaniu zawsze wykonuje się większy lub mniejszy szlif, rzadko kto i rzadko kiedy zostawia pełną warstwę bejcy. W związku z tym ilość pigmentu znowu ulega redukcji.

Sam stosuję czasem kilku (nasto?) krotne barwienie - bo wielokolorowe - i wiem, jak uważać trzeba przy szlifowaniu nowym papierem o granulacji (uwaga!) 2000 czy 2500 , bo łatwo jest przetrzeć kolor.

Ale... nie zbadane są teorie i prawa natury, być może cały wywód jest błędny, a myślenie nieprawidłowe. Oceńcie sami.

ps. a curing - jako element "poprawy smaku" oczywiście ważny jest, a jakże! Sam z racji możliwości stosuję air curing czyli najprościej w świecie - leżakowanie klocków - obecnie - już te które obrabiam, mają ok. 0,5 roku leżenia u mnie. Wiem, to jest NIC; ale mam nadzieję, że czas ten będzie się teraz wydłużać z racji tego, że zamawiam coraz to nowe klocki, z których stosując kolejkę FIFO (z reguły), każdy prawie ląduje w koszu do leżakowania. A oil curing.... marzenia... może kiedyś.... a wtedy - żadnej bejcy nie będzie (nie wyobrażam sobie malowania spirytusem powierzchni "natłuszczonej").
follow the white rabbit...
gg# 1668157

http://www.zembrowskipipes.com" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: JSG » 13 stycznia 2010, 11:26 - śr

Mam wrażenie że to jest zależne od okresu który przyjmiemy za długi, jeśli weźmiemy pod uwagę jedno góra dwa ludzkie życia, ostatnie czasy dowodzą nam że nowe jest "nie tak dobre" jeśli jednak przyjmiemy za okres długi całe wieki, czy wręcz tysiąclecia bądz ery, to na tej przestrzenia rozwój zwykle niósł ze sobą dobre skutki. Tylko teraz pytanie, czy w zakresie fajkarstwa i fajczarstwa zastosować doświadczenia pierwsze czy doświadczenia drugie.
Ta dziedzina nie jest zbyt starą dziedziną, fajka w takiej formie jaką my znamy istnieje ile... półtora wieku... miała to nieszczęście że trafiła na ten okres rozwoju cywilizacji, który doszedł do tego momentu gdy wszystko próbuje obrócić w złoto- może powinniśmy poszukać jakiś odniesień do tego czy nie mieliśmy już do czynienia z takimi falami w przeszłości kiedy dobre przeradzało się w nie tak dobre na przestrzeni kilku ludzkich pokoleń, by potem znów być dobrym, a nawet lepszym.

Moim zdaniem obaj Panowie mają rację, tylko operują w różnych wymiarach.

Co do bejcowania, 100-150 lat temu, jeśli moje, oparte o pewne źródła, choć niezbyt precyzyjne wyobrażeni stosunku do fajki raczej fajki bejcowane nie były, były wykonywane, palone, wyrzucane, gubione, łamane... wrzosiec pod wpływem czasu ciemnieje, palony, pod wpływem substancji z tytoniu i temperatury ciemnieje zdecydowanie szybciej. Nowo zrobiona fajka, palona codziennie po trzech miesiącach będzie miała taki kolor jak większość fajek.
Ostatnio zmieniony 13 stycznia 2010, 13:30 - śr przez JSG, łącznie zmieniany 1 raz.
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: jar » 13 stycznia 2010, 12:12 - śr

Tomku: jasne dla mnie iż sam barwnik z bejcy nie wniknie głęboko, (choć samemu wspominasz, że pigment "wlezie" w strukturę wrzośca) ale barwniki naturalne jeśli zawierają "soki" (ang. sap) z drewien nasyconych taniną - mogą spowodować że barwa być może nie wniknie głęboko w struktury wrzośca, ale zapach i smak czyli frakcje lotne - taki "duch" mówiąc żartobliwie - tak. Zatem może nie tyle bejca jako pojęcie ogólne ale: pewne konsekwencje takiej a nie innej bejcy nie pozostaną obojętne dla smaku palenia w danej fajce. I tylko o to mi chodzi. A co do barwienia wrzośca poddanego curingowi olejowemu: przecież i starsze Dunhille i nowe fajki jak Ashton czy Ferndown były/są poddawane traktamentowi olejowemu, a potem są bejcowane. Przecież curing olejowy nie polega na natłuszczeniu powierzchni a na przepłukaniu struktur wrzośca kąpielą olejową po czym na dokładnym usunięciu wszelkich jej pozostałości, w Polsce wspominał o tym bodaj w swoich wypowiedziach p. Krzysztof Woźniak. Inaczej: gdyby celem curingu olejowego było pozostawienie resztek kąpieli olejowej na stałe w strukturach wrzośca, to polecane i szeroko stosowane kąpiele w spirytusie nie miały by sensu w wręcz niszczyłyby wartości użytkowe fajek które zostały wykonane z zastosowaniem traktamentu olejowego.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
tomasz_z
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 979
Rejestracja: 20 września 2006, 12:00 - śr
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: tomasz_z » 13 stycznia 2010, 12:19 - śr

jar pisze:Przecież curing olejowy nie polega na natłuszczeniu powierzchni a na przepłukaniu struktur wrzośca kąpielą olejową po czym na dokładnym usunięciu wszelkich jej pozostałości, w Polsce wspominał o tym bodaj w swoich wypowiedziach p. Krzysztof Woźniak. Inaczej: gdyby celem curingu olejowego było pozostawienie resztek kąpieli olejowej na stałe w strukturach wrzośca, to polecane i szeroko stosowane kąpiele w spirytusie nie miały by sensu w wręcz niszczyłyby wartości użytkowe fajek które zostały wykonane z zastosowaniem traktamentu olejowego.
Dokładnie o to mi chodzi. Po usunięciu - bejcować można - choć (tak myślę, bo doświadczeń nie mam) i tak drewno pewnie ściemnieje - jednak temperatura plus olej (bądź co bądź zawsze coś zostanie) wpłynąć mogą na kolor. A to też może dać fajny efekt.
A piszę, że b ym nie barwił po oil curingu - dlatego, że wiedzy nie mam. I dlatego, że właśnie spirytus + olej nie koniecznie mi się widzą jako para. Ale faktem jest że i Ashton i Barling a teraz i Radice mają (mieli) po oil curingu fajki bejcowane - świadczy o tym, że jest to możliwe.
follow the white rabbit...
gg# 1668157

http://www.zembrowskipipes.com" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: jar » 13 stycznia 2010, 12:43 - śr

dokładnie tak, Miły Przedmówco, po traktamencie olejowym możliwe jest bejcowanie. Wiem że olej kojarzy się z natłuszczoną powierzchnią i tu rzeczywiście nijak się bejce nie przyjmą, ale jeśli wyobrazić sobie proces oil curingu jako przepłukanie struktur wrzośca olejem - taka za przeproszeniem "lewatywa" z oleju dla wypłukania/pozbycia się wszelkich sap'ów a zwłaszcza kwasu taniniowego, a potem usunięcie pozostałości tłuszczu/kąpieli olejowych, to sprawa może już nie wyglądać aż tak paradoksalnie.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
tomasz_z
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 979
Rejestracja: 20 września 2006, 12:00 - śr
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: tomasz_z » 13 stycznia 2010, 13:36 - śr

jar pisze:taka za przeproszeniem "lewatywa" z oleju dla wypłukania/pozbycia się wszelkich sap'ów a zwłaszcza kwasu taniniowego, a potem usunięcie pozostałości tłuszczu/kąpieli olejowych, to sprawa może już nie wyglądać aż tak paradoksalnie.
tak, ale jednocześnie wartym zainteresowania jest fakt, że jednak drewno to materiał porowaty (ok, wrzosiec na fajki, jako korzeń jest dość zwarty - ot, choćby na podstawie materiałów tu wsześniej publikowanych), więc myślę, że nawet moczenie w spirytusie i tak spowoduje że coś zostanie w drewnie; chyba, żeby szlifować; no a teraz ciekawostka, która nie daje mi spokoju, ciekawe na jaką głębokość penetruje rozgrzany olej szczególnie że moczenie jest "długotrwałe" (porównując do malowania - czyli kontaktu chwilowego z bejcą).

Widzę, że im głębiej w temat.... tym ciekawiej; coraz bardziej mnie korci by spróbować.
follow the white rabbit...
gg# 1668157

http://www.zembrowskipipes.com" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: jar » 13 stycznia 2010, 13:53 - śr

skoro: tym ciekawiej - to kontynuuję cierpliwie: ideą oil curingu jest przepłukanie struktury wrzośca. Wydawało mi się oczywiste iż przepłukanie zawsze NA WYLOT. Ale skoro nie było to oczywiste, to piszę to tutaj. Dokładnie tak samo, jak zabiegi spirytusowe mają sens o tyle o ile przepłuczą/przeczyszczą NA WYLOT całą masę tak czyszczonego/płukanego/kąpanego wrzośca. Oczywiste, iż takie zabiegi trwają wiele TYGODNI na pewno bowiem przetarcie czy kąpiel kilkugodzinna zadziała tylko powierzchniowo, czego się słusznie Przedmówca obawia.

Jak zawsze

Jacek A. R.

DODANE
Choćby tak popularny tekst jak ten mówi, że:
...From 1918 onward Dunhill pipes were steeped in a bath of vegetable oil or oils, and then placed on brass heat pegs which stood over heated gas jets. The heat was controlled so that, over a period of weeks the oil would exude from the bowl bringing with it sap, resins, and other impurities. This “exudite” was periodically wiped from the surface of the pipe bowl before it could harden into an impervious coating. In a manner of weeks the pipe was cured. But this type of curing is different than air curing; the flavor caused by the curing is different. Nutty, say some; oily, say others. Advocates of this system feel that the fibers in the wood are somehow changed, made more durable and able to withstand higher temperatures than an air cured or kiln cured pipe.

Jasne, że "chytrze" nie wspomniano o ewentualnym stosowaniu spirytusu podczas wspomnianego wycierania/przecierania powierzchni wygrzewanych po kąpieli olejowej fajek; w końcu są jakieś tzw. "tajemnice zawodowe"...natomiast sporo o tym mówiliśmy z wybitnymi ówczesnymi wytwórcami fajek z tzw. Europy Zachodniej którzy łaskawie uczestniczyli w prowadzonych przeze mnie zajęciach te ca 30 - 20 lat temu za granicą, zajęciach uczęszczanych przez takich ludzi jak wspominany nawet na tym Forum Henning Jorgensen - wówczas właściciel starej, renomowanej firmy Wilhelm Jorgensen. Prosiłem nawet jednego z naszych Uczestników przebywających czasowo w Kopenhadze o łaskawe odnowienie w moim imieniu kontaktu z p. Jorgensenem.

Proszę też przeczytać to (nadal pozostajemy w kręgu najbardziej popularnych, ogólnodostępnych tekstów).
... but the post curing, heating process that pulled the oils from the briar had to be just right lest the briar crack and the piece be rendered unusable.
Ultimately, it was determined that a blend of three oils would be optimal. Dunhill had used only one oil variety in their curing process. Using the process that Alfred Dunhill had developed at the beginning of the 20th century, Dunhill forced this oil through the wood. The oil was and is used primarily to force dirt, sap and various residues out of the wood. Essentially, this results in a pipe relatively devoid of impurities that can alter the smoking properties of the briar. The second advantage is that it generally lightens the pipe by approximately 10% without compromising the resilience of the briar or the quality of the smoke. Additionally, Ashtons choice of oils also imbues the briar with a delightful nutty flavor. In spite of some early failures, ultimately Taylors oil curing method not only achieved the results that were so prized in Dunhills, but actually surpassed the achievements of the famed English pipe maker in terms of the final weight of the wood and the final smoking quality of the pipe...
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
W.Pastuch
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1025
Rejestracja: 05 lipca 2005, 11:50 - wt
Kontakt:

Re: Tradycyjne metody barwienia wrzośca

Post autor: W.Pastuch » 13 stycznia 2010, 15:25 - śr

Oil curing zapewne jest bardzo ciekawym procesem i bardzo pocieszające jest, że są jeszcze firmy, które dalej go stosują, choćby po to aby zachować tę sztukę (Radice już ponoć zaprzestało produkcji fajek oil cured, ale np. na smokingpipes.com jeszcze czasem się pojawiają; Jim Craig, obecny producent Ashtonów nauczył się tej technologii od Billa Taylora i ponoć dalej ją stosuje; Trever Talbert również eksperymentuje z podobnymi metodami).
Jednak nieraz spotkałem się z poglądem fajczarzy oraz fajkarzy (sam Bill Taylor), że po około 30 paleniach wszelkie efekty oil curingu zanikają. Ma on na celu ułatwić początkowe opalanie fajki i nadać jak najlepszy smak oczyszczonemu przez olej wrzoścowi, ale po tych kilkudziesięciu paleniach opalona fajka ponoć smakuje już tak samo jak każda inna (równie dobra). Za to początek jest zapewne lepszy. Ciekawe na ile taki proces możnaby wykonać domowo. Wydaje mi się, że głównym problemem byłoby długotrwałe wygrzewanie główek w celu osuszenia ich i pozbawienia resztek oleju. Trzeba też pamiętać, że aby stosować oil curing trzeba mieć bardzo dobry materiał, ponieważ z tego co wiem drastycznie zwiększa się ilość niezdatnych główek, którę pękają z powodu naturalnych wad drewna.
W.Pastuch pipes

https://www.flickr.com/photos/wpastuch/" onclick="window.open(this.href);return false;
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fajki - czasy, miejsca, wykonawcy, materiały, warsztat”