Oil curing raz jeszcze...

Historia fajei i ich wytwórców oraz materiałów do wyrobów fajek używanych

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
blij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 531
Rejestracja: 27 września 2009, 17:19 - ndz
Lokalizacja: Swarzędz, Poznań

Oil curing raz jeszcze...

Post autor: blij » 07 lutego 2011, 17:21 - pn

Chciałbym jeszcze raz wrócić do omawianego już wcześniej tematu curingu wrzośca. Nie chodzi mi jednak o ponowne przedstawienie celu tego zabiegu ale o dokładne wypunktowanie krok po kroku czynności związanych z płukaniem czy też podgrzewaniem w oleju klocków przed poddaniem ich dalszej obróbce.
Tu mam pytanie do Kolegów, którzy mieli może kiedyś możliwość bardziej dokładnie zgłębić ten temat. Nie ukrywam, że liczę w tym momencie na pomoc jara, który chyba najobszerniej wcześniej opisywał proces oil curingu.
Celem mojego pytania jest uzyskanie odpowiedzi, czy mając w miarę dokładną instrukcję (tj długość gotowania lub płukania, temperatura oleju, długość płukania klocka i jego dalsze suszenie) można przeprowadzić ten proces metodami domowymi. Kiedyś zastanawiał się nad tym keilwerth ale temat - z tego co się orientowałem - nie został rozstrzygnięty (jeśli się mylę proszę mnie poprawić). Mam w domu kilka ebochonów (jak to się chyba fachowo nazywa). Leżą już sobie około 10 lat i myślę, że zanim zrobię z nich jakieś fajki (jednego "freehandzika" udało mi się kiedyś wystrugać :wink: ) mógłbym poeksperymentować z curingiem.
Będę wdzięczny za pomoc.
Ostatnio zmieniony 07 lutego 2011, 20:23 - pn przez blij, łącznie zmieniany 1 raz.
"...dymu dla nikogo, zapachu dla wszystkich, smaku dla mnie."
Awatar użytkownika
vlasij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 959
Rejestracja: 12 października 2009, 22:21 - pn
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: vlasij » 07 lutego 2011, 19:10 - pn

Celem mojego pytania jest uzyskanie odpowiedzi, czy mając w miarę dokładną instrukcję (tj długość gotowania lub płukania, temperatura oleju, długość płukania klocka i jego dalsze suszenie)
Z tego, co się orientuje to np. Dunhill opatentował swój proces także jego procedur raczej się nie pozna. Odpowiedzi na resztę pytań sobie daruję, z wiadomych powodów. Z ciekawością zobaczę jak się ten wątek rozwinie.

Pozdrawiam.
Pozdrawiam serdecznie!
_________________
Fajka jest tym dla dorosłego mężczyzny, czym kolejka elektryczna dla małego chłopca.
oktogenek
Fajczarz
Fajczarz
Posty: 187
Rejestracja: 15 września 2010, 17:53 - śr
Lokalizacja: Kalisz

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: oktogenek » 07 lutego 2011, 19:25 - pn

vlasij pisze:
Z tego, co się orientuje to np. Dunhill opatentował swój proces także jego procedur raczej się nie pozna.

Pozdrawiam.
Wręcz przeciwnie, jeśli to jest opatentowane to musi być zawarty cały opis procedury w patencie, problem polega na tym że najłatwiej szuka się po numerach patentów, a bazę patentową masz tutaj: http://www.uprp.pl/Polski/Bazy+danych+UPRP/" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
blij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 531
Rejestracja: 27 września 2009, 17:19 - ndz
Lokalizacja: Swarzędz, Poznań

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: blij » 07 lutego 2011, 19:59 - pn

oktogenek pisze:Wręcz przeciwnie, jeśli to jest opatentowane to musi być zawarty cały opis procedury w patencie, problem polega na tym że najłatwiej szuka się po numerach patentów, a bazę patentową masz tutaj: http://www.uprp.pl/Polski/Bazy+danych+UPRP/" onclick="window.open(this.href);return false;
To bardzo ciekawy trop. Choć pewnie nie do końca legalnie to znając nr patentu można by tam cosik podejrzeć :wink: Jednak curing był stosowany do pewnego czasu przez wiele firm a niektóre - jak np Ashton - używają go do dzisiaj. Myślę, że na pewno ktoś zna jeden z jego sposobów. W końcu to nie jakiś supertajny przepis na bombę wodorową :D
"...dymu dla nikogo, zapachu dla wszystkich, smaku dla mnie."
Awatar użytkownika
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: JSG » 07 lutego 2011, 22:18 - pn

numeru patentu nie ma, ale jest data opatentowania w USA, oraz cytat z wniosku:
http://www.rdfield.com/Articles/curing.htm" onclick="window.open(this.href);return false;
Oil curing- originally invented by Alfred Dunhill as a way to short-cut the time needed for air curing but not the quality of an air cured block. I quote from the patent application filed with the United States Patent Office on October 14, 1918 by Alfred Dunhill:

In the manufacture of tobacco pipes, from brier (sic) and other woods it is often advisable to employ oil in the preparation and finishing of the pipe, but such employment of oil is open to the objection that when such pipes are first used the heat of the burning tobacco causes such oil to exude, and not only impart an unpleasant flavor in the mouth of the smoker, but also destroy the finished glossy appearance of the exterior surface of the pipe. In order to overcome this objection, more especially in pipes of high quality, they are frequently stored for a considerable period, such as twelve months or longer, to insure the perfect incorporation of the oil with the fibers of the wood and to thoroughly season the pipe. But it will be obvious that such storage of manufactured or partly manufactured articles represents capital lying idle, and the object of the present invention is to prepare and season such pipes, as to render them ready for sale and use in a comparatively short space of time.(my italics)



Dunhill led the way in developing a whole new curing system- a system that many people from around the world swear was and is the best in the world. From 1918 onward Dunhill pipes were steeped in a bath of vegetable oil or oils, and then placed on brass heat pegs which stood over heated gas jets. The heat was controlled so that, over a period of weeks the oil would exude from the bowl bringing with it sap, resins, and other impurities. This “exudite” was periodically wiped from the surface of the pipe bowl before it could harden into an impervious coating. In a manner of weeks the pipe was cured. But this type of curing is different than air curing; the flavor caused by the curing is different. Nutty, say some; oily, say others. Advocates of this system feel that the fibers in the wood are somehow changed, made more durable and able to withstand higher temperatures than an air cured or kiln cured pipe.

So there you have it. A heck of a lot of time, effort, and money in order to insure a really pleasant smoking experience. As I said before these guys are “artistes”; they are perfectionists. They want the stuff they make to be as perfect as humanly possible. And while no one can guarantee that a properly cured pipe will smoke wonderfully (because that is up to nature herself) the craftsmen who make these goods have tried to warrant just that
.
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
Awatar użytkownika
vlasij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 959
Rejestracja: 12 października 2009, 22:21 - pn
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: vlasij » 07 lutego 2011, 23:12 - pn

oktogenek pisze:
vlasij pisze:
Z tego, co się orientuje to np. Dunhill opatentował swój proces także jego procedur raczej się nie pozna.

Pozdrawiam.
Wręcz przeciwnie, jeśli to jest opatentowane to musi być zawarty cały opis procedury w patencie, problem polega na tym że najłatwiej szuka się po numerach patentów, a bazę patentową masz tutaj: http://www.uprp.pl/Polski/Bazy+danych+UPRP/" onclick="window.open(this.href);return false;
Fakt mój błąd. Tyle, że nie można tego wykorzystywać komercyjnie. Ad rem: Google ma wyszukiwarkę patentów. Znalazłem patent do maszyny sezonującej fajki, dostępny pod tym linkiem. Teraz nie mam czasu aby się w to wczytywać, ale później zajrzę.

Pozdrawiam.
Pozdrawiam serdecznie!
_________________
Fajka jest tym dla dorosłego mężczyzny, czym kolejka elektryczna dla małego chłopca.
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: jar » 08 lutego 2011, 11:35 - wt

Niegrzecznie było by nie odzywać się, jeśli się jest wywołanym imiennie, tak więc podaję co następuje:

Proces oil curing czyli "traktamentu olejowego" stosowanego w dawnych Dunhillach podany jest na stronach 21 - 22 opracowania Johna Loringa The Dunhill Briar Pipe - The Patent Years and After, 1998, USA.
Oryginalny patent Dunhilla nr. 138319 zawierający rysunki dostępny jest tu:

http://www.google.com/patents?id=yOhBAA ... &q&f=false" onclick="window.open(this.href);return false;

Warto też przypomnieć sobie ten tekst
http://www.rdfield.com/Articles/curing.htm" onclick="window.open(this.href);return false;

W świetle powyższego widać, iż wytoczone główki były poddawane kąpieli - może wygotowywane - w oleju, a następnie wygrzewane po nałożeniu ich na owe trzpienie o których mowa w opisie patentu.

Tutaj -
http://newsgroups.derkeiler.com/Archive ... 04644.html" onclick="window.open(this.href);return false;
odezwał się w dyskusji na temat traktamentu olejowego p. Mike Hagley - bliski przyjaciel zmarlego stosunkowo niedawno Williama "Bill" Ashton Taylora.

Jak wiemy, Ś.P. William Ashton Taylor, były wieloletni pracownik Dunhilla stworzył własną markę Ashton gdzie stosuje się ulepszoną przez p. Taylora metodę traktamentu olejowego w myśl idei, iż fajki Ashton mają być tym, czym kiedyś były i nadal być powinny Dunhille
http://www.smokingpipes.com/pipes/new/a ... istory.cfm" onclick="window.open(this.href);return false;
...Before the first pipe was turned or the first stem fitted, it was decided that Ashton pipes would be, quite simply, everything that Taylor thought Dunhill could have been. Like Dunhill, they would be oil-cured, but Taylor set out to develop a better oil-curing system...perhaps the most difficult problem was that of developing the optimal method for the oil-curing process. Not only did the oils have to be the right variety and applied at the correct temperature, but the post curing, heating process that pulled the oils from the briar had to be just right lest the briar crack and the piece be rendered unusable.
Ultimately, it was determined that a blend of three oils would be optimal. Dunhill had used only one oil variety in their curing process. Using the process that Alfred Dunhill had developed at the beginning of the 20th century, Dunhill forced this oil through the wood. The oil was and is used primarily to force dirt, sap and various residues out of the wood. Essentially, this results in a pipe relatively devoid of impurities that can alter the smoking properties of the briar. The second advantage is that it generally lightens the pipe by approximately 10% without compromising the resilience of the briar or the quality of the smoke. Additionally, Ashtons choice of oils also imbues the briar with a delightful nutty flavor. In spite of some early failures, ultimately Taylors oil curing method not only achieved the results that were so prized in Dunhills, but actually surpassed the achievements of the famed English pipe maker in terms of the final weight of the wood and the final smoking quality of the pipe.
Finally, after many months of experimentation, Taylor developed the final process that has been used on Ashton pipes since. First the pipes are bathed in the oils until they are fully saturated and the wood can hold no more of the oils. Following the oil bath, the pipes are heated and cooled successively over a period of fourteen days, which forces the oils through the wood. At the end of the fourteen days the pipes are left with but the merest residue of the oils and have been cleaned of saps and other impurities. As a result of this process many of the pieces are cracked and lost. Though the loss is a regrettable (but inevitable) result of the oil curing process as Taylor devised it, it does mean that the pieces that survive the process are less likely to suffer from potential defects in the wood that can cause burnout. Essentially, the oil curing process also helps to cull the less perfect pieces of wood. The other result is that the oil curing process often pushes additional sandpits to the surface and makes them more obvious and, not surprisingly, this leads to a lower percentage of possible smooth pipes than is common among other pipe brands. Not surprisingly, Ashton Sovereigns (as the smooths are termed) are somewhat rare and very highly prized...
Podobnie inny były pracownik Dunhilla - p. Leslie "Les" Wood produkujący własne fajki Ferndown stosuje także własny wariant techniki olejowej.

Obawiam się iż pytanie o dokładne know how pozostanie bez odpowiedzi. Jeśli bowiem zostanie zadane producentowi, to tenże zachowa milczenie w ramach dobrze pojętego chronienia własnego dorobku i interesów. Jeśli natomiast takie pytanie zostanie zadane osobie nie mającej ambicji producencko/biznesowych a traktujących wiedzę i praktykę w zakresie poważnie pojmowanego fajkarstwa tak, jak dobry malarz czy rzeźbiarz traktuje swoją dzialalność, to zabrzmi takie pytanie jak prośba o przepis na wykonanie Mony Lizy. Do każdego bowiem przypadku - rodzaju wrzośca, jego wieku, składu, usłojenia, pochodzenia dobiera się nieco inną procedurę. Tak uczono i postępowano w ramach niegdyś mi bliskich zajęć edukacyjnych lata temu za granicą.

Jak zawsze

Jacek A. R.

DODANE: Nie rozpatruję spraw w kategoriach: warunki domowe - warunki inne (fabryczne ?) Moim zdaniem w każdych warunkach decyduje profesjonalizm czyli wiedza i doświadczenie, a realizujemy je za pomoca najwłaściwszych środków - materiałów i narzędzi, których dobór także z wiedzy się bierze. Jeśli się takową pozyska, to znakomite rezultaty można osiągać także w warunkach tzw. domowych. Zatem - nic nowego. Disce, puer, latinae.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
W.Pastuch
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 1025
Rejestracja: 05 lipca 2005, 11:50 - wt
Kontakt:

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: W.Pastuch » 08 lutego 2011, 13:10 - wt

Zbierając informacje w internecie (głównie patenty) i źródłach papierowych można w dużym stopniu odtworzyć to, jak przebiegał proces oil curing. Kiedyś to badałem, ale wnioski, które można z tego wyciągnąć nie zachęcają do próbowania tego w domu. Chodzi po prostu o opłacalność- duży procent odrzutów, potrzebne warunki i sprzęty, które umożliwią bezpieczne podgrzewanie oleju przez dłuższy czas, a przede wszystkim późniejsze długotrwałe wygrzewanie główek- po prostu nie za bardzo da się to rozsądnie wykonać w domowych warunkach.
Z drugiej strony jest to banalnie łatwe, bo moczenie kilku główek w garnku z olejem i wygrzewanie ich w piekarniku może zrobić każdy.
Problemem jest wypracowanie optymalnych czasów i procedur dla każdego etapu i osiągnięcie satysfakcjonującego i powtarzalnego wyniku. Spróbować można, ale efekt może być różny. Jako eksperyment dla własnej ciekawości jak najbardziej, ale jako próba odtworzenia procesu w celu częstszego stosowania nie za bardzo. Sam prędzej czy później spróbuję się pobawić, ale będę musiał ten eksperyment odpowiednio przygotować, a ostatnio niezbyt mam czas.
W.Pastuch pipes

https://www.flickr.com/photos/wpastuch/" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: jar » 08 lutego 2011, 15:02 - wt

- dokładnie tak, jak wspomina Przedmówca. Dobieranie oleju lub mieszanki olejów do konkretnej główki, do tego czas i temperatura kąpieli, potem warunki, czas i temperatury wygrzewania czynią sprawę bardzo czaso- i pracochłonną.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
JSG
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 2479
Rejestracja: 19 stycznia 2008, 20:28 - sob
Lokalizacja: Blanki-Warszawa-Wołomin
Kontakt:

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: JSG » 08 lutego 2011, 15:30 - wt

Jak w cytowanym przeze mnie tekście, a linkowanym dalej przez JAR napisano, oil curing ma na celu skrócenie czasu sezonowania drewna.
But it will be obvious that such storage of manufactured or partly manufactured articles represents capital lying idle, and the object of the present invention is to prepare and season such pipes, as to render them ready for sale and use in a comparatively short space of time.

Jeśli twoje klocki przeleżały już 10 lat zostały poddane powietrznemu przygotowaniu.
Może, biorąc pod uwagę niewielką ilość materiału, warto zastanowić się nad innymi metodami, np wymienionym w tym tekście, gotowaniem, ponownym suszeniu itp..
moim cholernie subiektywnym zdaniem
----------------------------------
Amatorska Pracownia Wytwarzania i Reperacji Fajek
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: jar » 08 lutego 2011, 15:46 - wt

Tak, można tą procedurę traktować jako swoiste przyspieszenie procesu sezonowania, ale traktament olejowy ma także dwa inne aspekty, a mianowicie:
- może dodawać specyficzny, ceniony przez niektórych amatorów smak paleniu w tak przygotowanej fajce
- w przypadku fajek uprzednio piaskowanych powoduje pogłębienie, większą wyrazistość trójwymiarowego reliefu na skutek obkurczania się partii miększych wokół partii twardszych wrzośca zachowując jego naturalne usłojenie, gdyż owo obkurczanie przebiega wzdłóż naturalnego usłojenia, czy mówiąc inaczej - zgodnie z jego przebiegiem. Stąd przez długi czas stosowano wrzosiec algierski charakteryzujący się znaczną różnicą twardości pomiędzy twardymi a miękkimi partiami materiału. I tak właśnie powstała sławna faktura/opracowanie powierzchni niektórych fajek Dunhilla zwana Shell. Do najgłębiej piaskowanych znanych mi fajek należą Dunhille w edycji Shell wykonane z wrzośca o wielkim zróżnicowaniu twardości partii twardych i miękkich. Znając daty i miejsca pozyskiwania poszczególnych partii wrzośca przez danego wytwórcę może to być pośrednia wskazówka pomagająca w datowaniu.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
blij
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 531
Rejestracja: 27 września 2009, 17:19 - ndz
Lokalizacja: Swarzędz, Poznań

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: blij » 08 lutego 2011, 22:00 - wt

JSG pisze:Jak w cytowanym przeze mnie tekście, a linkowanym dalej przez JAR napisano, oil curing ma na celu skrócenie czasu sezonowania drewna.
Faktycznie tak napisano. Zastanawiam się jednak czy długoletnie nawet sezonowanie jest w stanie pozbawić drewno wszystkich substancji negatywnie wpływających na smak przyszłej fajki tj garbniki i kwas taninowy. Tu już jednak trzeba mieć wiedzę z dziedziny technologii drewna.
Wracając do głównego nurtu... Biorąc pod uwagę, że nie ma chyba jakiegoś uniwersalnego przepisu na oil curing zważywszy na to, że proces ten był nawet modyfikowany w zależności co do klasy i rodzaju wrzośca, pozostaje tylko zdać się na tzw "wyczucie". Wiem, że nie jestem w stanie nawet w małym stopniu odtworzyć tej metody ale poeksperymentować warto.
Mam 6 klocków w różnym stadium obróbki (niektóre "surowe", inne nawiercone, jeden nawet do połowy obrobiony). Myślę, że jednego z nich poświęcę. Po obrobieniu poddam go czemuś co można będzie nazwać jakąś prostą formą oil curingu. Poszperam jeszcze w necie i może znajdę jakieś strzępki informacji ale postaram się trzymać prostych zasad. Po pierwsze - spróbuję tak długo płukać główkę w oleju i co jakiś czas podnosić jego temperaturę aby olej spenetrował drewno "na wskroś", Po drugie - później główka powędruje do spirytusu aby pozbyć się oleju. Po trzecie - suszenie z wygrzewaniem (oryginalne wygrzewanie trwało aż min 14 dni) też musi być długie i raczej delikatne.
Gdyby ktoś z Kolegów uznał, że na coś jeszcze warto by zwrócić uwagę bądź zmienić to będę wdzięczny za sugestie.
"...dymu dla nikogo, zapachu dla wszystkich, smaku dla mnie."
Awatar użytkownika
tomasz_z
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 979
Rejestracja: 20 września 2006, 12:00 - śr
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: tomasz_z » 09 lutego 2011, 16:21 - śr

Ode mnie:

niejako "gwałcony" w pozytywnym tego słowa znaczeniu (dziękuję i wdzięcznym bardzo) przez JAR'a o spróbowanie oil curingu -w domowym zaciszu dziadkowej posiadłości - spróbowałem jakiś czas temu. Nie pisałem o tym, bo... powiadziano to już wyżej. Keilwerth ujął to dosłownie.

Opracowanie oil curingu jest niejako eksperymentowaniem i poszukiwaniem optymalenych parametrów - nazwę to wręcz projektowaniem procesu. Na razie mam dwie metody przetestowane. Nie ukrywam, że przy tylu zmiennych i tylu możliwych kombinacjach w tzw. amatorskim warsztacie tzw. łut (dawna jednostka miary ;) jakby ktoś nie wiedział) szczęścia może tylko dac oczekiwany rezultat. Sam spróbowałem, bo pokusa wielką była. Wiem, że jeszcze podejmę temat... ale na zasadzie ciekawości samego procesu i na zasadzie niespodziewanych efektów, jakie można osiągnąć.

Będąc optymistą po przejściach lub raczej życiowym realistą - w sukces nie wierzę: bo czas; bo koszt zabawy (energii).

A jeśli ten łut by się jednak trafił - przepis pewnie jak każdy schowam do szuflady bo ... powiedziano to już wyżej ;)

Ot i już. Aha - dodam - robiłem eksperymenty na "preformowanych" główkach, czyli niewykończonych jeszcze. Dwie do kosza poszły z czterech. Jedna pękła, druga - nazwijmy to - się zepsuła "recepturowo" z mojej winy ;)

Wszystkim zainteresowanym polecam.... próbowanie i życzę cierpliwości.

Jacku - bez Ciebie, bym pewnie tego nie dotknął - dziękuję.
Wojtek... Ty już wiesz, co ;))))
follow the white rabbit...
gg# 1668157

http://www.zembrowskipipes.com" onclick="window.open(this.href);return false;
Awatar użytkownika
jar
Moderator
Moderator
Posty: 1642
Rejestracja: 25 listopada 2007, 14:46 - ndz
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: jar » 09 lutego 2011, 17:12 - śr

Jak mawia stare chińskie przysłowie: jeśli mają cię zgwałcić, to niech ci to przynajmniej sprawi przyjemność. Mam zatem nadzieję, iż przyjemność biorąca się z o ile wiem pierwszej polskiej (wykonanej na terenie Polski) fajki potraktowanej kuracją olejową będzie Twoim, Tomku, udziałem. Powodem dla którego jestem zainteresowany tematem jest moja osobnicza "chemia organizmu" - mój zmysł smaku. Te same Va smakują mi o wiele lepiej w moich fajkach po oil curingu niż w tych sezonowanych na powietrzu fajkach innych, naprawde wspaniałych, starych i znakomitych marek.

W świetle tego, co mi wiadomo tak z czytania podanych tu materiałów jak i z moich własnych prac wykonywanych na zajęciach za granicą w latach '80/'90 traktamentowi olejowemu poddaje się główki wytoczone "na gotowo". W znanych mi przypadkach pękania świadczyło to o:

- nie takim jak trzeba dobraniu wrzośca (jakość, spoistość struktur - już wspominałem wrzosiec algierski jako przykład)
- potraktowaniu pojęcia "wygotowywania w kąpieli olejowej" zbyt dosłownie. Tożto nie smażenie frytek ! Pamiętamy nie tylko z fizyki, ale choćby z kuchni/z gotowania, iż obróbka termiczna w tzw. "głębokim oleju" zamyka pory tak opracowywanego materiału. To jak olej miałby dostać się do wewnętrznych struktur wrzośca i przepłukać je na wskroś ? Wręcz przeciwnie, takie gwałtowne zadziałanie tym bardziej "zamknęło by" kwas taninowy w wewnętrznych strukturach tak potraktowanego wrzośca.

W znanych mi przedsięwzięciach wytoczone główki były kąpane w ciepłym oleju przez czas kilkunastu - kilkudziesieciu - kilkuset godzin. To trzeba było "wypraktykować" dla danego materiału. O gotowaniu mowy być nie mogło; użyłbym terminu: kąpiel czy nasączanie na ciepło. Po wyjęciu główek z kąpieli podlegały one bardzo równomiernemu "obciekaniu/suszeniu przyspieszanemu temperaturą. Popatrzmy okiem inżynierskim na rysunek "machiny" w patencie Dunhilla. Może ten talerz z którego wystają pegs/trzpienie na które "nadziewane"są głowki "do góry nogami" był obrotowy ? nie wiem na 100% jak to robił Dunhill w dawnych czasach, wiem, że używane w miejscach gdzie miałem honor uczyć takie "suszarki" miały tacki/talerze obrotowe. To obsuszanie trwało bardzo długo i wydaje mi się być bardzo ważnym elementem procesu. Wiem, iż chyba nikt z nas tutaj nie dysponuje wiedzą ni doświadczeniem z zakresu starych technik emalierskich i restauracji prac emalierskich z lat dawnych, ale mnie to od razu przypominało najróżniejsze, niekiedy wyrafinowane techniki wysuszania emalii po jej nałożeniu a przed wypaleniem. Oczywiście mówię o rękodziele złotniczym i emalierskim - takim z czasów Średniowiecza, Renesansu czy nieco później.

Naprawdę wierzę, iż w ciągu roku ktoś z Was, Panowie, wykona Oil Curing a'la Polonaise tak, aby Va taka jak znane nam wszystkim choćby MVF, BBF czy FVF o innych nie wspominając mogła wykazać się swoimi cudownymi smakami, o których tyle się pisze, a nie każdy ma szanse się do nich "dogrzebać". Technika palenia sobie, ale nie jest obojętne, w czym palimy nasze tytonie. Jeśli nie, to zaczynam powoli odczuwać wyzwanie i chyba sam znów się za to zabiorę podczas któregoś kolejnego pobytu w mojej lokacji warszawskiej. Z braku czasu i już nie takiej jak kiedyś energii nie będę toczył wrzośca od początku, mimo że z lat '70 mam jeszcze kilka klocków. Najpewniej wezmę sobie "na warsztat" czy dokładniej: do "garnka" a potem do "suszarni" którąś z posiadanych główek. Oczywiście dobierając ją na początku pod kątem właściwych struktur danego kawałka wrzośca/jakości materiału.

Jak zawsze

Jacek A. R.
Im więcej wolno, tym mniej wypada.
Awatar użytkownika
tomasz_z
Fajczarz Weteran
Fajczarz Weteran
Posty: 979
Rejestracja: 20 września 2006, 12:00 - śr
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Oil curing raz jeszcze...

Post autor: tomasz_z » 09 lutego 2011, 17:26 - śr

Jacku,

może gdzieś źle się wyraziłem. Olej miał temp ok 50 st. C i nasączałem w tej temp kilka godzin plus główki pozostały w nim przez kolejne kilka aż do wystygnięcia oleju - w sumie ok. 20 godz.

Główki były prawie skończone - w sensie - gotowe do końcowego szlifu i polerowania. Nie były to półfabrykaty.

Co zauważyłem - mając możliwość obcowania z oil curingowanymi fajkami oraz patrząc na te w necie - nie widziałem straight lub flame graina po oil curingu. Taka właśnie mi pękła. Składam to na karb usłojenia oraz mej winy - zbyt szybko stygła. Nie chce mi się tu pisać - kto chce - poszuka i znajdzie - wzór i wyjaśnienie teorii zmienności liniowej kształtu w zalezności od zmian temperatury oraz (!) od zmian w wilgotności. Nakładanie się tych dwóch zjawisk zawsze multiplikuje ryzyko i szanse na "crack" ;) Mea culpa - ale dobrze że wiem, dlaczego i co źle zrobiłem w tym wypadku.

A problem największy - może właśnie i brak talerza obrotowego - to sposób na wypędzenie tego oleju z fajki. I tu leźy druga przyczyna zmarnowania drugiej fajki. Eksperymentowałem tu i sprawę spierniczyłem, nazywając rzecz po imieniu. Potem ratować się chciałem znanymi sposobami neutralizacji oleju płynami innymi - ale niestety - porażka.

Nic to - dalej walczyć kiedyś będę. A

A że być może pierwsza jest to fajka polska po curingu olejowym - możliwe - choć nie wiadomo na pewno. Tak czy inaczej raczej walczę o własną satysfakcję a nie o splendor i miejsce na "pudle". Choć uświadomiłeś mi Jacku to, o czym nie pomyślałem - "być pierwszym". Jeśli faktycznie tak jest - tym bardziej mi miło - trochę miło ;)))
follow the white rabbit...
gg# 1668157

http://www.zembrowskipipes.com" onclick="window.open(this.href);return false;
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fajki - czasy, miejsca, wykonawcy, materiały, warsztat”